SZUKAM KLOSZA

Sprzątałam ostatnio porządnie kuchnię. Omiatałam kąty z pajęczyn szczotką z piórkami na kiju. Zahaczyłam oczywiście też o lampę u sufitu. Nie podoba mi się ona ogólnie. Dlaczego? Już wyjaśniam…

Jest ona w nowoczesnym stylu- ma małe trzy lampki połączone czymś w rodzaju drutu. Nie potrafię tego dobrze opisać. W każdym razie wiszą tam często pajęczyny i osiada dużo kurzu, co jest trudne do usunięcia. Dodatkowo owe lampki posiadają małe, granatowe klosze, co niestety daje słabe światło. Przy odkurzaniu coś uszkodziłam i przy włączaniu światła nic nie działało. Pan Mąż, elektryk sprawdził i powiedział, że po prostu uszkodziłam coś w tym kloszu, bo styki działają. To był dobry moment, żeby jechać do kringloopa i poszukać jakiegoś prostego i jasnego klosza. I niestety nie było nic, co mi się by podobało. Ale oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami.

Najpierw zapakowałam do koszyka stojącą lampę z trzema małymi kloszami imitującymi kwiaty. Ma ona regulowaną moc oświetlenia. Żarówki są dla mnie za jasne jednak. Dają ostre, białe światło. Wolę żółte, ciepłe. Zresztą w jednej lampce żarówki brakuje. Wymienię je w najbliższym czasie. Lampa stanęła na stoliku za kanapą w salonie.

Sklepy powoli (a w zasadzie szybko) zapełniają się ozdobami na Boże Narodzenie. W kringloopie oczywiście też już są bombki i inne takie. Nic z tych rzeczy nie kupiłam, bo mam tego całe mnóstwo w pudłach na strychu. Zresztą nawet jeszcze nie myślę o ozdabianiu domu na święta. Za wcześnie.

Stałam dłuższą chwilę przy filiżankach. Lubię pić kawę i herbatę z kubków. Ale czasem sięgam po filiżankę. Mam ich kilka+ serwis do kawy. Wpadła mi w oko jedna sztuka za 0,50 centów.

Pan Mąż natomiast wypatrzył gąsiora i kupił, bo stwierdził, że będzie robił wino. Ja w tym czasie oglądałam karafki.

Na półkach stały też komplety kuchenne na np cukier, mąkę i inne przyprawy, sosjerki i doniczki. Podobała mi się tylko jedna- zwykła, biała i kupiłam. Dlatego, że kupiłam też nową roślinę  🙂

Pan Mąż wygrzebał pudełko z domkami i budynkami, z których tworzy się makietę kolejową. Kosztowało to chyba 15€ i oczywiście kupił, bo się pewnie przyda.

Łupy okazały się udane, mimo że wyszłam bez klosza do kuchni. Co ciekawe, coś się załączyło i światło zaczęło działać. Ale to nie znaczy, że go nie zmienię. Planuję jechać do kringloopa do Rotterdamu. Widziałam na TikToku, że jest naprawdę ogromny. Kolejnym, jest całkiem spory w Delft.

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz