SÓL I PIEPRZ

Mieliśmy komplet solniczki i pieprzniczki. Małe, szklane buteleczki z napisami po angielsku. Przy przeprowadzce do nowego domu pieprzniczka się gdzieś zapodziała. Sól została, ale papugi sobie ją upodobały i się bawiły aż stłukły.

Pieprz od tamtej pory był w gotowych buteleczkach z Lidla a sól… No cóż, korzystaliśmy z większego pojemnika, do którego była przesypywana. Nie było to poręczne. W Actionie były toporne i niezbyt ładne rzeczy do przypraw. Więc standardowo w sobotę zrobiliśmy wypad do kringloopa. Tego, co zawsze. Naszego ulubionego. I standardowo wyszliśmy z torbą innych klamotów.

Pan Mąż wypatrzył komplet łyżek: sporych, głębokich, takich żeby się wygodnie zupę jadło. Ja dołożyłam komplet widelców, bo zawsze jakiegoś brakuje. To chyba kolejna rzecz po skarpetkach, która ginie. Wypatrzyłam też mały kosz piknikowy, ale bez zawartości. To nie jest problem, bo mamy już jeden duży z naczyniami. A ten jest fajny, poręczny. I znalazła się też mini solniczka szklana (przyda się) a ja zdecydowałam się na drewniany komplet na sól i pieprz. Stoi sobie teraz na chlebaku obok młynka z korbką do mielenia.

Miałam też komplet z kringloopa: cukiernicę i naczynie na mleczko do kawy. Wieczko cukiernicy niestety stłukłam ja i nie wyglądało to dobrze. Tym razem wyłożyli sporo nowego towaru i znalazłam nowy komplet.

Pan Mąż zainteresował się grami. Znalazł tarczę do rzucania lotkami. Kupił, bo chce grać. Jest używana, ale porządna bo metalowa. Brakuje lotek, ale można je kupić oddzielnie w internecie. Do tego dołożył grę w kółko i krzyżyk. Co ciekawe, dowiedziałam się, że w Holandii nazywa się to podobno: botter, kaas, eieren – czyli masło, ser, jajka. Oni to tu mają nazwy 🙂

Zajrzałam też na ciuchy. Grzebałam w spodenkach na lato i znalazłam kilka sztuk za kilka euro.

Nowych mebli też było sporo. Podobała mi się np ta kanapa. Będziemy niebawem wymieniać starą, z tym że szukamy z funkcją spania. Ta w kringloopie jest jednak za duża, no i bez tej funkcji. Ten stolik też wpadł mi w oko:

Dla wielbicieli zegarków, ramek na zdjęcia, biżuterii i pojemników kuchennych też się coś znajdzie:

Znalazłam też fajną dekorację w postaci drewnianych owoców na półmisku. Wyglądają o wiele lepiej, niż te plastikowe:

Na koniec coś, co mnie zaskoczyło. Chyba każdy dorosły zna kultową maszynkę do mięsa. Taką przykręcaną do stołu. Ręczną. Używała jej np moja babcia i ma do tej pory. My też taką posiadamy. Dostaliśmy od Pana Męża ojca i służy do dziś. Dobry sprzęt. Mały a mieli wszystko. W kringloopie też się znalazł. Wyglądał na mocno zużyty i wydawał się już raczej nie do użycia. Tylko ta cena… Nie przypuszczałam, że ta stara maszynka może kosztować aż 25€!

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz