NOWY KOLOR STOLIKA

Już dawno temu ubzdurało mi się, że chcę mieć stolik za oparciem kanapy, na nim sporych rozmiarów lampa, jakiś kwiatek… Coś na wzór tych amerykańskich salonów w filmach. No i mam taki stolik.

Kanapa nowa dopiero przyjedzie. Musi być nowa, bo ta teraźniejsza jest już mocno przetarta, zniszczona. Nie będzie mi pasowała do nowego koloru ścian. Stolik (nazywany tutaj  „side table”), jest używany, ale w dobrym stanie. Znalazłam go nigdzie indziej, jak na Marketplace za całe 12€. Do tego blisko, bo okolice Rotterdamu. Jest dokładnie taki, jaki mi odpowiada, czyli dwie szuflady i półka na dole. Jedynie kolor mi nie odpowiadał, bo nie lubię białych mebli. Ale od czego są farby. Kupiłam puszkę czarnej, matowej farby w Actionie i zabrałam się za zmianę koloru.

Pogoda jeszcze dopisuje, więc szybko wszystko schło. Aby zakryć całkowicie biel, musiałabym pomalować go jeszcze raz. Stwierdziłam, że zostawię tak, jak teraz, czyli z lekkimi przetarciami nawiązującymi do stylu shabby chic. Nie wygląda przez to tak piekielnie czarno. Szuflady też poszły tym stylem.

Środek zostanie brązowy.

W korytarzu wisiało lustro w jasnobrązowej ramie, co z kolei nie pasowało mi do tapety. Od razu wiedziałam, że ją przemaluję.

Następny etap, to schody na piętro i strych. Dzisiaj zdzierałam papierem ściernym klej po dywanikach. Ciężka robota, ale poszło całkiem dobrze.

Nawiążę jeszcze do miejscowości, w której kupiłam ten stolik. Wygląda ona na dzielnicę Rotterdamu, ale to oddzielne miasteczko, bardzo spokojne i zielone. Znajduje się tam np rondo na środku którego tryska fontanna. Niestety nie miałam możliwości zrobienia zdjęcia. Zauważyłam też, że miasteczko przypomina trochę przedmieścia miast w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o sporych rozmiarów domy, trawniki przed nimi i nie takie małe auta. Oczywiście wszystko dużo mniejsze w porównaniu do amerykańskiej rzeczywistości, ale trochę podobne.

Zdjęcia nie oddają całego wyglądu tego miejsca, ale mnie od razu nasunęła się myśl, że podobnie wyglądają amerykańskie przedmieścia. Nawet ulica, jak na holenderskie standardy, była dosyć szeroka 🙂

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz