2 SPRZĘTY Z ACTIONA, KTÓRE DAJĄ RADĘ W KUCHNI

Jak ktoś powie Action, to wiadomo: chińszczyzna. Czyli raczej bubel. Ale! Nawet tam można znaleźć gadżety kuchenne, które długo posłużą 🙂 Mam dwa i jestem zadowolona 🙂

Sandwich toaster, czyli toster do kanapek

Kiedyś z Panem Mężem stwierdziliśmy, że może by tak w weekendowe śniadanie zjeść coś innego, niż jajka czy parówki 🍳🍴 Pomyśleliśmy o tosterze do kanapek. Wiadomo: chleb tostowy (zwykły też jest ok), trochę masła, wędlina, ser żółty, ja dodaję też paprykę świeża lub pomidora i voila! Ciepła kanapka gotowa. Poszliśmy do sklepu ze sprzętem agd. Chyba to był Blokker. Kupiliśmy toster znanej marki ( nie pamiętam już jakiej), ale chcieliśmy wydać pieniądze raz a porządnie. Toster miał nawet wymienne blaszki: jedna z nich była do gofrów. Co za tym idzie, łatwe do mycia. No i guzik! Po paru razach, po prostu padł. Nie pamiętam dokładnie, co w nim poszło. Na pewno urwał się ten „prztryk” zamykający toster. W każdym razie, potem nie nadawał się już kompletnie do użycia. Wkurzyłam się. Za jakiś czas byliśmy w Actionie. Pan Mąż stwierdził, że kupimy toster tu. Ja nie bardzo chciałam, bo od razu założyłam, że to już będzie bubel do kwadratu. Mimo to, zgodziłam się. Kupiliśmy. I Pan Mąż miał rację, żeby go wziąć 🙂 Służy nam do dziś! Nie ma wymiennych blaszek, myję go normalnie w wodzie (nie całego), ale jeszcze iskry nie poszły. Działa 😊

Grill elektryczny

Dawno temu, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w firmowym domu, znajomi (wtedy już wynajnowali prywatne mieszkanie i które potem my przejęliśmy, bo oni dostali dom z gminy), zaprosili nas na grilla. Pierwsza myśl: gdzie ten grill? Na balkonie? Chyba nie wolno. Jaja sobie robią 🙂 Ale poszliśmy. A tam, na stole, na środku: grill elektryczny, półmiski z mięsem (na gotowo doprawionym z Lidla), bagietka z masłem czosnkowym i sałatka 😊 Do tego, na łopatkach pieczarki przykryte żółtym serem. Było pycha! Potem my też nabyliśmy taki grill. I znowu z Actiona. Widziałam pełno ich w kringloopach. Holendrzy lubią grillowac. Jak nie na dworze, to w domu. Nawet w święta, obiad u nich to właśnie grill. I teraz czasem wyjmujemy nasz chiński sprzęt i też grillujemy 🙂 My wykładamy kuchenkę gazową folią aluminiową i na niej włączamy grilla. Potem łatwiej jest sprzątać. Blachę do smażenia wkładam razem z łopatkami do zmywarki. A sam grill myje gorącą wodą, ale tak, żeby go nie zalać. Mięso gotowe kupujemy w Lidlu. Do tego pieczarki kroimy w plastry i posypujemy tartym żółtym serem. Ostatnio dołożyłam specjalny ser do grillowania 🙂 Czasem kładę też świeża paprykę w kawałkach.

Do tego zimne piwo 🍺 i 100 kg przybywa 😉 Ale jakie pyszne 😁

MINĄŁ LIPIEC…

Widok z balkonu

Nawet nie wiem, kiedy zleciał kolejny miesiąc lata 😬 W lipcu dużo się działo pod względem kupna domu. Decyzja z banku była na tak i dostaliśmy kredyt 😊 Jesteśmy już jedną nogą w nowym miejscu i myślimy nad pakowaniem klamotów.

Hortensja
Surfinia

Kiedyś, w internetach natknęłam się na artykuł o Azorach. Zobaczyłam zdjęcia, na których jest mnóstwo kwiato- krzewów w różnych kolorach. Okazało się, że na wyspie rośnie wszędzie mnóstwo hortensji. Potem, wszędzie tu, w Holandii widziałam je na każdym kroku 😍 Jak widać, Holendrzy też lubią te kwiaty sadzą je na podwórkach, przed domami, itp. Teraz już wiem, co i ja posadzę 😊 W ogóle, mam tak, że jak widzę jakiś fajny kwiatek, to robię zdjecie i potem wiem, co w ogródku, na przyszłość posadzę 🙂

W domu staram się mieć w wazonie świeże kwiaty. Lubię słoneczniki, zaraz po tulipanach 🌻🌷 W Lidlu przy kasie zazwyczaj stoją wiadra z cietymi kwiatami i zawsze coś wynajdę 🙂 Te akurat są z Albert Hijna, bo tam też spory wybór. Świeczki różnego kalibru też lubię. Nie tylko zapachowe. Te o fajnych kształtach od razu rzucają mi się w oczy. Motyw liścia monstery bardzo mi się podoba, a to od kilku sezonów hit wnętrzarski. W Actionie jest duży wybór świec, jak np ta na ostatnim zdjęciu, o zapachu tropikalnej dżungli.

Będąc właśnie w Albert Hijnie, wyszłam nie tylko z bukietem słonecznikow, ale i kwiatami na balkon, bo niektóre już padły i trzeba było dosadzić żeby nie było tak łyso. Kupiłam celozje i chryzantemy, które tu nie kojarzą się akurat z cmentarzem 😉 Innym razem dorwałam palmę. Dwie poprzednie- kokosowe, niestety mi padły 😣 Nie potrafię ich w domu utrzymać. Są zresztą bardzo wymagające. Ta, którą mam obecnie, to chyba palma królewska. Marzy mi się jeszcze areca.

Celozja
Fiołki nadal kwitną 🙂

Kremów do rąk nigdy nie za mało 🙂 Niektóre są z Actiona, dwa z Lidla… W domu są wszędzie, bo nie lubię suchych rąk. A mgiełki do twarzy firmy Ziaja uwielbiam! Jestem uzależniona 😍 Są tanie i baaaardzo dobre 🙂

Znowu wrócę do marketu Albert Hijn, bo tam w lodówkach ze zdrowymi świeżymi sokami, odkryłam sok jabłkowy 🍎🍏 Szkoda, że w plastikowej butelce, ale trudno. Przeżyję, bo smak rewelacyjny! Nie jest sztucznie słodzony, lekko kwaśny. Oczywiście krótka data ważności. Trzymam w lodówce, przed wypiciem najlepiej wstrząsnąć. Świetnie gasi pragnienie.

Miałam też ochotę na jakieś dobre ciasto. Przy okazji zakupów w Lidlu, wrzuciłam do koszyka kokosowe z płatkami migdałów. A że ja ciast piec nie umiem, to muszę się zadowolić kupnymi. A te akurat mi tutaj smakują 🙂 I to też było pyszne. Fakt- słodkie, ale czasem można 😉 A ja kokosowe nadzienie lubię.

Odkrycie Pana Męża: orzechowe 3bity z polskiego sklepu i actionowe Milki, które mają smak, jak kultowe Kinderki 🙂

Ostatnio od brata Pana Męża, dostaliśmy napój, a w zasadzie sok owocowy do picia co rano. Podobno zdrowy jak nie wiem co i warto pić go. No więc od parunastu już dni, na czczo walimy po kieliszku 😂

Co to dokładnie jest? Jest to SOK Z MANGOSTANU. Mangostan, to egzotyczny owoc z Azji Południowo Wschodniej wielkości mandarynki z grubą skórką o fioletowej barwie. Owoc ten w medycynie azjatyckiej używany jest od wieków. Dr James Duke- amery, kański etnobotanik, dowiódł zastosowanie owocu aż w 138 przypadkach, np: choroby reumatyczne, dyskopatie, migreny, wrzody żołądka i dwunastnicy, nowotwory, choroby sercowo- naczyniowe, nadciśnienie, infekcje grzybicze, wirusowe, bakteryjne, jamy ustnej, cukrzyca, łuszczyca, alergie…Swoje właściwości mangostan zawdzięcza zawartym w nim naturalnym antyoksydantom-ksantynom: silnym związkom roślinnym. Zawiera ich aż 40 na 200, jakie występują w przyrodzie. Owoc jest uważany za najcenniejsze źródło naturalnych „wymiataczy” wolnych rodników, które są odpowiedzialne za proces starzenia się organizmu i całe zdrowie. Spożycie nie przynosi skutków ubocznych 🙂

Ten sok, który my pijemy, jest firmy Souvre. W internetowych sklepach znaleźć można go bez problemu. W smaku jest lekko kwaskowy, czuć, że to napój owocowy, ale mi nie przypomina żadnego znanego owocu. Butelkę należy trzymać w lodówce, wstrząsnąć przed użyciem i wypić w ciągu 30 dni od daty otwarcia. Zawiera 100% naturalnego soku i wit C. Więc teraz, do zielonej herbaty i czystka, dołącza mangostan 🙂

Zdj z internetu. Na żywo nigdy tego owocu nie widziałam

A w Actionie już dekoracje jesienne 🍁🍂 Mimo, że jeszcze cały sierpień 😬 Ale co ja się będę dziwić… Parę lat temu, latem, wyłożyli na półki artykuły i dekoracje bożonarodzeniowe 😂 Ostatnio nawet czytałam, że w USA, Burger King zrobił już reklamę na Boże Narodzenie! Chodzi im podobno o to, żeby ten pechowy rok 2020 jak najszybciej się skończył. Mnie czas leci bardzo w tym roku, ale Sylwestra raczej przesunąć się nie da.

I na koniec, kilka zdjęć z Hellevoetsluis 😊🌊⛵⚓

Zamiast kamieni- muszelki! Nie wiem, jak oni to zrobili i skąd tyle muszli nabrali… Chyba łopatami na przyczepke 🙂

11 POLSKICH RZECZY, KTÓRYCH BRAKUJE MI W HOLANDII

Dzisiaj w pracy tak sobie myślałam na temat naszego zbliżającego się urlopu, który spędzimy w Polsce. I pierwsze, co zrobię, to pójdę do lasu 😊🌲🌳A potem utworzyła mi się w głowie lista tego, czego tutaj nie ma. No może nie do końca, bo z braku laku można to znaleźć albo czymś zastąpić. Ale to nie to samo, bo te rzeczy są typowo polskie, że już bardziej chyba być nie mogą 😁

4 pory roku

Te pory roku już nie są w sumie tak typowo 4, bo klimat się niestety zmienił. Brakuje tych pięknych zim, szczególnie w Boże Narodzenie. Wiosna jest, bo wtedy czuć inne powietrze i widać pąki liści. Lato raz chłodne, raz upalne. Ale nigdzie nie ma takiej złotej jesieni, jak w Polsce 🙂 W Holandii wtedy leje i wieje, że łeb chce urwać. I tak do zimy :/

Wsie i skanseny

Tu w Holandii, nie ma typowej wsi. Owszem, są małe miejscowości, ale domy stoją od siebie w różnych odległościach o dzieli je np pole. Kiedyś sobie pomyślałam, że jakby jednemu sąsiadowi coś złego się stało, to drugi nic by nie widział i nic by nie słyszał. Co nie znaczy, że lubię wtykanie nosa w cudze sprawy. Wszystko z umiarem. Nie ma tu też typowych wiejskich sklepów. No i muszę wspomnieć o polskich skansenach- muzeach. Piękne, drewniane chatki, pomalowane w ludowe wzory a do tego mnóstwo drzew i kwiatów 🙂

Miasta

Nie chodzi mi o blokowiska, czy szklane biurowce. Mam na myśli stare części miast, w których znajduje się rynek i kolorowe kamienice. Gdańsk, Wrocław, Poznań, Toruń, Kraków… Tygodni by brakło, żeby pospacerować wszystkimi uliczkami. Nie twierdzę, że w Holandii nie ma kamienic. Są i jest też Grote Markt. Ale polskie miasta mają wg mnie większy urok 🙂

Sklepiki lokalne z warzywami i owocami

Tutaj kupuję warzywa i owoce u Turka. Jest to sklep z typowymi tureckimi rzeczami a na zewnątrz stoją skrzynki z różnymi jarzynami i owocami. No i jeszcze są markety, gdzie np ogórki z biouprawy pakowane są w folię 😬 A w Polsce mamy wiele małych sklepików owocowo- warzywnych z odmianami jabłek, gruszkami, czy wielkimi głowami kapusty na słoneczniku do łuskania kończąc. I w tych sklepikach tak charakterystycznie pachnie… 🙂

Targowisko

Czyli tzw „rynek”. Kupić można wszystko: od ubrań po jedzenie lokalnych producentów: miody, chleby, wędliny i hod- dogi w budkach 🙂 Tutaj też jest coś na kształt rynku. Ale w okresie letnim i nie ma tylu produktów do kupienia, co w Polsce. Nie mówię o pchlich targach, bo to coś innego.

Kuchnia

Nie ma co się rozpisywać dużo w tym temacie, bo wiadomo o co chodzi 🙂 Te wszystkie nasze zupy, pierogi, kopytka, kluchy śląskie, surówki, kompoty, ogórki kiszone… Owszem, gotujemy po polsku. Ale najbardziej smakuje mi wszystko w Polsce. Nawet zwykła bułka „dupka” z pasztetem „kogutkiem” 😊

Wyroby

Znowu jedzenie, ale tym razem chodzi mi np o wędliny. Przecież kiedyś niemal każdy gospodarz miał wedzarkę i robił swojskie kiełbasy. A jaki smak i zapach! I bez chemii 🙂 Do tego dołożmy słoiki z przetworami, surówkami, kompotami, dżemami, miody i chleb. Żyć, nie umierać. Tutaj wszyscy wszystko kupują w sklepach, a w Polsce do tej pory domowa robota idzie pełną parą 🙂

Lasy

Który Polak nie lubi chodzić do lasu? Chyba nie znam takiego. Ja od dziecka po lesie się włoczyłam. W Polsce chociaż są te lasy 😊 I można sobie do nich wejść i spacerować do woli leśnymi duktami. W Holandii, owszem gdzieś tam się lasy zdarzają… Ale to nie to samo. W dodatku często poprzecinane kanałami i mnóstwo chaszczy. Wchodzę do lasu polskiego i od razu czuję ten zapach… 🙂

Grzyby

No jak las, to muszą być i grzyby 🙂 Zbieranie grzybów jest dla Polaka sportem narodowym 😀 My to po prostu mamy we krwi. Holendrzy grzybów nie zbierali i nie zbierają. Znają pieczarki i to je jedzą. Jest takie stare powiedzenie: „Wat een boer niet kent, dat lust ie niet” – Czego chłop nie zna, tego chłop nie lubi. Dla Holendra, grzyb to po prostu część lasu, natury, nie wolno ruszać. Oficjalnie podobno nie ma prawa zabraniajacego zbierania grzybów. Istnieją jedynie zakazy wynoszenia czegokolwiek z lasu. Kara nawet do 4 tys euro! Właścicielem lasu jest państwo holenderskie. Mimo to, na terenie kraju, znajdują się wyznaczone miejsca do zbioru „dzikich grzybów”. Ale trzeba przestrzegać kilku zasad, np zebrać można tylko tyle, ile mieści się w opakowaniu pieczarek ze sklepu… Pamiętam, mieszkając jeszcze w mieszkaniu firmowym, że przed naszym domem, na trawniku, gdzie było też parę drzew, wyrosło kilkanaście pięknych kań. Aż żal było je zostawić. Nastawilismy z Panem Mężem budziki na 2:00 w nocy i poszliśmy je zrywać 😁 Wyzerka była ogromna!

Ukształtowanie terenu

W Holandii wszystko na płasko. Tak, jakby Ziemia była faktycznie płaska 😉 Wszędzie łąki, pastwiska i pola uprawne. A między nimi kanały. Najwyższy „szczyt” znajduje się w Limburgii, bo tam jest ciut ciut wyżej niż nizina. A w Polsce są niziny, wyżyny i góry. Do tego Mazury z jeziorami, lasy. Mamy morze- Holandia też. Mamy rzeki- Holandia też+ kanały 🙂

Kosmetyki i drogerie

Uwielbiam drogerie Hebe. Tu jej niestety nie ma. Nie dostanę tu też wszystkich polskich produktów. Owszem, są w polskich sklepach, ale asortyment ograniczony i drogo. Wg mnie, holenderskie drogerie są skromnie zaopatrzone. Dlatego zawsze zapasy robię będąc w Polsce. I zawsze kierunek: Hebe 🙂

http://www.kupujepolskieprodukty.pl

Jest to blog, gdzie Justyna od 5 lat opowiada o polskich produktach, promuje polskie sklepy w myśl zasady: „dobre, bo polskie” 🙂

https://www.polskatradycja.pl/

A tu strona o polskich tradycjach 🙂 Znajdziemy tam wszystko od historii Polski, przez folklor, pieśni, legendy, do kuchni polskiej 😊

ZNOWU W KRINGLOOPIE

Po tygodniu, nawet słonecznych dni, przyszedł deszczowy weekend. Standard. I co tu robić? Stwierdziłam, że przejdziemy się do kringloopa, bo już w tygodniu zauważyłam w szybie wystawowej, że była nowa dostawa klamotów 🙂

Ta krowa ha ha 🙂
Pan Mąż siedzi i czeka, aż wreszcie się obkupie 🙂

Mimo pogody do bani, w środku było sporo ludzi. Ja akurat tego nie lubię, więc obleciałam wszystko w miarę szybko. Nie zobaczyłam dokładnie całego towaru, bo wkurza mnie plątanie się z koszykiem między innymi ludźmi. Do tego jeszcze trzeba pilnować tego 1,5 m odstępu. Mimo to, coś tam fajnego wygrzebałam 🙂

Zobaczyłam stolik przeznaczony do jedzenia w łóżku 😬 Ja nie jestem zwolenniczką takiego spożywania jadła. Koszmarem dla mnie są okruchy i plamy. Ale np w filmach wiele razy widziałam sceny, gdzie bohaterowie tak jedzą i to wyglądało nawet, nawet… No, ale to film przecież, nie realia. Mimo to, wzięłam ten stolik, bo spodobał mi się obrazek na nim i ważne, że drewniany, a nie plastikowy 🙂 I mam postanowienie: wypróbuję go w nowym domu 😊

Czerwony notes- kalendarz od razu wpadł mi w oko 🙂 Ma piękną, skórzaną, czerwoną okładkę. Lubię kalendarze i planery, więc wrzuciłam do koszyka. Ten ma mini kalendarz jeszcze na 2020r, kartki przeznaczone do zapisania adresów a reszta służy do notatek. A ja mam taki nawyk, że interesujące mnie adresy stron internetowych, zapisuję w kajetach. I ten jest do tego idealny 😀📝📖

Idę, idę, patrzę: na paterze do ciast stoją takie ładne „cosie”. Myślę: mydła. Ale przecież to nie ta półka… Wzięłam to to do ręki, widzę, że ma knoty, czyli świeczki 🙂 I takie ładne! No żal było nie brać, bo każda po 50 centów. Patrząc na wygląd, to jedna z nich imituje roladę orzechową a druga jakieś ciasto kakaowo- czekoladowe. Nie pachną niestety ciastowo, ale za to wyglądają 😊

Jest tam w kringloopie taka jedna półka z różnymi kosmetykami ( tak, ludzie i takie rzeczy oddają). Mam już wiele mydełek w kostce, które dobrze myją dłonie. Znajdziemy tam nawet minikosmetyki hotelowe. Ja dzisiaj wynalazłam balsam w formie olejku od znanej francuskiej marki Yves Rocher. Porządne 200ml i piękny waniliowy zapach. Przyznam, że jeszcze nie miałam okazji używać kosmetyków tej firmy. Słyszałam tylko opinie na plus. Nie miałam też powodów, by zacząć kupować te produkty, bo mam inne swoje ulubione. Ale, że balsam był za „aż” 1 euro, więc kupiłam 🙂 Ocena? Duży plus! Po pierwsze- nie jest to mdły zapach. Czuć wanilię, którą od zawsze lubiłam. Po drugie- nie zostawia tłustego filmu na skórze. Po trzecie- aromat utrzymuje się już drugą godzinę, a posmarowałam tylko dłonie 🙂 No i produkt nie jest przeterminowany.

Wina też tam już są. Kilka sztuk, ale można coś tam wybrać. Kiedyś w magazynie dla facetów „CKM”, wyczytałam, że normalny, dorosły facet, do obiadu powinien pić wino i jest to wyższa sztuka jazdy, bo tego trzeba się nauczyć. W żadnym wypadku nie powinno się pić coca- coli, jak to bywa w reklamach. A znam takich, co obiadu bez coli sobie nie wyobrażają. Ja tego typu napoje i inne gazowane, już dawno odstawiłam, bo ich po prostu już nie lubię. Na szczęście. No to trzeba z tym winem spróbować 😉 O, przepraszam- nasz polski kompot przebija wino 😍 Ale stwierdziłam, że będę sobie kupować czasem jakiś starawy trunek i składować go w specjalnym stojaku w nowym domu. To wino jest z 1996r z Nowej Zelandii. A niech stoi i się bardziej starzeje 😀

W kringloopie jest regał, na którym stoi różnej maści ptactwo. Najwięcej jest sów. Już mam 3 i stoją na półce z horrorami. Uważam, że one ogólnie pasują do książek 😁 Dziajaj wypatrzyłam jedną nietypową… Wygląd, jak z koszmaru 😂 Zrobiłam zdjęcie i poszłam dalej. W kolejce, przy kasie, stwierdziłam, że jeśli jej nie kupię, to będę żałowała. I poleciałam po nią. Od teraz stoi elegancko obok innych sówek i straszy 🙂

ALOES, ROŚLINA CENNA DLA SKÓRY

Aloesem najczęściej spotykanym w hodowli domowej, jest Aloe Vera, czyli aloes zwyczajny. Jest jedynym gatunkiem nieoobjętym ochroną. Składa się z rozety grubych, mięsistych, czasem biało nakrapianych liści. Bardzo łatwy w uprawie: słoneczne miejsce, podlewanie, gdy ziemia wyraźnie przeschnie.

Bez względu skąd roślina pochodzi, zawiera mnóstwo aktywnych substancji, np aloina, aloeemodyna, wit A, C, E, witaminy z grupy B, cholina i kwas foliowy. Działanie: przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne, bakteriobójcze, przeciwbólowe, redukujące obrzęki, oczyszczające, nawilżające, łagodzące i wzmacniające układ odpornościowy. Same zalety 🙂 Pamiętam ostatnie lato i poparzenie słoneczne ( niestety). Skórę uratował mi żel aloesowy trzymany w lodówce.

W tej chwili hoduję dwa aloesy a jeśli widzę, że w sklepie rzucą jakieś fajne żele aloesowe, nie waham się- biorę, bo wiem, że się przydadzą 🙂 Mój Holika Holika jest prawie wykończeniu, ale mam w zanadrzu jeszcze jeden.

Fajna jest także maseczka zmywalna do twarzy marki Avon. Dobrze nawilża i łagodzi zaczerwienienie twarzy. Przyjemnie pachnie. Wart uwagi jest także żel regenerujący Aloesove: do twarzy, ciała i włosów.

Ostatnio w Lidlu pojawiła się półka z produktami na bazie aloesu pochodzącego z Wysp Kanaryjskich: kremy do rąk pakowane × 2, żele nawilżające, mydła glicerynowe i kremy 2 w 1: do twarzy i ciała. Nie mogłam przejść obok tego obojętnie, tym bardziej, że cena była fajna. Mam kremy do rąk, mydło i żel. Zapach kremów jest zbyt słodki, przez co mdły dla mnie, ale szybko się ulatnia. To akurat nie jest problem. Ważne, że dobrze nawilża 🙂

Jest jeszcze jedna zaleta aloesu: oczyszcza powietrze, więc warto go trzymać w sypialni 🙂

SYPIALNIE #2

Już raz pojawił się wpis na temat sypialni w holenderskich domach. Teraz postanowiłam zrobić kolejną część, bo są one naprawdę ciekawie urządzone, mimo, że nie ma w nich aż tak dużo rzeczy. Niektóre posiadają np tylko łóżko, 2 nocne stoliki i tv. W porównaniu do salonów, prezentują się minimalistycznie. Chociaż ja, usunęłabym z sypialni tv i dodała rośliny, które oczyszczają powietrze 🙂

Sypialnia na strychu, cała w drewnie, co akurat mnie bardzo się podoba. Na podłodze plecione dywaniki, pod oknem komoda a w oknie mini firanka. W oczy rzucił mi się też fotel, stojący w kącie. Prawdopodobnie bujany, a tych w holenderskich domach nie brakuje 🙂

Nie jestem fanką całkowicie białych pomieszczeń. Mimo to, ten pokój jest bardzo ładny, bo biel przełamuje ciemne łóżko (chyba kolor wenge) i stoliki nocne w stylu kolonialnym. Sama mam taki kupiony w kringloopie i bardzo mi się one podobają. Nawet taki pojedynczy, do salonu jak znalazł. Ciekawym rozwiązaniem są lampki nocne przymocowane do ściany. A nad łóżkiem wiszą dwa obrazki, na których namalowane są kwiaty, przypominające kwitnącą wiśnię 🙂

2kolorowa sypialnia, z olbrzymim łóżkiem i stolikami nocnymi. Na przeciwko szafa, ale nietypowa, bo kilku drzwiowa, wbudowana w ścianę, posiadająca drzwi typowe dla pokojowych. Obok drzwi wejściowych stoi półka a nad nią wisi obraz w formie plakatu filmowego. Sprawdziłam. Jest to tytuł filmu pt „Shirley- wizje rzeczywistości”, w reżyserii Gustaca Deutscha. W filmie wykorzystano 13 obrazów Edwarda Hoppera, który portretował amerykańską klasę średnią, np sekretarki, urzędników, gości hotelowych. Połączono te obrazy w historię jednej kobiety, Shirley- aktorki. Autorem zdjęć do filmu, jest pochodzący z Polski Jerzy Palacz. Filmu nie widziałam, ale lubię sprawdzać informacje dotyczące rzeczy, które znajdują się w domach i służą jako dekoracje 🙂

Tu śpi wielbiciel koloru niebieskiego i swoją drogą- ładny odcień. Podobają mi się: podłoga, komoda, krzesło i drewniana skrzynia, którą widać w lewym dolnym rogu zdjęcia. Aha i jeszcze okna i drewniana ściana 🙂

I znowu drewno 🙂 Łózko nie mój gust, ale komoda, toaletka już tak 🙂

Biel w nowoczesnym wydaniu i nawet podoba mi się 🙂 Prosto, bez zbędnych ozdób. Fajne obrazki nad łóżkiem i dywan 🙂 A najpiękniejszy jest fotel!

Ta sypialnia kojarzy mi się z pokojem w jakimś bungalowie w egzotycznym miejscu 🙂 Chyba za sprawą tej moskitiery i palmy 🙂 Nawet, jeśli nie jestem fanką takich metalowych łóżek, to to akurat wpadło mi w oko 🙂 Nawet drabina jest, która teraz w wielu domach i pomieszczeniach, np łazienkach, pełni rolę dekoracyjną.

A ta sypialnia kojarzy mi się z jakimś nadmorskim kurortem, np na plaży w Hamptons 🙂 Jest duuużo bieli, ale przełamanej drewnem. Komoda piękna! Więcej niebieskich dodatków i mamy styl hampton 🙂

Ten styl określiłabym jako rustykalny albo prowansalski. Baaardzo fajne ściany i dodatki 🙂 Jedynie lustro nad półką, oprawiłabym w ciekawą ramę. Reszta dla mnie, na plus!

Strasznie podobają mi się drzwi rozsuwane wychodzące z sypialni na podwórko lub taras. Łóżko już niekoniecznie, bo kolor nijaki i pluszowy materiał. Za to nad łóżkiem, wisi fajny obraz z tulipanami a na przeciwko- stoi ładne krzesło.

Łóżko, łóżko i jeszcze raz łóżko!!! Jest świetne! Do tego „w nogach” skromny stolik z dwiema paprotkami i wyjście na balkon 🙂 Idealnie!

Sypialnia na poddaszu… Mi w oczy rzuciły się oczywiście krokwie 🙂 Tutaj jak znalazł, pasuje metalowe łózko, a w zasadzie 2 połączone ze sobą. To bym zmieniła. Podobają mi się okna, lampki nocne i lustro w rogu 🙂

To jest typowa dziewczęca sypialnia. Ogólnie nie mój gust, ale mimo to ma w sobie jakiś urok 🙂 Jest w stylu romantycznym, jest rozświetlona, posiada kwiatowe akcenty. Fajną rzeczą jest parawan i komoda z lustrem, na której stoi dzbanek w róże.

SZALONE KOLORY

Oglądając holenderskie domy, już dawno zauważyłam, że ludzie tutaj nie boją się mocnych kolorów we wnętrzach domów. Jak Holender/Holenderka lubią jakiś, to nie ma zmiłuj 🙂 Nie przeszkadzają im kolorowe ściany, kolorowe meble, czy pstrokate płytki. Ja patrzę „po polskiemu”, nie odpowiada mi dużo kolorowego koloru np na ścianach. Wolę stonowane barwy, np beże, szarości, biele… No raczej nigdy nie widziałam szaleństwa na ścianach Polaków. A tu tego problemu nie mają. Pewnie myślą: lubię fiolet, to walnę taki na ścianie wzdłuż schodów, a co tam! Serio, widziałam taki kolor wściekle fioletowy 😀 Dla mnie- koszmarek. Poniżej kilka przykładów.

Istny cyrk 😀 Miodowo-musztardowo-pomarańczowy salon. To akurat nie są moje ulubione kolory i wręcz aż rażą po oczach. Chociaż, nie powiem, samo pomieszczenie jest całkiem całkiem urządzone.

Ten kolor jakimś cudem nawet mi się podoba. Meble raczej w nowoczesnym stylu, kolorek habrowy- piękny, a poza tym fajnie prezentują się okna nad niezabudowanymi półkami. Dodatki też w tym kolorze, które sama bym przemyciła do siebie. Jestem zdania, że kilka rzeczy odstających od ogólnej kolorystyki, bardzo dobrze wygląda w pomieszczeniu.

Ten brąz przypomina mi kolor wenge, który zresztą bardzo lubię, ale tutaj prezentuje się wg mnie strasznie. O ile płytki na ścianie jeszcze bym przęłknęła, tak wc, umywalka i wanna do wymiany. To już lepiej wyglądałyby w kolorze czarnym 😉

Płytki na podłodze ok. Reszta weg! Gdyby nie to coś a la kwiaty na kafelkach ściennych i wannie, można by to jakoś przeżyć. Poza tym sam kształt wc i pisuaru nie odpowiada mi niestety :/

Piszę tu oczywiście swoje zdanie, więc: kolor płytek za ciemny (do tego te kwiatki…). I zmieniłabym też kształt wc i umywalki. Już nawet nie chodzi o ten nieszczęsny wygląd. Jak to w ogóle myć?!

Zmieniłabym nóżki wanny, bo nie podobają mi się takie ozdobne i umywalkę. Od razu wydaje mi się cieżka do umycia (jak na zdj wyżej). A już sam kolor kafelków jest piękny. Akurat habrowy do mnie przemawia 🙂

Pewnie jest to pokój małej dziewczynki i ok, rozumiem, że one lubią różowy… Ale aż tak wściekle różowy ładnie nie wygląda. Biały pokój z różowymi dodatkami, to byłoby coś 🙂

Nie wiem, co to za kolor, ale jest straszny! Zrozumiałabym, jakby tylko jedna ściana była w tym dziwnym czymś. Ale wszystkie?

Nie patrzę nawet już na meble (tylko fotel mi się podoba). Patrzę na tą pasiastą ścianę. A paski na ścianach, jeden czort w którą by były stronę, jak dla mnie, są okropne. No i ta brzydka brudnożółta barwa…

Niby to to ładne… Biała tapeta (tapet nie lubię) w czerwone maki. Gdyby te kwiatki były trochę mniejszych rozmiarów, to byłoby fajnie.

I na koniec prawdziwa „perełka”. Mój mózg nie ogarnia. Już nawet tę tapetę jestem w stanie od biedy zdzierżyć. Ale podłoga to istny koszmarek. W tej sytuacji, jakich mebli bym tu nie dobrała- wszystko by wyglądało strasznie. Jestem zdania, że jeśli już chcemy szaleć, to albo ze ścianą, albo z podłogą. Jak w makijażu: albo oczy, albo usta. Jak to się mówi: więcej, nie znaczy lepiej 🙂

SÓL EPSOM

O tej soli usłyszałam już w zeszłym roku. Naczytałam się na jej temat w internetach i stwierdziłam, że nie pozostało nic innego, jak wypróbować i przekonać się co potrafi to cudo 🙂

Sól Epsom, to nic innego jak siarczan magnezu. Nazwa pochodzi od angielskiego miasta- Epsom, w którym jest wydobywana. Pierwszy raz wydobyto ją w XVII w. Inne nazwy soli, to gorzka lub angielska.

Sól występuje w postaci sporych białych kryształków. Dobrze rozpuszcza się w wodzie i nadaje jej ohydny smak: słono- gorzki. Nie nadaje się do potraw. Zawiera magnez, miedź, siarkę, które korzystnie wpływają na kondycję skóry i włosów. Cenna jest szczególnie siarka, która usuwa z organizmu metale ciężkie i toksyczne substancje. Sól działa przeciwzapalnie, przeciwgrzybiczo i przeciwbólowo. Poprawia wygląd skóry, szczególnie tłustej. Zalecana jest także do skóry głowy ze skłonnością do łupieżu. Pomaga w leczeniu bólów reumatycznych, a kąpiele w niej, dobre są na stres i przemęczenie.

Najpopularniejsze zastosowanie soli, to właśnie kąpiele. Najlepiej przed snem. Zalecane po wysiłku fizycznym, dobre na pozbycie się siniaków i obrzęków. Sól także zmiękcza naskórek, np na stopach. Inne zastosowanie, to picie roztworu z soli, który działa przeczyszczajaco. Idealne dla osób, które mają zaparcia. Ale uwaga! Zbyt częste picie, powoduje skutki uboczne, np wymioty i biegunka.

Moje zastosowanie soli

Rozpuszczam sól w gorącej wodzie w wannie: 2-3 garści. Dodaję zimnej wody, bo wrzątku nie lubię. Trzeba pamiętać, żeby w kąpieli nie używać żadnego płynu, żelu czy mydła. To musi być czysta woda z solą. Zazwyczaj wtedy nakładam na twarz miód i siedzę w solance ok 20 min. Po tym czasie robię peeling twarzy zwykłym cukrem i zmywam tę papkę solanką. Ostatnio dodałam płatki kwiatów i to był głupi pomysł, bo cała się nimi oblepiłam.

Pracę mam w większości stojąca i często puchną mi kostki. Nie jakoś monstrualnie, ale czuję obrzęk. Więc wsypuję do miski trochę soli + ciepła woda i mocze stopy ok 10 minut. Często nie czekam do rozpuszczenia soli. Po prostu poruszam stopami po dnie i robię równocześnie peeling 🙂

Dobrym pomysłem jest właśnie peeling, który można samemu zrobić: do miseczki wsypujemy sól, ścieramy skórkę z limonki i dorzucamy do soli. Wyciskamy sok z owocu i mieszamy z solą. Można też dodać rozdrobnione listki mięty. Przełożyć do słoika i trzymać w lodówce. Idealny na lato, bo odświeża skórę. Ja często dodaję sól do gotowych peelingów, bo nie lubię malutkich drobinek.

Płukanka na włosy: w gorącej wodzie rozpuścić sól i przestudzoną polać umyte włosy. Wmasować w skórę głowy.

Gdzie kupic sól

Najlepiej w internecie. Sklepy w sieci oferują mniejsze lub większe opakowania. Tu w Holandii, znalazłam pudełko soli wielkości pasty do podłogi w Kruidvacie za ok 5 euro! Drogo. Szukałam też na Allegro i to był dobry pomysł 🙂 Ogromne wiadro za ok 30 zł. Pojechałam na urlop do Polski i wróciłam z solą 🙂

Sól polecam każdemu. Ja jej używam i będę używać, bo na własnej skórze przekonałam się, jakie posiada właściwości 🙂

HOLENDERSKI SALON

Kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce, bardzo często słyszałam, że sercem domu jest kuchnia. To w niej stał stół. A jej okna wychodziły na podwórko, aby mama mogła mieć oko na bawiące się dzieci, bo przecież w kuchni spędzała większość czasu… W Niderlandach tak nie jest. Salon jest zazwyczaj wielki, w nim „toczy się życie” i tam spędza się czas. Nierzadko jest podzielony na dwie części- w jednej stoi zestaw wypoczynkowy i tv a w drugiej duży stół jadalniany.

Lubię oglądać holenderskie salony, bo wyglądają naprawdę ładnie. Nie patrzę akurat na sprzęt rtv. Interesują mnie meble i dodatki, których nie brakuje: obrazy, lampy, czy nawet wazony ze świeżymi kwiatami 🙂 W salonach mieszczą się także pokaźnych rozmiarów regały z książkami i różne rośliny doniczkowe. Nie brakuje także kominków, ale nie widuje się często dywanów. Warto zerknąć, jak urządzają się Holendrzy 🙂

Nowoczesny salon z czarną ścianą. Pod oknem zrobiona jadalnia, nad stołem ciekawa lampa a obok prosty regał. Świetny wypikselowany obraz „Dziewczyna z perłą”. Na podłodze leży dywan. Kanapa w kolorze zgniłej zieleni (nie mój gust). Dla roślin także znalazło się miejsce.

Widać, że jest to przestronne mieszkanie w kamienicy. Drewniany sufit i podłoga piękne! Dodać do tego wielkie okna i można tworzyć wnętrze 🙂 To wygląda jakby było skromnie urządzone, ale posiada wiele dodatków: drewniane stoliki- na jednym z nich stoi obrazek przedstawiający rasy yorków, na drugim- lampka, sporo kwiatów i poduch, obrazki na ścianach, no i ten fotel obok kominka! 🙂

Biało- niebieski salon przywodzący na myśl styl hampton 🙂 Mnie najbardziej spodobała się błękitna szafka pod tv 🙂 A dalej w tym kolorze są dywan, część kanapy w „rybie łuski” i wazon obok kominka. Znajdziemy tu też dodatki w innych kolorach, np ława w kolorze drewna, czy czerwona rama lustra wiszącego nad kominkiem.

To już coś dla totalnych miłośników drewna 😀 Meble jakby żywcem wyjęte z chaty góralskiej. Akurat nie mój typ, ale podobają mi się czerwone zasłony, ceglana ściana, krokwie i przeszklone drzwi do salonu.

I znowu biel 🙂 Za kanapą oddzielona część kuchenno- jadalniana. Obok kanapy, na której leży kolorowa narzuta, nowoczesna prosta lampa, drewniany barek. Na mnie wrażenie zrobiła lewa strona z sekretarzykiem. Super akcent w takim jednokolorowym salonie. No i ten piękny zegar nad nim… 🙂

Jeden z piękniejszych salonów, jakie miałam okazję oglądać 🙂 Okna świetne! I to chyba one nadają uroku. Mają parapety, na nich stoją lampy. W kącie palma a obok niej dojrzałam drewniany gazetownik 🙂 Kanapa i fotel nie do końca w moim guście, ale ława już tak. Znajduje się tutaj rzecz, która podoba mi się w salonach: między fotelem a kanapą jest stolik z lampą. Nie stoi upchnięty pod ścianą. Został wysunięty niemal na środek salonu 🙂

I kolejny, który jest urządzony pod mój gust 🙂 Wielka drewniana ława z wielkim wazonem ze świeżymi kwiatami i dużymi świecami, stolik z lampą obok jednej z kanap a drugi pod ścianą. W tym przypadku akurat ten pod ścianą jest na plus. Ogólnie oświetlenia tutaj nie brakuje, bo nawet na parapetach stoją lampki. Białe kanapy a dla kontrastu fotele w kolorze.

Kolejny mój faworyt 🙂 Co mnie tu urzekło? Krokwie, ratanowe fotele i ława! Na ławie tace z tulipanami i jest pięknie. Dodajmy jeszcze ogromne okna, na parapecie których, stoją lampki i mogę mieć taki salon. Jedyne co bym zmieniła, to kanapy 😉

Była to pierwsza część salonów, bo mam zamiar wrzucić jeszcze nie raz zdjęcia najważniejszego pomieszczenia holenderskiego domu 🙂

DWIE DOBRE WIADOMOŚCI

Są z Holandii a przeczytałam o nich na początku lipca. Obydwie są dla mnie ważne, ale wiem, że z jednej nie ucieszą się…palacze 😉

Papierosy

Ja często też się zastanawiam, jak można palić to gówno. Jestem przeciwniczka papierosów. Głupi nałóg. Kiedyś, gdy palenie było dozwolone jeszcze praktycznie wszędzie, czułam na sobie często dym papierosowy. Co z tego, że ludzie palili np tylko na dworze? Raz szłam za gościem, który akurat palił. Cały obrzydliwy dym na mnie :/ Włosy do mycia, bo na nich zapachy osiadają raz dwa. I dobrze, że chociaż Holandia wprowadza pewne zakazy. Chodzi o to, żeby wykreować „całkowicie wolne od tytoniu pokolenie”. Zabronione jest palenie w hotelach, restauracjach, pubach, itp. Do tego dochodzą teraz uniwersytety. Dotyczy to też chodników czy trawników znajdujących się przed tymi budynkami. Na stacjach kolejowych do tej pory, znajdowały się specjalne budki dla palaczy. Teraz będą usuwane- kompletny zakaz palenia, który nieprzestrzegany, będzie karany mandatem w wysokości 95 euro. Dowiedziałam się też, że w supermarketach wyroby tytoniowe mają prawie zniknąć z półek. Prawie, bo nie mogą być „wyeksponowane”.Czyli mają być po prostu schowane a w najbliższym czasie ma to także obowiązywać w mniejszych sklepach. Brawo!

Psy

Niedawno był Dzień Psa. Kocham psy i chciałabym żeby wszystkie miały właścicieli. Dobrych właścicieli. Holandia wzięła się za to porządnie 🙂 Tutaj nie ma ulicznych psów. Za porzucenie psa grozi kara 16 tysięcy euro lub 3 lata więzienia! Rząd wdrożył także program sterylizacji zwierząt. Można także zapomnieć o tzw pseudohodowlach. Rozmnażanie jest pod kontrolą. W 2011 roku powstał „Animal Cop”, czyli dywizjon policji do ochrony zwierząt 🙂 Dodajmy do tego kampanie zachęcające do adopcji kundelków i mamy kraj bez psich dramatów 🙂

Mam nadzieję, że doczekam się takich dobrych wieści z Polski.