Czekałam na ten miesiąc i się doczekałam. Fajny był, bo miałam 3 tygodnie urlopu, ciekawe wakacje i wreszcie nastała jesień. Napiszę tu kilka zdań, co ciekawego się wydarzyło.
Na początku miesiąca w naszym mieście odbył się Food Truck Festival. Pojechaliśmy z Panem Mężem zobaczyć, co tam ciekawego można było zjeść. Nie było jedzenia z różnych stron świata. To był raczej typowy fast food: hamburgery, pizza, frytki… Oczywiście nie mogło zabraknąć piwa i kawy. Zamówiliśmy chickenburgera, który okazał się naprawdę dobry. A że było gorąco, to bez dwóch zimnych piw się nie obyło. Atmosfera fajna, dużo ludzi siedzących albo stojących przy stolikach, dwa stoły do ping- ponga, kącik dla dzieciarni i muzyka z głośników.


Dzień przed urlopem, znajomy Holender zaprosił nas na swoją łódź. Płynęliśmy kanałami na szersze wody i wtedy pierwszy raz siedziałam za sterem. Fajna sprawa. Prowadzi się łatwo, ale obowiązują jednak na wodzie zasady, z których nie do końca zdawałam sobie sprawę. Trzeba np pilnować prędkości. Są widoczne duże znaki, które informują ile km/h można płynąć. Usłyszeliśmy historyjkę o facecie (płynął akurat swoją łodzią obok nas), który jest bogaty- ma kilka mieszkań a latem w żadnym nie przebywa, bo mieszka na tej swojej łódce.



We wrześniu pojechaliśmy też do Hagi odebrać paszporty. Wszystko trwało chwilę i wreszcie mogliśmy przygotować się do wakacji.

Już wcześniej zrobiłam kilka wpisów dotyczących naszych wczasów w Tunezji, ale i tym razem chciałam wspomnieć o kilku rzeczach. Zacznę od tego, że trochę o tym kraju poczytałam w internecie. I czy to, czego się dowiedziałam okazało się prawdą? Tak. W hotelu był bankomat. Mogliśmy spokojnie wyciągnąć pieniądze w dinarach tunezyjskich. I byłoby ok, gdyby nie to, że maszyna się zepsuła. Awaria i tyle. Nikt nie spieszył się z naprawą. W recepcji poradzili nam, żebyśmy poszli do hotelu obok. I tak zrobiliśmy. Tam, przy wejściu ochroniarz i bramki, jak na lotnisku. Musieliśmy zostać sprawdzeni. Pan Mąż poszedł do bankomatu- udało się wyciągnąć pieniądze a ja rozmawiałam z ochroniarzem. Pytał się, czy jesteśmy z Rosji. Fakt, Rosjan było sporo. Powiedział też, że gdybyśmy chcieli skorzystać znowu z maszyny, to nas wpuści bez problemu. Fajnie. Na drugi dzień rozmawialiśmy z innymi Polakami, którzy wyjaśnili nam że w 2015 roku na plaży hotelowej był zamach. Zastrzelono 36 osób! Zresztą to nie jedyny przypadek, bo zamachów w tamtym czasie było kilka. Sprawdziłam w internecie. Prawda. Dlatego te bramki i sprawdzanie bagażów. Gdy kolejnym razem chcieliśmy skorzystać z tamtejszego bankomatu, to okazało się że brakło pieniędzy – będą dopiero w poniedziałek. A była sobota. Pod hotelem taxi. A co tam, jedziemy. Pan taksówkarz zawiózł nas do bankomatu i zaproponował, że za 30€ (w tej walucie też można zapłacić np taxi lub napiwki) może nas obwieźć po Susie. Gdyby nie upał, to pewnie byśmy się zgodzili. Podczas tej 15-minutowej jazdy po pieniądze, zobaczyliśmy Tunezję z innej strony. Policja na każdym kroku. Widziałam, jak zatrzymali auto, facet otworzył bagażnik i sprawdzali co wiezie. I to nie na poboczu. Po prostu przy wjeździe na rondo. Kolejna rzecz- mnóstwo śmieci! Dosłownie wszędzie.


Czytałam też, że młode kobiety chętnie wyjeżdżają do większych miast uczyć się, pracować. Co robią faceci? Prowadzą sklepiki lokalne i przesiadują w knajpach i restauracjach. Sami mężczyźni.


Na lotnisku, podczas wylotu sprawdzanie portfeli. Dlaczego, bo nie można absolutnie wywozić z kraju dinarów. To akurat już wcześniej wiedziałam, ale niektórzy i tak byli zdziwieni i musieliśmy iść do kantoru wymieniać pieniądze. Cieszę się, że zobaczyłam tę drugą stronę Tunezji. Różnice są czasem ogromne. Warto opuścić hotel i gdzieś wyjść.


Obejrzałam film „Barbie”. Nie, nie w kinie. I dobrze, że do kina nie poszłam, bo po prostu nie rozumiem fenomenu tej produkcji i szału na kolor różowy. Owszem, grają tam znani aktorzy, których nawet lubię, ale sądzę, że gdyby nie ta gigantyczna promocja, to film szybko przeszedłby bez echa. Jest tam głównie o przesłaniu do kobiet, że nie powinny być pod presją społeczeństwa i zachowywać się i wyglądać tak, jak się tego od nas oczekuje. Od dawna się o tym zresztą mówi, ale nie wszyscy rozumieją. I nie wiem, czy po tym filmie będzie lepiej…


Chipsy jem rzadko, ale ostatnio skusiłam się na do tej pory nie znany mi rodzaj o smaku pizzy. Do tego pasta serowo- ziołowa w tubce i niebo w gębie 🙂

A na koniec ciekawostka. Strona internetowa, gdzie wpisuje się swoją datę urodzenia i wyskakuje utwór, który był w tamtym czasie hitem najczęściej granym w radio:

Do następnego 🙂

Ciekawe, co piszesz o Tunezji. Pamiętam te zamachy. Isis nagrali niektóre egzekucję w tamtym czasie, które wykonywali nastatkowie, a które później można było zobaczyć w internecie. Wtedy też wycofalismy że sprzedaży odmianę Isis. Była żółta. Śmieci mnie nie zaskoczymy. Chyba im dalej na południe tym gorzej. A jak historycznie? Jakieś fajne budowle z czasów rzymskich, czy zburzkno przez islam? (islam nie dopuszcza pomników i ma lunkow ludzi i zwierząt)
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Malunków
PolubieniePolubienie
Niestety nie było nam dane zwiedzić Susy, chociaż była propozycja od taksówkarza. Za gorąco, auto bez klimy a w nim zapach nie za fajny. To, co widziałam to typowe białe budynki mieszkalne, hotele w budowie, sklepiki i mnóstwo palm. Wiedziałam, że tam brudno ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak. Mimo to, do Tunezji bym wróciła ale tym razem na Dżerbe, bo jest tam np rezerwat krokodyli 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ostatnio widziałam zdjęcia koleżanki z podstawówki. Była w Egipcie. I w jakimś takim miejscu była, gdzie mogli podnosić i pozować z malutkimi krokodylami. Miały zawiązane pyski. Uważam to za straszna torture dla zwierząt. Po tym jak wodziłam dokument o tym jak się prowadzi farmy dzikich kotów aby turyści mogli sobie głaskac i dawać datki „na ratowanie kotów” to już nie chce takich rozrywek. Nie chcę nieświadomie orzyczynic się do finansowania czegoś, co jest niezgodne z moim sumieniem.
PolubieniePolubienie
Ja męczenia zwierząt nie znoszę. Nienawidzę. Ale na Dżerbie jest miejsce, gdzie krokodyle żyją, rozmnażają się w spokojnych warunkach i turysta absolutnie nie może tam wejść, dotknąć. Zabronione. Tylko zobaczyć. P.S. Moja siostra na Florydzie, na urlopie, rozmawiała z gościem, który hoduje aligatory 😳 I latem natknęłam się przypadkiem w necie o tym, jak to jeden zwiał i grasował po osiedlu. Napisałam do siostry, czy to prawda. I owszem, tak ludzie sobie zwierzęta „domowe” tam tresują 🤦
PolubieniePolubione przez 1 osoba