MINĄŁ SIERPIEŃ…

Wreszcie mój ulubiony miesiąc, bo w nim zaczyna się moja ulubiona pora roku, czyli jesień. Za dwa tygodnie urlop. Opuścimy Holandię jeszcze kalendarzowym latem, a wrócimy już jesienią.

Jestem już naprawdę zmęczona. Praca, szkoła i sobota- robota. Pisanie bloga idzie mi kiepsko, bo kiepsko stoję z czasem. Ledwo wszystko ogarniam. W niedzielę śpię do 11:00 😳 Ale mam kilka zdjęć z sierpnia, które tu wrzucę. Swoją drogą, sierpnia nawet nie zauważyłam. Był sobie lipiec i nagle jest wrzesień…

Pewnego dnia, wracając z pracy, zauważyłam ciekawą ozdobę, którą ktoś sobie przymocował do murku przed domem. Już się przyzwyczaiłam do tego, że Holendrzy mają mnóstwo różnych i czasem dziwnych ozdób ogrodowych. Ale takiej bajki się nie spodziewałam 😊 Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków:

Pisałam wcześniej, że sąsiadka w zamian za śliwki dała mi skrzynkę cebuli. To jeszcze „pikuś”. Pewnego dnia, sąsiad najwyraźniej na nas czekał, bo po wyjściu z auta, zobaczyłam, że leci do nas z wielką foliową torbą. Patrzę i myślę: kurczę, fajnie, bo niesie jabłka 🍏🍎 A tu guzik! Jeszcze więcej cebuli 😂 Mąż był chwilę u sąsiadów i pokazali mu, że na podwórku mają jej jeszcze więcej 😅 No bo mają znajomych farmerów od tego warzywa, dostają go sporo i się dzielą:

No i ja też podzieliłam się w pracy.

Swoją drogą, dowiedziałam się, że Holendrzy uwielbiają zupę cebulowa. Pytali się mnie, czy też lubię. Problem w tym, że jej nigdy nie jadłam 😳 a jest podobno pyszna. Powiedziałam, że lubię cebulę, ale z mięsem, np. z wieprzowiną 🐷 A sąsiadka na to, że ona świnki nie je, bo to szkodzi na skórę 😬 No cóż, ja tego u siebie, póki co nie zauważyłam 😛

Widziałam też ozdobę rowerową 🚲 Wisiała na murze. Był to rower, który ozdobiony był koralikami na szprychach i zieloną wykładziną, która imitowała mech. Wyglądało ciekawie:

Niedaleko naszego domu jest spory kanał, gdzie spacerują teraz łabędzie ze swoimi młodymi. Do tego dzikie kaczki razem z moimi dobrymi znajomymi, czyli białym trio 😊 Już wymyśliłam dla nich imiona: Dyzio, Hyzio i Zyzio 😁

Dyzio, Hyzio i Zyzio, a tak serio, to chyba są dwa samce i jedna samica.

Lubię fotografować naturę, szczególnie ptactwo 🐔🐦🐤 Ostatnio były koniki 🐴 Jeden podszedł blisko, ale niestety bałam się go dotknąć i trochę żałuję.

Ostatnio zastanawiałam się, czy nasze miasteczko ma faktycznie 61,2 km kw. Wydawało mi się, że znam je całe. A guzik! Byłam ostatnio tam, gdzie jeszcze mnie nie było, czyli od wschodniej strony. Tam też są domy i przede wszystkim ciągnie się wał, który oddziela ląd od Haringvliet- czyli duży wlot Morza Północnego w prowincji Zuid Holland. Jest to ujście delty Renu/Mozy. Moza to rzeka płynącą przez terytorium Francji, Belgii i Holandii. Swoje źródło ma w Mont Faucilles w północno- wschodniej Francji. Rzeka Ren ma swoje źródło w Szwajcarii. A po przekroczeniu Niemiec, nazywa się z holenderskiego Wall. I ten Wall łączy się z Mozą i wpływa do M. Północnego. Ale od morza oddziela go spora tama. Także w naszym mieście możemy pływać w prawie Renie, a po drugiej stronie tamy- w morzu ⚓🌊 A ja wtedy byłam właśnie nad tym olbrzymim ujściem. Widać było gołym okiem latarnię w naszym małym porcie 🙂

Wejście na wał. Jest tam ścieżka spacerowo- rowerowa.
Tam mieszkaliśmy zanim kupiliśmy dom. Teraz zmieniliśmy dzielnicę.
Widok z wału.

Ogólnie rzecz mówiąc: tyle lat mieszkamy w Hellevoetsluis, a jeszcze całej mieściny nie znamy 😅

Latarnie ozdobione kwiatami.

Nad kanałami, latem życie się toczy… Spacery w mini portach z psami 🐕, pływające w nich dzieciaki, czy np. jedzenie obiadu. Na zdjęciu, po prawej stronie widać, jak pewien pan je posiłek przy stoliku nad kanałem 😀

W Lidlu, w ozdobnych słoiczkach można było kupić kalanchoe. Kwiat przypomina mi fiołki. Podoba mi się, więc skusiłam się na dwa 😁

Udało mi się też być na wczasach na BALI 😂😜 Tutaj, po skoszeniu traw nad kanałami, formuje się je w takie typowe bele, jakie można spotkać na polach:

A u nas, przed domem już powoli jesiennie: postawiłam chryzantemy i figurkę wiewiórki z muchomorkiem 🍁🍂🍄 Dojdą jeszcze wrzosy i małe dynie 😊

POLECAM…

… trzy świetne książki w formie audiobookow i jeden dokument, który powinien obejrzeć każdy fan kryminalistyki. A że jest to nie tylko blog o Holandii, ale też i o książkach, to często piszę o tym, co czytam.

Nie ma mnie ostatnio często na blogu, ale nie dlatego, że pisanie mi się znudziło, albo że nie mam co pisać. To nie jest problem. Problem jest niestety brak czasu 😞 Ogólnie czuję zmęczenie i cieszę się, że urlop już blisko, ale pracujemy teraz ostatnio nawet w soboty, bo od cholery jest roboty. Nie chce mi się nawet sprzątać, nie mówiąc już o pracy w ogródku- a chwastów przybyło. W niedzielę wolę odespać i poczytać 😁 Ale żeby czas mi leciał w pracy, to wyszukałam sobie na YouTubie darmowe audiobooki. I tym razem nie horrory, ale postanowiłam posłuchać thrillero- kryminałów dotąd mało znanych mi pisarzy. Wcześniej raczej stroniłam od kryminałów i audiobookow, a teraz się bardzo wkręciłam, tym bardziej że są to naprawdę świetne książki 📚 a i samych lektorów przyjemnie się słucha.

„Dziewczyna z sąsiedztwa”- Jack Ketchum

Jack Ketchum, to amerykański pisarz powieści grozy, który zainspirował się prawdziwymi wydarzeniami. Już wczesniej czytałam historię na faktach o 16-letniej Sylvii Likens, która ok. 44 lata wcześniej została zamordowana w stanie Indiana. Sylvia miała młodszą siostrę Jenny, z którą zamieszkały pod dachem koleżanki ich matki- Gertrude Baniszewski. Z racji tego, że rodzice dziewczynek pracowali jako wędrowni cyrkowcy, więc płacili Gertrude 20 dolarów tygodniowo w zamian za ich opiekę. Z czasem, Sylvia była bita, głodzona i poniżana… Historia jest przerażająca i tragiczna. Warto przed przeczytaniem, czy przesluchaniem książki, poczytać o sprawie Sylvii Likens. A Ketchum, w swojej książce przedstawia postać młodej Meg, która razem z siostrą trafia pod opiekę dalekiej krewnej, Ruth. Kobieta wyżywa się na dziewczynkach. Potem cała uwaga skupia się na Meg, która jest maltretowana w piwnicy przez Ruth, jej dzieci i dzieciaki z sąsiedztwa. Zbrodnia i znieczulica przeraża. Słuchałam zszokowana. Dla ludzi o mocniejszych nerwach.

„Zapach śmierci”- Simon Beckett

Przyznam, że o Simonie wcześniej nie słyszałam. Sięgnęłam po ten audiobook, bo mogłam sobie słuchać za darmo 😊 I nie żałuję. Simon Beckett, to brytyjski dziennikarz i pisarz. „Zapach śmierci”, to już 6 część bestsellerowej serii thrillerów z antropologiem sądowym, Davidem Hunterem. Pewnego wieczora, Hunter odbiera telefon od znajomej z pracy, która potrzebuje opinii w pewnej sprawie. W opustoszalym, czekającym na rozbiórkę szpitalu Św. Judy, gdzie przebywają bezdomni, narkomani i dilerzy, znaleziono częściowo zmumifkowane ciało. Po przeszukaniu szpitala, oczom policjantów ukazuje się ukryta sala z łóżkami. W niektórych nadal ktoś leży… Wychodzą na jaw kolejne mroczne szpitalne sekrety… Ta książka, to nie tylko świetna sprawa kryminalna z zaskoczeniem 😋😊 To też duża dawka wiedzy na temat pracy antropologa. Dlatego mam zamiar zdobyć całą serię z Davidem Hunterem 😁 Słucha się z zapartym tchem.

„Niewinny”- Harlan Coben

O tym pisarzu usłyszałam od koleżanki z pracy. Harlan Coben, to amerykański pisarz kryminałów z niesamowitymi zwrotami akcji. Fabuły jego książek toczą się w Nowym Jorku i New Jersey. Na YouTubie przypadkiem znalazłam audiobook „Niewinny” i zaczęłam słuchać… Jest to historia Matta Huntera, który po 9 latach wychodzi z więzienia. Został skazany za nieumyślne zabicie człowieka. Wydarzenia kładą się cieniem na jego życiu. Ale wreszcie Matt wychodzi na prostą: żeni się z Olivią, spodziewają się dziecka a jego kariera prawnicza nabiera tempa. Wszystko układa się świetnie do czasu, kiedy małżeństwo postanawia kupić telefony wyposażone w funkcję video. Kilka godzin po wyjeździe służbowym Olivii, Matt dostaje od żony krótki filmik… W książce są naprawdę takie zwroty akcji, że po wyjaśnieniu całej sprawy, po prostu szczęka mi opadła 🙉 Polecam! Niedawno dowiedziałam się też, że na podstawie książki nakręcono w Hiszpanii kilkuodcinkowy serial, który już stał się bestsellerem 🙂 Z tego, co wiem, różni się trochę od książki. Dlatego warto najpierw przeczytać/odsłuchać, a potem obejrzeć 😁

Na koniec prawdziwa gratka dla tych, którzy są zainteresowani antropologia 😁 Na ten materiał natknęłam się przypadkiem na YouTubie. Naprawdę baaardzo ciekawy. A o co dokładniej chodzi? A w zasadzie o kogo. William Marvin Bass (Bill Bass, 92 lata)- amerykański antropolog sądowy, najbardziej znany z badań nad osteologią i rozkładem ludzkich zwłok. Pomagał również w identyfikacji ciał organizacjom federalnym, lokalnym oraz spoza USA.

Bill Bass

Miejsce: stan Tenessee

Oficjalna nazwa: Ośrodek Antropologii Sądowej Uniwersytetu Tenesse

Jest to legendarne laboratorium sądowe założone przez Billa Bassa. Z racji na fakt, że na ogrodzonym terenie, znajdują się ciała ludzkie w różnym stopniu rozkładu, służące do badań, miejsce to nazywane jest Trupią Farmą 💀

Wystarczy w Yt wpisać „trupia farma bill bass”

Naprawdę polecam, bo to bardzo ciekawy materiał (trwa prawie godzinę). Nie polecam natomiast oglądać przy jedzeniu 🙉🙊 Tam jest WSZY-STKO pokazane! No i oczywiście jest też książka napisana przez Billa pt. „Trupia farma”, która jest na mojej liście 🙂

LEŚNY SPACER

Jak sobota, to tylko… Nie, nie do Lidla. Do lasu! Pogoda dla mnie idealna, bo nie było Słońca, ale mimo to ciepło, bo ok. 21° Więc trzeba było ruszyć dupy i iść w plener.

Mieszkamy w Hellevoetsluis już chyba 8 lat i dopiero teraz wybraliśmy się do pobliskiego lasku 🌳🌲 Do tej pory zwiedzaliśmy dalsze miejsca, a dzisiaj nie chciało nam się jechać dalej, ale chciało nam się wyjść z domu i przewietrzyć mózgi. Wyspałam się do 11:00 😳 (to jest ten czas przed urlopem, gdzie już nie budzę się wtedy, gdy ma dzwonić budzik), sprzątać mi się nie chciało, chciało mi się za to spaceru. Padło na zieleń 💚 Nasze miasteczko jest naprawdę zielone. Ma 61,24 km kw. Dane z 2019r podają, że jest tu 40,049tys. ludzi. I ja do tej pory się zastanawiam, jak tu to wszystko zmieścili. No bo tu jest mnóstwo parków (obok jednego mieszkamy), i nie są to jakieś typowe parki. To są duże tereny z kanałami i często z boiskami do gry w piłkę ⚽ Nie ma „betonozy”. Nikt tu drzew nie wycina. Zauważyłam, że jeśli jest burza z piorunami ☁⚡i lecą gałęzie, to one są potem po prostu usuwane z chodników i ulic, ale drzewa dalej rosną. Nikt ich nie rusza, nawet jednej gałęzi. Nie wiem, czy tak jest wszędzie. Nie znam się (jeszcze) dokładnie na prawie tutaj, ale słyszałam, że jeśli masz na podwórku drzewo, to wyciąć go bez pozwolenia nie możesz. Jeśli uschnie, to nie ma problemu. Dlatego podobno ludzie specjalnie wysuszają drzewa i wtedy je usuwają. Wracając do dzisiejszego dnia: mamy na obrzeżach miasta las. Ja bym to nazwała parko- lasem 😁 Dlaczego? Bo ten teren jest poprzecinany kanałami i ma mnóstwo dróg (ścieżki też są), które kiedyś były asfaltowe.

Ktoś zbudował mostek.
Rzęsa wodna

Pan Mąż zerwał mi kilka dojrzałych jeżyn 😊 Pyszne ! Jest tych krzewów od groma. Były też poziomki i orzechy laskowe 🌰 Jeszcze niedojrzałe. Do tego mnóstwo tzw. „dziadów”-„rzepów”, które przyczepiają się do ubrań i włosów 😁

W centrum tego leśnego parku było małe jeziorko z ławkami 😊

Piękny leśny tunel:

Mostki nad kanałami też są:

Nie ukrywam, że wchodziłam w las w poszukiwaniu grzybów 😁 Wiem, że kary za zbieranie sięgają 70€, ale musiałam zobaczyć, czy jakieś są. Nic! Zero! Nul! Nawet tych 🍄 nie było! Znalazłam za to… małże 😳

U samej góry widać muszlę.
Plac z młodymi dębami.
Oznaczone ścieżki dla koni 🐴 Tu jeździectwo jest popularne.
Ten „domek” jest zrobiony na szydełku!
Widzę oko 👀🙊
Lilie wodne

A tu dzisiejsza, druga już w ciągu dnia, burza ⚡☁☔

Znalazłam w lesie dwie ciekawe rośliny. Aplikacja pokazała co to:

Śliwa tarnina
Szczwół plamisty

Miłego dnia 😁

MINĄŁ LIPIEC…

I mamy sierpień, w zasadzie ostatni miesiąc lata, którego w tym roku było jak na lekarstwo. Dzisiaj wyjątkowo wyszło słońce, ale pogodynka w telefonie pokazuje mi znowu deszcz w weekend. Jakoś mnie to już nie dziwi.

Planujemy już urlop. Musimy wziąć pod uwagę lekcje holenderskiego, bo kończą się jakoś w połowie września. Nie chcemy też jechać do Polski w październiku, bo chcę jeszcze załapać się na grzyby 😁 Nie zbierałam ich wieki. Na rozdaniu dyplomów ukończenia kursu nie musimy być, więc chcę wakacje zaklepać w połowie września. Słyszałam, że w tym czasie, w Polsce będzie jeszcze bardzo ciepło 🌞 W grudniu miną dwa lata, jak nas tam nie było. Trzeba się więc zbierać 😀

W lipcu przyszła do mnie dosyć długo wyczekiwana paczka od siostry, która na stałe wyemigrowała do Kanady. Wiedziałam już wcześniej, że mi coś tam wyśle, ale chciałam też magnes, bo je zbieram. Co tam, że w Kanadzie mnie jeszcze nie było, grunt, że magnes jest 😅 A nawet dwa. Do tego dwa kieliszki ze zwierzętami typowymi dla tego kraju, czyli łosiem i niedźwiedziem. Oprócz tego, coś co lubię, czyli maski 🎭 w płachcie 😊

Napis w środku kieliszka: „Does a bear really 💩 in the woods? Canada 😂

W lipcu Pan Mąż miał urodziny, więc postanowiliśmy zrobić grilla, który był imprezą tematyczną: hawaii party 🌺 To była pierwsza impreza w naszym domu. Nie było głośnej muzyki i dzikich tańców, bo nie chcieliśmy hałasu i problemu z sąsiadami. Zjadłam wreszcie kiełbasę z grilla i szaszłyki 😋🍢🍗🍹🍷 Tydzień przed, na stronie https://www.partywinkel.nl/ kupiłam gadżety typu wieńce kwiatowe, lampiony papierowe i napis Aloha. Każdy musiał mieć kwiaty na szyi 😁😅 A w Actionie lampki do ogrodu.

Miałam fazę na noże- komplety, albo takie z bambusową rączką, dopóki nie pocięłam palca. Potem była faza na deski do krojenia- drewniane. Teraz czas na lampiony, czyli lantaarns. Szukam ich na Marketplace i ostatnio u jednego pana kupiłam aż 3 pary. To znaczy, chciałam jedną parę, on zapytał się, czy chcę jeszcze jedną. Zgodziłam się, a potem dorzucił mi za darmo kolejną 😅 No cóż, pojadą do Polski 😁

Co wyszukałam jeszcze? Np. fajny, duży wazon, ciężki czarny lampion na świece i baniak- kanka, który posłuży mi jako donica na kwiaty.

Traszka z bloga „Kolekcjoner marzeń” wspominała ostatnio o aplikacji do rozpoznawania roślin 🌿🌱Fajna rzecz. Ja mam inną i ostatnio z niej korzystam. Dowiedziałam się m.in. że drzewo owocowe w naszym ogródku, to śliwa domowa 🙂

W domu mam kolejne trzy rośliny kupione w markecie budowlanym. Podobają mi się ich doniczki 😛

W pewien piątek, po szkole, znajomi z pracy zaprosili nas na grilla. Nie chciało mi się iść, ale zgodziłam się. Mieszkają na firmowym mieszkaniu, a pierwsze co rzuciło mi się w oczy na ich podwórku, to drzewko owocowe 🌳 Owoce w większości były jeszcze zielone. Myślałam, że to śliwka mirabelka, której nie lubię. Ale znalazłam kilka prawie czerwonych owoców i stwierdziłam, że to jakaś inna odmiana. Spróbowałam i okazało się, że są pyszne 😋 Powiedziałam znajomym, że mogę przyjechać i je zebrać, jeśli oni ich nie chcą. Nie chcieli. A zmarnować takiej ilości śliwek nie zamierzałam. Wstępnie nazbierałam dwie reklamówki. Cały zlew zapełniony 😳 Częśc zamroziłam a część podzieliłam i zaniosłam sąsiadom z dwóch stron. Sąsiadka z prawej zapytała się, czy chcę cebulę. Zaczęłam mówić, że nie wiem, zapytam chłopa, bo to on najczęściej gotuje… Nim skończyłam mówić, już trzymałam skrzynkę cebuli 😂 I co z niej teraz zrobić? 😕😂 Aplikacja pokazała mi, że te owoce, to śliwka wiśniowa 🍒

Najpierw chodziły we dwie, a teraz są trzy. Trzy małe, białe kaczki, które pływają w pobliskim kanale, siedzą nad jego brzegiem, albo stoją na środku ulicy i blokują ruch 😂

Kotu sąsiadów w ogóle nie przeszkadza, że obok niego chodzę i podlewam kwiatki 😅

Jedna z kwietnych uliczek 🌼🌺🌸 I mini biblioteczka w miejscowości obok, która służy do wymiany książek 📚 W tej akurat były chyba same romanse- nie mój rodzaj literatury.

Byle do piątku 😛

MAŁY STYLOWY DOMEK

Dzisiaj nie będzie dużo czytania. Mam ostatnio mało czasu na wszystkie moje zainteresowania. Natknęłam się mimo to, na ciekawe wnętrze i musiałam je tu pokazać.

Mały, biały domek. W środku umeblowanie ciekawe, ciekawy kolor ściany w salonie, fajne ozdoby i przytulna sypialnia. Ktoś ewidentnie lubi niebieski 💙 Ogólnie są tu pomieszane style 😀 i jest tu naprawdę interesująco.

Na koniec, kawałek ogrodu 🌿🌳🌺

KOLEJNE KSIĄŻKI ZA MNĄ

Dawno nie pisałam o książkach. Czytam w każdej wolnej chwili. Mam ich ostatnio znowu mało, ale staram się chociaż ze dwie strony przed spaniem przeczytać. Często tylko dwie, bo oczy się same zamykają.

Nie wiem w sumie, ile czasu zajęło mi przeczytanie tych książek. Najważniejsze, że trzy kolejne 📚 z mojej biblioteczki, zaliczone. Zastanawiam się po jaką sięgnąć teraz. Mam naprawdę spory wybór, tym bardziej, że ostatnio doszły następne i półki są cały czas zapełniane 😀 Skłonna jestem zacząć czytać znowu coś z kryminału albo horroru. Sobota będzie na przemyślenie tematu, a niedziela (której nie lubię) będzie na rozpoczęcie nowej lektury 😁 A oto, co przeczytałam:

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”

Pisałam o tej książce już wcześniej. Pisałam też o filmie, więc nie będę znowu opisywać o czym jest ta historia. Dobra, wspomnę tylko, że pewien starszy pan postanawia zwiać z domu spokojnej starości i przeżyć ostatnią przygodę życia 🙂 Książka jest świetna, cały czas coś się dzieje i szybko się czyta. A z przygód bohaterów naprawdę można się uśmiać 🙈😅 Co ważne: najpierw warto przeczytać książkę, potem obejrzeć film, bo są tam pomieszane czasy i scenariusz filmu łapiemy wtedy w lot. Poza tym, wiadomo: w książce jest wszystko, a film jest skrócony.

„Szkarłatna wdowa”

Znowu mój ulubiony pisarz, czyli Masterton 😊 I tym razem, to nie był horror, ale kryminał, gdzie akcja dzieje się w XVIII wieku. Co ciekawe, Masterton ostatnio podąża za trendami i pisze mnóstwo kryminałów i thrillerów. Główną bohaterką książki jest Beatrice, której ojciec- ceniony aptekarz, przekazuje jej wiedzę na temat tworzenia lekarstw 💊 i trucizn. Po jakimś czasie dziewczyna wychodzi za mąż, opuszcza Londyn i zamieszkuje w Ameryce. Spokój mieszkańców miasteczka, w którym mieszka, burzy plaga martwych zwierząt i dziwnych śmierci ludzi. Mieszkańcy są przekonani, że to dzieło szatana 😈 Tylko Beatrice uważa, że te nieszczęścia to działanie człowieka… Książka jest naprawdę dobrze napisana, a ja w sumie do końca nie wpadłam na rozwiązanie zagadki. Muszę przyznać, że zakończenie mnie zaskoczyło 🙂

„Pacjentka”

Moja ostatnia lektura. Zanim ją kupiłam, widziałam ją na grupach czytelniczych na Facebooku. Ludzie polecali. Przeczytałam o czym jest i kupiłam. Opowiada historię genialnej malarki Alicii i jej męża Gabriela. Kobieta niespodziewanie zabija go i… przestaje mówić. Zostaje zamknięta w szpitalu psychiatrycznym a tam jej psychoterapeutą zostaje niejaki Theo, który postanawia sprawić, że kobieta wreszcie przemówi i opowie, jak doszło do zbrodni. Książka nie jest gruba i czyta się ją szybko, wciąga momentalnie, bo zanim dojdzie do rozwiązania zagadki… Więcej nie napiszę. To trzeba przeczytać!!! Kto lubi kryminały i thrillery, ten powinien ją mieć 😊 Ja rozwiązania się nie domyśliłam, a gdy dotarłam do sedna, to mi szczęka opadła 😲 Polecam❗

OGRODOWE KADRY

Cały dzień w ogródku. Pogoda wreszcie dopisała. To nietypowe, żeby w weekend było tu tak ładnie. Zazwyczaj w tygodniu jest słońce a w weekend załamanie pogody. A tu taka niespodzianka.

W pewnym momencie było mi za gorąco, ale nie będę tutaj marudzić, bo przecież bardzo dużo udało się dzisiaj zrobić. Porządki robiłam też w poprzedni weekend i będzie trochę zdjęć wieczornych. A dzisiaj w planach była wizyta w centrum ogrodniczym, ale w miejscowości obok- Oostvoorne. Potrzebowałam białych kamyczków ozdobnych i trawy pampasowej. No i o oczywiście wyszłam stamtąd z innymi roślinami 😁😅

W poprzedni weekend, chłodniejszy, uporządkowalam ten okropny kąt, posadziłam goździki, powtykałam lampki solarne. A na górce, gdzie rośnie m.in. choinka- kolejne, ale takie kuliste.

Wyglądało to trochę jak grób 😅
UFO 😂

Okazało się, że kępka trawy, którą postanowiłam zostawić, zakwitła 😲 Nie wiem za bardzo co to jest, ale niedawno zauważyłam, że mnóstwo tego rośnie w naszym mieście, np na rondach.

Co jeszcze się okazało? A no to, że jedno z drzewek na podwórku jest owocowe! Dobrze, że chciałam je zachować 😊 Na jesień się nim zajmiemy. A z tego, co mi się wydaje, to może być jakaś śliwka.

Paputki też korzystały ze słońca 🐦🌞

A dzisiaj miałam chyba jakieś zaćmienie mózgu, bo kupiłam tylko! trzy worki kamyków 🙈 To przecież za mało! I teraz kąt podwórka jest k***a tylko w małej części w kamyczkach. Dopiero w przyszłą sobotę będę miała czas żeby dokupić worki. Posadziłam za to trzy kolejne, czerwone ❤kupione dzisiaj goździki- jeden za 0,99 centów.

W sklepie ogrodniczym dostałam oczywiście oczopląsu i zapomniałam rozejrzeć się za trawą pampasowa, która ma być posadzona też w tym rogu z goździkami. Kupiłam za to hosty 🌿 które są teraz modne i też mi się bardzo podobają. Dokupić jeszcze muszę ze dwa rodzaje, bo każda ma inne liście. Będą rosły w rzędzie i je też obsypię kamyczkami.

Pod płotem wylądowała niebieska hortensja, kupiona w Lidlu. A w kącie, na pniach drzew powiesiłam kwiatki, których będzie tam jeszcze więcej. Ten z prawej, to platycodon, czyli rozwar wielkokwiatowy- wieloletnia roślina z rodziny dzwonkowatych. Kupiony w Lidlu.

Rozwar wielkokwiatowy.

A co było w centrum ogrodniczym? Mnóstwo pięknych roślin 🌴🌺🌸🌼

Palma Areca, którą chciałam mieć. I kupiłam. Małą, za 10 €
Te też są piękne! Podejrzewam, że w końcu jedną kupię 😅
Chyba bananowiec 🍌
Czy to juka? Piękna 😍 Oglądałam, nie patrzyłam na nazwy 🙈
Ja tam buszuję wśród roślin 😅
Drzewko iglaste, które jest tu bardzo często spotykane. Dorasta do sporych rozmiarów, jak typowa choinka. Nazwy niestety nie pamiętam.
Bukszpan w drewnianych baliach.

Na pewno każdy kojarzy ogrodzenie posesji z metalowych krat, w których poupychane są ładne okrągłe kamienie. Otóż ja tu widziałam w tych kratach muszelki 🐚🐚 Wyglądało to pięknie! Ale zastanawiałam się skąd właściciel wziął tyle muszli 😳 Łopatami nabierał na plaży a potem płukał z piasku? Kupa pracy. No i tu zagadka się rozwiązała. Ludzie kupują muszelki w workach 😲

Było też sporo ozdób:

Morskie opowieści 🌊😍
Metalowe dzwony na sznurkach 🔔
Plecione wieńce, tutejszy hit 😀

A ja w przyszły weekend znowu tam zawitam 😀

KILKA FILMÓW

Znowu mam mało czasu na rzeczy, które sobie zaplanowałam. Zaplanowałam i guzik z tego wyszło. Chociaż ostatnio, gdy wieczorem mam trochę czasu i bardzo spać mi się jeszcze nie chce, to nadrabiam filmy.

Oczywiście nie przestałam czytać 📚 Za książkę łapię niemal codziennie i czasem przeczytam tylko dwie strony, ale to zawsze coś 😛 Pan Mąż ostatnio na próbę, wykupił na stronie cda.pl miesięczny abonament za 20 zł. Bardzo dobra cena, adekwatna do ilości dostępnych filmów 😀 A jest co oglądać, do wyboru, do koloru. No i przejrzałam kategorię: komedie. Znalazłam filmy, które kiedyś tam chciałam obejrzeć. A potem w kategorii horror- thriller, też znalazłam ciekawy film, o którym wcześniej nie słyszałam.

„Chef”

Film z 2014r. Opowiada historię mistrza kuchni, który traci posadę przez konflikt z krytykiem kulinarnym. Jest rozwiedziony i z synem też ma mały konflikt. Zaistniałe sytuacje doprowadzają do tego, że postanawia otworzyć mobilny bar szybkiej obsługi. Film jest naprawdę świetny, często zabawny, a od samego oglądania chce się jeść 😁 Polecam! A jeśli ktoś lubi stać przy garach, to polecam tym bardziej. A jeśli mowa o garach… Jest jeszcze jeden wart obejrzenia film, który już oglądałam dwa razy:

„Ugotowany”

Adam Jones, kiedyś zdolny kucharz, dziś po przygodach z używkami, stracie majątku i przyjaciół, wraca do Londynu i znowu chce gotować. Przekonuje starego znajomego, by ten powierzył mu prowadzenie kuchni. Celem jest zdobycie gwiazdki Michelina. Adam gromadzi doborową załogę i próbuje stworzyć najlepszą restaurację na świecie.

„Dziennik zakrapiany rumem”

Komediodramat z 2011r. został nakręcony na podstawie autobiograficznej powieści Huntera S. Thompsona pt. „Dzienniki rumowe”. Paul Kemp leci do Portoryko, aby odpocząć od zgiełku Nowego Jorku. Podejmuje pracę jako lokalny dziennikarz. Umila sobie czas, pijąc ogromne ilości rumu. W zasadzie jest tak samo pijany, jak Jack Sparrow w „Piratach z Karaibów” 😅 Zakochuje się przy okazji w narzeczonej bogatego biznesmena Sandersona, który chce z wyspy uczynić dochodowy interes. Zostaje wplątany w intrygę i staje przed wyborem: ratować redakcję gazety, czy być bogatym. To na planie tego filmu Johny Depp poznał Amber Heard, która w filmie wygląda jak milion dolarów. Wiadomo potem, jak to się skończyło: bójki, rozwód i pranie bródów w sądzie. Mimo to, Depp, to jeden z moich ulubionych aktorów a film warto obejrzeć. Jest tu trochę dramatu, komedii, przygody. No i piękne Karaiby 😊🌊🌴

„Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi”

Brytyjski dziennikarz, Sidney Young specjalizuje się głównie w skandalach z udziałem gwiazd wszelkiego formatu. Mimo to, otrzymuje propozycję pracy w poczytnym amerykańskim piśmie Sharps. Na początku Young nie rozumie zasad panujących w amerykańskim showbusinesie. Chce pisać tylko prawdę i pokazywać wady gwiazd. Wkrótce pojmie, że aby zrobić karierę musi grać wg ustalonych zasad. Komedia, która śmieszyła mnie od samego początku 😂

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”

Tę komedię też polecam. Ale bardziej polecam przeczytanie najpierw książki. Ja to już zrobiłam i przyszła pora na film. Staruszek, Alan Karlsson mieszka w domu spokojnej starości i kończy właśnie 100lat. Nie może pogodzić się z tym, że tak już będzie do końca jego życia. Nie po tych wszystkich przygodach, których doświadczył w młodości. Postanawia zatem po prostu zwiać przez okno i wyruszyć gdzie nogi poniosą i przeżyć ostatnią przygodę. A co tam się wyrabia, to głowa mała 😂 Przeplatają się czasy młodości i teraźniejszości Alana. Przyjemnie się ogląda 😊

„Wizyta”

I na koniec coś zupełnie innego: thriller opowiadający o dwójce nastolatków, którzy postanawiają odwiedzić nigdy nie widzianych babcię i dziadka. Kręcony jest amatorską kamerą, tzn. dzieciaki nagrywają całą wizytę, bo to po prostu ich hobby. Ja tak nagrywanych filmów nie lubię, bo nie mogę skupić się na fabule. Mimo to obejrzałam i nie żałuję. Na początku nic nie wskazuje na to, że coś jest nie tak… Potem kino trzyma nawet w napięciu a niektóre sceny wprawiały mnie w osłupienie 😳 Film dobry do obejrzenia w jesienny, ciemny wieczór 😁

Miłego oglądania 🎥📹📺😀

O TYM, JAK ODBIŁA MI PALMA

W zasadzie, to dwie palmy. Już dawno stwierdziłam, że w ogródku będziemy mieć te rośliny. Wystarczą dwie, bo ogródek mały a one i tak dorastają do pokaźnych rozmiarów.

Pamiętam, że jedną z pierwszych rzeczy jakie rzuciły mi się w oczy, po zamieszkaniu w Holandii, to właśnie te palmy 🌴🌴 Nie miałam wtedy jakiegoś wielkiego pojęcia o roślinach, jakie Holendrzy uprawiają w swoich ogrodach i na pewno przyszło mi do głowy: jakim cudem one tu rosną? 😛 A to nie cud, tylko odpowiedni klimat. Szczególnie, tu nad morzem, można je spotkać niemal na każdym kroku. Zauważyłam, że jest ich kilka rodzajów, od tych mniejszych, np. metrowych do naprawdę wysokich, o grubych pniach i „grzywą” na czubku. Rzecz jasna nie ma tu typowo kokosowych, jak na Karaibach czy innych Bahamach. Te są ozdobne i winterhard, czyli wytrzymałe i mrozoodporne. Z tym, że tutaj typowych mroźnych zim nie ma, więc w sumie nie ma co się dziwić, że tak dobrze rosną 😊

Żeby w pracy się nie nudzić i nie przysypiać (bo zdarza się i tak 😅), to słucham podcastow kryminalnych a na pauzach siedzę oczywiście na Marketplacu 😁 I dzisiaj tak bez konkretnych poszukiwań, oglądałam ogłoszenia w kategorii: ogród 🌿🌼 Nagle zobaczyłam, że ktoś sprzedaje palmy te na zewnątrz po 35€ dwie sztuki. Na zdjęciu było widać, że mają ok. metra. Wysokość taka, jaka mi odpowiada. Cena też przystępna, bo w niektórych centrach ogrodniczych jedna sztuka potrafi kosztować ok. 100€ 😳 Dodatkowo, miejscowość z ogłoszenia znajdowała się w mojej prowincji. Napisałam wiadomość, że chcę kupić dwie sztuki i skończyliśmy dzisiaj pracę wcześniej, żeby na 16:00 być po odbiór.

Okazało się, że Pijnacker, to mała mieścina, na terenie której znajduje się mnóstwo szklarni z rożnymi roślinami, np. orchideami czy palmami właśnie 🙂 To nie było tylko i wyłącznie szklarniowe miasto. Stało tam mnóstwo wolnostojących domów 🏡 w których pewnie mieszkali właściciele szklarni, bo tu często jest tak, że mieszkają oni zaraz obok swojej firmy. Te domy były oczywiście ładne, ale ogródki przed nimi robiły wrażenie. Może nie były ogromne, ale bardzo zadbane, z równą zieloną trawą i roślinami tak kolorowymi i pięknymi, że nie mogłam oderwać oczu 😍 Posesje oddzielały małe kanały z drewnianymi mostkami i wyglądało to naprawdę uroczo, niemal jak w bajce. I nie przesadzam. Przy wielu wjazdach na posesje znajdowały się minisklepiki (czyli takie wiaty) z roślinami na sprzedaż ze szklarni. Próbowałam robić zdjęcia z auta, ale marnie to szło. Lepiej by było oczywiście zrobić spacer i obejrzeć na spokojnie miasteczko. Plusem jest to, że już znam to miejsce i wiem, gdzie zaopatrzyć się w rośliny u lokalnych przedsiębiorców 😃 Bo po pierwsze- niższa cena a po drugie- kwiaty świeże i niezniszczone 🌸🌺🌻🌼

Poniżej, to co udało mi się uchwycić przez okno auta, palmy pod szklarnia i moje dwie rośliny 😋

MINĄŁ CZERWIEC…

Nawet nie wiem, kiedy ten czas zleciał i mamy drugi miesiąc lata. Ale tu pogoda jesienna. No prawie, bo jest nawet ciepło. Deszczu za to nie brakuje, przynajmniej w prowincji, gdzie mieszkam.

Do tej pory były AŻ dwa dni gorąca, bo pogodynka w moim telefonie pokazywała 27-28°C. Mimo to, w morzu 🌊 jeszcze się nie kąpałam. Poza tym pojawiło się kilka wiosennych burz ⚡☔ i to nawet w nocy, ale to akurat lubię. Teraz jest ok 20°C, często pada, czasem wyjdzie słońce ⛅. Rano zazwyczaj nad ziemią wiszą ciężkie i ciemne chmury. W ogródku prace stanęły. Za dużo błotka. Miałam zamawiać rolki prawdziwej trawy, żeby połowa podwórka już jakoś się prezentowała, ale jeszcze poczekam, bo narazie nie ma szans na porządne przygotowanie ziemi pod trawę. Zrywanie tapet też nam słabo idzie, bo potem trzeba ściany umyć i czekać żeby wyschły, a tu pogoda niezbyt ciekawa. Wniosek? Wszystko wina deszczu 😜

W trakcie burzy.

Słoneczniki 🌻 są coraz większe. Pan Mąż zasiał takie do jedzenia a ja takie ozdobne. I widzę, że jeden z moich wyrósł naprawdę spory i nie wygląda na takiego do wazonu… Pan Mąż kupił bambusowe tyczki i będzie przywiązywal do nich rośliny, bo wiatr czy burza mogą je położyć.

Bardzo spodobały mi się goździki ogrodowe 🌺🌸 Mają drobne kwiatki o różnych odcieniach różu. Dwie kępki posadziłam do koszyków, a dla kilku dodatkowych, kupionych w Lidlu mam już miejsce w ogródku 😊 Kupiłam też przecenione lampki solarne. Nie są jakieś super wypasione, ale na tę chwilę mogą być, bo ogródek też nie jest do końca dopracowany.

Ostatnio natknęłam się na artykuł dotyczący pewnych robaczków, których tu pełno, które wyglądają ciut obrzydliwie i które siedzą pod doniczkami. Są to tzw. lenicydy albo prosionki. Dowiedziałam się, że nie należy ich tępic, bo są pożyteczne. Okazuje się, że pozbywają się (nie wiem jak) z gleby i wody metali ciężkich, np. kadmu, ołowiu czy rtęci. A że ja lubię wszystko, co pożyteczne, to zostawię je w spokoju. Niech sobie żyją. Przecież to też jakieś tam zwierzątko 😃 Chciałam zrobić im zdjęcie, ale się schowały, więc foto z internetu:

W domu mam dwie nowe rośliny 🌿 Już takowe posiadam, ale tym razem są posadzone w jednym koszyczku. To drzewko szczęścia i sansewieria- kwiaty łatwe w utrzymaniu. A w wazonie, zamiast tulipanów 🌷 tym razem stoją piękne peonie.

A ja cały czas podglądam i robię zdjęcia roślinom i ogrodowym ozdobom Holendrów, bo można zobaczyć fajne rzeczy 😁

Na kanałach zakwitły małe lilie wodne, na brzegu wylegiwały się białe kaczki, a z okna samochodu widziałam połacie rumianku🌼

W czerwcu miałam fazę na barszcz czerwony z dużą ilością koperku 😋 Nawet wzięłam się za robienie słoików z sałatką i ogórkami w curry. Najpierw musiałam pozbierać po ludziach trochę słoików, a to trochę zajęło, bo wszyscy wyrzucają szkło. Ale udało się zebrać ponad 10 słoików różnej wielkości. Paprykę i pomidory 🍅 mam za darmo. Przepis na sałatkę obiadową z papryki, pomidorów, marchewki i cebuli znalazłam w internecie, bez pasteryzowania. Robiłam wszystko na oko i wyszło nawet nawet. Nie idealnie, bo dałam odrobinę za dużo octu a za mało soli. Ale jest całkiem dobra 😁 Ogórki w curry wymagały pasteryzowania, ale poszło mi z nimi szybko. Zalewa też robiona na oko i te ogórki wyszły pyszne 😋😊 Myślę jeszcze o zrobieniu buraczków i cukini w zalewie słodko-kwaśnej.

Mam małe lidlowe uzależnienie: to orzeszki ziemne w paprykowej skorupce. Pyszne! Do tego wynalazłam jeszcze pikantną mieszankę, która też wciąga 😅 Oprócz tego- coś słodkiego. Są to małe babeczki z ciasta francuskiego z nadzieniem przypominającym budyń albo krem brulee, bo wierzch wygląda, jak skarmelizowany cukier. Nie przepadam za ciastem francuskim, ale te babeczki 🍮 nie są przesłodzone. Są po prostu pyszne 😋

Na koniec zdjęcia fantastycznego miejsca w ogródku, idealnego do relaksu i grilla. Taki drink bar 🍺🍸🍹🍖🍴znajdujący się na jednej z holenderskich posesji 😊