SERIA MAXA CZORNYJA

Znajoma z pracy pokazała mi kilka tytułów kryminałów. Były to m.in książki Maxa Czornyja, którego twórczość znam i lubię. Wybrałam dwie części jego mrocznego kryminału. I oczywiście nie zawiodłam się.

Max Czornyj jest z rocznika 1989. Gość młodszy ode mnie. Adwokat, który praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Kilka zdań o jego postaci na okładce książki, mówi, że niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie- seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia. Dodam, że pisze naprawdę fenomenalnie. Cieszę się, że poznałam tę serię.

Zrobiłam jednak głupią rzecz. Nie zapoznałam się dokładnie z książkami i zaczęłam czytać od drugiej części 😳 I dziwiłam się, że nie rozumiałam o co dokładnie chodzi, kim są te postaci i dlaczego książka się tak skończyła… Dopiero przed przeczytaniem pierwszej części zajrzałam do internetu. I się zdziwiłam. Pozytywnie. Potem już wszystko ułożyło mi się w jedną całość.

Akcja dzieje się w Polsce, w Lublinie. W mieście dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety, a ich rodziny otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony wybuchowy komisarz Eryk Deryło. Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na Lublin pada strach a presja wywierana na policję rośnie. Tropy mnożą się i plączą. Krąg podejrzanych się poszerza a strach przeradza w panikę. Ciało kobiety zostało okrutnie zbezczeszczone, z rozmysłem upozorowane i porzucone na jednym z lubelskich cmentarzy. Morderca cały czas znajduje się o krok przed ścigającą go policją. Do sprawy włącza się Miłosz Tracz, profiler mający za zadanie przygotować portret psychologiczny sprawcy.

Policja bada, czy okoliczności w jakich porzucone są ciała mają znaczenie. Biorą pod uwagę też to, że bluźniercze nawiązania do symboliki religijnej stanowią próbę zmylenia pościgu…

O drugiej części nie będę pisać za wiele. Zdradzę jedynie to, że morderca wciąga w swoją makabryczną grę komisarza Deryłę, który musi chronić rodzinę. Funkcjonariusze policji podejrzewają również, że psychopata jest naśladowcą kogoś innego…

Nigdy nie przepadałam za seriami, ale ostatnio się to zmieniło za sprawą kryminałów i thrillerów. Mam swoje ulubione i zbieram części sukcesywnie. To chyba najlepsza ozdoba domowej biblioteczki. A jak się czyta tę serię? Świetnie! Rozdziały są krótkie, co lubię. W każdym coś się dzieje i niemal każdy kończy się zagadką, sensacją albo niespodzianką. Z ciekawości chce się czytać dalej. Do tego dołożę dialogi głównych bohaterów. Niektóre momenty czytałam ze śmiechem, bo czasem czarny humor dopisywał policjantom.

Poszperałam w internecie i dowiedziałam się, że seria ma aż 10 części napisanych w ciągu pięciu lat! Niesamowite. Są to kolejno: „Grzech”, „Ofiara”, „Pokuta”, „Trauma”, „Klątwa”, „Zjawa”, „Bestia”, „Krew”, „Pacjent”, „Piekło”. I ja je wszystkie muszę mieć i przeczytać. Książki chronologicznie czyta się najlepiej. Każda z nich opowiada inną historię, inną sprawę, ale poznajemy też cały czas głównego bohatera- komisarza Eryka, którego zresztą polubiłam mimo narwanego charakteru.

Polecam!

Dodaj komentarz