Bardzo lubię sklep Hema. Nie jest typową drogerią, bo znajdziemy w nim m.in artykuły papiernicze, ubrania a nawet można tam zjeść ciastko i napić się kawy. Ja tam zaglądam po maseczki.
Dawno mnie w Hemie nie było, bo nie mam do niej po drodze. Będąc w Schiedam, mijałam ten sklep i postanowiłam wejść i zobaczyć, co ciekawego jest w sprzedaży. Skierowałam się na dział kosmetyczny. A ten jest tam według mnie, dobrze zaopatrzony. Z tym, że nie znajdziemy produktów innych popularnych marek, bo sklep posiada markę własną. Uważam zresztą, że bardzo dobrej jakości.

Za 5€ możemy kupić nowość, czyli żele pod prysznic w musie, który jest ostatnio popularny. Polska drogeria Hebe posiada np kremy do rąk o tej konsystencji.

Lakiery, to w ogóle jakiś kosmos. Zawsze je oglądam, bo kolorów jest ogrom a i trwałość nie najgorsza.

A tutaj też nowość: różne rodzaje olejków do twarzy, np rozświetlające lub nawilżające. Skorzystałam z trzech testerów i wybrałam dwa olejki.
W internecie, w rolkach zobaczyłam krem, który wygląda bardzo ciekawie, a producent obiecuje, że jest to bomba nawilżająca. A że mój krem powoli się kończy, to stwierdziłam, że poszukam tego cuda w drogeriach internetowych. I tak odkryłam sklep https://nl.iherb.com/ Krem znalazłam, więc założyłam konto i jeszcze przejrzałam, co ciekawego drogeria oferuje. Asortyment duży i całkiem w przystępnych cenach.

Po prawej stronie jest „Power cream”, czyli to, co ma tak świetnie działać na skórę. Przykryty jest plastikowym wieczkiem, posiada szpatułkę a w środku znajdziemy turkusowy żel a w nim zatopione białe „kulki” kremu. Wygląda to ciekawie i całkiem przyjemnie pachnie. Po lewej nawilżający krem z witaminą E kupiony z myślą o Panu Mężu, bo ma przesuszoną skórę twarzy. Jest niemal bezzapachowy i dobrze się wchłania.

Uwielbiam mgiełki do twarzy. Ta po prawej ma piękny, kremowy zapach i zawiera collagen. Co jeszcze lubię? Aloes i miód. Zwykły miód często nakładam na twarz i jest to zbawienne dla skóry. Po lewej znajduje się serum z peptydami, miodem i kolagenem. W środku zaś, uspokajające i nawilżające serum z aloesem.

W Hemie kupiłam żel oczyszczający arbuzowy. Jeszcze nie używałam, najpierw skończę opakowanie żelu z Ziaji. Obok kolejna mgiełka – woda termalna.

Mam mieszaną skórę, więc testuję różne pudry matujące. Tego jeszcze nie używałam. Czeka na swoją kolej. W środku olejek- primer rozświetlający z witaminą E. Będę go używać jedynie na policzki. Obok kremowe mleczko o zapachu różanym. Nie przepadam za tym zapachem, ale ten jest naprawdę delikatny a sam kosmetyk świetnie nawilża.

Nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła masek w płachcie i lakierów do paznokci. Ostatnio mam fazę na różne odcienie czerwieni. Zresztą jest to jeden z moich ulubionych kolorów na paznokciach. Klasyka jest zawsze dobra. Latem lubię też odejść od ulubionych barw i trzaskam pazury np na niebiesko. Ten kobaltowy jest piękny 🙂

A to turecki sklep z kosmetykami do włosów. Natknęłam się na niego w Schiedam. Chętnie wrócę. Kupiłam maskę poprawiającą kondycję włosów. Już wypróbowałam i jestem zadowolona. Nie pachnie rewelacyjnie kremowo, ale dobrze nawilża włosy. Z reguły mam puszące się włosy na końcach, czego nie lubię. Ta odżywka je wygładziła. Znalazłam też olej kokosowy. Nie używam w kuchni. Smaruję się nim. Jest to jedna z lepszych rzeczy, jakie odkryłam dla swojej skóry. Pomaga w nawilżeniu, zadrapaniach, pieczeniu skóry. Po prostu ją wycisza. Dla mnie- rewelacja.

Do następnego 🙂
