Jak już pisałam poprzednio, kot Skalpel zabił mi ptaka. Miałam parkę: samczyka Mundka i samiczkę Eluśkę. Niestety życie straciła Elusia. Samczyk nie mógł być sam, więc szukałam dla niego nowej partnerki.
Z tym, że oni naprawdę tworzyli parę. I nie byłam pewna, jak Mundek i czy w ogóle zaakceptuje nową samiczkę. Chciałam kupić taką koloru żółto – zielonego, bo tak wyglądała jego partnerka. Mundek jest niebieski. Rozmawiałam z szefem w pracy na temat hodowli falistych. Odradził mi zwykły sklep zoologiczny. Powiedział, że około 20 km stąd jest spore centrum ogrodnicze Tuincentrum Graka. Oprócz roślin i gadżetów ogrodniczych mają też hodowlę papug i innych ptaszków. Dostałam adres. Sprawdziłam w internecie i faktycznie: sprzedają „piorkowate” a do tego psie, kocie i ptasie gadżety i karmę. Pojechaliśmy tam w zeszły piątek po pracy, bo było otwarte do 21:00.


No więc ptaszków było do wyboru, do koloru. Mnie interesowały jedynie falki. W sklepie znajdowały się dwie klatki falistych. W jednej były mniejsze i smuklejsze a w drugiej bardziej puszyste, wyrośnięte, z mini czubami na łepkach. I do tej pory myślałam, że to ten sam rodzaj, z tym że jedne są bardziej wykarmione i starsze. Sprzedawca mnie poprawił i powiedział, że te większe to po prostu inna odmiana. Człowiek uczy się całe życie 🙂


Doszłam do wniosku, że kupię parkę. Z tych zwykłych, mniejszych. I tym razem samczyk jest żółto – zielony a samiczka biała. Do tego dokupiłam karmę i proso. Wybór karmy dla zwierząt jest tam ogromny.

Czy Mundek je zaakceptował? Na początku był w małym szoku. Patrzył, ale ćwierkał a nowe odpowiadały. Szybko je do lotów wypuściłem. Kot oczywiście wymaszerował na dwór. Parka od początku trzymała się razem, bo się znają z jednej klatki. Samiczka bez problemu dała się dotknąć. Mundek trzymał lekki dystans, ale raz dwa pokazał, gdzie wolno im siedzieć i jak wchodzić do klatki. Uczą się bez problemów. Dżentelmenem w stosunku do nowej damy, to on nie jest. Gdy biała jadła, ten ją dziobał, mimo że druga micha z karmą wisi. Bała się z nim jeść i uciekała do swojego kumpla. A gdy parka jadła razem, to Mundek oczywiście musiał się wtrącić. Pan Mąż mówi, że pokazuje nowym, kto tu rządzi. W tej chwili jest już spokój, nie kłócą się. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnią.
A kot jest z nami już tylko do końca tygodnia. Wraca do swoich właścicieli. Wakacje Skalpela dobiegają końca. A moje papużki będą mogły latać ile wlezie. Żeby nie było tak ładnie, to zrobiłam czarnemu diabłowi reklamę w internetach 🙂

Do następnego 🙂
