Postanowiłam przed podróżą do Polski kupić kilka gadżetów do auta i nie tylko, które ułatwią nam jazdę i urlop. Skorzystałam z Temu i zobaczymy, czy te rzeczy zdadzą egzamin.
Robiąc ten wpis, czekam na kuriera. Ma przybyć z ważną dla mnie przesyłką, którą muszę zabrać do Polski. Jest to prezent na chrzest. Zamówiłam już wcześniej, czekałam i nic. Potem w mailu znalazłam informację, że przesyłka poszła z powrotem do nadawcy. Z tym, że tą informację znalazłam nie w „odebranych”, nie w „spamie” a w „ofertach”. Czyli tam, gdzie zaglądam gdy czyszczę skrzynkę mailową. Wkurzyłam się. Post.nl nie zostawia już awizo. Wysyła wiadomości o dostarczeniu na maila. Teraz wiem, że trzeba sprawdzić wszystko. Napisałam szybko maila do tej firmy, że nie chcę zwrotu pieniędzy, że proszę o przesłanie ponowne, bo to bardzo ważne. I wczoraj wysłali i dzisiaj ma przyjść paczka. Czekam. Chcę już ją mieć i mieć łeb spokojny. Jestem zresztą w trakcie pakowania.
Do tej pory jeździliśmy z dwoma kubkami termicznymi. Sprawdzamy się średnio, dlatego zamówiłam termos z trzema kubeczkami. Małe to, ale podobno ma dobrze trzymać ciepło. A kawę lubię mieć gorącą. No i będzie zajmować mniej miejsca, niż dwa kubki.

Kolejną dobrą rzeczą są malutkie, takie mini mini chusteczki nawilżone alkoholem. Gdy świeci słońce, warto przetrzeć nimi okulary przeciwsłoneczne. Dobre są też do przetarcia telefonu czy nawigacji.

A teraz taki „pierdolnik”, który przyda się do słuchania muzyki mp3 czy ładowania telefonu. Ma też wyświetlaną godzinę. Coś się stało z naszym cd w aucie a jadąc długie godziny przez Niemcy warto mieć swoją muzykę. Pan Mąż zajmuje się rozpracowaniem tego czegoś i zobaczymy, czy będzie hulać.

Przed wyjazdem było duże sprzątanie auta. Tym zajął się Pan Mąż. Wcześniej kupiłam specjalny pędzelek, który ułatwia czyszczenie trudno dostępnych miejsc. Nie wiadomo, czy dobrze sprząta, bo zapomniałam to dać mężowi XD Czeka na następny raz.

A to „torba” na np jedzenie. Do tej pory kanapki , przekąski i wodę trzymaliśmy w reklamówce albo w nogach albo na tylnym siedzeniu. Niewygodnie. Tę torbę przyczepia się między przednimi fotelami i wkłada klamoty, aby były pod ręką. My włożymy tam kanapki.

Mini pędzelki do makijażu. Znajdują się w etui z lusterkiem. Dla mnie dobry pomysł, bo nie muszę brać większych pędzli. Jedziemy tylko na tydzień, więc taki mały zestaw jest ok.

Nie będę brała też szczotki dużej do włosów. Znalazłam taką małą, składaną z lusterkiem. W sam raz do torebki. Pewnie szybko się rozwali, ale narazie wystarczy.

Co jeszcze ze sobą zabieramy? Np wodę różaną w sprayu. Chodzi o odświeżenie twarzy podczas podróży, gdy zmęczenie daje znać. Oczywiście w ostateczności wskazana drzemka. Ale lubię spryskać się taką wodą, bo nawilża i porządnie odświeża. Pan Mąż też korzysta. Zawsze też mamy małą paczkę chusteczek nawilżających, bo nigdy nie wiadomo czym się człowiek uwali podczas drogi. No i żel antybakteryjny do rąk. Po pandemii nie wyobrażam sobie nie mieć tego w aucie. A Pan Mąż wygrzebał gierkę, która dawniej była bardzo popularna. Mówi, że przyda się trochę zabawy 🙂

Do następnego 🙂
