Było ciężko. Dlaczego? Za gorąco i ja niestety dobrze tego nie znoszę. Dodatkowo, każda sobota w pracy. Strych rozgrzebany, bo nie mam kiedy posprzątać. Niedziela jest już tylko do odpoczynku.
W tę sobotę też pracujemy. I znowu będzie gorąco. I jak tu się ogarnąć? Codzienne podlewanie ogródka dużo nie dało – ziemia szybko schła na wiór. Duszne powietrze zapowiadało burzę, która przechodziła bokiem.

W domu mamy dwa wentylatory, które czasem ledwo dawały radę. Człowiek nie miał siły na nic. Co robiłam? Kanapa i nadrabianie podcastów kryminalnych.

Skalpel wieczory i noce spędzał na dworze. Gdy ogródek był zlany wodą, kot wylegiwał się wtedy dla ochłody na ogrodowej kanapie. Papugi najczęściej w domu, bo było dla nich tu lepiej.


Szef miał urodziny. Złożyliśmy się i dostał kartę podarunkową do sklepy bol.com. Takie prezenty są tutaj popularne. Nie trzeba kombinować, co kupić na prezent. Ktoś lubi sieciówki z ubraniami? Karta do H&M jest dobrym pomysłem. Można też podarować ją np do sklepu wnętrzarskiego. Wybór jest a osoba obdarowana może sama sobie wybrać, co chce. Z okazji urodzin jubilat stawia ciasto/ ciastka. Szef przyniósł kilka ciast. Niby zwykłe, niepozorne. Okazały się pyszne. Ten placek jest wilgotny, karmelowo- jabłkowy. Znalazłam go w Lidlu 🙂



Znalazłam też pyszne słodycze w Actionie. Rzadko jem, ale te ciastka Mars są pycha.

A to Mailo, czyli pies sąsiadów. Zrobili furtkę, więc olbrzym teraz siedzi z przodu, bo ma więcej cienia i nie ma szansy zwiać. A to typ psa, który chętnie by poszedł w plener.


Kupiłam w polskim sklepie ogórki, przyprawy, koper, korzeń chrzanu i znowu zrobiłam kiszone. Narazie wyglądają dobrze a potem po otwarciu zobaczymy co wyszło…

W piątek, po pracy pojechaliśmy do Kinderdijku. Jest to popularny w Holandii skansen z wiatrakami. Już kiedyś go odwiedziliśmy i pisałam o tym. Tym razem to było inne zwiedzanie, bo nocne. Wcześniej trzeba było kupić bilet. Teraz otwarty był dla każdego. Trochę się zmieniło, bo poprzednio przy wejściu znajdował się mały sklepik z pamiątkami i napojami. Teraz wybudowano kawiarnię z tarasem i większym sklepem. Pojechaliśmy akurat na zachód słońca. Wiatrak, który jest muzeum był już zamknięty. Można było tylko spacerować alejkami.



Spacer bardzo przyjemny, bo było ciepło, słychać było żabki, świerszcze i ptactwo. Holendrzy siedzieli na ławkach przed domami. Tak, domami, bo wiatraki są zamieszkane przez ludzi. To są po prostu prywatne chaty.



A na koniec taka kompozycja z kaktusów na talerzach w supermarkecie Jumbo 🙂

Do następnego 🙂

Skoda że już kota nie masz…. 😉
PolubieniePolubienie
Łapałam się na tym, że patrzyłam przez okno salonu, czy kotek już wrócił ze spaceru. Dopiero po chwili uświadamiałam sobie, że przecież już go nie ma…
PolubieniePolubienie
teraz widzę, że dałam wink. Przepraszam.
PolubieniePolubienie