HOTEL W ZAANDAM

W sobotę wybraliśmy się na zwiedzanie. Padło na miejscowość Zaandam i słynny hotel Inntel. Z tym, że nie było to oglądanie całej miejscowości, bo chciałam tylko zobaczyć ten budynek. W planach był skansen z wiatrakami.

Ten weekendowy wypad podzielę na trzy części, bo każda zasługuje na osobne wpisy. Najpierw opiszę wyżej wymieniony hotel (znalazłam trochę informacji w wikipedii), potem zrobię wpis o słynnym skansenie a na koniec poświęcę chwilę na opisanie najbardziej znanych holenderskich butów, czyli sabotów.

Inntel, to 4- gwiazdkowy hotel. Otwarty został 18 marca 2010 roku, czyli nie jest najstarszej daty. Jego fasada składa się z nagromadzonych prawie 70 oddzielnych domków. Budynek został zaprojektowany przez Wilfrieda van Windera. Zastąpił on wcześniejszy hotel, który był otwarty w 1986roku. Teraźniejszy budynek witał gości już 12 marca, a więc kilka dni przed oficjalnym otwarciem. Ciekawostka: obok hotelu znajduje się sztuczny wodospad.

Hotel znalazł się na szczycie listy 12 najbardziej wyjątkowych hoteli na świecie, sporządzonej przez CNN. Próbowałam znaleźć ten konkretny ranking, ale niestety nie udało się. Znalazłam np ten: https://turystyka.wp.pl/najbardziej-nietypowe-hotele-na-swiecie-6101276186330241g  Z wyjątkiem jednego domu, reszta jest w kolorze zielonym. Ten pozostały ma kolor niebieski i symbolizuje słynnego malarza Moneta- widać na zdjęciu powyżej. Wokół projektu wybuchła afera, gdy van Winder został oskarżony o plagiat przez innego architekta- Sjoerda Soefersa.

Hotel robi naprawdę duże wrażenie i podobno ma 40 metrów wysokości. Na dole mieści się restauracja. Wokół hotelu, znajduje się deptak, sporo knajpek i kawiarni oraz różne sklepy. Obok stoi ratusz z ciekawie wyglądającym zegarem. I te wszystkie budynki są w tej samej kolorystyce, co Inntel. Wygląda to trochę jak z bajki.

Sporej wielkości zegar.

Auto zaparkowaliśmy na parkingu podziemnym na przeciwko słynnego Primarka. Nie zwiedzaliśmy całego miasteczka. Weszliśmy tylko do sklepu z pamiątkami, bo jak zwykle musiałam mieć magnes z tego miejsca. Spędziliśmy tam tylko około godziny i pojechaliśmy dalej, czyli do skansenu Zaanse Schaans. Ale o tym w kolejnym wpisie 🙂

Pan Mąż robił mi zdjęcie. Jestem za tym facetem 🙂

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz