ROŚLINY, KTÓRE WIDZIAŁAM W TUNEZJI

Jeśli myśli się o Afryce, to pierwsze co przychodzi do głowy, to palmy. Jedne z roślin, które uwielbiam. W Holandii jest ich dużo, bo są mrozoodporne. Sama ma dwie, ale jeszcze malutkie. Dlatego rozglądałam się dookoła podziwiając tunezyjskie okazy.

Wokoło hotelu, na plaży i mieście było ich ogrom. To nie były te kokosowe, ale równie ładne. Nie wszystkie wyglądały identycznie. Różniły się wielkością i wyglądem liści.

Daktylowiec kanaryjski

Przy wejściu na plażę natknęłam się na dosyć wysoki krzew z pięknymi różowymi kwiatami. Pachniał pięknie, tak słodko. Aplikacja powiedziała mi, że to oleander. Słyszałam o tej roślinie na pewno, ale zupełnie o niej zapomniałam.

Kolejnym pięknym okazem był hibiskus. Też znam i na pewno gdzieś w internetach widziałam. Zdziwiłam się natomiast tym, jak on rośnie. To jest po prostu żywopłot z czerwonymi i białymi kwiatami. Przy basenie roślina była przycinana. Przed hotelem, gdzie był spory ogród z fontanną, hibiskus piął się wysoko w górę. W krzewie grasowały zawsze od rana wróbelki. Dawno takiego wrzasku nie słyszałam 🙂

W ogrodzie było też drzewko z limonkami.

W donicach i między palmami rosła jedna z roślin, którą też bardzo lubię. Mam kilka sztuk w domu, bo jest niekłopotliwa i wygląda efektownie. Mowa o sansewierii 🙂

Na sam koniec zdjęcie przedziwnej rośliny, a dokładniej drzewa, które widziałam pierwszy raz życiu. Drzewo posiada owoce brązowe, zasuszone i podobne do zielonego grochu. W internecie znalazłam informację, że występuje właśnie w tropikach. Nazwa z aplikacji to leucaena leucocephala.

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz