BYŁO, MINĘŁO…

Trochę mnie tu nie było, ale musiałam zebrać się do kupy po styczniowym lenistwie. Chodzi o to, że jeśli mamy mało pracy w pracy, to nic mi się nie chce 🙂

Nie to żebym narzekała… Taka laba jest potrzebna. Nawet nie wiem kiedy ten styczeń przeleciał. Wydaje mi się, że dopiero co były święta. Sylwestra spędziliśmy w domu że znajomymi grając w gry planszowe, jedząc holenderskie pączki i tort kupiony w tureckim sklepie.

Holendrzy jak zwykle puścili w powietrze tysiące euro. Strzelali fajerwerkami grubo przed Sylwestrem i szczerze powiedziawszy, zaczęło mnie to irytować, bo niektóre fajerwerki były naprawdę głośne i przyprawiały o zawał.

Pewnego wieczora włączyłam sobie na YouTube bajkę „Muminki”. Chyba z nudów, bo nawet czytanie mi nie szło. Zadziwiające jest to, że teraz jako dorosły człowiek, widzi się tę bajkę z innej strony. To, że Ryjek jest totalnym tchórzem, to było wiadomo. Zainteresowała mnie postać Mamusi Muminka. Doszłam do wniosku, że to nie jest typowa „matka kwoka”. Gdy Muminek jej mówił, że idzie gdzieś z Włóczykijem, bo coś się wydarzyło, bo przygoda, to ona nie robiła absolutnie problemu. Przeciwnie, zachęcała go żeby wyszedł z domu. Najważniejszą rzeczą były dla niej wspólne posiłki. Nieważne kto, gdzie był. Ważne żeby pojawił się na obiedzie czy kolacji. W trakcie jakiejś nieprzyjemnej dla Muminków chwili, potrafiła się zapytać, czy ktoś nie jest głodny 😆

Hatifnatowie

Zaczęłam też oglądać ponownie serial rysunkowy dla dorosłych pt „Family Guy”. Kiedyś mnie to nawet śmieszyło. Teraz już nie. Zaprzestałam i włączyłam „Gotowe na wszystko”. Gdy emitowali go w telewizji, oglądałam piąte przez dziesiąte. Teraz trzaskam pierwszy sezon i podoba mi się. Dużo się dzieje, jest tajemnica i humor. Nie mam zamiaru oglądać innych seriali, bo to nie dla mnie, ale ten babski pociągnę. Tylko w weekendy. Na YouTube jest też ciekawy kanał o tematyce społecznej „7 metrów pod ziemią”.

Muszę przyznać, że ciekawe wywiady. Oglądałam ten z byłą striptizerką. Dziewczyna ujawnia kulisy tej pracy i mocno się zdziwiłam, bo nic nie jest takie, jak to sobie wyobrażamy. Polecam.

W styczniu chwycił też mróz. Nie było szaleństwa, bo u nas około -5 rano. Trzymało chyba z tydzień. Śniegu troszkę też napruszyło, ale nie na tyle żeby lepić bałwana.

Łabędzie spacerują w parach albo pływają z kaczkami po kanałach.

W Lidlu był „Tydzień grecki” i skusiłam się na ciastka. Kruche o lekko kokosowym smaku, ale nie za słodkie. Bardzo smaczne i wiem, że kupię je ponownie gdy tylko się pojawią.

W pracy spokój. Jest nas mało, każdy wie co ma robić. Nie ma dram i kłótni między ludźmi. Zaczną się zapewne, gdy nadejdzie sezon, ale to jeszcze trochę czasu. Lubię, jak jest tak spokojnie i czysto. Cięłam ostatnio małe listki nożem i pół opuszka palca wskazującego poszło w pizdu. Krwi dużo ale na szczęście obeszło się bez szycia. Na zdjęciu poniżej widać przyklejone do sznurków pomarańczowe nalepki cenowe. Są co drugi plant pomidora. To po to, żeby było wiadomo z której rośliny wypuścić dodatkowy odrost, który także będzie dawał owoce.

A na koniec głosowanie. Rozpoczął się konkurs na Europejskie Drzewo Roku. Głosy zbierane są do 22 lutego. Kandydatem np z Polski jest 200letni buk z miejscowości Wojsławice. Link:

https://www.treeoftheyear.org/vote/the-heart-of-the-garden

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz