TUNEZJA Z BIUREM PODRÓŻY

Tym razem nasz urlop jest inny. Robiąc ten wpis jestem jeszcze w Tunezji. Ten kraj nie był w planach. Najpierw wypisaliśmy urlop, a potem myśleliśmy co by tu robić przez 3 tygodnie. Z ciekawości weszłam na stronę tui.nl i zaczęłam przeglądać oferty wycieczek…

To biuro podróży ma dobre rekomendacje. Pomyśleliśmy, że może by tak skorzystać z jego usług. Propozycje były różne. Holendrzy chwalili Majorkę i Wyspy Kanaryjskie. Oni ogólnie upodobali sobie Hiszpanię. Kanary odpadały od razu. Widziałam je na zdjęciach i jakoś niezbyt mi się podobają. Oferty na Majorkę były zaś dopiero na październik. Popularny w ostatnim czasie Egipt i Turcja też mi nie pasowały. Za to idealnie w nasz termin wbiła się Tunezja. Pan Mąż nie miał nic przeciwko, więc zabukowałam wycieczkę. Pozostało nam jeszcze tylko odebrać paszporty i czekać na rozpoczęcie urlopu.

Urlop rozpoczynaliśmy w poniedziałek a wylot był we wtorek po południu. Spakowaliśmy się w walizkę, która nie przekraczała 20kg z naszymi rzeczami. Nie brałam mnóstwa rzeczy, jak jakaś celebrytka. Pierwszy raz znalazłam się na największym lotnisku Holandii, czyli Schiphol. Na początku była dezorientacja: co, gdzie, jak? Niby wszystko dokładnie opisane, ale trochę ciężko trafić. Pan Mąż jest dobry w orientacji, więc po chwili byliśmy po odprawie i czekaliśmy na lot.

Masażery
Ściana z roślin

Lot trwał około 2,5 godziny. Krótko, ale i tak było nam ciężko wysiedzieć. Czytanie książki zupełnie mi nie szło. Podziwianie widoków z góry było potem ograniczone przez chmury.

Jeszcze Holandia
Nad Morzem Śródziemnym

Gdy lądowaliśmy, było już ciemno, mimo że czas w Tunezji jest przesunięty o godzinę do tyłu. Lądowanie odbyło się w Enfidha Hammamet Airport. Jest to największe i najnowocześniejsze lotnisko w Tunezji. Znajduje się około 80 km od stolicy – Tunisu i 48 km od Sousse, miasta turystycznego, gdzie znajdował się nasz hotel. Odprawa na lotnisku poszła szybko. Różnica między Schipholem a Enfidha jest taka, że tutaj wszystko odbywało się bardzo służbowo. Kontrolę przeprowadzali sami mężczyźni, zero kobiet. Uważnie przypatrywali się zdjęciu w paszporcie i wypytali o hotel. Po odprawie i odebraniu bagażu, udaliśmy się do punktu, gdzie czekali pracownicy tui. Podaliśmy nazwę hotelu i otrzymaliśmy kartkę z nr autokaru, który czekał już przed lotniskiem. Od razu podszedł do nas jeden z tutejszych oferujących taxi do hotelu. Podziękowaliśmy i ruszyliśmy do klimatyzowanego autokaru.

Tunezyjskie lotnisko

Po niecałej godzinie dotarliśmy do hotelu. Zameldowanie trwało szybko. Mimo późnej godziny restauracja była dla nas otwarta. Pan z obsługi zabrał naszą walizkę i nas do naszego pokoju z widokiem na basen i morze. I tak zaczął się nasz urlop, który nadal trwa.

W hotelu El Mouradi Palm Marina

Aby dokładniej opisać ten wyjazd, potrzebuję go podzielić na kilka części, bo jest o czym opowiadać. Po powrocie zajmę się tym. Do następnego 🙂

Poranek

Dodaj komentarz