OGRÓDEK+ GAZETKA JYSK

Wiosna w Holandii chce przyjść, ale jeszcze ją zima blokuje. Rano termometry pokazują 1 stopień, szyby aut są zaszronione i nawet na trawie jest szron. Po południu w zeszłym tygodniu pokazywało się słońce, a dzisiaj już przewaga chmur i u mnie w mieścinie 9 stopni tylko.

W ogródku za dużo nie zrobiliśmy. Żonkile przekwitły a za to wybiły tulipany. Oprócz tego wzeszły słoneczniki 🌻 które posadziłam pod płotem. Wyrzucałam tam starą ziemię doniczkowa a potem posiałam nasiona. I są to te małe słoneczniki, które ucina się potem do wazonu.

Do tego powschodziły inne zasiane kwiatki. Większość jest w doniczkach, ale niezapominajki wsadziłam bezpośrednio do ziemi i nie wiem, czy coś z nich wyrośnie. Widać coś malutkiego zielonego, ale nie wiem, czy to chwast czy niezapominajka 😅 Dlatego narazie żadnych chwastów nie tykam. Czekam, aż wszystko podrośnie.

Między kostką brukową powyrywałam chwasty i zrobiło się czyściej 🙂 Pan Mąż wyciął część bambusa. Trzeba będzie wyciąć go totalnie, bo inaczej z trawy nic nie będzie, a chcemy przecież trawnik mieć. Wszystkie liście, chwasty, patyki i deski wylądowały w dole po oczku wodnym. Jest niemal pełny, więc dużo ziemi nie będzie potrzeba, żeby całkiem je zakopać.

Tulipany 🌷🌷🌷 mam w trzech kolorach: białym, różowym i czarnym. Czekałam szczególnie na te czarne, bo chciałam zobaczyć jak wyglądają na żywo. No i okazało się, że zdjęcie na opakowaniu cebulek swoje, a rzeczywistość swoje. Nie jest to taka typowa czerń. Raczej granat albo fiolet wpadający w kolor czarny.

Ze znalezionych w jednej z doniczek dużych białych bulw, wyrasta takie coś:

Przypomniało mi się, że w poprzednim mieszkaniu miałam na balkonie takie rośliny, ale zapomniałam jak się nazywają 🙈 Drzewo na podwórku, które jest już w sumie dzikie, w zeszłym tygodniu pięknie zakwito na biało. Nie mam pojęcia co to za gatunek, ale pszczoły pojawiły się momentalnie i było ich mnóstwo 🐝 Powiedziałam Panu Mężowi, że szkoda je wycinać. Przytniemy tylko gałęzie, powiesimy domek dla ptaków i niech sobie dalej rośnie 🙂

Dzisiaj znalazłam w skrzynce na listy 📬 plik gazetek ze sklepów. Przejrzałam je i zainteresowała mnie ta z Jyska. Jak mało kiedy. Znalazłam tam drewniane „płytki”, które po połączeniu tworzą coś na wzór tarasu. Myśleliśmy nad paletami. Ale te drewniane kwadraty też są fajne. W piątek chyba tam zajrzymy i kupimy. Najpierw wymierzymy ile potrzeba.

Przeglądam codziennie Marketplace, bo szukam drewnianego stołu do ogródka. Krzesła mamy. Wystarczy sam stół. Nie plastik. Drewno. A obok taki parasol:

Wymyśliłam sobie, że na stole będą stały doniczki z lawendą i lampiony tego typu:

Nie może oczywiście zabraknąć lampeczek 😁

27 kwietnia będzie święto, czyli Koningsdag, czyli Dzień Króla. W tym roku znowu bez wielkich imprez. Za to 28 kwietnia otwierają się normalnie sklepy, więc będzie można do nich wejść bez umawiania się. W sobotę na pewno zawitam wreszcie do kringloopa 😁 Do tej pory, do mojego ulubionego sklepu można było podejść i powiedzieć co się chce, a pracownicy to przynosili. Ale ja nawet nie korzystałam z takiej możliwości, bo co to za przyjemność, skoro nie można było samemu obejrzeć towaru, grzebać i szukać fajnych rzeczy… Teraz, jak tam wejdę, to mnie końmi nie wywloką 🐎😂 W piątek mieliśmy kolejne 3 godziny lekcji, które szybko minęły. A w sobotę przebimbałam cały dzień. No prawie. W piątek był Dzień Książki 📚 więc zrobiłam porządki na regałach i starłam kurz.

Wracając do ogródka… Mam w głowie cały plan, jak ma wyglądać. I znając życie pewnie o czymś zapomnę. Dlatego wymyśliłam sobie, że zrobię swój projekt ogrodu 🙂 Naniosę wszystko na papier, gdzie zapiszę nazwy roślin 🌿 Mam zamiar się za to zabrać już dzisiaj wieczorem 🙂

8 CIEKAWYCH KUCHNI

Znalazłam kilka wnętrz kuchni holenderskich, które są pomysłowo i ciekawie urządzone. Można w nich znaleźć dużo inspiracji.

Kuchnia kuchni nierówna. A holenderska już na pewno. Mimo, że meble zdarzają się podobne, to dodatki zmienić potrafią dużo. W Niderlandach lubi się kuchnie w stylu vintage, jak i te bardzo nowoczesne, gdzie nie ma wielu ozdób czy bibelotów. Czasem nie ma ich w ogóle. Mamy tu wnętrza takie i takie. W każdym jest coś, na czym można zawiesić oko 🙂

Biała kuchnia z jasnymi płytkami z szarymi akcentami, które przypominają trochę marmur. Co wyróżnia się tutaj, to złote elementy. Pomieszczenie nie tonie w ozdobach. Na parapecie nad zlewem stoi kilka rzeczy a nad oknem, na półce widać cztery talerze- zapewne delficka porcelana, która słynie z niebieskiego koloru i która bardzo mi się podoba 💙

Kolejna kuchnia vintage, ale mamy tu czarne akcenty: podłoga, ściana, krzesła, blaty, gałki i wiszące lampy, które pasują też do stylu industrialnego. Ozdób też nie jest wiele. Na ścianie obok okna wisi kilka malutkich obrazków, obok widać dwa drewniane wazony z zielonymi roślinami 🌿 i świecznik. Jest to kuchnia w moim guście 🙂

Tutaj kuchnia mała, w zasadzie aneks kuchenny połączony ze schodami prowadzącymi na piętro. Szafki są białe, lśniące i zabudowane. Obok zlewu wiszą dwie drewniane półki. Główną rolę gra, stojąca na środku duża wyspa z kuchenką indukcyjna. Po drugiej stronie- krzesła hokery. Tym, co mi się tu podoba, są kolorowe grafiki, w tym jedna stojąca na podłodze. Zwróciłam na to już dużo wcześniej uwagę, czytając bloga Kasi Tusk. Ma ona w domu sporo grafik w ramkach, które zmienia w zależności od pór roku. I wiele z nich stoi właśnie oparta o ściany na podłodze. Jak się okazuje, obrazki nie muszą wcale być umiejscowione tylko na ścianie 🙂

Nowoczesna kuchnia w czarnym kolorze z marmurowym akcentem. Blaty na wzór marmuru są teraz bardzo modne. O ile prawdziwy marmur jest bardzo drogi, tak na imitację można sobie często pozwolić. Nie wiem, czy w holenderskich domach znajdziemy marmur z Włoch, ale widzę, że robi on furorę i w tym kraju, nawet jeśli nie jest prawdziwy. Jak dla mnie blat w tym wzorze jest ok. Płytki to już za dużo. Tutaj też szafki są zabudowane i też stoją hokery. Co mi się podoba? Postawiona dla kontrastu drewniana komoda z małymi szufladkami 😊

To kuchnia osoby, która lubi kolor niebieski i i jego odcienie 🙂 Podłoga niebieska, sufit błękitny, drobny wzorek na kafelkach i wnętrza wbudowanych w ścianę witryn także. To kuchnia w typowym stylu vintage: zlew+ kran, mosiężne garnki na ścianie i półka pod sufitem pełna różnych naczyń. Podobają mi się drewniane blaty, te małe okna a w nich rośliny o niebieskich kwiatach 🙂

Ponownie nowoczesność. Czarna lśniąca nowoczesność z domieszką szarości i brązu. Ozdób zero. Widzimy jedynie palmę 🌴 w donicy i wazon z kwiatami, stojący na wyspie kuchennej.

I znów kolor niebieski 😁 Zegar nad drzwiami i krzesła też w tym kolorze. Nawet dodatki stojące na blatach. Meble proste i nowoczesne. Ale mamy tutaj trzy szafki w odmiennym stylu. Jest to shabby chic, czyli stary szyk. Są to specjalnie poprzecierane i postarzane meble. Holendrzy nie boją się różnych połączeń, co ewidentnie widać na poniższych zdjęciach 😁

Tu już jest wyższa szkoła jazdy- że się tak wyrażę 😅 Styl industrialny połączony z art deco. Do kuchni wchodzi się po schodach w dół. Drzwi z niej, prowadzą na uliczkę. Czarne ściany, widoczna cegła na dole i wyspa kuchenna są w stylu industrialnym. Półek niemal brak. Kuchenka gazowa z piekarnikiem (zazwyczaj piekarnik jest wbudowany w meble) stoi sobie oddzielnie gdzieś obok. Koło niej wiszą miedziane garnki a dookoła poustawiane są małe lampki. Co jeszcze rzuca się w oczy? Kryształowy żyrandol i wielkie lustro w ciężkiej ramie 🙂 A ja zastanawiam się, czy ta wysoka biała szafka to lodówka 😅

😂

DZIEŃ MARIHUANY

Jak powszechnie wiadomo i wielu twierdzi: zioło w Holandii jest legalne i można palić ile wlezie. Bo tu, to jest tolerancja na wiele rzeczy, w tym na posiadanie używek w postaci narkotyków. Nie do końca tak jest. Spróbuję nakreślić, jak to wygląda w teorii i w praktyce, bo także w Holandii jest wiele stereotypów, które nijak się mają do rzeczywistości.

Trawka, zioło, gandzia, maryśka… Tak naprawdę palona jest na całym świecie, bez względu na to, czy jest legalna czy nie. Dlaczego akurat dzisiaj jest jej dzień? Chodzi o skrót „420”. Dziś o godzinie 16:20 entuzjaści trawki pewnie zapalili jointa. „Legenda” sięga lat 70tych i mówi o trójce uczniów, którzy po lekcjach chodzili na blanta. Przyjaciele spotykali się przy pomniku Louisa Pasteura, czyli „Louim”. Skrzykiwali się hasłem „four-twenty Louie”. Stąd wzięło się popularne wśród palaczy trawki 420 odwołujące się do 4:20 po południu. A 20 kwietnia, to data 20.04, czyli godzina spotkania w przestawionym szyku 🙂

Kilka cytatów znanych ludzi dotyczących marihuany 😜

„Uważam, że marihuana powinna być legalna. Nie palę jej, ale podoba mi sie jej zapach”- Andy Warhol

„Konopie są potrzebne do bogactwa i bezpieczeństwa kraju”- Thomas Jefferson

„Banalne dla naukowców stwierdzenie, że skręt jest mniej groźny od wódki, to dla wielu Polaków trudna do przyjęcia rewelacja.”- Aleksander Kwaśniewski

„Paliłem trawkę, ale się nie zaciągałem.”- Bill Clinton

„Zakaz roślinek napawa mnie śmiechem. Należałoby aresztować Boga za umiejscowienie na ziemskim padole krzewów koki i konopi.”- Zbigniew Hołdys

„Marihuana jest uzdrowieniem narodu, alkohol jest zagładą.”- Bob Marley

Podobno ulice Amsterdamu słyną z charakterystycznego zapachu palonej trawki. Nie wiem, bo jeszcze mnie w Amsterdamie nie było. Ale wiem, jak pachnie zioło, bo nie raz je czułam. W Holandii można mieć przy sobie do 5 gram konopi, którą można kupić w popularnych coffeeshopach. Klienci mają tam duży wybór miękkiego narkotyku. Można też zaopatrzyć się w tzw. „space cookies”, czyli brownie z haszyszem. Co roku tysiące turystów przybywają głównie do Amsterdamu w jednym celu: odwiedzić coffeeshop. Liberalne podejście Holendrów do miękkich narkotyków narodziło się w latach 60tych. Ale uwaga! Ogólnie sprzedaż jakichkolwiek narkotyków jest w Holandii nadal nielegalna. Ale to tylko teoria, bo Holendrzy są znani ze swojej tolerancji. A więc handel jest nielegalny, ale „gedoogd”, czyli tolerowany 😛 i niekaralny. Spełnionych musi być jednak kilka warunków❗

Zdj z internetu

Przede wszystkim coffeeshopy działają cały czas „nielegalnie”. Ale od 1992r w holenderskim prawie są zapisy, które czynią te sklepy tolerowalne. Coffeeshop nie może się reklamować (nie licząc świetlistych neonów). Nie może sprzedawać twardych narkotyków, np kokaina czy heroina. Klienci sklepu nie mogą być obciążeniem dla ludzi mieszkających w okolicach coffeeshopow. Wstęp do sklepu tylko po ukończeniu 18 lat. Jedna osoba może w ciągu jednego dnia kupić w jednym coffieeshopie max 5 gramów miękkiego narkotyku. W samym sklepie może się znajdować max 500 gram narkotyków. Jeżeli odwiedzisz kilka „coffików” i masz przy sobie więcej niż 5 gram, wtedy możesz zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Więcej niż 30 gram narkotyku, to kara pozbawienia wolności do 2 lat i grzywna w wysokości około 11 tys. euro 😳 Handel, uprawa i sprzedaż są ostro karane, nie mówiąc już o twardych narkotykach. Podobno rodowity Holender może hodować max 2-3 krzaczki konopi w domu. Ale po pierwsze, musi to być dom własny/prywatny, nie wynajmowany, czy z gminy. I te krzaczki mogą być uprawiane tylko na własny użytek lub na sprzedaż, ale tylko do coffeeshopu. W handlu dostępne są książki „ogrodnicze” opisujące hodowlę zioła. Uprawa kusi obywateli i owszem, hodują marihuanę w domach, garażach czy szklarniach. I zazwyczaj na sprzedaż. Bo Holendrzy handel lubią od zawsze 🙂 Domową produkcję zioła szacuje się w granicach 323 do 766 ton rocznie, a rynek osiąga obroty do 4 mld euro (są to dane policyjne). Także do budżetu państwa idą ogromne sumy. I jak rodowity Holender sobie cicho coś tam hoduje (wie co, gdzie, jak), tak już obcokrajowiec może mieć baaardzo poważne kłopoty związane z nielegalną hodowlą. A jak mieszkam tu ok 8 lat, tak nigdy nie widziałam Holendra, który by palił zioło. Owszem, zdarzają się i tacy, szczególnie młodzi, ale ja nic takiego nie zobaczyłam. Oni raczej żartuja sobie z tego „sportu”.Co innego turyści czy Polacy pracujący tu. Dla niektórych marihuana jest jak tlen. Moje zdanie jest takie: chcesz, pal i płać 💶💶💶 A to wcale takie tanie nie jest. Skoro zarabiasz w większości tylko na to, ok, twoja sprawa. Ale pracowałam z takimi, co nawet w pracy byli ujarani i nie dało się z nimi sensownie rozmawiać. To już raczej przesada. Żeby nie było- zapaliłam. Spróbowałam, bo czemu nie? I to nie dla mnie. Nie palę nawet papierosów, nie umiałam się tym skrętem nawet zaciągnąć, mimo to i tak się dusiłam 😖 Zapach zioła też mi się nie podoba. Z holenderskich używek wolę ich kawę i zimnego Heinekena z butelki 😁🍺 Poza tym, tak naprawdę Polacy, czy inni obcokrajowcy albo turyści, teoretycznie nie mogą kupować miękkich narkotyków w Holandii (twardych też nie). To rozrywka zarezerwowana tylko dla Holendrów. Ale teoria swoje a praktyka swoje- grunt, że forsa się zgadza 😜 Mimo to, burmistrz Amsterdamu chce zakazać kupna marihuany przez turystów, bo ci przyjeżdżają tu tylko po to, żeby ćpać. Popierają ją policja i mieszkańcy. Władze chcą by turyści interesowali się zabytkami i innymi rozrywkami niż coffeeshopy. Jeśli parlament zaakceptuje nowy plan, do sklepu z narkotykami będzie miał wstęp tylko Holender z kartą klubową. Czy to przejdzie? Obcokrajowcy trąbią, że Holandia dużo straci w oczach turystów i straci dużo euro. No cóż… „Mnie to lotto”, bo ja nie jaram 🙂 A jakiś rok temu słyszałam, że wiele „cofików” w Amsterdamie już zostało zamkniętych. W moim miasteczku też jest jeden taki sklep. Znajduje się w uliczce pełnej barów. Mieszkałam poprzednio bardzo blisko niego i długi czas nie wiedziałam, że tam nawet jest 🙈 Znajomi Polacy mi powiedzieli o tym, bo tam często bywali i się dziwili nawet, że o nim nie wiedziałam 😅

I tak to w Holandii wygląda, czyli wcale nie tak różowo, jak się niektórym wydaje 🙂

To jest ciekawe 🙂

POWRÓT SZKOŁY, CZYLI LEKCJE HOLENDERSKIEGO

Zaczęliśmy uczęszczać na lekcje języka holenderskiego. Pierwsza lekcja, a w zasadzie 3 godziny zajęć, odbyły się w zeszły piątek po pracy.

Jakieś trzy tygodnie wcześniej właściciel firmy, w której pracujemy, na pauzie zapytał się nas, czy jesteśmy chętni na naukę niderlandzkiego. Powiedział, że on załatwi nauczyciela i opłaci kurs. Gdzie tkwił haczyk? Jeśli w trakcie nauki ktoś zrezygnuje albo nie zaliczy końcowego testu, to zwraca kasę. My już wcześniej z Panem Mężem chcieliśmy odbyć naukę z nauczycielem, więc od razu się zgodziliśmy. Oprócz nas, naukę zaczęło jeszcze sześć osób, w tym dwie, które dopiero niedawno zaczęły swoje życie w Holandii, więc po holendersku nie mówią niemal nic.

Więc wpisaliśmy się się na listę chętnych podając swoje numery telefonów 📱Pewnego wieczora, odebrałam telefon od nauczycielki Margot, czyli Małgosi (która ma męża Holendra). Odpowiedziałam na kilka pytań odnośnie mojej znajomości języka. Potem dowiedziałam się, że lekcje będą odbywały się w każdy piątek (miałam nadzieję, że w poniedziałek), przez 3 godziny, od 15:00 do 18:00 😳 No cóż… Jak się powiedziało A… Klamka zapadła. W zeszły piątek, trochę zmęczeni po pracy (nasza grupa skończyła pracę ciut wcześniej) poszliśmy na górę w firmie i poznaliśmy się z Małgosia. Sympatyczna kobitka wyjaśniła nam, że zaczniemy naukę od podstaw, żeby te dwie nowe osoby w Holandii nie były w tyle. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, bo wiele rzeczy, których wcześniej się sama uczyłam mi się przypomni. Bo nie oszukujmy się, niektóre słówka zapomniałam 😒 Na pierwszej lekcji, zapoznalismy się z etapami nauki, paroma regułkami i zaczęliśmy się przedstawiać i opowiadać o sobie po holendersku. I sporo rzeczy mi się przypomniało. Dostaliśmy też po książce, notatniku i dlugopisie 📓📖 Trzy godziny minęły bardzo szybko, bo rozmawialiśmy też o życiu w tym kraju, o rodzinie królewskiej, czy o historii Holandii 🙂

W domu dotychczas korzystałam z kilku pomocy do nauki holenderskiego. Posiadam m.in. słownik czy książkę Beaty Pawlikowskiej z serii „Blondynka na językach”.

Do tego, na facebooku polubiłam stronę z fiszkami. Moje kupione kiedyś fiszki zabrałam ze sobą na urlop do Polski w celu uczenia się tam języka. Oczywiście nie muszę wspominać, że guzik się na urlopie uczyłam a do tego jeszcze zapomniałam ich zabrać z powrotem do Holandii 🙊😣 Oprócz tego, znalazłam na YouTubie fajne filmiki do nauki.

Robię też swoje notatki. Mam duży kajet, w którym zapisuję słówka i zwroty. Samo pisanie dużo daje (a ja lubię pisać), bo przy okazji się to słownictwo zapamiętuje.

W telefonie mam aplikację Mondly Languages. Codziennie wyświetla się jedna lekcja dotycząca jakiegoś tematu, np. słownictwo związane z wakacjami czy modą. Jestem z niej zadowolona 🙂

Cieszę się, że dostaliśmy taką propozycję od szefa, bo z nauczycielem, wiadomo nauka jeszcze bardziej pójdzie do przodu 🙂 A tej nauki będziemy mieć aż 5 miesięcy i będą zadawane nawet prace domowe 🙂

STYL VINTAGE W HOLENDERSKIEJ KAMIENICY

Dobry design się nie starzeje. Przedmioty z duszą, które mogą być nieco zniszczone. Ważne żeby miały to „coś”. Tutaj, w Niderlandach mają swój holenderski styl, ale nie boją się łączyć go z innym. I wychodzi to świetnie.

Styl vintage to zamiłowanie do rzeczy starych (nie antyków), z przeszłości, klasycznego designu, a przede wszystkim historii, jaka może się za nimi kryć. Samo słowo „vintage” pochodzi z angielskiego i jest związane z winem 🍷Oznacza dobry rocznik- szlachetne wino z owoców jednego sezonu. Miłośnicy tego stylu wolą wyszperany na pchlim targu podniszczony fotel, niż nowy mebel z modnego sklepu. Wiele osób chce w ten sposób podkreślić swoją oryginalność a kolejne pokolenia odświeżaja stare przedmioty, zamiast kupować nowe. Styl vintage można osiągnąć na dwa sposoby: wprowadzając do nowoczesnego wnętrza wyszukane starocie, albo na odwrót- do starego wnętrza współczesne elementy. Ważne, żeby przy tym zachować dystans. Odpowiednie połączenie nowego ze starym jest kluczem 🔑 do sukcesu, bo nie chodzi o to, żeby zrobić z domu muzeum 🙈 Dobrą bazą będzie np. stara komoda, niski stolik z lat 50tych, fotel dziadka, czy tapeta w wiktoriański wzór. Można to znaleźć na targach staroci, aukcjach internetowych, strychach czy w piwnicach. Można dorzucić dodatki, jak np. sentymentalne bibeloty, starą ceramikę, telefon, zegar lub radio ☎⏰📻 a nawet stare walizki. Dobrze widziane są nawet przedmioty dziwne, ekstrawaganckie czy śmieszne. Na ścianach warto powiesić plakaty retro i płyty winylowe 🙂

Ja swojego domu bym w tym stylu nie urządziła, ale mimo to podobają mi się takie wnętrza. Zawsze można coś ciekawego i oryginalnego wypatrzeć 🙂 Wiele rzeczy jest naprawdę pięknych, a wśród nich świetne są plakaty retro i stare skórzane walizki. Poniżej, w holenderskim mieszkaniu można znaleźć te rzeczy 😊

Styl vintage dobrze obrazuje polską epokę PRLu. W Polsce długo nie potrafiło się dostrzec w nim potencjału-wtedy była fascynacja nowinkami z zachodu i stylem skandynawskim. Chciano zmienić coś w szarej rzeczywistości. Minęły lata i teraz z dystansem i bez stereotypów podchodzi się do designu PRLu. Wiadomo, że ponadczasowe, dobrze zaprojektowane przedmioty nigdy nie wychodzą z mody. Dlatego wrócił kultowy produkt: fotel 366 Chierakowskiego. Był to w tamtym okresie bardzo często spotykany model w polskich pokojach, który stał obok ławy. Holendrzy także docenili ten mebel 😊😁

REGAŁY I PÓŁKI

Regały i półki pełne książek, czyli przegląd holenderskich biblioteczek domowych. Lubię podejrzeć jak to u Holendrów wygląda, bo zawsze wiedziałam, że też chcę taki zbiór lektur w domu.

Podczas urządzania domu, każdy mol książkowy powinien zadbać o to, żeby znalazła się w nim chociaż odrobina miejsca na książki 📚 Jakby nie patrzeć, jest to ważny element wystroju wnętrza. Czasem biblioteczk, to specjalnie zaprojektowane szafki, sprytnie umieszczone we wnękach lub zaadaptowane na potrzeby wnętrza stylowe regały. Są domy, gdzie na bibliotekę przeznacza się np. osobne pokoje. Czasem, wracając z pracy inną drogą, mijamy dom, gdzie od strony ulicy znajduje się pokój, w którym ktoś zrobił sobie bibliotekę. Zimą, gdy paliło się tam światło, widziałam przez wysokie okna kolor ścian- butelkowa zieleń i drewniane regały pełne książek od sufitu do podłogi. Pod oknem stało drewniane biurko z lampką 😊 Czasem bardziej odpowiednim miejscem jest sypialnia albo ściana w holu na piętrze. Ale uważam, że najbardziej klasycznym rozwiązaniem jest salon, gdzie pokaźny zbiór lektur można wyeksponować. Poza tym, jest to pomysł, który gwarantuje wygodę, bo można czytać na kanapie bądź w ulubionym fotelu 🙂 Poniżej zdjęcia typowych regałów umieszczonych właśnie w salonach:

„Sercem domu jest biblioteka”- Jan Parandowski 📚📙📓📖📗📚

ROŚLINY A ZNAKI ZODIAKU

Mam w domu stary zamykany, wiklinowy koszyk, w którym trzymam różne szpargały jeszcze z czasów, gdy mieszkałam w Polsce. Są tam np. strony wyrwane ze starych gazet z różnymi artykułami, które mogą się kiedyś przydać…

I tak, na jednej stronie był artykuł o książkach, które warto przeczytać (to było mi widocznie potrzebne), a na drugiej… horoskop kwiatowo/ roślinny 🌺🌱 Ja w zasadzie nie czytam takich rzeczy, jak horoskopy, przepowiednie itp. Ale że ostatnio siedzę wśród kwiatków różnej maści i sadzę, żeby ten ogródek jakoś wyglądał, to zerknęłam na tę stronę i sprawdziłam, czy wszystko się w moim przypadku zgadza 🙂 Mhm… Coś w tym jest 😜

Jaka roślina pasuje do Twojego znaku zodiaku?

Baran 🐏- Geranium. Roślina lecznicza, która ma wiele zastosowań. Podobnie jak wielozadaniowy Baran, jest nieoceniona jeśli chodzi o jej właściwości lecznicze. Jest najlepsza dla zodiakalnych Baranów, bo pomaga ukoić nerwy, a stosowany olejek z geranium jest skutecznym środkiem na wypryski.

Chyba posadzę w ogródku 🙂

Byk 🐂- Storczyk. Storczyk to piękno. Zodiakalne Byki uwielbiają urokliwe przedmioty, smaczne jedzenie i piękne wnętrza, a w nich rośliny, które mienią się różnymi kolorami. Delikatny storczyk jest doskonałym wyborem zwłaszcza dla tych, którzy lubią otaczać się pięknem na co dzień.

Mam dwa.

Bliźnięta 👭- Kaktus. Bliźnięta uwielbiają wszystko to, co niezwykłe i inne. Kaktusy nie wszystkim przypadną do gustu, natomiast ekscentrycznym Bliźniętom jak najbardziej. Alternatywą mogą być sukulenty, które świetnie wpasują się w otoczenie osób o tym znaku zodiaku.

Mam dwa.

Rak- Paprotka. Rodzinny domator, czyli zodiakalny Rak to urodzony domownik 🏡 Towarzystwa dotrzyma mu delikatna paprotka, która wprowadza harmonię w domu. Dodatkowo pomaga oczyścić powietrze, co pozytywnie wpływa na resztę domowników.

Miałam dwie, ale padły :/

Lew 🐅-Monstera. Monstera to wymarzona roślina dla zodiakalnych Lwów. Okazała i rozłożysta, może być uosobieniem kotów, które uwielbiają błyszczeć. Tworząc z niej piękne konstrukcje, mogą wykreować naturalną dżunglę w zaciszu domu.

Mam, ale inną odmianę.

Panna 👸- Pieniążek. Roślina dobrobytu i szczęścia. Zodiakalna Panna, która jest racjonalna, choć nie wierzy w zabobony i przesądy, z pewnością nie pogardzi taką rośliną. Jest ona prosta w uprawie i zorganizowana Panna będzie mogła idealnie ją pielęgnować i nie zaburzać przy tym swojego rytmu pracy.

Chcę mieć 🙂

Waga- Aloes. Waga kocha piękno jak Byk. Oba znaki są pod panowaniem planety Wenus, co sprawia, że są niezmiernie wrażliwe na otaczający je świat🌎 Aloes to ciekawa roslina lecznicza, najczęściej używana w kosmetyce. Zodiakalna Waga nie pogardzi wyciągiem z liści aloesu, np. do przygotowania maseczki na twarz 🎭

Mam dwa.

Skorpion- Fikus. Świetnie sprawdza się do wnętrz zodiakalnego Skorpiona, które potrafią być dość surowe i ekscentryczne. Roślina ta złagodzi je i wprowadzi nieco harmonii i ogłady. Fikus ukazuje delikatne piękno zodiakalnych Skorpionow ✨💎 które niechętnie dzielą się nim na zewnątrz.

Mam dwa: jeden taki jak wyżej, drugi mały z niestety słabym ulistnieniem.

Strzelec 🔫- Grubosz. Inaczej drzewko szczęścia, to niezwykła roślina, która sprawia, że możesz dzielić się szczęściem. Każda sadzonka, którą podzielisz się, sprawia że rozdajesz szczęście innym. Strzelec uwielbia nie tylko podróże, ale i sprawiać przyjemność innym.

Mam i rośnie dobrze 🙂

Koziorożec 🐐- Sansewieria. Należy do grupy żelaznych roślin, które są niezwykle odporne i wytrzymałe. Dosyć charakterystyczna i niezłomna w działaniu jak Koziorożce. Będzie ciekawym dopełnieniem ich wnętrza.

Mam 3 odmiany.

Wodnik 💦- Skrzydłokwiat. To jedna z lepszych roślin oczyszczających powietrze. Piękne kwiaty w formie skrzydeł i delikatna postura, sprawiają że są niezwykle urodziwe. Dla zodiakalnych Wodników wręcz piękne. To właśnie Wodniki potrafią dostrzec ukryte piękno.

Chcę mieć 🙂

Ryby 🐟🐟- Zamiokulkas. Piękna roślina doniczkowa, która dość często gości u zodiakalnych Ryb. To magiczny kwiat, który potrafi zadbać o rodzinną harmonię, tak jak dbają Ryby. Ten znak lubi ezoterykę i magię.

Chcę mieć 🙂

A w internetach znalazłam jeszcze rośliny kwitnące przypasowane do poszczególnych znaków zodiaku. U mnie sie sprawdza 😁🐏+🌷

TARG OGRODNICZY W LIDLU

Już w zeszłym tygodniu wiedziałam, że wyląduje dzisiaj w Lidlu, bo oglądałam gazetkę marketu a tam reklama mnóstwa kwiatów i gadżetów ogrodowych.

A że to środa, czyli wpadłam tam dopiero po pracy, więc wiedziałam też, że zostaną same ochłapy. No i w sumie nie myliłam się, bo wielu roślin z gazetki już nie było. No trudno. Ale i tak postanowiłam coś wybrać. Z tego co zostało, nie wszystko mi pasowało, a kilka z tych roślin mam już zresztą zasianych w ogródku. To m.in było w gazetce:

Stwierdziłam, że z pustymi rękami nie wyjdę. Pan Mąż poszedł po worek swoich ulubionych warzyw, czyli ziemniaków, a ja grzebałam w roślinach i myślałam co by tu wybrać… Zdecydowałam się na niecierpka Waleriana, szałwię i dwie doniczki lawendy. Lawenda już jakiś czas temu mi się spodobała, a dokładniej jej kolor 💜 Poluję jeszcze na stokrotki 🌼

Niecierpek
Szałwia
Lawenda

Znalazłam też malutkie opakowania z „jajkami”, z których wyrosną miododajne kwiaty 🍯🌺🌸 Czyli taki dziki ogród dla pszczół i motyli 🐝😊 W każdym pudełeczku jest po 6 kulek. Sadzi się je do ziemi, podlewa i po jakimś czasie wyrastają rośliny. Mam już nawet pomysł, gdzie je posieje.

Do tego dorzuciłam 20 litrowy worek ziemi. Jakimś cudem udało mi się o niej nie zapomnieć 😆 Teraz trzeba zacząć polowanie na doniczki, bo tych ciągle mi brakuje. Kilka z nich nadawało się do wyrzucenia, bo zimowały na dworze (nie pomyślałam żeby wynieść je na strych 😒) i popękały od mrozu. Ale na szczęście jest Marketplace a tam zawsze się coś znajdzie za centy 😁 Dzisiaj zauważyłam też, że z ususzonych wcześniej i posadzonych nasion papryczek chili, wyrosły wreszcie młode roślinki 😀 Czyli coś z tego będzie 🙂

A dzisiejsze nabytki zostaną do weekendu w domu. Na dworze dzieją się dziwne rzeczy, a to o tej porze w Holandii raczej nienormalne. Zaczęło się od deszczu, potem pojawił się wiatr, grad a wczoraj nawet śnieg! ☁☔❄ Codziennie doglądam roślin na dworze i na szczęście żyją i są całe. Mam nadzieję, że pogoda się poprawi i w sobotę posadzę nowe kwiatki. Narazie zostawiłam je w salonie na rozłożonym worku na śmieci.

MASECZKI POMYSŁU HOLENDERKI

Te maski nie zanieczyszczają środowiska, bo są w 100% biodegradowalne. Chronią tak samo, jak te z materiału.

Przez covid-19, maski stały się nieodłącznym elementem naszego życia i niestety też naszego otoczenia 😷 Jednorazowe maseczki zaczęły zaśmiecać chodniki, ulice czy parki. Sama widziałam ich mnóstwo na parkingu przed supermarketem. Ludzie się nigdy niestety nie nauczą, że kosze na śmieci nie stoją w miejscach publicznych dla ozdoby 😤 Jedna osoba w Holandii zaczęła szukać rozwiązania przyjaznego środowisku. Mamy już dostępne bio alternatywy np. dla plastikowych słomek, siatek na zakupy, jednorazowych pudełek na żywność a nawet szczoteczek do zębów. Przyszedł czas na maski.

Dzieło holenderskiej projektantki Marianne de Groot-Pons po zużyciu można zakopać, ale nawet jeśli zostanie wyrzucone lub zgubione- rozłoży się. W kontakcie z glebą i wodą nawet zakwitnie, co jest dodatkowym atutem, jeśli chodzi o pszczoły 🐝 Maski „Marie Bee Bloom” mają mieć taką samą skuteczność, jak te wykonane z materiału. Do ich stworzenia projektantka wykorzystała papier ryżowy z zatopionymi nasionami kwiatów.

Dodatkowym spoiwem, dzięki któremu nasiona nie wypadają, jest naturalny klej z mączki ziemniaczanej i wody. Gumki na uszy zastąpione zostały bawełnianymi sznurkami. Nawet logo zostało wykonane za pomocą ekologicznego tuszu. Po zużyciu maseczki, można ją zakopać, podlać i po pewnym czasie nasiona zakwitną 🌸🌺 Jeśli zaś ją po prostu ktoś wyrzuci, pod wpływem naturalnych procesów rozłoży się. W tej chwili maseczki produkowane są w niewielkiej pracowni i można je zamówić z wysyłką do Niemiec i Belgii.

Ekologiczna maseczka 🙂

Więcej szczegółów na stronie mariebeebloom.com

MINĄŁ MARZEC…

Lubię marzec. Dlatego, że wreszcie kończy się nędzny luty i dlatego, że w marcu zaczyna się wiosna. A to druga moja ulubiona pora roku.

Wszystko zaczyna powoli budzić się do życia, jest inne powietrze, drzewa zaczynają kwitnąć i człowiek ogólnie ma nadzieję na dobre zmiany. W moim przypadku, to bardziej wiosna sprzyja nowym planom, niż Nowy Rok 🙂 I wiosną ludziom się poprawiają humory, wychodzi się z nory i oddycha świeżym powietrzem 🙂 Poza tym w marcu jest Dzień Kobiet i moje urodziny 🎂 Skończyłam 36 lat, a nie wiedzieć czemu upieprzyło mi się w głowie, że 37 😳 Nie ma to, jak się samemu postarzyć… Jestem typowym zodiakalnym baranem i lubię ten mój znak 🙂

Galeria w Dordrechcie 🙂

Wiosną zaczynają wschodzić i kwitnąć moje ulubione kwiaty cebulkowe, w tym tulipany 🌷🌷🌷 Mimo, że mogę je dostać przez cały rok, to one najbardziej cieszą oczy właśnie teraz. I zawsze mam bukiet w domu. W naszym ogródku już wypuściły pąki a żonkile kwitną pełną gębą 🙂

No i oczywiście wokoło jest mnóstwo śladów wiosny 😊 W drodze do pracy mijamy małą łączkę, na której rośnie mnóstwo małych i dużych żonkili i stokrotek 🌼

Skupiska tych roślin są dosłownie wszędzie. Rosną sobie dziko nad kanałami, w parkach i przy drogach. Między nimi często widać krokusy.

Danie dnia: kaczka w żonkilach 🙂
Łabędzie na łąkach, to bardzo częsty i normalny widok. Wypatruje zawsze czarnych, bo wiem, że w naszych okolicach czasem można je spotkać 😊
Jedno z najczęściej spotykanych drzew, to magnolia 🙂

Kina pozamykane a trzeba czasem jakiś film obejrzeć. No to kino zrobiliśmy sobie sami i wybrałam horror z 1999 roku z dobrym aktorem Kevinem Baconem pt „Opętany”.

Coli ogólnie nie piję, rzadko jem popcorn, ale w kinie to można 🙂

Jest w tej chwili kwiecień i mamy święta, dlatego wrzucam zdjęcie jaj, które zawzięcie dzisiaj malowaliśmy mazakami 😛 Są to jajka pasujące do Wielkanocy 2021, czyli w maseczkach 😅😷 Do tego postaci z horrorów 😁 Oprócz tego, ustroiłam trochę dom, żeby było czuć Wielkanoc. Wiadomo, nie jest tak ozdobnie, jak w Boże Narodzenie, ale chociaż kilka ozdób jest 🙂

4 porcelanowe kurki (do jajek), do których wstawiłam świeczki w kształcie jaj. Obok w wazonie oczywiście tulipany 🙂
Gałęzie forsycji a na nich powieszone jajka.
Do małej białej doniczki w kształcie połówki skorupki jajka włożyłam świąteczne czekoladki.

Wielki wazon, w którym jest forsycja, czyli „złoty deszcz”, pochodzi z Actiona, a świeczki w kształcie jajek są z Lidla. Reszta to ozdoby używane, bo kupione w kringloopie.

Wesołych Świąt! 🐣🐰🐑