Wreszcie marzec i czuć czasem powiew wiosny. Piszę – czasem, bo w ostatnich dniach pogoda była raczej jesienna. Holandię nawiedził nawet sztorm Louis, z porywami około 110km/h na wybrzeżu.
W pracy usłyszeliśmy smutne wieści. Pisałam już o tym, że pracowałam z osobami, które nadużywały alkoholu, a konkretniej, to po prostu piły podczas wykonywania swoich obowiązków. Świadczyły o tym znalezione butelki w czasie sprzątania szklarni po sezonie. Szef z niektórymi się nie cackał i po likwidacji zakończył współpracę. Wśród nich był M. Ogólnie miły i sympatyczny chłopak, ale dzień w dzień waliło od niego gorzelnią. Nie wiem jakim cudem ten człowiek dawał radę wstawać rano i pracować. Chciał u nas zostać, ale szef go nie chciał. Firma pośrednicząca w znalezieniu pracy także go wyrzuciła. Koczował w domku ogrodowym na posesji firmowej, gdzie mieszkali inni Polacy. Było zimno, więc dogrzewał się alkoholem i znaleźli go w stanie agonalnym. Lekarze walczyli, ale niestety było za późno. Alkohol go wykończył…

Druga nieciekawa sprawa, to nielegalni imigranci. Moja dobra znajoma posiada mały domek w parku wypoczynkowym w miejscowości niedaleko nas. Pracujemy razem. Zimą zjeżdża ona do Polski, bo wtedy w domkach letniskowych mieszkać nie wolno. Zostawia mi klucze i co jakiś czas tam zaglądam. Ostatnio dowiedziałam się, że budują w pobliżu hotel dla Syryjczyków. Wybrali m.in tę miejscowość, bo jest ona jedną z bogatszych w Holandii. Niestety ci ludzie nie mieli się gdzie podziać podczas zimy i zaczęli się włamywać do tych domków. Są tam kamery, ale Policja nikogo nie złapała. A właściciele po przyjeździe na swoje działki zastali wyłamane drzwi. Holendrzy tutaj są ogólnie bardzo źli, bo brakuje mieszkań dla nich a buduje się hotel dla obcokrajowców. Nie mówiąc już o tym, że się po prostu ich boją.

Teraz trochę „polecajek”. Robiłam generalne porządki w domu i postanowiłam jeszcze raz porządnie wyszorować fugi w łazience. Internet zachwala różowe cudo „Pink Stuff” więc i ja postanowiłam to wypróbować. Kupiłam spray i pastę. Jestem pozytywnie zdziwiona, bo nawet nie musiałam się wysilać z szorowaniem i stary brud bez problemu zszedł.


Teraz czas na film, a w zasadzie dwa. Pierwszy to „Dżungla” z Danielem Radcliffe (to ten z Harry’ego Pottera). Film jest przygodowy i trzyma w napięciu. Opowiada o trzech przyjaciołach, którzy decydują się wybrać na szlak w kolumbijskiej dżungli. Z pomocą przychodzi im znawca trasy. A potem zaczynają się „schody”, bo panowie dogadać się nie potrafią. Dochodzi do rozdzielenia. Jest to naprawdę dobry i mocny film na faktach. Momentami obrzydliwy, bo trzeba sobie jakoś w dżungli radzić. Mnie się bardzo podobał. Drugi, to „Ukryta twarz”, czyli thriller hiszpańsko -kolumbijski. Okazał się bardzo ciekawy.

Opowiada o parze młodych ludzi. Dziewczyna poświęca się dla swojego chłopaka i wyjeżdża z nim do Kolumbii, gdzie on dostaje pracę jako dyrygent orkiestry. Wynajmują willę od kobiety, która na stałe mieszka w Niemczech. Dziewczyna odkrywa, że pan dyrygent flirtuje z inną. Postanawia go ukarać a z pomocą i pomysłem przychodzi właścicielka willi. Od tamtej pory zaczyna się koszmar głównej bohaterki. Ogląda się z zainteresowaniem a do tego można podziwiać piękne wnętrza domu, w którym dzieje się akcja.
Mimo brzydkiej pogody, postanowiliśmy z Panem Mężem wybrać się w pewną niedzielę na spacer do parku, bo już miałam dosyć siedzenia w czterech ścianach. Błota było mnóstwo i utaplałam się jak świnia. Ale chociaż mózg przewietrzyłam i lepiej się spało. Dookoła rosło mnóstwo żonkili i przebiśniegów.




W supermarkecie Jumbo, do którego coraz częściej zaglądam, pojawił się nowy automat do soku. Do tej pory był z pomarańczy a teraz obok stoi jeszcze do granatów. Małą buteleczkę kupiłam. O ile owoce same w sobie nawet lubię, tak wiem, że soku więcej się nie napiję. Za cierpki 😆 Oglądałam też dekoracje wiosenne z żonkili.


Za każdym razem dziwią mnie porzucone wózki sklepowe. Widziałam je już np w kanałach. Zauważyłam też, że ludziom nie chce się targać zakupów w torbach, a że mają blisko do marketu, to przywożą je w wózkach i one tak potem stoją na podwórkach. Często są zostawiane na parkingach. Tutaj nie ma dużych powierzchni pod marketem, jak np w Polsce. To jest chwila moment podstawić wózek pod wiatę. Ale komu się chce… Czasem nie można wjechać na miejsce parkingowe, bo stoi sobie tam samotnie wózek…

W Actionie znalazłam moją „świętą trójcę” do włosów. Wszystko w sprayu bez spłukiwania. To są już kolejne rzeczy do włosów z tego sklepu, które mi pasują 🙂

Domowe zapiekanki z TikToka w moim wykonaniu 😆 Czyli bagietka z Lidla podpieczona+ pieczarki starte na dużych oczkach i podsmażone z cebulą+ tarta mozarella+ wszystko podgrzane w mikrofali+ kleks z ketchupu= pyszny polski fast food, którego dawno nie jadłam. I od razu zaznaczę, że roboty przy tym nie jest dużo a te domowe zapiekanki smakują o wiele lepiej, niż mrożone gotowce z polskiego sklepu.

W lutym minęły 4 lata odkąd założyłam bloga. Nie jest to strona jakaś profesjonalna. Piszę tu sobie swoje wywody, przemyślenia, opisuję, co słychać w Holandii i jak się tu mieszka. Dokładam trochę filmów, książek, odwiedzanych miejsc, mojego ogródka i innych dupereli. Dzielę się też spostrzeżeniami z Anią z bloga https://kolekcjonermarzen.wordpress.com/ Lubię pisać. Sprawia mi to frajdę. Czasem robię dłuższe przerwy w swojej „twórczości”, bo człowiek nie ma czasu, siły albo weny. Ale nie planuję w najbliższym czasie przerywać swojej pisaniny 🙂

Przed nami dwa tygodnie urlopu. Tym razem jedziemy do Polski, bo ważna rodzinną uroczystość. Zostaniemy tam około tygodnia. Resztę wolnego chcę spędzić w swoich czterech ścianach i Ardenach. Z jednej strony nie chce nam się jechać, ale z drugiej cieszymy się na to, że znowu się rodzinę zobaczy na żywo. I pójdziemy z psem do lasu. Jakoś trzeba przeżyć tę długą drogę:) Przed wyjazdem na pewno coś jeszcze tu opublikuję.
Do następnego 🙂

Przykro mi z powodu kolegi. Niestety picie z nudów to problem tutaj. I narkotyki. Cieszę się, że tutaj nie wydarzyła się aż taka tragedia jak u ciebie, ale gangsterka polska tutaj to już niestety fakt…. 😢
PolubieniePolubione przez 1 osoba
No właśnie, z nudów… Przecież tu jest tyle rzeczy do robienia 🙂 Przyjeżdża patologia z Polski, która tam nie ma pracy, przyszłości i celów i tak się kończy życie tutaj. Nawyki zostają, zamiast coś zmienić…
PolubieniePolubione przez 1 osoba