Czy jest coś o tej porze w Holandii, co kojarzy się z wiosną? Tak! Sezon na tulipany. Wie o tym mnóstwo ludzi na świecie i też mnóstwo ludzi odwiedza właśnie ten kraj.
Byliśmy już kiedyś w słynnym ogrodzie tulipanowym Keukenhof. Jest piękny, to fakt. I jest też najczęściej odwiedzanym ogrodem wiosną. Trzeba naprawdę dobrze trafić, żeby ludzi było mniej. Inaczej trudno o zrobienie dobrych i ciekawych zdjęć. Przynajmniej ja tak miałam. Dlatego tym razem wybór padł na pola tulipanów. Znalazłam w internecie równie popularne i ładne miejsce, czyli The Tulip Barn. Obserwuję ich na Instagramie i TikToku. Kupiłam więc dwa bilety za 20€, wybrałam datę i godzinę i pojechaliśmy.

Nie było to daleko, bo około godziny jazdy od Hellevoetsluis. Parking bezpłatny (albo jak kto woli, wliczony w cenę). Dojeżdżając do miejsca, już z daleka widać pola żonkili i pięknie pachnących hiacyntów, których kwiatostany są naprawdę pokaźnych rozmiarów.


W The Tulip Barn znajduje się ponad 200 różnych odmian tulipanów i około 2,5 mln kwitnących kwiatów. Na stronie można przeczytać, że jest to miejsce zaprojektowane z myślą o spacerach, zwiedzaniu (można wypożyczyć rowery i objechać pola) i robieniu mnóstwa zdjęć. Co roku jest przeprojektowany, nadając mu świeży wygląd. Działalność jest rozwijana i tej wiosny osiągnęła 300.000 m kw.

Dzięki umiejętnościom łączenia odmian wczesno, średnio i późno kwitnących, wstępnemu schładzaniu niektórych cebulek i stosowaniu różnych technik sadzenia, dba się o to, aby tulipany zostały w pełnym rozkwicie jak najdłużej. Ogród otoczony jest polami produkcyjnymi szkółek, tworząc idealne tło.

Tulipany kwitną tylko kilka tygodni w roku, a każdy dzień wygląda trochę inaczej. Warto śledzić media społecznościowe ogrodu, aby być na bieżąco i podglądać rozkwit. Wczesnym rankiem panuje tam miękkie światło i jest mniej ludzi a późnym popołudniem firma zaprasza na „złotą godzinę”. Oczywiście trzeba przestrzegać paru zasad, np trzymać się wyznaczonych ścieżek, nie zrywać i nie deptać kwiatów. Warto też założyć coś ciepłego z kapturem, bo na polach i otwartej przestrzeni jest wietrznie. Mnie przewiało, ale widziałam, jak dziewczyny zdejmowały kurtki, pokazując się w cienkich i zwiewnych sukienkach, żeby zapozować do idealnych zdjęć.

W ogrodzie znajduje się ponad 25 różnych miejsc do robienia zdjęć. Popularne, to m.in: kultowy samochód- kwiat, ławka w kształcie serca, huśtawka (żałuję, że nie skorzystałam, ale kolejka była spora), czy lustro do selfie.

Właściciele The Tulip Barn urodzili i wychowali się w Hillegom, w samym sercu holenderskiego regionu cebul kwiatowych: Bollenstreek. Obszar ten od wieków uznawany jest za centrum uprawy tulipanów. Z biegiem lat coraz więcej ludzi przyjeżdżało z całego świata do Holandii, aby podziwiać słynne tulipany, co zapoczątkowało rozkwit turystyki. Turyści często wchodzili na pola rolników, aby zrobić chociaż jedno idealne zdjęcie.

Holenderscy hodowcy z dumą dzielą się swoimi kwiatami, ale wiązało się to również z deptaniem, niszczeniem roślin i rozprzestrzenianiem się chorób. Postanowili stworzyć lepszą alternatywę. Miejsce, w którym ludzie będą mogli bezpiecznie i swobodnie spacerować wśród tulipanów, nie niszcząc upraw rolników. Pomyśl był prosty: należało zaprojektować ogród równie piękny, jak tradycyjne pole.

The Tulip Barn, to firma rodzinna, zajmująca się uprawą tulipanów od początków XX wieku, co czyni ją piątym pokoleniem hodowców kwiatów.

Miejsce to składa się z ogrodu, kawiarni Greenhouse i sklepu z pamiątkami w szklarni i słonecznego tarasu z licznymi ławkami, gdzie znajdują się food tracki, np z pizzą albo sandwichami. My zjedliśmy pizzę (były 3 rodzaje) z kurczakiem. Bardzo smaczna na cienkim cieście a dodatkowo można było dołożyć sobie gratis rukolę i parmezan.

W sklepie można kupić bukiety tulipanów, magnesy, pachnące świeczki czy ozdoby do domu.

Polecam to miejsce. Panuje tam bardzo przyjazna atmosfera a personel jest bardzo sympatyczny.

Do następnego 🙂
