CHWILKA W „STAROCIACH”

I znowu kolejne łupy 🙂 Poszłam do mojego ulubionego kringloopa po osłonke na storczyka i jakieś doniczki do ogródka. Z czym wyszłam? Z kilkoma innymi rzeczami…

Dzisiaj sobota, ale byliśmy w pracy. Miałam kilka planów na weekend i się wkurzyłam, bo musiałam wszystko przeinaczyć. Potem humor mi się poprawił, bo dokończenie pracy z piątku zajęło nam tylko cztery godziny, było nas w sumie tylko 5 osób (w kilka osób lepiej mi się pracuje), no i szef zapłacił do ręki 🙂 A że kringloop w sobotę jest otwarty (teraz nawet do 17:00), więc pojechaliśmy zajrzeć, co ciekawego znowu jest. I tym sposobem przewaliłam połowę dzisiejszej zapłaty 😅

Dzisiaj zainteresowałam się rzeczami typowo kuchennymi. Te rzeczy są przy wejściu, a dzisiaj było sporo nowości, zresztą bardzo ładnych. Meble mnie nie interesowały, rzuciłam za to okiem na ozdoby typu koszyczki czy figurki. Nie chciałam kupować, ale sobie oglądałam 😁 Do koszyka wrzuciłam drewniany pojemnik ze słonecznikami, a w środku znajdują się serwetki w słoneczniki 🌻, róże 🌹 i w kolorze srebra- taki serwetnik. Przyda się, gdy wreszcie będzie czas na grilla 🙂

Wazna na zupę 🍲 Czasem trzeba zjeść jak szlachta, a nie zupę lać bezpośrednio z gara 😜 Nie ma tam całych kompletów obiadowych z wazami. Jest kilkanaście waz, każda z innej parafii. Dlatego wzięłam w miarę sporą (naprawdę dużych nie ma) i taką bez ozdób w białym kolorze.

Ze sztućców🍴 zawsze giną mi widelce. Nie wiem dlaczego dostają nóżek i cyk! Brakuje najpierw jednego, potem dwóch… Miałam fajny komplet i już jest wybrakowany. W kringloopie były porządne ciężkie widelce, więc kupiłam 6 sztuk + dużą chochlę do zupy 🙂

Znalazłam też spory dzbanek z grubego, ciemnego szkła. Przyda się na kompot 🙂

Były też szklane kubeczki, także z ciemnego szkła i żałuję, że nie kupiłam chociaż sześciu sztuk, bo by pasowały do dzbanka. Znajdują się na zdjęciu poniżej, po lewej stronie:

Doniczka dla storczyka jest 🙂 Prosta, jasnoszara. Do tego konewka na ogródek. Widać, że używana, ale ważne, że w całości i nie będę już z butelkami latać po ogródku. Kran na zewnątrz jest, ale trzeba go sprawdzić i dokupić szlauf. Narazie wystarczy konewka.

Znalazłam jeszcze fajną lampkę do sypialni. W zasadzie to żyrandol/lampion. Metalowa miska u sufitu wygląda okropnie, więc zmienię wreszcie na tę. Jest drewniana i ma szklane szybki. Do sufitu pasuje 😁

A poniżej zdjęcia, na których widać, co jeszcze było w kringloopie:

VLISSINGEN-MIASTO KURORT

W sobotę wybraliśmy się na wycieczkę, bo już miałam dosyć siedzenia w domu i robienia porządków, zdzierania tapet i grzebania w ogródku.

Nie było mnie na blogu trochę czasu, ale znowu miałam dużo na głowie i z niektórymi rzeczami jestem do tyłu. Pogoda się wreszcie fajna zrobiła i musiałam opuścić cztery kąty i gdzieś wyjść. Padło na miasto Vlissingen w prowincji Zeeland.

Vlissingen, to turystyczny kurort z najdłuższym bulwarem w Holandii. Kiedyś znajdował się na oddzielnej wyspie Walcheren, która teraz należy do Zelandii. Nie przeszliśmy całej nadmorskiej promenady, bo nam się po prostu nie chciało 😜 Czas spędziliśmy głównie w porcie. Co pierwsze rzuca się w oczy, to blisko podpływające ogromne statki (kontenerowce czy promy) zmierzające do portu w Antwerpii. Znajduje się tam też piękny wiatrak, który w piątki można zwiedzać za darmo.

Tutaj morze ma naprawdę taki kolor 🙂

Przy porcie znajduje się Fort Rammekens- jest to najstarszy fort morski w Europie Zachodniej. Pochodzi z 1547r i odegrał ważną rolę w historii Zelandii.

Jedno z graffiti w forcie 🙂

To nie jest cały fort, tylko jego pozostałości z zabytkowymi armatami. Obok znajduje się małe molo i liczne knajpki 🍴🍻🍷🍕 Najdłuższy holenderski bulwar podziwialiśmy z fortu. Jest naprawdę szeroki i długi 🙂

W mieście znajduje się też główny kościół- Sint Jacobskerk. Kiedyś był katolicki, teraz protestancki. Zbudowano go w latach 1308-1328, w stylu wczesnogotyckim. W tym kościele został ochrzczony najsłynniejszy obywatel miasta- Michiel Adriaenszoon de Ruyter. Był to holenderski admirał, uważany za jednego z najznakomitszych morskich dowódców w dziejach świata 🌍 W forcie stoi jego pomnik.

Vlissingen ma też polski akcent 🙂 15 stycznia 1938r w tutejszej stoczni został zwodowany podwodny okręt wojenny ORP „Orzeł”, a transmisję nadawało Polskie Radio. Na matkę chrzestna Orła wybrano żonę generała K. Sosnkowskiego – Jadwigę. W trakcie uroczystości okazało się, że okręt nie zsunął się do końca po pochylni, bo Holendrzy niewłaściwie dobrali smar, którym pokryli szyny. Dopiero po kilku godzinach okręt udało się całkiem zwodować. Po wybuchu wojny, Orzeł i jego załoga zasłynęli brawurową ucieczką z estońskiego Tallina. 23 maja 1940r łódź wypłynęła na patrol i w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła. Do dziś nie wiadomo co się dokładnie stało i gdzie spoczywa wrak z załogą. Historię okrętu opowiada polski film z 1958r pt. „Orzeł”.

I jeszcze kilka zdjęć z miasta 🙂

Tutaj wodowane były statki.
Molo

WILLE

Holandia jest małym krajem, ale mieszkańców ma całkiem sporo. Oprócz rodowitych Holendrów, mieszka tu mnóstwo obcokrajowców, w tym Polaków. A żeby mieszkać, to trzeba mieć dach nad głową. Dlatego Niderlandy się budują.

Powstają nowe bloki mieszkalne. W mojej miejscowości i w tych obok, buduje się nowe budynki, bo jest ogromne zapotrzebowanie na mieszkania. Do tej pory, na pięciu pustych placach, stoją niemal gotowe bloki z apartamentami. Nie są to typowe szare blokowiska, ale estetyczne „klocki” z eleganckimi tarasami i balkonami. Oprócz tego, mnóstwo ludzi mieszka w szeregówkach, jak np. ja. Te mieszkania są raczej wąskie, ale piętrowe i ze strychem. Mają też z tyłu malutkie podwórka. A czy są tutaj domy wolnostojące? Są i to mnóstwo 🏡🏠 🙂

W Polsce, w mniejszych miejscowościach, pod miastami i na wsiach standardem są spore domy jednorodzinne z dużymi podwórkami i ogrodami. Balkony w takich domach to też norma. A tutaj, w Holandii sredniej wielkości dom z balkonem kosztuje naprawdę kupę forsy 💰💰💶💶 Nie wiem, jak teraz stoją nieruchomości w Polsce, ale kiedyś porównywalam i za cenę tutejszego domu jednorodzinnego, w Polsce można było mieć naprawdę piękną willę. Wille zresztą też tu są. Stoją sobie na uboczach, mają duże ogrody, a ich ceny zaczynają się od około miliona euro. Na ich murach często można spotkać duże napisy przedstawiające nazwę takiego domostwa (Holendrzy nadają im „imiona”), nazwisko familii, albo rok budowy. Domy kryte strzechą z okiennicami, to również częsty widok 🙂 Poniżej kilka przykładów 😊

Na koniec, willa, której wnętrza utrzymane są w stylu vintage z domieszką retro 🙂

🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞

MINĄŁ MAJ…

Nawet nie wiem, kiedy zleciał maj. Był zimny początek wiosny, czekałam więc na ciepłe dni, żeby coś koło domu porobić. Nadszedł wreszcie jeden z ładniejszych miesięcy w roku i wszyscy się zdziwili.

Dlaczego? Bo chyba dawno nie było w Holandii tak deszczowego ☔ i chłodnego maja. Kiedyś dowiedziałam się od Holendra, że tutaj w co drugi rok jest bardzo gorąco. Pamiętam, że w tamtym roku, może przez dwa letnie tygodnie był upał. Reszta umiarkowana, ale nie było tyle deszczu. W tym roku, lato wypadało baaardzo upalne 🌞 Ale czytałam, że tutejsi synoptycy stwierdzili, że zima była zimowa i z mrozem ❄❄❄ więc lato będzie tym razem deszczowe. I to się sprawdza, bo w maju naprawdę sporo padało, słońca mało a i temperatury pozostawiały wiele do życzenia. W prowincji, gdzie mieszkam, niebo najczęściej wyglądało tak:

Gdy dopisało trochę słonecznej pogody, to chodziliśmy na krótkie spacery. Najpierw poszliśmy do parku, który znajduje się zaraz koło naszego domu. Na mapach google widziałam, że jest ogromny. Postanowiliśmy iść tam, gdzie nas jeszcze nie było, czyli bardziej w las 🌳🌲 Przez lasek płynie sporo kanałów, jest mnóstwo zieleni i ptactwa, bo ich odgłosy słychać było wszędzie 🙂

Innym razem, spacerowaliśmy po naszym osiedlu. Przecinają je oczywiście kanały przez które biegną liczne mostki. Na miejskich rabatach kwitły (i nadal kwitną) bratki 🌸. Wiele osób, przed swoimi domami ma różne kamienne figurki. Są to np. zwierzęta. Moi sąsiedzi mają świnie 🐷, zająca 🐰 i żabę 🐸 A ja natknęłam się na… anioła. Wyglądał, jak żywcem wyjęty z nekropolii. Na grobach jest dużo takich. Lubię cmentarze, ale takiej figurki bym chyba nie chciała… 😜

Zaraz za naszym miasteczkiem, nad kanałem, znajduje się pole rzepaku 🙂 Zresztą wszystkie w pobliżu pobocza dróg, są nim obsypane 😊

Pojechaliśmy też do leżącego niedaleko Delft, bo wypatrzyłam na Marketplacu dwa wielkie lampiony (używane) za niską cenę. Były w komplecie razem ze świecami, które są koloru różowego. Kiedyś je wymienię 😁 Stwierdziłam, że właśnie one pasują do okna salonowego i faktycznie- prezentują się dobrze. Holenderka, która je sprzedawała, mieszkała na obrzeżach miasta. Zobaczyłam tam park m.in. z drogami dla rowerów, pełen mostków nad kanałami. Szkoda, że padało, bo fajne miejsce na spacer 🙂

Wcześniej pisałam, że szukałam koszy dla hortensji i znalazłam je niedaleko, w malutkiej miejscowości, która ma park. Nie jest to typowy park z alejkami. To obszar z domkami letniskowymi, nazywany właśnie parkiem. Holendrzy mają tu swoje małe działki i ogródki. Wiosną i latem grzebią w ziemi, uprawiają kwiaty i grillują. Szukając adresu do odbioru koszy, natknęłam się na taki oto „pierdolnik ozdobny” przed jednym z domków działkowych 🙂

Znajoma z pracy- Polka, kupiła sobie taką działkę z małym domkiem (salon z kuchnią, sypialnia, łazienka+ mała szopka). Jest ona całkowitą właścicielką budynku i ziemi, ale co roku musi płacić spory podatek. Musi też przestrzegać kilku zasad panujących w parku, np. zero zwierząt domowych, czy uprawa tylko wybranych roślin. Warzyw i owoców nie można niestety. Za to wynajmować innym ludziom domek- może. Zresztą mnóstwo Holendrów tak robi: wynajmują najczęściej Niemcom latem, za ok 300€/ tydzień 🙂 Oprócz parków z domkami własnościowymi, są też w całej Holandii parki-kempingi tylko do wynajęcia na letni wypoczynek i wakacje. Znalazłam jeden z wielu domków holenderskich, który wygląda pięknie 😍

W maju miałam imienimy, więc bukiet od Pana Męża był. Podwójny, bo tulipany 🌷🌷 to podstawa 🙂

W domu mam „płaczka” 🙂 Odmiana monstery pokazuje, kiedy będzie padać. Na jej liściach pojawiają się kropelki wody, a to znak, że deszcz się zbliża. W maju płakała często.

Widać kilka kropelek.

Kot sąsiadów czuje się u nas, jak u siebie 😂

CO SŁYCHAĆ W MOIM OGRÓDKU

Słychać to, że walczę ze ślimakami i chwastami od jakiegoś czasu. Narazie te bitwy wygrywam. A przez ostatnie deszczowe tygodnie, uzbierało się szkodników sporo. Ale wreszcie w weekend wyszło słońce.

Często tutaj jest tak, że w tygodniu świeci słońce 🌞 a w weekend pada. A w ostatnie dni, to było jedno wielkie gnicie w deszczu. Ostatnio nawet ok. 23:00 była burza ⚡ Lubię burze, szczególnie te wiosenne i szczególnie w nocy. Lubię też deszcz. Ale było go już za dużo. Lało niemal dzień w dzień. W weekend wiele razy chciałam iść do ogródka, żeby coś więcej zrobić, ale nie dało rady. Przez te ulewy chwasty rozrosły się do rozmiarów metrowych, np oset. A ślimaki 🐌 w tych chwastach miały raj na ziemi. Dlatego, gdy pogodynka w telefonie pokazała mi piękny weekend (ok. 20°), to musiałam już iść i zrobić porządek na zewnątrz 🙂

Wcześniej kupiłam granulki przeciw ślimakom i rozsypałam na ogródku. Obserwowałam, czy się pojawiły. Tam, gdzie wyspałam, nie ma ich. Ale zanim zniknęły, zdążyły pożreć fiołki i ozdobne słoneczniki 🌻😠

Tu były słoneczniki. Może coś z tych zdechlaków będzie…

Uratowałam też resztki szałwii i jeszcze innej rośliny, ale zapomniałam, co to za jedna😅

Lawenda i margerytki ładnie rosną. Reszta fiołkow też. Wcześniej wsadziłam w koszyki inne kwiatki, też oczywiście nie pamiętam już nazw, ale się przyjęły i są coraz większe 🙂

Na podwórku rośnie niewielki krzew. Liście ma podobne do jaśminu. Chciałam mieć jaśmin. I teraz zastanawiam się, czy to on, czy nie on. Czytałam, że kwitnie w maju, najpóźniej w czerwcu. Ten długo nie miał pączków, ale teraz pojawiły się malutkie 🙂 Agrest daje radę. Ma już kilka małych owoców 😊 Nazwałam go Jacuś 😂

Jacuś 😁

Pojechaliśmy raz do marketu Albert Hijn, a tam zawsze są jakieś rośliny w promocji 😁 No i były margerytki i hortensje, które mi się marzyły. Były w promocji: 2 sztuki po 7,49 z kartą Bonus. Mamy takie karty, bo promocji jest dużo, a te Holendrzy uwielbiają 🙂 Extra korting to jest to! 😅

Kupiłam te hortensje x2 i margerytki x2. A tak swoją drogą, to margerytki zawsze myliły mi się ze stokrotkami 😅🌼 Kombinowałam potem z doniczkami na te kwiatki, bo chciałam kosze. Na margerytki jeden duży był. A hortensje? Z pomocą przyszedł Marketplace 😊 W Ostvoorne, na ogródkach działkowych ktoś miał do sprzedania dwa spore kosze. A ta miejscowość jest zaraz koło naszej, więc napisałam, że chcę kupić. Pojechaliśmy po pracy i hortensje wreszcie miały donice 🙂 Jedna wylądowała przed domem z margerytkami i jeszcze jedną rośliną wiszącą na haku. Druga jest na podwórku.

Oprócz hortensji, swoje miejsce znalazła też bugenwilla. Piękna pnąca roślina, która dorasta nawet do 12 metrów. Znalazłam ją w Lidlu. Mamy na murze „drabinkę” dla takiej rośliny. I chciałam posadzić jakąś. Trafiła się bugenwilla, która jest bardzo delikatna, nie lubi wiatru, bo gubi liście. Lubi za to słońce 🌞 Nie można jej przelać, najlepiej tylko zraszać. Spróbuje ją hodować.

Gdy tylko słońce zaczęło świecić na podwórko, pryskaliśmy chwasty między kostką randapem. Po godzinie już było widać efekt. Czytałam, że ten środek nie działa na skrzyp polny, którego na podwórku mamy mnóstwo 😳 No cóż, część zabijemy chemią a część wyrywać będę ręcznie. Zresztą pół trawnika z chwastów oczyściłam. Ten kawałek, gdzie siedzę i działam- będzie przekopany i wyrównany.

W trakcie prac na ogródku i przesadzania kwiatów, zabrakło mi ziemi. Jak zwykle 😒 Rzuciłam hasło, że jedziemy do centrum ogrodniczego 😁 Wiedziałam, że wyjdę nie tylko z ziemią 😅 No i tam obłęd w oczach 😵😂 Mnóstwo promocji, więc trzeba było skorzystać, a co! Kupiłam dwie sztuki kalanchoe- roślina raczej domowa, ale zostawiłam ją na zewnątrz:

W promocji była też fuksja (moja babcia nazywa ją: ułanka). Hodowałam ją już wcześniej, w poprzednim mieszkaniu na balkonie. Rośnie super 😊

Kolejna roślina dzisiaj kupiona, to torenia. Podobna do bratków. Posadziłam ją razem z fiołkami, podjedzonymi przez ślimaki, które atakują. Niemal z jak niskobudżetowego horroru 😂 Ślimaki urosły do rangi potworów.

Pan Mąż kupił w markecie budowlanym rurkę, którą tak wygiął, żeby można ją było użyć jako korbę do wysuwania markizy. Mamy ją, ale korby brak. Jak już kiedyś wspomniałam, wcześniej, w naszym domu 🏠 mieszkali inni Polacy. Z tego, co wiemy, to wysuwali markize i już im się nie chciało chować. Wiatry i deszcze robiły swoje. Sąsiedzi zgłosili do biura pośrednictwa pracy i biuro zabrało specjalny „hak” do obsługi. Sąsiad zaoferował się pożyczeniem „wajchy”, ale mój sprytny mąż poradził sobie i zrobił specjalny uchwyt 😊 Markiza działa, wymaga regulacji i czyszczenia, ale jest 🎉

W centrum ogrodniczym motywy morskie i nazwa naszego miasteczka 😊

Co jeszcze było w sklepie ogrodniczym? Mnóstwo rzeczy i roślin dla pięknego ogrodu 😊

Beczka, to moje must have 😁
Morskie gadżety 🌊⚓⛵😊
Piękna lampa za ok 200 €

Dzisiaj mieliśmy się wziąć za zrywanie starych tapet, ale mnóstwo czasu zeszło z ogródkiem. Tapety za tydzień. A dzisiaj, w sobotę, zanim skończyłam wpis, było parę minut przed 22:00. W Holandii jeszcze jasno. Odwrotnie, niż w Polsce 🙂

Godz. 21:55 🙂

BĘDZIE TAPETOWANIE

Wreszcie zebraliśmy się, żeby pojechać do marketu budowlanego Gamma i wybrać tapety. Najpierw przejrzałam asortyment na stronie internetowej sklepu i wpadło mi w oko kilka fajnych tapet. Potem trzeba było wybrać dwa wzory do dwóch pomieszczeń.

Obawiałam się, że w Gammie nie będzie dużego wyboru, ale okazało się, że jest spory 🙂 Tapety, które teraz mamy w domu wołają o pomstę do nieba. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to kolor żółty. Mnóstwo żółtego. Kiedyś pisalam, że jak Holender lubi np. fioletowy kolor, to trzaska na ścianę taką tapetę i kupuje dodatki do domu w takim kolorze. Ja lubię czarny i czerwony, ale nie przyszłoby mi do głowy urządzać w tych kolorach dom 😳 I teraz na pierwszy ogień idzie korytarz, bo wiadomo, jak się wchodzi do domu, to on pierwszy rzuca się w oczy. A nasz jest koszmarny. Drugim pomieszczeniem będzie najmniejszy pokój, czyli ten, w którym opalam. Chcę żeby ten pokoik wyglądał schludnie i czysto, bo wchodzą tam przecież dziewczyny na opalanie.

Stwierdziliśmy, że na korytarz i klatkę schodową damy tapetę w cegiełki. Ale nie w kolorach brązu, tylko w bieli z szarościami. Schody zostawimy jasne (naniesiemy tylko świeżą farbę) i zmienimy dywaniki na czarne albo ciemnoszare. Wybraliśmy dwa rodzaje cegiełki. Nie mogłam się zdecydować, więc pytałam który wzór lepszy. Każdy po prostu wskazywał zdjęcie, a moja mama była oryginalna i stwierdziła, że jej się cegła nie podoba, bo przypomina jej lochy w zamczysku 🏰😂 Przykładałam próbki do ściany i wreszcie zdecydowałam.

Ta po prawej zebrała najwięcej głosów 🙂

Ostatecznie zdecydowaliśmy się na tą, która zdobyła mniej głosów, bo ma trochę inny kształt niż typowa cegła. Chcę na klatce schodowej zrobić mini galerię zdjęć i obawiałam się, że czarne ramki (bo takie chcę) zleją się z tapetą. Ale znalazłam w internecie zdjęcie, które jest trochę połączeniem tych dwóch wzorów i wygląda to fajnie:

Źródło: internet.
Nasz wybór 🙂

Do pokoju wybrałam trzy wzory. Od początku chciałam w nim biały kolor, bo to powiększy pomieszczenie. Wcześniej chciałam kłaść gipsówke, ale nie mam po prostu na to czasu 😒 Więc padło na tapetę. Nie taką zupełnie gładką, ale z lekkim żłobieniem. Wybrałam trzy wzory:

Po ponownym pojawieniu się w sklepie, zdecydowałam się na jeszcze inną 🙂

A oto zdjęcia przedstawiające, jak teraz prezentuje się korytarz 😁🙈😑

Ten turkusowy pas tapety naklejony jest na tą żółtą 😵

A to pokój:

Zaczynamy ten mały remont w sobotę. Po zakończeniu prac, wrzucę tu kilka zdjęć prezentujących nowe ściany 😊

WYSZUKANE W KRINGLOOPIE

Sklepy w Holandii są już od dłuższego czasu normalnie otwarte i też od dłuższego czasu planowałam zajrzeć w sobotę do kringloopa. Udało się to wreszcie dzisiaj.

Mogłam iść tam dużo wcześniej, ale zasada była taka, że podchodziło się pod drzwi i mówiło co się chce kupić. Wtedy pracownicy przynosili towar. Mnie to nie interesowało, bo cała przyjemność polega na wyszukiwaniu różnych fajnych rzeczy 🙂 Dzisiaj wreszcie znalazłam chwilę żeby tam podjechać przy okazji, bo konkretniej, to jechaliśmy do marketu budowlanego. A ja chciałam zobaczyć, czy są jakieś fajne doniczki. Niestety nic ciekawego nie było. Szukałam dużych rozmiarów, a były małe, które bardziej pasowałyby do domu. A ja potrzebuję do ogródka. No, ale nie wyjdę z pustymi rękoma przecież 😁

Zaraz po wejściu, rzuciły mi się w oczy dwa małe białe lampiony. Chciałam jakieś postawić na parapecie między roślinami. Ogólnie to poluję na duże drewniane lampiony, ale te też mogą narazie być 🙂 Są zwykłe, bez zbędnych ozdób, w kolorze białym. Widać niewielkie ślady użytkowania, ale zniszczone nie są. Przetarłam je z kurzu i włożyłam do środka wkłady.

Znalazłam też trzy plecione podstawki na stół w kolorze drewna. Chciałam sobie takie kupić i już mam 🙂 A są w dobrym stanie, niezniszczone.

Pan Mąż wypatrzył szlifierke firmy Bosch. Ma widoczne ślady użytkowania. Po podłączeniu do prądu, okazało się że jest w pełni sprawna. Mamy już używany trymer do żywopłotu Makity i chodzi jak burza.

Najlepsze na koniec: gra planszowa Tankslag 😅 Pan Mąż lubi takie tematy, więc stwierdził, że sobie kupi. Ogólnie lubię planszówki, ale mam tylko Eurobusines. A rzadko kiedy mam czas żeby w ogóle w niego grać. Ale w czołgi, to jeszcze nigdy nie grałam. Najlepsze jest to, że sprzedawca dał Panu Mężowi tę grę za darmo, a najśmieszniejsze, że nie ma instrukcji, jak grać 😂 Może znajdziemy coś w internecie.

Co jeszcze było w kringloopie? Np mnóstwo szkła typu wazony, szklanki czy kieliszki- widać to na pierwszym zdjęciu pod tytułem wpisu. Do tego tzw. kurzołapy:

Figurki Buddy
Delficka porcelana
Słonie i sowy
Jednen z fajniejszych obrazków, które do tej pory widziałam 😊🍃

Czego nigdy nie zabraknie w kringloopie? Wiklinowych koszyków i koszyczków różnych kształtów i wielkości 😊 One chyba nigdy nie wyjdą z mody. I dobrze, bo pasują do każdego wnętrza i są ładną ozdobą 🙂

Zauważyłam, że dołożyli mebli. Było ich znacznie więcej, niż do tej pory. Przodowały szafy a zaraz po nich witryny. Oto jedna, która była zupełnie inna od pozostałych:

W kringloopie znajduje się też niewielki dział z ubraniami. Taki mini lumpeks. Czy można upolować tam fajny ciuch? Można 🙂 Sama mam już ich kilka i muszę zrobić o tym wpis. Nie brzydze się kupować używanych ubrań. Jeżeli znajdę fajne ubranie, niezniszczone, to nie waham się kupić. Wychodzę z założenia, że kupowanie z drugiej ręki, to duży plus dla środowiska i naszej planety 🌍 A dzisiaj wisiał sobie taki płaszczyk/ żakiet wiosenno- jesienny:

Prosty fason, niezniszczony, wiązany w prasie, długość- zakrywająca pośladki. Jak najbardziej w moim guście. I co? Nie kupiłam go, a teraz jak zwykle żałuję 😣 Po pierwsze, chciałam już wyjść ze sklepu, bo było mi za ciepło a w masce cholernie niewygodnie. Po drugie, musiałabym lecieć na przeciwko do bankomatu, bo nie mieliśmy przy sobie dużo pieniędzy a w tym kringloopie płaci się tylko gotówka 💶 i zwyczajnie mi się już nie chciało iść i wracać. I teraz mogę mieć pretensje tylko do siebie 😑

9 RZECZY Z HOLENDERSKICH DOMÓW, KTÓRE WPADŁY MI W OKO

Holenderskie mieszkania umeblowane są różnie. Czasem nowocześnie, czasem w stylu vintage albo industrial. Ale zdarza się i tak, że w środku znajdziemy mnóstwo dodatków, które można spotkać w wielu domach. Są to np. lampiony ze świecami, czy niemal identyczne komplety wypoczynkowe w salonie.

Ja znalazłam kilka dodatków do wnętrz, które spodobały mi się od razu. Są one z różnych holenderskich domów 🏡 Wiadomo, że każdy ma inny gust i swój styl. Mnie całkowite umeblowanie tutejszych domów nie zawsze się podoba. Ale lubię zerknąć na dodatki, bo one potrafią odmienić mieszkanie 🙂 Pierwszą rzeczą, która mi się podoba, to kolor jednej ze ścian na powyższym zdjęciu. Chodzi o ten ciepły beż 🙂 Od jakiegoś czasu już, mam fazę na beże i jego odcienie. Nawet do ubrań w tym kolorze się przekonuję 😁

Jako, że lubię styl marynistyczny⚓⛵, a tu nad morzem ozdoby morskie są mile widziane, to wypatrzyłam wieszak na okrycia wierzchnie zrobiony z… wioseł 😍 Według mnie, bardzo fajny pomysł.

Drugą rzeczą, która kojarzy się z morzem i statkami to skrzynia. Wielka drewniana skrzynia, podobna do tych, w których piraci znajdowali skarby 💰😜 Najczęściej zastępuje ona stolik, czy ławę w salonie. Ta tutaj znajduje się na łodzi, w której ktoś po prostu mieszka 🙂 Ta ławeczka obita skórą też jest super.

Podoba mi się to, że kanapy w salonach nie stoją zawsze pod ścianą, ale np na środku, oddzielając salon od jadalni. Z tyłu za kanapą często znajduje się stolik/ komoda na której stoją kwiaty czy lampy. Wygląda to naprawdę fajnie. Sama mam narożnik odsunięty od ściany i myślę nad takim meblem za kanapą:

Biurko. Niby chcę je mieć, ale jeśli go nie będzie, to się nic nie stanie. Myślałam nad typowym sekretarzykiem. Potem nad czymś nowocześniejszym. A potem stwierdziłam, że nie mam pomysłu gdzie by to biurko postawić 🙈 Ale zobaczyłam ten skromny drewniany mebel i jeśli już, to tylko takie 😍

Do sypialni chcę wprowadzić jak najwięcej dodatków w stylu kolonialnym. A do takiego pasują dywaniki we wzory skór zwierząt. Brrrr… Nawet imitacje mnie odstraszają, bo kojarzą się od razu z polowaniem na biedne zwierzęta. Teraz modne są plecione dywany czy chodniki w stylu boho albo wyglądające jak przywiezione z Bali. Mnie podoba się np ten okrągły dywanik i do pokoju będzie pasował 🙂

Szafka w sypialni z drzwiczkami- shutterami 🙂 Według mnie, jedne z ładniejszych mebli. Nawet biały kolor mnie nie odstrasza, a wiele takich mebli ma drzwi w kolorze drewna. Warto zwrócić uwagę na ścianę wyklejoną mapami 🙂 Nie wiem czy to taka tapeta, czy ktoś sam kombinował, ale pomysł ciekawy. Zresztą różne mapy na ścianach, to normalny widok w tutejszych domach.

Drewniany fotel. Podobają mi się te bujane, trochę starodawne, ale też takie jakby przywiezione z egzotycznej wyspy 🌴🍹 Co jeszcze jest często spotykane w tutejszych domach? Marynistyczne obrazy, np. ze statkami albo krajobrazem morskim 🌊

Kolejny fotel 🙂 Nie jestem fanką pstrokatych kolorów, zwłaszcza takich mebli. Nie kupiłabym pomarańczowej czy zielonej sofy. Ale bardzo podobają mi się pawie. Fakt, to nie mebel ale ptak i może dlatego wpadł mi w oko ten fotel 🙂 Do salonu w stonowanych kolorach pasuje idealnie jako taki odchył od normy 😁 Pawie oczka są piękne, ale niestety mnie on w domu by nie pasował. Mimo to, popatrzeć można.

🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞

NIESPODZIANKA Z POLSKI

Dzisiaj Pan Mąż odebrał paczkę od kuriera. Okazało się, że jest dla mnie. Próbowałam sobie przypomnieć, co to ja kupiłam. Doszłam do wniosku, że nic. Po zejściu na dół, zobaczyłam skąd to i od kogo to i przypomniałam sobie, że miały przyjść do mnie książki od dobrej koleżanki, która czyta niemal to samo co ja.

Ewa także kupuje książki z drugiej ręki i ma dobrze z tym, że może skoczyć do Biedry, kiedy rzucą coś ciekawego📚 i szukać perełek 🙂 Pisała mi kiedyś, że jeśli nie mam kilku pozycji, to ona je ma i mi je prześle. Zapomniałam co to miały być za tytuły i paczka była dla mnie niespodzianką książkową, a takie akurat lubię 😁 Ewa napisała też, że jej córka narysowała dla mnie obrazek 🙂 Oprócz książek, znalazłam też kilka innych rzeczy.

Muszę przyznać, że czekoladki Toblerone jadłam dzisiaj pierwszy raz 😅 Ogólnie czekoladę jem bardzo rzadko, bo za nią zbytnio nie przepadam. Wolę solone orzeszki 😅 Ale dzisiaj się skusiłam na kawałek i zeżarłam wszystko 😂 Naprawdę bardzo dobre 😋 Oprócz tego znalazłam jeszcze batonika czekoladowego, maskę w płachcie i olejek z czarnuszki do włosów na ich wzmocnienie.

Jeśli chodzi o książki, to są to horrory Mastertona i Kinga 🙂 I jedna nowość kryminalna. „Sfinksa”, „Manitou”, „Zemstę Manitou” i „Kostnice” na pewno kiedyś czytałam, bo wiele książek wypożyczyłam z biblioteki. Natomiast „Tengu” i „Walhalle” będę czytać pierwszy raz. W każdym razie tych starych pozycji wydawnictwa m.in. Amber w swojej kolekcji do tej pory nie miałam.

Z kolei King pisze m.in krótkie opowiadania grozy i mam już jedną książkę z takimi opowieściami pt. „Wszystko jest względne”. Tym razem dostałam dwa tomy pt „Marzenia i koszmary” z 1996r. I ten sam tytuł zawarty w jednej książce, ale z 2007r. Będzie co czytać 😊

I na koniec książka o prawdziwych zbrodniach różnych autorów pt. „Opowiem ci o zbrodni”. Piszą np. Katarzyna Bonda, Wojciech Chmielarz czy Max Czornyj. Wstęp należy do Michała Fajbusiewicza, tego pana od programu „997” 🙂

Wszystkie książki podpisałam, bo ja każdą swoją nową książkę podpisuję. I teraz kolejny raz zetrę kurze z półek i od nowa czeka mnie układanie, bo wszystko układam gatunkami: thrillery osobno, horrory osobno, z tym, że dzielę je na stare, Mastertona i Kinga. Kryminały osobno, komedie odobno, albumy też. Ale ja to bardzo lubię, bo patrzę przy okazji, co jeszcze mam do zaliczenia 🙂

HISTORIA PEWNEGO GRILLA I KILKA MIEJSC W OGRODACH DO RELAKSU

Z tego, co słyszę i widzę, pogoda w Polsce piękna. W Holandii, w prowincji gdzie mieszkam, maksymalnie 18 stopni. Do tego często pojawiają się chmury i czasami pada deszcz.

W najbliższych dniach, pogodynka w moim telefonie pokazuje deszcz ☔ i temperatury do 17 stopni. Ale kurtkę zimową na dobre odwiesiłam do szafy i w wolnych chwilach (a mam ich niezbyt dużo) doprowadzam ciągle ogródek do porządku. Robię sobie (na raty) mój mały projekt, żeby pamiętać co gdzie posadzić, donoszę roślin i nadal szukam dużego stołu ogrodowego. A nie jest to takie proste, bo np. te z bliskiej okolicy nie podobają mi się, a jak trafi się jakiś fajny stół, to znowu za daleko po odbiór 😒 Myślimy też nad zakupem grilla. Markety budowlane wreszcie otwarte, więc można się rozejrzeć. Holendrzy już poczuli wiosnę 🌱🌿🍀 pełną parą, bo chodzą po mieście z gołymi nogami i w krótkim rękawku 🙂 Niebawem będzie można czuć zapach grillowania na każdym osiedlu 😁 🍖🍗 więc nam też się grill przyda, bo taka kiełbaska upieczona, to jest coś 😋 Nie szukamy jakiegoś wypasionego i drogiego sprzętu. Tutaj ludzie często mają grille gazowe. Mnie odpowiada „kulka” albo „ufo” firmy Weber. Przeglądałam grille w internetach i natknęłam się na historię tej firmy 🙂

Okres przed wynalezieniem grilla okrągłego, był okresem z cegły. W całych Stanach Zjednoczonych używalo się ceglanych grilli, co miało dużo wad, np. były one nieruchome albo mnóstwo popiołu osadzało się na jedzeniu i ubraniu. Pasjonat grillowania i ojciec jedenaściorga dzieci, George Stephen pewnego dnia się wkurzył i wymyślił grill z boi, którą zobaczył podczas żeglowania. W 1952 roku podzielił boję na dwie części, do dolnej przykręcil trzy nóżki i zrobił kocioł, a z górnej pokrywę. Tak powstał prototyp grilla okrągłego i kula stała się symbolem amerykańskiego grillowania. A potem całego świata 🙂

A Holendrzy w swoich ogródkach i ogrodach mają grille różnego rodzaju. I mają też miejsca, w których się grilluje. Znajdują się one np. na tarasach, pod altanami lub nad kanałem. Zawsze jest zestaw wypoczynkowy z parasolem, albo nawet dwa: jeden z wygodnymi siedziskami i małym stolikiem i drugi z dużym drewnianym stołem i krzesłami. Wszystko to w otoczeniu zieleni i kwiatów 🌿🌸 a także ozdób typu lampki czy świece. Oto kilka takich miejsc 😊

Figurki Buddy są tutaj bardzo popularne.

Też chcę mieć takie małe miejsce do grilla i odpoczynku w swoim ogródku 😊🌷🌻🍀🌿🌳🌱🌼