MAŁY STYLOWY DOMEK

Dzisiaj nie będzie dużo czytania. Mam ostatnio mało czasu na wszystkie moje zainteresowania. Natknęłam się mimo to, na ciekawe wnętrze i musiałam je tu pokazać.

Mały, biały domek. W środku umeblowanie ciekawe, ciekawy kolor ściany w salonie, fajne ozdoby i przytulna sypialnia. Ktoś ewidentnie lubi niebieski 💙 Ogólnie są tu pomieszane style 😀 i jest tu naprawdę interesująco.

Na koniec, kawałek ogrodu 🌿🌳🌺

KOLEJNE KSIĄŻKI ZA MNĄ

Dawno nie pisałam o książkach. Czytam w każdej wolnej chwili. Mam ich ostatnio znowu mało, ale staram się chociaż ze dwie strony przed spaniem przeczytać. Często tylko dwie, bo oczy się same zamykają.

Nie wiem w sumie, ile czasu zajęło mi przeczytanie tych książek. Najważniejsze, że trzy kolejne 📚 z mojej biblioteczki, zaliczone. Zastanawiam się po jaką sięgnąć teraz. Mam naprawdę spory wybór, tym bardziej, że ostatnio doszły następne i półki są cały czas zapełniane 😀 Skłonna jestem zacząć czytać znowu coś z kryminału albo horroru. Sobota będzie na przemyślenie tematu, a niedziela (której nie lubię) będzie na rozpoczęcie nowej lektury 😁 A oto, co przeczytałam:

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”

Pisałam o tej książce już wcześniej. Pisałam też o filmie, więc nie będę znowu opisywać o czym jest ta historia. Dobra, wspomnę tylko, że pewien starszy pan postanawia zwiać z domu spokojnej starości i przeżyć ostatnią przygodę życia 🙂 Książka jest świetna, cały czas coś się dzieje i szybko się czyta. A z przygód bohaterów naprawdę można się uśmiać 🙈😅 Co ważne: najpierw warto przeczytać książkę, potem obejrzeć film, bo są tam pomieszane czasy i scenariusz filmu łapiemy wtedy w lot. Poza tym, wiadomo: w książce jest wszystko, a film jest skrócony.

„Szkarłatna wdowa”

Znowu mój ulubiony pisarz, czyli Masterton 😊 I tym razem, to nie był horror, ale kryminał, gdzie akcja dzieje się w XVIII wieku. Co ciekawe, Masterton ostatnio podąża za trendami i pisze mnóstwo kryminałów i thrillerów. Główną bohaterką książki jest Beatrice, której ojciec- ceniony aptekarz, przekazuje jej wiedzę na temat tworzenia lekarstw 💊 i trucizn. Po jakimś czasie dziewczyna wychodzi za mąż, opuszcza Londyn i zamieszkuje w Ameryce. Spokój mieszkańców miasteczka, w którym mieszka, burzy plaga martwych zwierząt i dziwnych śmierci ludzi. Mieszkańcy są przekonani, że to dzieło szatana 😈 Tylko Beatrice uważa, że te nieszczęścia to działanie człowieka… Książka jest naprawdę dobrze napisana, a ja w sumie do końca nie wpadłam na rozwiązanie zagadki. Muszę przyznać, że zakończenie mnie zaskoczyło 🙂

„Pacjentka”

Moja ostatnia lektura. Zanim ją kupiłam, widziałam ją na grupach czytelniczych na Facebooku. Ludzie polecali. Przeczytałam o czym jest i kupiłam. Opowiada historię genialnej malarki Alicii i jej męża Gabriela. Kobieta niespodziewanie zabija go i… przestaje mówić. Zostaje zamknięta w szpitalu psychiatrycznym a tam jej psychoterapeutą zostaje niejaki Theo, który postanawia sprawić, że kobieta wreszcie przemówi i opowie, jak doszło do zbrodni. Książka nie jest gruba i czyta się ją szybko, wciąga momentalnie, bo zanim dojdzie do rozwiązania zagadki… Więcej nie napiszę. To trzeba przeczytać!!! Kto lubi kryminały i thrillery, ten powinien ją mieć 😊 Ja rozwiązania się nie domyśliłam, a gdy dotarłam do sedna, to mi szczęka opadła 😲 Polecam❗

OGRODOWE KADRY

Cały dzień w ogródku. Pogoda wreszcie dopisała. To nietypowe, żeby w weekend było tu tak ładnie. Zazwyczaj w tygodniu jest słońce a w weekend załamanie pogody. A tu taka niespodzianka.

W pewnym momencie było mi za gorąco, ale nie będę tutaj marudzić, bo przecież bardzo dużo udało się dzisiaj zrobić. Porządki robiłam też w poprzedni weekend i będzie trochę zdjęć wieczornych. A dzisiaj w planach była wizyta w centrum ogrodniczym, ale w miejscowości obok- Oostvoorne. Potrzebowałam białych kamyczków ozdobnych i trawy pampasowej. No i o oczywiście wyszłam stamtąd z innymi roślinami 😁😅

W poprzedni weekend, chłodniejszy, uporządkowalam ten okropny kąt, posadziłam goździki, powtykałam lampki solarne. A na górce, gdzie rośnie m.in. choinka- kolejne, ale takie kuliste.

Wyglądało to trochę jak grób 😅
UFO 😂

Okazało się, że kępka trawy, którą postanowiłam zostawić, zakwitła 😲 Nie wiem za bardzo co to jest, ale niedawno zauważyłam, że mnóstwo tego rośnie w naszym mieście, np na rondach.

Co jeszcze się okazało? A no to, że jedno z drzewek na podwórku jest owocowe! Dobrze, że chciałam je zachować 😊 Na jesień się nim zajmiemy. A z tego, co mi się wydaje, to może być jakaś śliwka.

Paputki też korzystały ze słońca 🐦🌞

A dzisiaj miałam chyba jakieś zaćmienie mózgu, bo kupiłam tylko! trzy worki kamyków 🙈 To przecież za mało! I teraz kąt podwórka jest k***a tylko w małej części w kamyczkach. Dopiero w przyszłą sobotę będę miała czas żeby dokupić worki. Posadziłam za to trzy kolejne, czerwone ❤kupione dzisiaj goździki- jeden za 0,99 centów.

W sklepie ogrodniczym dostałam oczywiście oczopląsu i zapomniałam rozejrzeć się za trawą pampasowa, która ma być posadzona też w tym rogu z goździkami. Kupiłam za to hosty 🌿 które są teraz modne i też mi się bardzo podobają. Dokupić jeszcze muszę ze dwa rodzaje, bo każda ma inne liście. Będą rosły w rzędzie i je też obsypię kamyczkami.

Pod płotem wylądowała niebieska hortensja, kupiona w Lidlu. A w kącie, na pniach drzew powiesiłam kwiatki, których będzie tam jeszcze więcej. Ten z prawej, to platycodon, czyli rozwar wielkokwiatowy- wieloletnia roślina z rodziny dzwonkowatych. Kupiony w Lidlu.

Rozwar wielkokwiatowy.

A co było w centrum ogrodniczym? Mnóstwo pięknych roślin 🌴🌺🌸🌼

Palma Areca, którą chciałam mieć. I kupiłam. Małą, za 10 €
Te też są piękne! Podejrzewam, że w końcu jedną kupię 😅
Chyba bananowiec 🍌
Czy to juka? Piękna 😍 Oglądałam, nie patrzyłam na nazwy 🙈
Ja tam buszuję wśród roślin 😅
Drzewko iglaste, które jest tu bardzo często spotykane. Dorasta do sporych rozmiarów, jak typowa choinka. Nazwy niestety nie pamiętam.
Bukszpan w drewnianych baliach.

Na pewno każdy kojarzy ogrodzenie posesji z metalowych krat, w których poupychane są ładne okrągłe kamienie. Otóż ja tu widziałam w tych kratach muszelki 🐚🐚 Wyglądało to pięknie! Ale zastanawiałam się skąd właściciel wziął tyle muszli 😳 Łopatami nabierał na plaży a potem płukał z piasku? Kupa pracy. No i tu zagadka się rozwiązała. Ludzie kupują muszelki w workach 😲

Było też sporo ozdób:

Morskie opowieści 🌊😍
Metalowe dzwony na sznurkach 🔔
Plecione wieńce, tutejszy hit 😀

A ja w przyszły weekend znowu tam zawitam 😀

KILKA FILMÓW

Znowu mam mało czasu na rzeczy, które sobie zaplanowałam. Zaplanowałam i guzik z tego wyszło. Chociaż ostatnio, gdy wieczorem mam trochę czasu i bardzo spać mi się jeszcze nie chce, to nadrabiam filmy.

Oczywiście nie przestałam czytać 📚 Za książkę łapię niemal codziennie i czasem przeczytam tylko dwie strony, ale to zawsze coś 😛 Pan Mąż ostatnio na próbę, wykupił na stronie cda.pl miesięczny abonament za 20 zł. Bardzo dobra cena, adekwatna do ilości dostępnych filmów 😀 A jest co oglądać, do wyboru, do koloru. No i przejrzałam kategorię: komedie. Znalazłam filmy, które kiedyś tam chciałam obejrzeć. A potem w kategorii horror- thriller, też znalazłam ciekawy film, o którym wcześniej nie słyszałam.

„Chef”

Film z 2014r. Opowiada historię mistrza kuchni, który traci posadę przez konflikt z krytykiem kulinarnym. Jest rozwiedziony i z synem też ma mały konflikt. Zaistniałe sytuacje doprowadzają do tego, że postanawia otworzyć mobilny bar szybkiej obsługi. Film jest naprawdę świetny, często zabawny, a od samego oglądania chce się jeść 😁 Polecam! A jeśli ktoś lubi stać przy garach, to polecam tym bardziej. A jeśli mowa o garach… Jest jeszcze jeden wart obejrzenia film, który już oglądałam dwa razy:

„Ugotowany”

Adam Jones, kiedyś zdolny kucharz, dziś po przygodach z używkami, stracie majątku i przyjaciół, wraca do Londynu i znowu chce gotować. Przekonuje starego znajomego, by ten powierzył mu prowadzenie kuchni. Celem jest zdobycie gwiazdki Michelina. Adam gromadzi doborową załogę i próbuje stworzyć najlepszą restaurację na świecie.

„Dziennik zakrapiany rumem”

Komediodramat z 2011r. został nakręcony na podstawie autobiograficznej powieści Huntera S. Thompsona pt. „Dzienniki rumowe”. Paul Kemp leci do Portoryko, aby odpocząć od zgiełku Nowego Jorku. Podejmuje pracę jako lokalny dziennikarz. Umila sobie czas, pijąc ogromne ilości rumu. W zasadzie jest tak samo pijany, jak Jack Sparrow w „Piratach z Karaibów” 😅 Zakochuje się przy okazji w narzeczonej bogatego biznesmena Sandersona, który chce z wyspy uczynić dochodowy interes. Zostaje wplątany w intrygę i staje przed wyborem: ratować redakcję gazety, czy być bogatym. To na planie tego filmu Johny Depp poznał Amber Heard, która w filmie wygląda jak milion dolarów. Wiadomo potem, jak to się skończyło: bójki, rozwód i pranie bródów w sądzie. Mimo to, Depp, to jeden z moich ulubionych aktorów a film warto obejrzeć. Jest tu trochę dramatu, komedii, przygody. No i piękne Karaiby 😊🌊🌴

„Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi”

Brytyjski dziennikarz, Sidney Young specjalizuje się głównie w skandalach z udziałem gwiazd wszelkiego formatu. Mimo to, otrzymuje propozycję pracy w poczytnym amerykańskim piśmie Sharps. Na początku Young nie rozumie zasad panujących w amerykańskim showbusinesie. Chce pisać tylko prawdę i pokazywać wady gwiazd. Wkrótce pojmie, że aby zrobić karierę musi grać wg ustalonych zasad. Komedia, która śmieszyła mnie od samego początku 😂

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”

Tę komedię też polecam. Ale bardziej polecam przeczytanie najpierw książki. Ja to już zrobiłam i przyszła pora na film. Staruszek, Alan Karlsson mieszka w domu spokojnej starości i kończy właśnie 100lat. Nie może pogodzić się z tym, że tak już będzie do końca jego życia. Nie po tych wszystkich przygodach, których doświadczył w młodości. Postanawia zatem po prostu zwiać przez okno i wyruszyć gdzie nogi poniosą i przeżyć ostatnią przygodę. A co tam się wyrabia, to głowa mała 😂 Przeplatają się czasy młodości i teraźniejszości Alana. Przyjemnie się ogląda 😊

„Wizyta”

I na koniec coś zupełnie innego: thriller opowiadający o dwójce nastolatków, którzy postanawiają odwiedzić nigdy nie widzianych babcię i dziadka. Kręcony jest amatorską kamerą, tzn. dzieciaki nagrywają całą wizytę, bo to po prostu ich hobby. Ja tak nagrywanych filmów nie lubię, bo nie mogę skupić się na fabule. Mimo to obejrzałam i nie żałuję. Na początku nic nie wskazuje na to, że coś jest nie tak… Potem kino trzyma nawet w napięciu a niektóre sceny wprawiały mnie w osłupienie 😳 Film dobry do obejrzenia w jesienny, ciemny wieczór 😁

Miłego oglądania 🎥📹📺😀

O TYM, JAK ODBIŁA MI PALMA

W zasadzie, to dwie palmy. Już dawno stwierdziłam, że w ogródku będziemy mieć te rośliny. Wystarczą dwie, bo ogródek mały a one i tak dorastają do pokaźnych rozmiarów.

Pamiętam, że jedną z pierwszych rzeczy jakie rzuciły mi się w oczy, po zamieszkaniu w Holandii, to właśnie te palmy 🌴🌴 Nie miałam wtedy jakiegoś wielkiego pojęcia o roślinach, jakie Holendrzy uprawiają w swoich ogrodach i na pewno przyszło mi do głowy: jakim cudem one tu rosną? 😛 A to nie cud, tylko odpowiedni klimat. Szczególnie, tu nad morzem, można je spotkać niemal na każdym kroku. Zauważyłam, że jest ich kilka rodzajów, od tych mniejszych, np. metrowych do naprawdę wysokich, o grubych pniach i „grzywą” na czubku. Rzecz jasna nie ma tu typowo kokosowych, jak na Karaibach czy innych Bahamach. Te są ozdobne i winterhard, czyli wytrzymałe i mrozoodporne. Z tym, że tutaj typowych mroźnych zim nie ma, więc w sumie nie ma co się dziwić, że tak dobrze rosną 😊

Żeby w pracy się nie nudzić i nie przysypiać (bo zdarza się i tak 😅), to słucham podcastow kryminalnych a na pauzach siedzę oczywiście na Marketplacu 😁 I dzisiaj tak bez konkretnych poszukiwań, oglądałam ogłoszenia w kategorii: ogród 🌿🌼 Nagle zobaczyłam, że ktoś sprzedaje palmy te na zewnątrz po 35€ dwie sztuki. Na zdjęciu było widać, że mają ok. metra. Wysokość taka, jaka mi odpowiada. Cena też przystępna, bo w niektórych centrach ogrodniczych jedna sztuka potrafi kosztować ok. 100€ 😳 Dodatkowo, miejscowość z ogłoszenia znajdowała się w mojej prowincji. Napisałam wiadomość, że chcę kupić dwie sztuki i skończyliśmy dzisiaj pracę wcześniej, żeby na 16:00 być po odbiór.

Okazało się, że Pijnacker, to mała mieścina, na terenie której znajduje się mnóstwo szklarni z rożnymi roślinami, np. orchideami czy palmami właśnie 🙂 To nie było tylko i wyłącznie szklarniowe miasto. Stało tam mnóstwo wolnostojących domów 🏡 w których pewnie mieszkali właściciele szklarni, bo tu często jest tak, że mieszkają oni zaraz obok swojej firmy. Te domy były oczywiście ładne, ale ogródki przed nimi robiły wrażenie. Może nie były ogromne, ale bardzo zadbane, z równą zieloną trawą i roślinami tak kolorowymi i pięknymi, że nie mogłam oderwać oczu 😍 Posesje oddzielały małe kanały z drewnianymi mostkami i wyglądało to naprawdę uroczo, niemal jak w bajce. I nie przesadzam. Przy wielu wjazdach na posesje znajdowały się minisklepiki (czyli takie wiaty) z roślinami na sprzedaż ze szklarni. Próbowałam robić zdjęcia z auta, ale marnie to szło. Lepiej by było oczywiście zrobić spacer i obejrzeć na spokojnie miasteczko. Plusem jest to, że już znam to miejsce i wiem, gdzie zaopatrzyć się w rośliny u lokalnych przedsiębiorców 😃 Bo po pierwsze- niższa cena a po drugie- kwiaty świeże i niezniszczone 🌸🌺🌻🌼

Poniżej, to co udało mi się uchwycić przez okno auta, palmy pod szklarnia i moje dwie rośliny 😋

MINĄŁ CZERWIEC…

Nawet nie wiem, kiedy ten czas zleciał i mamy drugi miesiąc lata. Ale tu pogoda jesienna. No prawie, bo jest nawet ciepło. Deszczu za to nie brakuje, przynajmniej w prowincji, gdzie mieszkam.

Do tej pory były AŻ dwa dni gorąca, bo pogodynka w moim telefonie pokazywała 27-28°C. Mimo to, w morzu 🌊 jeszcze się nie kąpałam. Poza tym pojawiło się kilka wiosennych burz ⚡☔ i to nawet w nocy, ale to akurat lubię. Teraz jest ok 20°C, często pada, czasem wyjdzie słońce ⛅. Rano zazwyczaj nad ziemią wiszą ciężkie i ciemne chmury. W ogródku prace stanęły. Za dużo błotka. Miałam zamawiać rolki prawdziwej trawy, żeby połowa podwórka już jakoś się prezentowała, ale jeszcze poczekam, bo narazie nie ma szans na porządne przygotowanie ziemi pod trawę. Zrywanie tapet też nam słabo idzie, bo potem trzeba ściany umyć i czekać żeby wyschły, a tu pogoda niezbyt ciekawa. Wniosek? Wszystko wina deszczu 😜

W trakcie burzy.

Słoneczniki 🌻 są coraz większe. Pan Mąż zasiał takie do jedzenia a ja takie ozdobne. I widzę, że jeden z moich wyrósł naprawdę spory i nie wygląda na takiego do wazonu… Pan Mąż kupił bambusowe tyczki i będzie przywiązywal do nich rośliny, bo wiatr czy burza mogą je położyć.

Bardzo spodobały mi się goździki ogrodowe 🌺🌸 Mają drobne kwiatki o różnych odcieniach różu. Dwie kępki posadziłam do koszyków, a dla kilku dodatkowych, kupionych w Lidlu mam już miejsce w ogródku 😊 Kupiłam też przecenione lampki solarne. Nie są jakieś super wypasione, ale na tę chwilę mogą być, bo ogródek też nie jest do końca dopracowany.

Ostatnio natknęłam się na artykuł dotyczący pewnych robaczków, których tu pełno, które wyglądają ciut obrzydliwie i które siedzą pod doniczkami. Są to tzw. lenicydy albo prosionki. Dowiedziałam się, że nie należy ich tępic, bo są pożyteczne. Okazuje się, że pozbywają się (nie wiem jak) z gleby i wody metali ciężkich, np. kadmu, ołowiu czy rtęci. A że ja lubię wszystko, co pożyteczne, to zostawię je w spokoju. Niech sobie żyją. Przecież to też jakieś tam zwierzątko 😃 Chciałam zrobić im zdjęcie, ale się schowały, więc foto z internetu:

W domu mam dwie nowe rośliny 🌿 Już takowe posiadam, ale tym razem są posadzone w jednym koszyczku. To drzewko szczęścia i sansewieria- kwiaty łatwe w utrzymaniu. A w wazonie, zamiast tulipanów 🌷 tym razem stoją piękne peonie.

A ja cały czas podglądam i robię zdjęcia roślinom i ogrodowym ozdobom Holendrów, bo można zobaczyć fajne rzeczy 😁

Na kanałach zakwitły małe lilie wodne, na brzegu wylegiwały się białe kaczki, a z okna samochodu widziałam połacie rumianku🌼

W czerwcu miałam fazę na barszcz czerwony z dużą ilością koperku 😋 Nawet wzięłam się za robienie słoików z sałatką i ogórkami w curry. Najpierw musiałam pozbierać po ludziach trochę słoików, a to trochę zajęło, bo wszyscy wyrzucają szkło. Ale udało się zebrać ponad 10 słoików różnej wielkości. Paprykę i pomidory 🍅 mam za darmo. Przepis na sałatkę obiadową z papryki, pomidorów, marchewki i cebuli znalazłam w internecie, bez pasteryzowania. Robiłam wszystko na oko i wyszło nawet nawet. Nie idealnie, bo dałam odrobinę za dużo octu a za mało soli. Ale jest całkiem dobra 😁 Ogórki w curry wymagały pasteryzowania, ale poszło mi z nimi szybko. Zalewa też robiona na oko i te ogórki wyszły pyszne 😋😊 Myślę jeszcze o zrobieniu buraczków i cukini w zalewie słodko-kwaśnej.

Mam małe lidlowe uzależnienie: to orzeszki ziemne w paprykowej skorupce. Pyszne! Do tego wynalazłam jeszcze pikantną mieszankę, która też wciąga 😅 Oprócz tego- coś słodkiego. Są to małe babeczki z ciasta francuskiego z nadzieniem przypominającym budyń albo krem brulee, bo wierzch wygląda, jak skarmelizowany cukier. Nie przepadam za ciastem francuskim, ale te babeczki 🍮 nie są przesłodzone. Są po prostu pyszne 😋

Na koniec zdjęcia fantastycznego miejsca w ogródku, idealnego do relaksu i grilla. Taki drink bar 🍺🍸🍹🍖🍴znajdujący się na jednej z holenderskich posesji 😊

DLA KOGOŚ, KTO LUBI BŁYSZCZEĆ

Niejedna osoba lubi mieć w domu blask i błysk. Jedną nawet taką znam, która oprócz wszechobecnej bieli w mieszkaniu, lubi błyszczące dodatki i kryształowe żyrandole. A w tym wnętrzu zamiast bieli jest sporo czerni.

Mnie osobiście nie podoba się biel w domu, czy mnóstwo kryształu. Tutaj zobaczymy szarość i czarne dodatki- to akurat lubię, do tego złoto, nowoczesność i sporo lamp w industrialnym stylu.

Już na wejściu rzucają się w oczy duże,przeszklone drzwi, które prowadzą do salonu.

Salon jest standardowo połączony z kuchnią i oszczędnie umeblowany. Widzimy zamszowy narożnik, w oknach zasłony w kolorze brudnego złota a na środku stoją trzy mini stoliczki w ciemnych kolorach. Nie ma lamp czy roślin doniczkowych 🌿 Jedyne, co mnie się tu podoba, to dywan 😁😜

Kuchnia jest minimalistyczna i nowoczesna. Czarny kolor i złoty żyrandol wyglądają elegancko 😁 I tu też brak zbędnych ozdób. Widać za to z boku nowoczesny kominek 🔥

Jadalnia urządzona jest we wnęce połączonej z salonem. Pierwszy raz widzę takie umeblowanie 🙂 Na podłodze leży dywan, co jest trochę „inne”, bo w holenderskich domach ogólnie rzadko można spotkać dywany, a w jadalniach już w ogóle. A w sklepach są one tutaj bardzo drogie. U sufitu wiszą podobne lampy, jak w kuchni. Na ścianie małe ozdoby w postaci talerzy i niewielkiego zegara ⏰ A do siedzenia przy stole służy narożnik w stylu kanapy 🙂

Piętro oczywiście też eleganckie w kolorze czarno- szarym. A na piętrze dwa pomieszczenia, które najbardziej przypadły mi do gustu: gabinet i pokoik do czytania 😊📚 Pokój do pracy jest w kolorze szarym. Ma duże okna z czarnymi żaluzjami, co akurat mnie się podoba. Do tego regał na całą ścianę i wielkie drewniane, kolonialne biurko 😊 Pokoik czytelniczy ma trochę złota i trochę szarości. Fajny jest duży, pleciony kosz. Fotel, poduszki i zasłony- dla mnie out 😒

Sypialnia nie wygląda tak, jak np. w Polsce. Jest ona połączona z łazienką, co jest tutaj typowe. Najczęściej można spotkać obok łóżka umywalkę, ale czasem i np. wannę z hydromasażem albo prysznic🚿 Tu mamy i prysznic i wannę. Do tego, w kącie przy drzwiach, stoi drewniana komoda z umywalkami. Dwa w jednym. Jedynie te drewniane krokwie do mnie przemawiają.

Oprócz sypialni łazienkowej, albo łazienki sypialnianej (jak kto woli😜), jest oczywiście oddzielna łazienka. Nowoczesna, w kolorach brązu i złota. I też posiada wannę i prysznic. Wanna jest wolnostojąca i akurat w moim guście. Ogólnie to pomieszczenie nawet mi się podoba 🙂

Na koniec, pokoik na poddaszu, który służy za mimi kino 🎥 Spory telewizor + mała kanapa, do tego maleńki stoliczek i tak został zagospodarowany niewielki kącik 🙂

SŁÓW KILKA O PIWKACH I KIBICOWANIU

Jako, że trwa Euro 2020/2021 i Polska przewaliła niestety ostani mecz, to postanowiłam napisać coś o dwóch rzeczach związanych z piłką, czyli o tutejszych piwach i kibicowaniu. Przy okazji odkryłam (jak dla mnie) najlepsze holenderskie piwo.

Piwo piję rzadko, wolę wino 🍷. Ale czasem dobrze jest się w upał napić zimnego piwa. Biertje- czyli piwko 🍺 Jest to zdrobnienie, ponieważ tu, sprzedawane są małe butelki po 30cl. Normą jest, że kupuje się całe tzw. kraty a butelki są zwrotne (10 centów jedna). Gdy przychodzi letni weekend, to pod supermarketami można zobaczyć Holendrów ładujących do aut kraty, najczęściej Heinekena, bo to tu najpopularniejszy browar i mam wrażenie, że Holendrzy są z niego dumni. A Polacy chyba z Tyskiego, które ja lubię z polskich piw najbardziej 😊

Heineken- to browar założony przez Gerarda Adriaana Heinekena w 1864r w Amsterdamie. Piwo jest warzone od 1873r. Spółka jest właścicielem ponad 130 browarów w ponad 65 państwach. Ciekawostka ❗ Trzy litery „e” znajdujące się w logo piwa, zostały lekko skrzywione do tyłu, żeby wyglądały jakby się śmiały 😀. Pomysł ten został wprowadzony, bo uważano oryginalne logo za zbyt poważne dla piwa 😁😅 Natomiast czerwona gwiazda jest w logo od początku. W budynku pierwszej browani, która była na Stadhouderskode w Amsterdamie, znajduje się teraz muzeum Heineken Experience. Dodam jeszcze to, że będąc na pchlich targach, widziałam na sprzedaż mnóstwo gadżetów z logo Heineken, np. zapalniczki, podkładki, popielniczki, kalendarze czy magnesy. Ceny niektórych są naprawdę wysokie 😳

W 1870r w Amsterdamie powstał Amstel. Nazwa pochodzi z sąsiedniej rzeki, która służyła do schładzania piwa 🍺. W 1968r. Amstel został wykupiony przez koncert Heineken. Podobno jest jednak bardziej intensywniejszy w smaku, niż oryginalny Heineken 🙂

Bavaria- historia tego browaru zaczyna się w 1680r w prowincji Noord Brabant. Przez wieki, Bavaria produkowała piwa tylko na lokalny rynek. Po drugiej wojnie światowej, marka zaczęła się rozrastać, a w latach 70tych wyprodukowała piwo bezalkoholowe, które stało się popularne w krajach muzułmańskich. Zauważyłam, że to piwo jest popularne wśród Polaków tu pracujących (chodzi o facetów).

Hertog Jan- (ulubione piwo Pana Męża), nie jest produkowany na eksport. Jego nazwa pochodzi od księcia Jana z Brabancji: Hertog Jan van Brabant, który żył w XIII w. Był znany z zamiłowania do dobrego piwa, więc jego wizerunek znajduje się na etykiecie. Browar Hertog Jan znajduje się na południu Holandii, w miasteczku Arcen. Oferuje turystom zwiedzanie i degustację. Arcen leży przy granicy z Niemcami i organizowane są tam imprezy, np. Oktoverfest Arcen 😁🍻

Grolsch- wizualnie butelka wyróżnia się sposobem zamykania i korkiem, który w przeszłości był robiony z porcelany, a obecnie jest plastikowy. Browar ten, w 2006r był, zaraz po Heinekenie, na liście największych producentów piwa w Holandii. Obecnie należy do japońskiego 🇯🇵 koncernu Asahi Breweries, Ltd. Co ciekawe, na YouTubie można znaleźć filmiki, które pokazują, jak otworzyć Grolsch jednym palcem 😅

Oprócz wyżej wymienionych browarów, jest jeszcze mnóstwo innych piw, w tym regionalnych 😀

A ja, na kibicowanie Polsce, chciałam napić się też piwka 😁 Bo tu, w Holandii, tak jak w Polsce, ważny jest browar 🍺😀 Z tym, że ja nie lubię piwa w puszce, ciepłego (chyba, jak każdy) i grzanego 😣 Kupiłam sobie mało znane i to był strzał w 10 💥😊

Browar De Texelse Bierbrouwerij- ich receptury są opracowane i warzone na terenie wyspy Texel (jeszcze tam nie byliśmy). Powstał w 1999r i jest zlokalizowany w Oudeschild. Jest to niewielki browar, który słynie ze swojego unikatowego piwa rzemieślniczego o nazwie Skuumkoppe. I już wiem, że to piwko dla mnie 😁 Nie należy do najtańszych, ale uważam, że lepiej napić się dobrego piwa raz na jakiś czas, niż byle 💩 non stop 😳😁😅 A najgorsze są te piwa wysokoprocentowe w plastikach 😖 Na pewno zabiorę butelki Texela do Polski dla rodziny 😊 Co ciekawe, gigant Heineken, wykupił ten niewielki browar, aby pomóc w promocji, ale jednocześnie zadbał o uszanowanie charakteru i kultury warzenia 🙂

A jak kibicuje się w Holandii? Podobnie, jak w Polsce, z tym, że telewizory 📺 nie lecą przez okna 😜 😅 Kupuje się piwo 🍻🍺, przekąski i drze japy 😅 Z tym, że przekąski są w kolorze oranje, czyli pomarańczowym a do tego ozdabiane są domy w gadżety orange, np. balony, proporczyki, flagi. U nas, w pracy, na kantynie, są wywieszone flagi Holandii i Polski. Do tego wisi wielki plakat do wpisywania wyników meczy 🙂

Poniżej zdjęcia robione z samochodu, ale widać pomarańczowe ozdoby:

Przekąski? To nie tylko chipsy. Fajnie wyglądają np. te babeczki:

🍻🍺🍻🍺🍻🍺🍻🍺🍻🍺

HISTORYLAND

Niedziela nie była upalna, więc wybraliśmy się ze wspólną znajomą do pewnego miejsca, które znajduje się w naszym mieście. Mieszkamy tu już 8 lat a dopiero teraz tam byliśmy.

Stwierdziliśmy, że nie ma co w domu siedzieć, bo szkoda dnia. A że lubimy odwiedzać różne muzea i inne takie, to padło na dinozaury i militaria 😛 Pan Mąż lubi te klimaty, szczególnie, że Historyland ma w posiadaniu polski samolot wojskowy MIG-21 i helikopter MI-2. Ogólnie muzeum jest podzielone na dwie części: wewnętrzną i zewnętrzną. W środku znajduje się kasa i mini sklep z gadżetami, potem kilka pomieszczeń ze skamielinami, szkieletami, gablotami z militariami, np mundurami wojskowymi. Na zewnątrz jest mnóstwo dinozaurów, statki, czołgi, auta, części maszyn wojskowych, bunkier, w którym słychać odgłosy nalotów bombowych, mimi golf ⛳, sklepik z lodami i napojami czy plac zabaw z natryskami wodnymi dla dzieci. Podobno sporo okazów dinozaurów odkryto m.in. w Holandii 🙂 Chodzi się wytyczonymi ścieżkami i ogląda eksponaty. Można też posiedzieć na rozmieszczonych na całym terenie ławkach. Zwiedzanie zajęło nam niemal dwie godziny 🙂 Zapraszam na porcję zdjęć 😊

Do samolotu można wejść 🙂

A ten żółw 🐢 i sowa fajnie by się prezentowały w ogródku 😁😍

CHWILKA W „STAROCIACH”

I znowu kolejne łupy 🙂 Poszłam do mojego ulubionego kringloopa po osłonke na storczyka i jakieś doniczki do ogródka. Z czym wyszłam? Z kilkoma innymi rzeczami…

Dzisiaj sobota, ale byliśmy w pracy. Miałam kilka planów na weekend i się wkurzyłam, bo musiałam wszystko przeinaczyć. Potem humor mi się poprawił, bo dokończenie pracy z piątku zajęło nam tylko cztery godziny, było nas w sumie tylko 5 osób (w kilka osób lepiej mi się pracuje), no i szef zapłacił do ręki 🙂 A że kringloop w sobotę jest otwarty (teraz nawet do 17:00), więc pojechaliśmy zajrzeć, co ciekawego znowu jest. I tym sposobem przewaliłam połowę dzisiejszej zapłaty 😅

Dzisiaj zainteresowałam się rzeczami typowo kuchennymi. Te rzeczy są przy wejściu, a dzisiaj było sporo nowości, zresztą bardzo ładnych. Meble mnie nie interesowały, rzuciłam za to okiem na ozdoby typu koszyczki czy figurki. Nie chciałam kupować, ale sobie oglądałam 😁 Do koszyka wrzuciłam drewniany pojemnik ze słonecznikami, a w środku znajdują się serwetki w słoneczniki 🌻, róże 🌹 i w kolorze srebra- taki serwetnik. Przyda się, gdy wreszcie będzie czas na grilla 🙂

Wazna na zupę 🍲 Czasem trzeba zjeść jak szlachta, a nie zupę lać bezpośrednio z gara 😜 Nie ma tam całych kompletów obiadowych z wazami. Jest kilkanaście waz, każda z innej parafii. Dlatego wzięłam w miarę sporą (naprawdę dużych nie ma) i taką bez ozdób w białym kolorze.

Ze sztućców🍴 zawsze giną mi widelce. Nie wiem dlaczego dostają nóżek i cyk! Brakuje najpierw jednego, potem dwóch… Miałam fajny komplet i już jest wybrakowany. W kringloopie były porządne ciężkie widelce, więc kupiłam 6 sztuk + dużą chochlę do zupy 🙂

Znalazłam też spory dzbanek z grubego, ciemnego szkła. Przyda się na kompot 🙂

Były też szklane kubeczki, także z ciemnego szkła i żałuję, że nie kupiłam chociaż sześciu sztuk, bo by pasowały do dzbanka. Znajdują się na zdjęciu poniżej, po lewej stronie:

Doniczka dla storczyka jest 🙂 Prosta, jasnoszara. Do tego konewka na ogródek. Widać, że używana, ale ważne, że w całości i nie będę już z butelkami latać po ogródku. Kran na zewnątrz jest, ale trzeba go sprawdzić i dokupić szlauf. Narazie wystarczy konewka.

Znalazłam jeszcze fajną lampkę do sypialni. W zasadzie to żyrandol/lampion. Metalowa miska u sufitu wygląda okropnie, więc zmienię wreszcie na tę. Jest drewniana i ma szklane szybki. Do sufitu pasuje 😁

A poniżej zdjęcia, na których widać, co jeszcze było w kringloopie: