Dzień Króla, czyli uwielbiany przez Holendrów Koningsdag, wypadał w sobotę. Lubię to święto, mimo że władca Holandii nie jest moim królem. Nie było opcji żeby w ten dzień siedzieć w domu, jak stare dziady.
Już kiedyś opisałam jak wygląda ten dzień. Przypomnę tylko, że Holendrzy balują wtedy na całego. To jest chyba jedyny taki dzień w roku, kiedy nikogo nie dziwią pijane tłumy poubierane w ubrania w pomarańczowym kolorze. Są parady, bary i puby są pełne, plus koncerty, przed domami wiszą flagi z pomarańczowymi wstęgami a w radio lecą największe przeboje. My umówiliśmy się ze znajomymi na przejażdżkę rowerową. Po porannej kawie i zjedzeniu pomarańczowego ciastka z kremem- tompouce, zapakowaliśmy się w auto (wzięliśmy m.in materac, bo spaliśmy u znajomych) i pojechaliśmy do miejscowości obok, czyli Brielle. Wspomnę jeszcze o pchlim targu, których jest w tym dniu dużo, bo handlują nawet dzieci. Byliśmy na takim w naszym mieście.


Kupiłam sobie torebkę z Zary za 2€, trzy świece domowej roboty- trupie czaszki, a Pan Mąż dwie figurki chyba żołnierzy.




Rowery u znajomych już na nas czekały, wcześniej tam zostały. Jeździliśmy po różnych zakamarkach Brielle. Nie przeszkadzał nam nawet od czasu do czasu siąpiący deszcz.

Odwiedziliśmy np las, a w zasadzie lasek, który jest dedykowany zmarłym osobom. Dowiedziałam się, że osoby które nie mogą z jakichś powodów odwiedzać w ogóle albo często grobów swoich bliskich czy też przyjaciół, sadzą drzewo i przyczepiają tabliczkę upamiętniającą zmarłą osobę. Napisana jest na niej data urodzenia i śmierci, jakaś sentencja, czasem zdjęcie. Złapał nas wtedy deszcz, ale na szczęście jest tam altana, więc się schroniliśmy.



Po zrobieniu mnóstwa kilometrów, zaprowadzilismy rowery i wpadliśmy na pomysł wybrania się na piwo do pubu. Wypiliśmy po dwa piwa, jakieś kolorowe shoty i graliśmy w rzutki.

Na koniec w planie był grill elektryczny w mieszkaniu znajomych, bo już byliśmy głodni. Około północy poszliśmy spać a na drugi dzień, w niedzielę, wróciliśmy do domu. Szykujemy się na kolejne przejażdżki 🙂
Do następnego 🙂
