MINĄŁ CZERWIEC

Było ciężko. Dlaczego? Za gorąco i ja niestety dobrze tego nie znoszę. Dodatkowo, każda sobota w pracy. Strych rozgrzebany, bo nie mam kiedy posprzątać. Niedziela jest już tylko do odpoczynku.

W tę sobotę też pracujemy. I znowu będzie gorąco. I jak tu się ogarnąć? Codzienne podlewanie ogródka dużo nie dało – ziemia szybko schła na wiór. Duszne powietrze zapowiadało burzę, która przechodziła bokiem.

W domu mamy dwa wentylatory, które czasem ledwo dawały radę. Człowiek nie miał siły na nic. Co robiłam? Kanapa i nadrabianie podcastów kryminalnych.

Skalpel wieczory i noce spędzał na dworze. Gdy ogródek był zlany wodą, kot wylegiwał się wtedy dla ochłody na ogrodowej kanapie. Papugi najczęściej w domu, bo było dla nich tu lepiej.

Szef miał urodziny. Złożyliśmy się i dostał kartę podarunkową do sklepy bol.com. Takie prezenty są tutaj popularne. Nie trzeba kombinować, co kupić na prezent. Ktoś lubi sieciówki z ubraniami? Karta do H&M jest dobrym pomysłem. Można też podarować ją np do sklepu wnętrzarskiego. Wybór jest a osoba obdarowana może sama sobie wybrać, co chce. Z okazji urodzin jubilat stawia ciasto/ ciastka. Szef przyniósł kilka ciast. Niby zwykłe, niepozorne. Okazały się pyszne. Ten placek jest wilgotny, karmelowo- jabłkowy. Znalazłam go w Lidlu 🙂

Znalazłam też pyszne słodycze w Actionie. Rzadko jem, ale te ciastka Mars są pycha.

A to Mailo, czyli pies sąsiadów. Zrobili furtkę, więc olbrzym teraz siedzi z przodu, bo ma więcej cienia i nie ma szansy zwiać. A to typ psa, który chętnie by poszedł w plener.

Kupiłam w polskim sklepie ogórki, przyprawy, koper, korzeń chrzanu i znowu zrobiłam kiszone. Narazie wyglądają dobrze a potem po otwarciu zobaczymy co wyszło…

W piątek, po pracy pojechaliśmy do Kinderdijku. Jest to popularny w Holandii skansen z wiatrakami. Już kiedyś go odwiedziliśmy i pisałam o tym. Tym razem to było inne zwiedzanie, bo nocne. Wcześniej trzeba było kupić bilet. Teraz otwarty był dla każdego. Trochę się zmieniło, bo poprzednio przy wejściu znajdował się mały sklepik z pamiątkami i napojami. Teraz wybudowano kawiarnię z tarasem i większym sklepem. Pojechaliśmy akurat na zachód słońca. Wiatrak, który jest muzeum był już zamknięty. Można było tylko spacerować alejkami.

Spacer bardzo przyjemny, bo było ciepło, słychać było żabki, świerszcze i ptactwo. Holendrzy siedzieli na ławkach przed domami. Tak, domami, bo wiatraki są zamieszkane przez ludzi. To są po prostu prywatne chaty.

A na koniec taka kompozycja z kaktusów na talerzach w supermarkecie Jumbo 🙂

Do następnego 🙂

3 myśli na temat “MINĄŁ CZERWIEC

Dodaj komentarz