Ostatnio mało mnie tutaj, ale mam ogrom pracy w pracy. Ostatnio pracujemy nawet w soboty, więc czasu mam mało na swoje hobby. Do tego ta pogoda…
A pogoda dla mnie jest koszmarna. Od dwóch tygodni upały. Zero deszczu, dlatego kupiliśmy szlauch i co wieczór podlewałam ogródek. Rośliny i tak wyglądały marnie. Nawet jeśli się zachmurzyło i wydawało się, że będzie burza, bo było potwornie duszno, to wszystko przechodziło bokiem. Dzisiaj od rana były chmury i naprawdę zbierało się na deszcz, a ja chciałam po pracy zrobić porządek z roślinami przed domem, bo bratki ledwo zipały. Po pracy w sobotę nie mam weny w ogóle i stwierdziłam, że jak nie dzisiaj, to nie wiem kiedy… Nic nie idzie zgodnie z moim planem.
Zdziwiłam się, widząc mżawkę. Ziemia i tak była sucha, bo wiatr zrobił swoje. A ja uparłam się na ten porządek przed domem. Pracowałam dłużej niż zazwyczaj, bo pomidora mnóstwo i trzeba było te skrzynki zważyć. Wkurzyłam się, bo przecież sklep ogrodniczy mi zamkną. Wyleciałam z pracy szybko i w ostatniej chwili zdążyłam. Pozwolili mi wejść na szklarnię i wybrać rośliny. Wybór oczywiście ogromny, ale nie chciałam zamknięcia przeciągać i złapałam dwa kwiaty i z powrotem. Jeden, to pnąca mandevilla a drugi to standardowo petunia.


Bratki wiszące i te w koszyku poszły na ogród z tyłu. Mam nadzieję, że powrócą do życia, bo sporo uschły.

Iglak ma się dobrze i bratki w drewnianej skrzynce też. Zostały przed domem razem z krasnoludkiem.

Hortensję przycięłam, bo kwiaty niemal uschły. Na szczęście wypuszcza nowe pąki i w weekend będzie wsadzona do ziemi w ogrodzie. Lubię te krzewy i jak narazie rosną u mnie bez problemu.

Pan Mąż przyciął porządnie żywopłot, bo gałązki wychodziły daleko na chodnik, a tam ludzie przecież chodzą. Teraz wygląda to wreszcie estetycznie.

Suche liście zostały zgrabione. W sobotę po pracy musimy wziąć się za ogród. Palmy czekają na przesadzenie do ziemi, bo donice są już za małe. Trawa urosła bardzo i trzeba ją kosiarką potraktować. Nie wspomnę o koszmarnym bambusie. Chwasty też trzeba wyrwać. Mam nadzieję, że doprowadzimy ogródek do porządku. Dzisiaj mimo lekkiej mżawki podlałam znowu rośliny. Ziemia, jak na pustyni. Jutro zrobię to samo, żeby wszystko odżyło.

Do następnego 🙂
