MOJE ODKRYCIA I POLECAJKI NA WIOSNĘ

Nazbierało mi się trochę różnych rzeczy, które mnie zainteresowały, które polubiłam i które mogę tutaj Wam polecić.  A że wiosna już w pełni,  więc te rzeczy sprawdzą się o tej porze roku.

Zacznę od dwóch filmów.  Pierwszy włączyłam z ciekawości a drugi już od dawna chciałam obejrzeć i przypadkiem natknęłam się na niego na platformie z filmami. Obydwa filmy powstały na podstawie książek. 

„The Invisible Man”- „Niewidzialny człowiek”

Jest to amerykańsko- australijski thriller  z 2020r. W roli głównej Elisabeth Moss („Opowieść Podręcznej”). Film powstał na podstawie powieści Herberta George’a Wellsa pod tym samym tytułem.   Cecilia Kass jest uwikłana w toksyczną relację.  Kobieta jest terroryzowana przez męża, bogatego i genialnego naukowca a zarazem socjopatę.  Pewnej nocy postanawia od niego uciec i udać się do domu przyjaciela- policjanta. Po kilku tygodniach dowiaduje się o samobójstwie męża,  który w spadku zostawił jej ogromną fortunę.  Cecilia obawia się jednak, że śmierć małżonka może być upozorowana.  Wkrótce w otoczeniu kobiety zaczynają się dziać dziwne i niebezpieczne rzeczy. Główna bohaterka nabiera przekonania, że śledzi ją niewidzialny człowiek.  Rozpoczyna się walka o prawdę i życie.  Film trzyma w napięciu i ma świetne zakończenie. 

„The Help „- „Służące”

Amerykańsko-indyjsko-arabski komediodramat z 2011r inspirowany powieścią o tym samym tytule z 2009r autorstwa Kathryn Stockett.  Lata 60 XX wieku, południe Stanów Zjednoczonych.  Uprzywilejowani Amerykanie posiadają czarnoskórą służbę. Kobiety pracujące w ich domach, sprzątają,  gotują a nawet zajmują się dziećmi, dla których nianie są często najbliższymi osobami. Służba wykonuje ciężką pracę za marne wynagrodzenie i liczne zakazy i nakazy. Początkująca dziennikarka Skeeter (rewelacyjna Emma Stone) spisuje historie czarnoskórych służących, wywołując skandal wśród wyższych sfer.  Szykanowane i poniżane kobiety, dzięki postawie i namowom młodej dziennikarki, postanawiają walczyć o swoją godność.  Jest to film o segregacji rasowej, o ludziach traktowanych jako gorszy sort. I mimo trudnej tematyki, ogląda się go przyjemnie. Historia porywa i zaskakuje humorem. Rewelacyjny.

Teraz coś na ząb. Jakiś czas temu na TikToku popularne były desery z kremem i ciastkami Lotus.  Nie robiłam i nie jadłam. Często za to zaglądam w Lidlu na dział pieczywa, bo lubię tamtejsze słodkie wypieki. Cały czas mam w planach zrobić wpis o tym. Natknęłam się na donuty o smaku lotusa. Kupiłam tylko 2 na spróbowanie i żałuję.  Żałuję,  że tylko 2. Bo to było pyszne i szkoda, że pojawiło się chwilowo. Mam nadzieję,  że jeszcze te donuty zjem 🙂

Czas na zupy. Oczywiście,  nie ukrywając- pomysł z TikToka.  Pierwsza, to pieczarkowa, ale w nieco innym wydaniu. Zazwyczaj robiłam ją z tymi jasnymi grzybami i makaronem np rurki. Tym razem skroiłam te o ciemnych łebkach a zamiast tradycyjnego makaronu, zrobiłam lane kluski, które lubimy jeść. Druga zupa jest…cytrynowa.  Na litr bulionu powinien przepadać sok z jednej cytryny z jednym jajkiem. Mnie wyszło więcej wywaru. Rozbełtałam 3 jajka z sokiem z 3 cytryn i wlałam do gotującej się bulionu. Należy cały czas mieszać,  żeby białko się nie zważyło.  Podaje się z ryżem i natką pietruszki. Zupa pochodzi z Grecji. Jest lekka i idealna na ciepłe dni.

Miejsce w ogródku na zioła.  Od teraz, co roku będę sadziła w skrzynkach zioła.  Mam już rozmaryn, miętę,  szczypiorek, który przetrwał zimę i się pięknie rozrósł,  tymianek a dodatkowo wschodzi już pietruszka. Koperek niestety chyba nie da rady się wybić,  ale będę jeszcze próbować,  bo go uwielbiam.

To w lewym dolnym rogu- mój nędzny koperek.

Dwie rzeczy z Lidla. Mam w planach trochę odświeżyć salon. Na jednej ze ścian,  wisiał wypalony w drewnie statek.  Morska tematyka dominuje w sypialni, więc go tam przeniosłam. W salonie chcę jak najwięcej zieleni. Dlatego zawisła na jego miejscu monstera i prezentuje się dużo lepiej. Potem przyjdzie czas na kolejne liściaste grafiki. 

Buty. A dokładniej klapki na letnie dni, które są już coraz bliżej.  Ten model jest już od dłuższego czasu popularny. Lidl ma dobrej jakości tekstylia. Były to ostatnie sztuki, do tego przecenione. Do wyboru dwa kolory: złoty i brąz.  Szukałam brązu i numeru 39. Był! Klapki bardzo wygodne.

Będąc na polach tulipanów,  nie mogło zabraknąć kupienia czegoś na pamiątkę.  Oprócz magnesów, kupiłam świecę o wiosennym zapachu. Ten aromat jest piękny.  Lekko słodki,  ale nie mdły.  Z drugiej strony ożeźwiający.  Mogłabym mieć takie perfumy albo patyczki zapachowe. Ta świeca daje zapachem nawet, gdy nie jest odpalona. Nie pozostaje mi nic innego, jak znaleźć producenta w internecie 🙂

Moją ulubioną marką żeli pod prysznic i dezodorantów, już od bardzo dawna jest Sanex. Żel mi się skończył i coś musiałam kupić a nie gustuję już w tych różnych zapachowych kosmetykach. Wolę te neutralne,  niemal bezzapachowe. Będąc w markecie Jumbo, zauważyłam markę Sanicur.  Nigdy wcześniej jej nie znałam,  nigdzie nie widziałam.  Kupiłam ten żel i jest rewelacyjny. Prawie bez zapachu, a z właściwościami niemal jak Sanex. Uniwersalny do każdego typu skóry i płci a także dzieci. Na pewno do niego wrócę. 

I na koniec kilka słów o tureckim szamponie. Bo oprócz popularnych ostatnio arabskich perfum, warto spojrzeć na produkty do włosów.  W tureckim sklepie przyjrzałam się szamponom.  Mam dość tych wszystkich lorealów i innych garnierów,  które tylko spłukują brud z łba.  A skóra głowy nadal pozostawia wiele do życzenia,  czyli bez rewelacji. A Turczynki mają włosy piękne.  Wiadomo- geny, ale ich kosmetyki do włosów też pomagają.  Tak więc kupiłam butlę szamponu z ekstraktem z czarnego czosnku. Co ta roślina daje? Przede wszystkim wstrzymuje wypadanie i stymuluje porost nowych włosów oraz wzmacnia cebulki. A to dzięki siarce,  witaminom i antyoksydantom. Regeneruje zniszczone pasma, odżywia skórę głowy i dodaje włosom objętości.  Działa przeciwzapalnie i pomaga w walce z łupieżem.  Zaczęłam używać tego szamponu i muszę przyznać,  że faktycznie mniej włosów wypada. Nie miałam z tym akurat nigdy problemów,  ale ich ilość w wannie po umyciu i tak się zmniejszyła.  Włosy są mocniejsze i szybciej rosną.  Widzę po odrostach. Skóra głowy mniej swędzi. Jednak coś w tym jest. Poza tym, 1000 ml za około 7€, to dobry deal 🙂

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz