Ledwo się zorientowałam, że maj już zniknął i pojawił się nagle czerwiec. Czas leci bardzo szybko. Kończy się weekend i nastaje znowu piątek i sobota. Tego lata mam dopracowane plany.
Przede wszystkim urlop chcę wziąć w połowie sierpnia a nie jak to zazwyczaj bywało, we wrześniu. Potrzebuję dwóch tygodni wolnego, ale nie będzie to żadna wycieczka, czy inny odpoczynek. W tym roku postanowiłam przemalować ściany w salonie, zmienić drzwi do ogrodu i odnowić schody. Nowe dywaniki już kupione. Do tego muszę wyprać dywan i zamówić nową kanapę. Chcę sobie umościć gniazdo na jesień 🙂 Narazie lata w Holandii nie widać. Czasem wychodzi słońce, ale najczęściej są chmury i deszcz. Nasz ogród był elegancko odchwaszczony, ale po częstych ulewach cała roślinność wybiła ze zdwojoną siłą. Brakuje tylko małp i jakiegoś Tarzana.Ale to inny temat. Mam nadzieję, że chociaż w sierpniu trochę pogoda dopisze, żeby farby schły.

W telefonie mam mnóstwo screenów dotyczących koloru ścian i modeli kanap. Mam całe dwa miesiące, żeby wszystko kupić i przygotować się do roboty. W pracy wirus nadal się utrzymuje, ale tylko po jednej stronie szklarni. Planty są cały czas kontrolowane a chore wycinane. Szef nie chce uprawy likwidować, bo to czas i pieniądze. Wiadomo. Stare rośliny wypuściły odrosty i z nich będą rosły w górę nowe pomidory. W niektórych rajkach są cały czas jeszcze wycinane stare i chore owoce a potem znowu wypuszczone zostaną nowe i zdrowe. Co, co je wycinają (wybrane są trzy osoby) chodzą w specjalnych białych kitlach, żeby wirus nie rozprzestrzenił się dalej.

Pojawiły się też małe zielone liszki, które są żarłoczne jak dinozaury. Wyżerają dziury i trzeba bardzo uważać przy ważeniu skrzynek. Na sortowni muszę niemal każde pudełko sprawdzić. Zdarzają się też śmieszne okazy pomidorów:

W Lidlu pojawiły się gadżety do domu z motywami morskimi. Kiedyś pewnie bym się na nie rzuciła i kupiła, bo lubię ten motyw. Już dawno mi przeszło z pierdołami do domu, ale zdjęcie musiałam zrobić.


Spodobały mi się perfumy do prania. Aktualnie używam niebieskich, ale są też o zapachu wiosny czy lawendy. Według mnie dobra rzecz, bo pranie faktycznie pachnie. Lubię testować np nowe płyny do płukania.

Jakiś czas temu robiłam wpis o tym, co znalazłam w torbie za 3 euro w Lidlu. Wśród warzyw była zielona roślina podobna do jakiejś odmiany kapusty, sałaty. Nie wiedziałam co to, ale ludzie pomogli i już wiem, że nazywa się bok choy, czyli kapusta chińska. W moim ulubionym sklepie ogrodniczym jest też dział z warzywami i owocami. Znalazłam tam bok choy za 0,79 centów. Kupiłam dwie sztuki i poddusiłam z cebulą, czosnkiem, sosem sojowym i ostrygowym, czerwoną świeżą papryką. Kroi się tę kapustkę jak złoto i tak też smakuje. Polecam!





Oglądałam też tam piękne hortensje. Nie kupiłam żadnej, bo w ogródku mam posadzone już trzy. Poza tym za bardzo miejsca w tym buszu nie ma. Co nie znaczy, że nie miałam ochoty wziąć chociaż jednej…

Niedaleko naszego domu ktoś chyba obchodził jakąś imprezę. Nie wiem, czy to były jakieś urodziny (balonów z cyframi nie widziałam) czy jakaś rocznica, ale stała sobie napompowana różowa pani. Tutaj to normalne, że przed domem Holendrzy stawiają takie postaci.


Do następnego 🙂
