O TYM, JAK ODBIŁA MI PALMA

W zasadzie, to dwie palmy. Już dawno stwierdziłam, że w ogródku będziemy mieć te rośliny. Wystarczą dwie, bo ogródek mały a one i tak dorastają do pokaźnych rozmiarów.

Pamiętam, że jedną z pierwszych rzeczy jakie rzuciły mi się w oczy, po zamieszkaniu w Holandii, to właśnie te palmy 🌴🌴 Nie miałam wtedy jakiegoś wielkiego pojęcia o roślinach, jakie Holendrzy uprawiają w swoich ogrodach i na pewno przyszło mi do głowy: jakim cudem one tu rosną? 😛 A to nie cud, tylko odpowiedni klimat. Szczególnie, tu nad morzem, można je spotkać niemal na każdym kroku. Zauważyłam, że jest ich kilka rodzajów, od tych mniejszych, np. metrowych do naprawdę wysokich, o grubych pniach i „grzywą” na czubku. Rzecz jasna nie ma tu typowo kokosowych, jak na Karaibach czy innych Bahamach. Te są ozdobne i winterhard, czyli wytrzymałe i mrozoodporne. Z tym, że tutaj typowych mroźnych zim nie ma, więc w sumie nie ma co się dziwić, że tak dobrze rosną 😊

Żeby w pracy się nie nudzić i nie przysypiać (bo zdarza się i tak 😅), to słucham podcastow kryminalnych a na pauzach siedzę oczywiście na Marketplacu 😁 I dzisiaj tak bez konkretnych poszukiwań, oglądałam ogłoszenia w kategorii: ogród 🌿🌼 Nagle zobaczyłam, że ktoś sprzedaje palmy te na zewnątrz po 35€ dwie sztuki. Na zdjęciu było widać, że mają ok. metra. Wysokość taka, jaka mi odpowiada. Cena też przystępna, bo w niektórych centrach ogrodniczych jedna sztuka potrafi kosztować ok. 100€ 😳 Dodatkowo, miejscowość z ogłoszenia znajdowała się w mojej prowincji. Napisałam wiadomość, że chcę kupić dwie sztuki i skończyliśmy dzisiaj pracę wcześniej, żeby na 16:00 być po odbiór.

Okazało się, że Pijnacker, to mała mieścina, na terenie której znajduje się mnóstwo szklarni z rożnymi roślinami, np. orchideami czy palmami właśnie 🙂 To nie było tylko i wyłącznie szklarniowe miasto. Stało tam mnóstwo wolnostojących domów 🏡 w których pewnie mieszkali właściciele szklarni, bo tu często jest tak, że mieszkają oni zaraz obok swojej firmy. Te domy były oczywiście ładne, ale ogródki przed nimi robiły wrażenie. Może nie były ogromne, ale bardzo zadbane, z równą zieloną trawą i roślinami tak kolorowymi i pięknymi, że nie mogłam oderwać oczu 😍 Posesje oddzielały małe kanały z drewnianymi mostkami i wyglądało to naprawdę uroczo, niemal jak w bajce. I nie przesadzam. Przy wielu wjazdach na posesje znajdowały się minisklepiki (czyli takie wiaty) z roślinami na sprzedaż ze szklarni. Próbowałam robić zdjęcia z auta, ale marnie to szło. Lepiej by było oczywiście zrobić spacer i obejrzeć na spokojnie miasteczko. Plusem jest to, że już znam to miejsce i wiem, gdzie zaopatrzyć się w rośliny u lokalnych przedsiębiorców 😃 Bo po pierwsze- niższa cena a po drugie- kwiaty świeże i niezniszczone 🌸🌺🌻🌼

Poniżej, to co udało mi się uchwycić przez okno auta, palmy pod szklarnia i moje dwie rośliny 😋

MINĄŁ CZERWIEC…

Nawet nie wiem, kiedy ten czas zleciał i mamy drugi miesiąc lata. Ale tu pogoda jesienna. No prawie, bo jest nawet ciepło. Deszczu za to nie brakuje, przynajmniej w prowincji, gdzie mieszkam.

Do tej pory były AŻ dwa dni gorąca, bo pogodynka w moim telefonie pokazywała 27-28°C. Mimo to, w morzu 🌊 jeszcze się nie kąpałam. Poza tym pojawiło się kilka wiosennych burz ⚡☔ i to nawet w nocy, ale to akurat lubię. Teraz jest ok 20°C, często pada, czasem wyjdzie słońce ⛅. Rano zazwyczaj nad ziemią wiszą ciężkie i ciemne chmury. W ogródku prace stanęły. Za dużo błotka. Miałam zamawiać rolki prawdziwej trawy, żeby połowa podwórka już jakoś się prezentowała, ale jeszcze poczekam, bo narazie nie ma szans na porządne przygotowanie ziemi pod trawę. Zrywanie tapet też nam słabo idzie, bo potem trzeba ściany umyć i czekać żeby wyschły, a tu pogoda niezbyt ciekawa. Wniosek? Wszystko wina deszczu 😜

W trakcie burzy.

Słoneczniki 🌻 są coraz większe. Pan Mąż zasiał takie do jedzenia a ja takie ozdobne. I widzę, że jeden z moich wyrósł naprawdę spory i nie wygląda na takiego do wazonu… Pan Mąż kupił bambusowe tyczki i będzie przywiązywal do nich rośliny, bo wiatr czy burza mogą je położyć.

Bardzo spodobały mi się goździki ogrodowe 🌺🌸 Mają drobne kwiatki o różnych odcieniach różu. Dwie kępki posadziłam do koszyków, a dla kilku dodatkowych, kupionych w Lidlu mam już miejsce w ogródku 😊 Kupiłam też przecenione lampki solarne. Nie są jakieś super wypasione, ale na tę chwilę mogą być, bo ogródek też nie jest do końca dopracowany.

Ostatnio natknęłam się na artykuł dotyczący pewnych robaczków, których tu pełno, które wyglądają ciut obrzydliwie i które siedzą pod doniczkami. Są to tzw. lenicydy albo prosionki. Dowiedziałam się, że nie należy ich tępic, bo są pożyteczne. Okazuje się, że pozbywają się (nie wiem jak) z gleby i wody metali ciężkich, np. kadmu, ołowiu czy rtęci. A że ja lubię wszystko, co pożyteczne, to zostawię je w spokoju. Niech sobie żyją. Przecież to też jakieś tam zwierzątko 😃 Chciałam zrobić im zdjęcie, ale się schowały, więc foto z internetu:

W domu mam dwie nowe rośliny 🌿 Już takowe posiadam, ale tym razem są posadzone w jednym koszyczku. To drzewko szczęścia i sansewieria- kwiaty łatwe w utrzymaniu. A w wazonie, zamiast tulipanów 🌷 tym razem stoją piękne peonie.

A ja cały czas podglądam i robię zdjęcia roślinom i ogrodowym ozdobom Holendrów, bo można zobaczyć fajne rzeczy 😁

Na kanałach zakwitły małe lilie wodne, na brzegu wylegiwały się białe kaczki, a z okna samochodu widziałam połacie rumianku🌼

W czerwcu miałam fazę na barszcz czerwony z dużą ilością koperku 😋 Nawet wzięłam się za robienie słoików z sałatką i ogórkami w curry. Najpierw musiałam pozbierać po ludziach trochę słoików, a to trochę zajęło, bo wszyscy wyrzucają szkło. Ale udało się zebrać ponad 10 słoików różnej wielkości. Paprykę i pomidory 🍅 mam za darmo. Przepis na sałatkę obiadową z papryki, pomidorów, marchewki i cebuli znalazłam w internecie, bez pasteryzowania. Robiłam wszystko na oko i wyszło nawet nawet. Nie idealnie, bo dałam odrobinę za dużo octu a za mało soli. Ale jest całkiem dobra 😁 Ogórki w curry wymagały pasteryzowania, ale poszło mi z nimi szybko. Zalewa też robiona na oko i te ogórki wyszły pyszne 😋😊 Myślę jeszcze o zrobieniu buraczków i cukini w zalewie słodko-kwaśnej.

Mam małe lidlowe uzależnienie: to orzeszki ziemne w paprykowej skorupce. Pyszne! Do tego wynalazłam jeszcze pikantną mieszankę, która też wciąga 😅 Oprócz tego- coś słodkiego. Są to małe babeczki z ciasta francuskiego z nadzieniem przypominającym budyń albo krem brulee, bo wierzch wygląda, jak skarmelizowany cukier. Nie przepadam za ciastem francuskim, ale te babeczki 🍮 nie są przesłodzone. Są po prostu pyszne 😋

Na koniec zdjęcia fantastycznego miejsca w ogródku, idealnego do relaksu i grilla. Taki drink bar 🍺🍸🍹🍖🍴znajdujący się na jednej z holenderskich posesji 😊

DLA KOGOŚ, KTO LUBI BŁYSZCZEĆ

Niejedna osoba lubi mieć w domu blask i błysk. Jedną nawet taką znam, która oprócz wszechobecnej bieli w mieszkaniu, lubi błyszczące dodatki i kryształowe żyrandole. A w tym wnętrzu zamiast bieli jest sporo czerni.

Mnie osobiście nie podoba się biel w domu, czy mnóstwo kryształu. Tutaj zobaczymy szarość i czarne dodatki- to akurat lubię, do tego złoto, nowoczesność i sporo lamp w industrialnym stylu.

Już na wejściu rzucają się w oczy duże,przeszklone drzwi, które prowadzą do salonu.

Salon jest standardowo połączony z kuchnią i oszczędnie umeblowany. Widzimy zamszowy narożnik, w oknach zasłony w kolorze brudnego złota a na środku stoją trzy mini stoliczki w ciemnych kolorach. Nie ma lamp czy roślin doniczkowych 🌿 Jedyne, co mnie się tu podoba, to dywan 😁😜

Kuchnia jest minimalistyczna i nowoczesna. Czarny kolor i złoty żyrandol wyglądają elegancko 😁 I tu też brak zbędnych ozdób. Widać za to z boku nowoczesny kominek 🔥

Jadalnia urządzona jest we wnęce połączonej z salonem. Pierwszy raz widzę takie umeblowanie 🙂 Na podłodze leży dywan, co jest trochę „inne”, bo w holenderskich domach ogólnie rzadko można spotkać dywany, a w jadalniach już w ogóle. A w sklepach są one tutaj bardzo drogie. U sufitu wiszą podobne lampy, jak w kuchni. Na ścianie małe ozdoby w postaci talerzy i niewielkiego zegara ⏰ A do siedzenia przy stole służy narożnik w stylu kanapy 🙂

Piętro oczywiście też eleganckie w kolorze czarno- szarym. A na piętrze dwa pomieszczenia, które najbardziej przypadły mi do gustu: gabinet i pokoik do czytania 😊📚 Pokój do pracy jest w kolorze szarym. Ma duże okna z czarnymi żaluzjami, co akurat mnie się podoba. Do tego regał na całą ścianę i wielkie drewniane, kolonialne biurko 😊 Pokoik czytelniczy ma trochę złota i trochę szarości. Fajny jest duży, pleciony kosz. Fotel, poduszki i zasłony- dla mnie out 😒

Sypialnia nie wygląda tak, jak np. w Polsce. Jest ona połączona z łazienką, co jest tutaj typowe. Najczęściej można spotkać obok łóżka umywalkę, ale czasem i np. wannę z hydromasażem albo prysznic🚿 Tu mamy i prysznic i wannę. Do tego, w kącie przy drzwiach, stoi drewniana komoda z umywalkami. Dwa w jednym. Jedynie te drewniane krokwie do mnie przemawiają.

Oprócz sypialni łazienkowej, albo łazienki sypialnianej (jak kto woli😜), jest oczywiście oddzielna łazienka. Nowoczesna, w kolorach brązu i złota. I też posiada wannę i prysznic. Wanna jest wolnostojąca i akurat w moim guście. Ogólnie to pomieszczenie nawet mi się podoba 🙂

Na koniec, pokoik na poddaszu, który służy za mimi kino 🎥 Spory telewizor + mała kanapa, do tego maleńki stoliczek i tak został zagospodarowany niewielki kącik 🙂

SŁÓW KILKA O PIWKACH I KIBICOWANIU

Jako, że trwa Euro 2020/2021 i Polska przewaliła niestety ostani mecz, to postanowiłam napisać coś o dwóch rzeczach związanych z piłką, czyli o tutejszych piwach i kibicowaniu. Przy okazji odkryłam (jak dla mnie) najlepsze holenderskie piwo.

Piwo piję rzadko, wolę wino 🍷. Ale czasem dobrze jest się w upał napić zimnego piwa. Biertje- czyli piwko 🍺 Jest to zdrobnienie, ponieważ tu, sprzedawane są małe butelki po 30cl. Normą jest, że kupuje się całe tzw. kraty a butelki są zwrotne (10 centów jedna). Gdy przychodzi letni weekend, to pod supermarketami można zobaczyć Holendrów ładujących do aut kraty, najczęściej Heinekena, bo to tu najpopularniejszy browar i mam wrażenie, że Holendrzy są z niego dumni. A Polacy chyba z Tyskiego, które ja lubię z polskich piw najbardziej 😊

Heineken- to browar założony przez Gerarda Adriaana Heinekena w 1864r w Amsterdamie. Piwo jest warzone od 1873r. Spółka jest właścicielem ponad 130 browarów w ponad 65 państwach. Ciekawostka ❗ Trzy litery „e” znajdujące się w logo piwa, zostały lekko skrzywione do tyłu, żeby wyglądały jakby się śmiały 😀. Pomysł ten został wprowadzony, bo uważano oryginalne logo za zbyt poważne dla piwa 😁😅 Natomiast czerwona gwiazda jest w logo od początku. W budynku pierwszej browani, która była na Stadhouderskode w Amsterdamie, znajduje się teraz muzeum Heineken Experience. Dodam jeszcze to, że będąc na pchlich targach, widziałam na sprzedaż mnóstwo gadżetów z logo Heineken, np. zapalniczki, podkładki, popielniczki, kalendarze czy magnesy. Ceny niektórych są naprawdę wysokie 😳

W 1870r w Amsterdamie powstał Amstel. Nazwa pochodzi z sąsiedniej rzeki, która służyła do schładzania piwa 🍺. W 1968r. Amstel został wykupiony przez koncert Heineken. Podobno jest jednak bardziej intensywniejszy w smaku, niż oryginalny Heineken 🙂

Bavaria- historia tego browaru zaczyna się w 1680r w prowincji Noord Brabant. Przez wieki, Bavaria produkowała piwa tylko na lokalny rynek. Po drugiej wojnie światowej, marka zaczęła się rozrastać, a w latach 70tych wyprodukowała piwo bezalkoholowe, które stało się popularne w krajach muzułmańskich. Zauważyłam, że to piwo jest popularne wśród Polaków tu pracujących (chodzi o facetów).

Hertog Jan- (ulubione piwo Pana Męża), nie jest produkowany na eksport. Jego nazwa pochodzi od księcia Jana z Brabancji: Hertog Jan van Brabant, który żył w XIII w. Był znany z zamiłowania do dobrego piwa, więc jego wizerunek znajduje się na etykiecie. Browar Hertog Jan znajduje się na południu Holandii, w miasteczku Arcen. Oferuje turystom zwiedzanie i degustację. Arcen leży przy granicy z Niemcami i organizowane są tam imprezy, np. Oktoverfest Arcen 😁🍻

Grolsch- wizualnie butelka wyróżnia się sposobem zamykania i korkiem, który w przeszłości był robiony z porcelany, a obecnie jest plastikowy. Browar ten, w 2006r był, zaraz po Heinekenie, na liście największych producentów piwa w Holandii. Obecnie należy do japońskiego 🇯🇵 koncernu Asahi Breweries, Ltd. Co ciekawe, na YouTubie można znaleźć filmiki, które pokazują, jak otworzyć Grolsch jednym palcem 😅

Oprócz wyżej wymienionych browarów, jest jeszcze mnóstwo innych piw, w tym regionalnych 😀

A ja, na kibicowanie Polsce, chciałam napić się też piwka 😁 Bo tu, w Holandii, tak jak w Polsce, ważny jest browar 🍺😀 Z tym, że ja nie lubię piwa w puszce, ciepłego (chyba, jak każdy) i grzanego 😣 Kupiłam sobie mało znane i to był strzał w 10 💥😊

Browar De Texelse Bierbrouwerij- ich receptury są opracowane i warzone na terenie wyspy Texel (jeszcze tam nie byliśmy). Powstał w 1999r i jest zlokalizowany w Oudeschild. Jest to niewielki browar, który słynie ze swojego unikatowego piwa rzemieślniczego o nazwie Skuumkoppe. I już wiem, że to piwko dla mnie 😁 Nie należy do najtańszych, ale uważam, że lepiej napić się dobrego piwa raz na jakiś czas, niż byle 💩 non stop 😳😁😅 A najgorsze są te piwa wysokoprocentowe w plastikach 😖 Na pewno zabiorę butelki Texela do Polski dla rodziny 😊 Co ciekawe, gigant Heineken, wykupił ten niewielki browar, aby pomóc w promocji, ale jednocześnie zadbał o uszanowanie charakteru i kultury warzenia 🙂

A jak kibicuje się w Holandii? Podobnie, jak w Polsce, z tym, że telewizory 📺 nie lecą przez okna 😜 😅 Kupuje się piwo 🍻🍺, przekąski i drze japy 😅 Z tym, że przekąski są w kolorze oranje, czyli pomarańczowym a do tego ozdabiane są domy w gadżety orange, np. balony, proporczyki, flagi. U nas, w pracy, na kantynie, są wywieszone flagi Holandii i Polski. Do tego wisi wielki plakat do wpisywania wyników meczy 🙂

Poniżej zdjęcia robione z samochodu, ale widać pomarańczowe ozdoby:

Przekąski? To nie tylko chipsy. Fajnie wyglądają np. te babeczki:

🍻🍺🍻🍺🍻🍺🍻🍺🍻🍺

HISTORYLAND

Niedziela nie była upalna, więc wybraliśmy się ze wspólną znajomą do pewnego miejsca, które znajduje się w naszym mieście. Mieszkamy tu już 8 lat a dopiero teraz tam byliśmy.

Stwierdziliśmy, że nie ma co w domu siedzieć, bo szkoda dnia. A że lubimy odwiedzać różne muzea i inne takie, to padło na dinozaury i militaria 😛 Pan Mąż lubi te klimaty, szczególnie, że Historyland ma w posiadaniu polski samolot wojskowy MIG-21 i helikopter MI-2. Ogólnie muzeum jest podzielone na dwie części: wewnętrzną i zewnętrzną. W środku znajduje się kasa i mini sklep z gadżetami, potem kilka pomieszczeń ze skamielinami, szkieletami, gablotami z militariami, np mundurami wojskowymi. Na zewnątrz jest mnóstwo dinozaurów, statki, czołgi, auta, części maszyn wojskowych, bunkier, w którym słychać odgłosy nalotów bombowych, mimi golf ⛳, sklepik z lodami i napojami czy plac zabaw z natryskami wodnymi dla dzieci. Podobno sporo okazów dinozaurów odkryto m.in. w Holandii 🙂 Chodzi się wytyczonymi ścieżkami i ogląda eksponaty. Można też posiedzieć na rozmieszczonych na całym terenie ławkach. Zwiedzanie zajęło nam niemal dwie godziny 🙂 Zapraszam na porcję zdjęć 😊

Do samolotu można wejść 🙂

A ten żółw 🐢 i sowa fajnie by się prezentowały w ogródku 😁😍

CHWILKA W „STAROCIACH”

I znowu kolejne łupy 🙂 Poszłam do mojego ulubionego kringloopa po osłonke na storczyka i jakieś doniczki do ogródka. Z czym wyszłam? Z kilkoma innymi rzeczami…

Dzisiaj sobota, ale byliśmy w pracy. Miałam kilka planów na weekend i się wkurzyłam, bo musiałam wszystko przeinaczyć. Potem humor mi się poprawił, bo dokończenie pracy z piątku zajęło nam tylko cztery godziny, było nas w sumie tylko 5 osób (w kilka osób lepiej mi się pracuje), no i szef zapłacił do ręki 🙂 A że kringloop w sobotę jest otwarty (teraz nawet do 17:00), więc pojechaliśmy zajrzeć, co ciekawego znowu jest. I tym sposobem przewaliłam połowę dzisiejszej zapłaty 😅

Dzisiaj zainteresowałam się rzeczami typowo kuchennymi. Te rzeczy są przy wejściu, a dzisiaj było sporo nowości, zresztą bardzo ładnych. Meble mnie nie interesowały, rzuciłam za to okiem na ozdoby typu koszyczki czy figurki. Nie chciałam kupować, ale sobie oglądałam 😁 Do koszyka wrzuciłam drewniany pojemnik ze słonecznikami, a w środku znajdują się serwetki w słoneczniki 🌻, róże 🌹 i w kolorze srebra- taki serwetnik. Przyda się, gdy wreszcie będzie czas na grilla 🙂

Wazna na zupę 🍲 Czasem trzeba zjeść jak szlachta, a nie zupę lać bezpośrednio z gara 😜 Nie ma tam całych kompletów obiadowych z wazami. Jest kilkanaście waz, każda z innej parafii. Dlatego wzięłam w miarę sporą (naprawdę dużych nie ma) i taką bez ozdób w białym kolorze.

Ze sztućców🍴 zawsze giną mi widelce. Nie wiem dlaczego dostają nóżek i cyk! Brakuje najpierw jednego, potem dwóch… Miałam fajny komplet i już jest wybrakowany. W kringloopie były porządne ciężkie widelce, więc kupiłam 6 sztuk + dużą chochlę do zupy 🙂

Znalazłam też spory dzbanek z grubego, ciemnego szkła. Przyda się na kompot 🙂

Były też szklane kubeczki, także z ciemnego szkła i żałuję, że nie kupiłam chociaż sześciu sztuk, bo by pasowały do dzbanka. Znajdują się na zdjęciu poniżej, po lewej stronie:

Doniczka dla storczyka jest 🙂 Prosta, jasnoszara. Do tego konewka na ogródek. Widać, że używana, ale ważne, że w całości i nie będę już z butelkami latać po ogródku. Kran na zewnątrz jest, ale trzeba go sprawdzić i dokupić szlauf. Narazie wystarczy konewka.

Znalazłam jeszcze fajną lampkę do sypialni. W zasadzie to żyrandol/lampion. Metalowa miska u sufitu wygląda okropnie, więc zmienię wreszcie na tę. Jest drewniana i ma szklane szybki. Do sufitu pasuje 😁

A poniżej zdjęcia, na których widać, co jeszcze było w kringloopie:

VLISSINGEN-MIASTO KURORT

W sobotę wybraliśmy się na wycieczkę, bo już miałam dosyć siedzenia w domu i robienia porządków, zdzierania tapet i grzebania w ogródku.

Nie było mnie na blogu trochę czasu, ale znowu miałam dużo na głowie i z niektórymi rzeczami jestem do tyłu. Pogoda się wreszcie fajna zrobiła i musiałam opuścić cztery kąty i gdzieś wyjść. Padło na miasto Vlissingen w prowincji Zeeland.

Vlissingen, to turystyczny kurort z najdłuższym bulwarem w Holandii. Kiedyś znajdował się na oddzielnej wyspie Walcheren, która teraz należy do Zelandii. Nie przeszliśmy całej nadmorskiej promenady, bo nam się po prostu nie chciało 😜 Czas spędziliśmy głównie w porcie. Co pierwsze rzuca się w oczy, to blisko podpływające ogromne statki (kontenerowce czy promy) zmierzające do portu w Antwerpii. Znajduje się tam też piękny wiatrak, który w piątki można zwiedzać za darmo.

Tutaj morze ma naprawdę taki kolor 🙂

Przy porcie znajduje się Fort Rammekens- jest to najstarszy fort morski w Europie Zachodniej. Pochodzi z 1547r i odegrał ważną rolę w historii Zelandii.

Jedno z graffiti w forcie 🙂

To nie jest cały fort, tylko jego pozostałości z zabytkowymi armatami. Obok znajduje się małe molo i liczne knajpki 🍴🍻🍷🍕 Najdłuższy holenderski bulwar podziwialiśmy z fortu. Jest naprawdę szeroki i długi 🙂

W mieście znajduje się też główny kościół- Sint Jacobskerk. Kiedyś był katolicki, teraz protestancki. Zbudowano go w latach 1308-1328, w stylu wczesnogotyckim. W tym kościele został ochrzczony najsłynniejszy obywatel miasta- Michiel Adriaenszoon de Ruyter. Był to holenderski admirał, uważany za jednego z najznakomitszych morskich dowódców w dziejach świata 🌍 W forcie stoi jego pomnik.

Vlissingen ma też polski akcent 🙂 15 stycznia 1938r w tutejszej stoczni został zwodowany podwodny okręt wojenny ORP „Orzeł”, a transmisję nadawało Polskie Radio. Na matkę chrzestna Orła wybrano żonę generała K. Sosnkowskiego – Jadwigę. W trakcie uroczystości okazało się, że okręt nie zsunął się do końca po pochylni, bo Holendrzy niewłaściwie dobrali smar, którym pokryli szyny. Dopiero po kilku godzinach okręt udało się całkiem zwodować. Po wybuchu wojny, Orzeł i jego załoga zasłynęli brawurową ucieczką z estońskiego Tallina. 23 maja 1940r łódź wypłynęła na patrol i w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła. Do dziś nie wiadomo co się dokładnie stało i gdzie spoczywa wrak z załogą. Historię okrętu opowiada polski film z 1958r pt. „Orzeł”.

I jeszcze kilka zdjęć z miasta 🙂

Tutaj wodowane były statki.
Molo

WILLE

Holandia jest małym krajem, ale mieszkańców ma całkiem sporo. Oprócz rodowitych Holendrów, mieszka tu mnóstwo obcokrajowców, w tym Polaków. A żeby mieszkać, to trzeba mieć dach nad głową. Dlatego Niderlandy się budują.

Powstają nowe bloki mieszkalne. W mojej miejscowości i w tych obok, buduje się nowe budynki, bo jest ogromne zapotrzebowanie na mieszkania. Do tej pory, na pięciu pustych placach, stoją niemal gotowe bloki z apartamentami. Nie są to typowe szare blokowiska, ale estetyczne „klocki” z eleganckimi tarasami i balkonami. Oprócz tego, mnóstwo ludzi mieszka w szeregówkach, jak np. ja. Te mieszkania są raczej wąskie, ale piętrowe i ze strychem. Mają też z tyłu malutkie podwórka. A czy są tutaj domy wolnostojące? Są i to mnóstwo 🏡🏠 🙂

W Polsce, w mniejszych miejscowościach, pod miastami i na wsiach standardem są spore domy jednorodzinne z dużymi podwórkami i ogrodami. Balkony w takich domach to też norma. A tutaj, w Holandii sredniej wielkości dom z balkonem kosztuje naprawdę kupę forsy 💰💰💶💶 Nie wiem, jak teraz stoją nieruchomości w Polsce, ale kiedyś porównywalam i za cenę tutejszego domu jednorodzinnego, w Polsce można było mieć naprawdę piękną willę. Wille zresztą też tu są. Stoją sobie na uboczach, mają duże ogrody, a ich ceny zaczynają się od około miliona euro. Na ich murach często można spotkać duże napisy przedstawiające nazwę takiego domostwa (Holendrzy nadają im „imiona”), nazwisko familii, albo rok budowy. Domy kryte strzechą z okiennicami, to również częsty widok 🙂 Poniżej kilka przykładów 😊

Na koniec, willa, której wnętrza utrzymane są w stylu vintage z domieszką retro 🙂

🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞🌞

MINĄŁ MAJ…

Nawet nie wiem, kiedy zleciał maj. Był zimny początek wiosny, czekałam więc na ciepłe dni, żeby coś koło domu porobić. Nadszedł wreszcie jeden z ładniejszych miesięcy w roku i wszyscy się zdziwili.

Dlaczego? Bo chyba dawno nie było w Holandii tak deszczowego ☔ i chłodnego maja. Kiedyś dowiedziałam się od Holendra, że tutaj w co drugi rok jest bardzo gorąco. Pamiętam, że w tamtym roku, może przez dwa letnie tygodnie był upał. Reszta umiarkowana, ale nie było tyle deszczu. W tym roku, lato wypadało baaardzo upalne 🌞 Ale czytałam, że tutejsi synoptycy stwierdzili, że zima była zimowa i z mrozem ❄❄❄ więc lato będzie tym razem deszczowe. I to się sprawdza, bo w maju naprawdę sporo padało, słońca mało a i temperatury pozostawiały wiele do życzenia. W prowincji, gdzie mieszkam, niebo najczęściej wyglądało tak:

Gdy dopisało trochę słonecznej pogody, to chodziliśmy na krótkie spacery. Najpierw poszliśmy do parku, który znajduje się zaraz koło naszego domu. Na mapach google widziałam, że jest ogromny. Postanowiliśmy iść tam, gdzie nas jeszcze nie było, czyli bardziej w las 🌳🌲 Przez lasek płynie sporo kanałów, jest mnóstwo zieleni i ptactwa, bo ich odgłosy słychać było wszędzie 🙂

Innym razem, spacerowaliśmy po naszym osiedlu. Przecinają je oczywiście kanały przez które biegną liczne mostki. Na miejskich rabatach kwitły (i nadal kwitną) bratki 🌸. Wiele osób, przed swoimi domami ma różne kamienne figurki. Są to np. zwierzęta. Moi sąsiedzi mają świnie 🐷, zająca 🐰 i żabę 🐸 A ja natknęłam się na… anioła. Wyglądał, jak żywcem wyjęty z nekropolii. Na grobach jest dużo takich. Lubię cmentarze, ale takiej figurki bym chyba nie chciała… 😜

Zaraz za naszym miasteczkiem, nad kanałem, znajduje się pole rzepaku 🙂 Zresztą wszystkie w pobliżu pobocza dróg, są nim obsypane 😊

Pojechaliśmy też do leżącego niedaleko Delft, bo wypatrzyłam na Marketplacu dwa wielkie lampiony (używane) za niską cenę. Były w komplecie razem ze świecami, które są koloru różowego. Kiedyś je wymienię 😁 Stwierdziłam, że właśnie one pasują do okna salonowego i faktycznie- prezentują się dobrze. Holenderka, która je sprzedawała, mieszkała na obrzeżach miasta. Zobaczyłam tam park m.in. z drogami dla rowerów, pełen mostków nad kanałami. Szkoda, że padało, bo fajne miejsce na spacer 🙂

Wcześniej pisałam, że szukałam koszy dla hortensji i znalazłam je niedaleko, w malutkiej miejscowości, która ma park. Nie jest to typowy park z alejkami. To obszar z domkami letniskowymi, nazywany właśnie parkiem. Holendrzy mają tu swoje małe działki i ogródki. Wiosną i latem grzebią w ziemi, uprawiają kwiaty i grillują. Szukając adresu do odbioru koszy, natknęłam się na taki oto „pierdolnik ozdobny” przed jednym z domków działkowych 🙂

Znajoma z pracy- Polka, kupiła sobie taką działkę z małym domkiem (salon z kuchnią, sypialnia, łazienka+ mała szopka). Jest ona całkowitą właścicielką budynku i ziemi, ale co roku musi płacić spory podatek. Musi też przestrzegać kilku zasad panujących w parku, np. zero zwierząt domowych, czy uprawa tylko wybranych roślin. Warzyw i owoców nie można niestety. Za to wynajmować innym ludziom domek- może. Zresztą mnóstwo Holendrów tak robi: wynajmują najczęściej Niemcom latem, za ok 300€/ tydzień 🙂 Oprócz parków z domkami własnościowymi, są też w całej Holandii parki-kempingi tylko do wynajęcia na letni wypoczynek i wakacje. Znalazłam jeden z wielu domków holenderskich, który wygląda pięknie 😍

W maju miałam imienimy, więc bukiet od Pana Męża był. Podwójny, bo tulipany 🌷🌷 to podstawa 🙂

W domu mam „płaczka” 🙂 Odmiana monstery pokazuje, kiedy będzie padać. Na jej liściach pojawiają się kropelki wody, a to znak, że deszcz się zbliża. W maju płakała często.

Widać kilka kropelek.

Kot sąsiadów czuje się u nas, jak u siebie 😂

CO SŁYCHAĆ W MOIM OGRÓDKU

Słychać to, że walczę ze ślimakami i chwastami od jakiegoś czasu. Narazie te bitwy wygrywam. A przez ostatnie deszczowe tygodnie, uzbierało się szkodników sporo. Ale wreszcie w weekend wyszło słońce.

Często tutaj jest tak, że w tygodniu świeci słońce 🌞 a w weekend pada. A w ostatnie dni, to było jedno wielkie gnicie w deszczu. Ostatnio nawet ok. 23:00 była burza ⚡ Lubię burze, szczególnie te wiosenne i szczególnie w nocy. Lubię też deszcz. Ale było go już za dużo. Lało niemal dzień w dzień. W weekend wiele razy chciałam iść do ogródka, żeby coś więcej zrobić, ale nie dało rady. Przez te ulewy chwasty rozrosły się do rozmiarów metrowych, np oset. A ślimaki 🐌 w tych chwastach miały raj na ziemi. Dlatego, gdy pogodynka w telefonie pokazała mi piękny weekend (ok. 20°), to musiałam już iść i zrobić porządek na zewnątrz 🙂

Wcześniej kupiłam granulki przeciw ślimakom i rozsypałam na ogródku. Obserwowałam, czy się pojawiły. Tam, gdzie wyspałam, nie ma ich. Ale zanim zniknęły, zdążyły pożreć fiołki i ozdobne słoneczniki 🌻😠

Tu były słoneczniki. Może coś z tych zdechlaków będzie…

Uratowałam też resztki szałwii i jeszcze innej rośliny, ale zapomniałam, co to za jedna😅

Lawenda i margerytki ładnie rosną. Reszta fiołkow też. Wcześniej wsadziłam w koszyki inne kwiatki, też oczywiście nie pamiętam już nazw, ale się przyjęły i są coraz większe 🙂

Na podwórku rośnie niewielki krzew. Liście ma podobne do jaśminu. Chciałam mieć jaśmin. I teraz zastanawiam się, czy to on, czy nie on. Czytałam, że kwitnie w maju, najpóźniej w czerwcu. Ten długo nie miał pączków, ale teraz pojawiły się malutkie 🙂 Agrest daje radę. Ma już kilka małych owoców 😊 Nazwałam go Jacuś 😂

Jacuś 😁

Pojechaliśmy raz do marketu Albert Hijn, a tam zawsze są jakieś rośliny w promocji 😁 No i były margerytki i hortensje, które mi się marzyły. Były w promocji: 2 sztuki po 7,49 z kartą Bonus. Mamy takie karty, bo promocji jest dużo, a te Holendrzy uwielbiają 🙂 Extra korting to jest to! 😅

Kupiłam te hortensje x2 i margerytki x2. A tak swoją drogą, to margerytki zawsze myliły mi się ze stokrotkami 😅🌼 Kombinowałam potem z doniczkami na te kwiatki, bo chciałam kosze. Na margerytki jeden duży był. A hortensje? Z pomocą przyszedł Marketplace 😊 W Ostvoorne, na ogródkach działkowych ktoś miał do sprzedania dwa spore kosze. A ta miejscowość jest zaraz koło naszej, więc napisałam, że chcę kupić. Pojechaliśmy po pracy i hortensje wreszcie miały donice 🙂 Jedna wylądowała przed domem z margerytkami i jeszcze jedną rośliną wiszącą na haku. Druga jest na podwórku.

Oprócz hortensji, swoje miejsce znalazła też bugenwilla. Piękna pnąca roślina, która dorasta nawet do 12 metrów. Znalazłam ją w Lidlu. Mamy na murze „drabinkę” dla takiej rośliny. I chciałam posadzić jakąś. Trafiła się bugenwilla, która jest bardzo delikatna, nie lubi wiatru, bo gubi liście. Lubi za to słońce 🌞 Nie można jej przelać, najlepiej tylko zraszać. Spróbuje ją hodować.

Gdy tylko słońce zaczęło świecić na podwórko, pryskaliśmy chwasty między kostką randapem. Po godzinie już było widać efekt. Czytałam, że ten środek nie działa na skrzyp polny, którego na podwórku mamy mnóstwo 😳 No cóż, część zabijemy chemią a część wyrywać będę ręcznie. Zresztą pół trawnika z chwastów oczyściłam. Ten kawałek, gdzie siedzę i działam- będzie przekopany i wyrównany.

W trakcie prac na ogródku i przesadzania kwiatów, zabrakło mi ziemi. Jak zwykle 😒 Rzuciłam hasło, że jedziemy do centrum ogrodniczego 😁 Wiedziałam, że wyjdę nie tylko z ziemią 😅 No i tam obłęd w oczach 😵😂 Mnóstwo promocji, więc trzeba było skorzystać, a co! Kupiłam dwie sztuki kalanchoe- roślina raczej domowa, ale zostawiłam ją na zewnątrz:

W promocji była też fuksja (moja babcia nazywa ją: ułanka). Hodowałam ją już wcześniej, w poprzednim mieszkaniu na balkonie. Rośnie super 😊

Kolejna roślina dzisiaj kupiona, to torenia. Podobna do bratków. Posadziłam ją razem z fiołkami, podjedzonymi przez ślimaki, które atakują. Niemal z jak niskobudżetowego horroru 😂 Ślimaki urosły do rangi potworów.

Pan Mąż kupił w markecie budowlanym rurkę, którą tak wygiął, żeby można ją było użyć jako korbę do wysuwania markizy. Mamy ją, ale korby brak. Jak już kiedyś wspomniałam, wcześniej, w naszym domu 🏠 mieszkali inni Polacy. Z tego, co wiemy, to wysuwali markize i już im się nie chciało chować. Wiatry i deszcze robiły swoje. Sąsiedzi zgłosili do biura pośrednictwa pracy i biuro zabrało specjalny „hak” do obsługi. Sąsiad zaoferował się pożyczeniem „wajchy”, ale mój sprytny mąż poradził sobie i zrobił specjalny uchwyt 😊 Markiza działa, wymaga regulacji i czyszczenia, ale jest 🎉

W centrum ogrodniczym motywy morskie i nazwa naszego miasteczka 😊

Co jeszcze było w sklepie ogrodniczym? Mnóstwo rzeczy i roślin dla pięknego ogrodu 😊

Beczka, to moje must have 😁
Morskie gadżety 🌊⚓⛵😊
Piękna lampa za ok 200 €

Dzisiaj mieliśmy się wziąć za zrywanie starych tapet, ale mnóstwo czasu zeszło z ogródkiem. Tapety za tydzień. A dzisiaj, w sobotę, zanim skończyłam wpis, było parę minut przed 22:00. W Holandii jeszcze jasno. Odwrotnie, niż w Polsce 🙂

Godz. 21:55 🙂