Remigiusza Mroza chyba nie muszę przedstawiać, bo o ile dobrze pamiętam, pisałam o nim parę słów przy okazji opisu innej jego książki. Kolejny raz sięgnęłam po pozycję tego autora i nie zawiodłam się. A tę książkę pożyczyła mi znajoma.
Zacznę od tego, że nie wiedziałam o czym ona jest. Nie sprawdziłam w internecie opisu. Zazwyczaj zerkam na ostatnią stronę okładki i czytam, mimo że nie ocenia się książki po okładce. I tutaj był zonk. Dlaczego? Dlatego:

Tylko tyle. Stwierdziłam, że czytam w ciemno. Co tam. Przecież już wiedziałam że Mróz pisze dobrze. Na początek dowiedziałam się, że Langer to nazwisko głównego bohatera. Ma na imię Piotr i jest degeneratem i psychopatą jakich mało.

Akcja książki toczy się w Warszawie. Piotr jest bogatym biznesmenem i filantropem – pomaga uchodźcom z Ukrainy (tak, czasy współczesne). Posiada apartament na Mokotowie i willę w Aninie. Pewnego wieczoru, na przyjęciu charytatywnym, poznaje kobietę. Piękną, inteligentną i dobrze ubraną. Ma wobec niej makabryczne plany. Ale plany swoje a życie swoje. Kobieta zaintrygowała go. Langer jest również inteligentny, uważany za dobrego człowieka ze znajomościami. I jest też druga jego twarz: potwór w ludzkiej skórze.
Książka wciąga. Cały czas coś się dzieje. Uprzedzam, że jest napisana dosadnie. Dużo wulgaryzmów i opisów koszmaru. Langer jest jednym z tych bohaterów, których polubiłam, mimo że to totalny zwyrodnialec. Więcej nic nie napiszę. Fan kryminału i mrocznego thrillera powinien przeczytać 🙂
A tak na marginesie, to zajrzałam do mojego notesu, w którym zapisuję przeczytane książki. W tym roku szału nie ma, chociaż robię co mogę.

Do następnego 🙂

Mroza uwielbia moja mama. Ja wolę literaturę faktu.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Mnie jego książki też porwały 😁
PolubieniePolubienie