April, april, kikker in je bil! Czyli: kwiecień, kwiecień, żaba w twojej dupie! To powiedzenie Holendrów odnośnie żartów 1 kwietnia. Ja też kilka psikusów zrobiłam. Ludzie już zapominają o tej tradycji i dawali się nabrać.

Na początku kwietnia zaczął się zbiór pomidorów. Nagle zrobiło się czerwono i trzeba było zaczynać. Już w pierwszych dniach trafiła się ofiara sekatora. Jeden sobie tak palca zaciął, że przy ważeniu znalazłam mnóstwo pomidorów we krwi i zakrwawionych skrzynek. Nawet nie chciał iść na kantynę i przykleić plastra. Trzeba to było odrzucić. Poszło na sprzedaż dla Turka. Nie wiem, może on takie owoce do kebabów daje… Temu gościowi powiedziałam, żeby następnym razem odciął sobie głowę, bo jak się zabijać, to raz a porządnie. Pojawiło się w tym sezonie kilka zmian. Jedną jest np cięcie do dużych, zielonych, plastikowych skrzynek. Ciężkie to cholerstwo i trzeba rozkładać zanim się włoży trosa pomidora. A efekt jest taki, że maszyna podnosząca skrzynki jest nie dostosowana do tych nowych i wszystko leci w dół.

Potem trzeba to zbierać i segregować na dobre warzywa i te zmiażdzone. Przez chwilę jest spokój i znowu wszystko się rozpieprza. I tak w kółko. Dodać jeszcze trzeba zacinanie się skrzynek i cały dzień jest przewalony. Dobrze, że są nadal jeszcze zwykłe kartonowe pudełka. Raz tak, raz tak.
W Lidlu pojawiły się bukiety tulipanów w różnych kolorach. Nie mogło zabraknąć ich w moim wazonie, chociaż potem pojawił się nawet bukiet stokrotek.

Jak pisałam już wcześniej, byliśmy na pierwszym w tym roku pchlim targu. Odbył się we wsi, gdzie pracuję i przy okazji oglądałam sobie, co ludzie mają wokół domu. Jedno gospodarstwo było wybitnie zagracone m.in starymi samochodami. Jednak właściciel pozwolił przejąć co nieco naturze i w taki oto sposób powstała ta dekoracja:

Spędziłam też dzień nad morzem z rodziną. Był odpływ, więc na plaży pojawiło się mnóstwo różnych muszelek i pancerzyków krabów.

Spacerując wokół głównego kanału i pokazując rodzicom stare miasto i port, natknęliśmy się na dwa siedziska z beczek. Spodobały się one mojemu tacie. Muszę przyznać, że ciekawy pomysł wykorzystania beczek.

Mam małego bzika na punkcie zapachów do auta. Testowałam już różne i jeśli zapachy są intensywne i przyjemne, to wiem, że długo nie wytrzymają. W Lidlu pojawiły się te od Yankee Candle. Kupiłam 3 i jest tak, jak napisałam: zapachy ładne, mocne ale krótkotrwałe.

Byliśmy też na polach tulipanów. W tym samym dniu, u nas w okolicach otwarte były szklarnie, które produkują np ogórki, pomidory, paprykę, kwiaty, itp. Odbywa się to co roku i każdy wtedy może wejść i zobaczyć jak wszystko działa od kuchni. Właściciele szykują wtedy różne atrakcje dla odwiedzających. U nas w pracy były dostępne gazetki z reklamowanymi firmami, które otwierały w ten dzień swoje drzwi. W środku znajdowała się mapka z zaznaczonymi okolicznymi zakładami, nazwy firm i opisy co oferują i historia powstania. Ja chciałam zobaczyć szklarnię z różami, ale Pan Mąż był wypompowany po polach tulipanów i nie chciał jechać a samej mi się zaś nie chciało.

Z nasion pomidorków cherry, wyrosło mi tylko 5, ale idą cały czas w górę. Jeszcze trochę i przesadzę je na zewnątrz. Mam nadzieję, że wyrosną z nich jakieś owoce.

Robiąc wiosenne porządki w ogrodzie, natknęłam się na 3 haki do wieszania donic. Pan Mąż wyciął laurowiśnię, która przeszkadzała i dawała schronienie komarom i innemu robactwu. Usunęłam też część bluszczu i moim oczom ukazały się piękne haki. Środkowy ozdobiony jest kwiatami i kolibrem. Niebawem zawisną na nich donice.

Natknęliśmy się pewnego dnia na Dieren Ambulance. Jest to ambulans, który pracuje jak karetka pogotowia, tyle że dla zwierząt. Już kiedyś widziałam go zaparkowanego nad kanałem. Nie widziałam jednak jakie zwierzę było ratowane. Jak dla mnie, super inicjatywa.

A propos zwierząt. W Polsce u mojej babci i dziadka, został nasz piesek- suczka Fisia. Kiedyś, gdy wyjeżdżaliśmy do Holandii (jeszcze nie wiedzieliśmy, że tu zamieszkamy na stałe), zostawiliśmy ją u moich dziadków, bo zgodzili się nią zaopiekować. Przez te kilkanaście lat żyła sobie u nich i miała się dobrze. W sumie, to był już ich pies. I teraz odszedł za tęczowy most. Nasza staruszka przeżyła aż 17 lat ❤️

I teraz przyszedł maj. Zaczęły się pierwsze wiosenne burze.

Do następnego 🙂
