Ostatnio pisałam o tym, że wybraliśmy się do Niemiec żeby kupić nowy telewizor. To był priorytet. I chyba by było trochę słabo, gdybym nie skorzystała z okazji i nie zajrzała do znanej niemieckiej drogerii.
W Aachen jest ich kilka. Był też Rossmann. Czytałam, że nie jest tak wyposażony w asortyment, jak w Polsce. Trzeba przyznać, że polskie drogerie są świetnie zaopatrzone i jest ogromny wybór produktów z różnych półek cenowych i marek, w tym także polskich. W Niemczech darowałam sobie wizytę w Rossmannie i pognałam do DM. Chodziło mi głównie o markę Balea. Mają duży wybór żeli pod prysznic czy balsamów do ciała. Ja cały czas jestem wierna marce Sanex, ale nie mogłam sobie odmówić Balei, bo w Holandii za tę cenę chyba żelu się nie kupi.

Żele były za 0,55 centów. Zapachy różne: od waniliowych przez kwiatowe po morskie. Wzięłam kilka sztuk. Do tego balsam migdałowy.


Zainteresowały mnie też oczywiście różnego rodzaju maski na twarz, w tym te w płachcie, które uwielbiam. Wzięłam też kilka rodzajów ampułek, np z kolagenem i płatki pod oczy.


Kosmetyki samoopalające też były. Nie kupiłam jednak nic, bo mam jeszcze zapas innych i muszę je zużyć. Kupuję tylko wtedy, gdy się coś kończy. W przyszłości na pewno skorzystam i wypróbuję. Oprócz tego, można kupić serie np z wit c czy kolagenem.


Dopadłam się też do kolorówki. Interesuje mnie już od jakiegoś czasu marka Catrice. Uwielbiam ich tusze do rzęs i zaopatrzyłam się w dwa. Nie są drogie a robią efekt wow. Kupiłam też dwa lakiery do paznokci marki DM i uważam że są dobrej jakości.



Powiedziałam już Panu Mężowi, że następnym razem, gdy będziemy jechać do Polski, na pewno zajedziemy do jakiegoś miasta w Niemczech i zajrzę do DM 🙂
Do następnego 🙂
