SPOTKANIE

Mało mnie na blogu, nie mam głowy do wpisów, bo w pracy natłok obowiązków. Nie lubię pracować w soboty, ale niestety o tej porze roku tak często bywa. Mieliśmy wreszcie wolny weekend. I postanowiliśmy go wykorzystać na maksa.

Nadrobiłam porządki domowe a Pan Mąż wreszcie ogarnął swoje klamoty do sklejania modeli. Jego stolik wyglądał, jak wysypisko śmieci. On oczywiście tak nie uważa. Posprzątał ten swój bajzel, bo zaprosiliśmy do ciebie dobrych znajomych, którzy za tydzień zjeżdżają do Polski i na tę chwilę nie wiedzą jeszcze, czy wracają do Holandii w przyszłym roku. Dobrze, że też mieszkają w województwie łódzkim, więc jest szansa spotkania, gdy będziemy w Polsce na urlopie. Oczywiście takie spotkanie nie mogło się obyć bez dobrego jedzenia.

Ja zrobiłam bigos, bo od jakiegoś czasu za mną chodził. Mieszałam w garze od czwartku. Do tego doszły trzy rodzaje serów z pomidorkami koktajlowymi i czosnkiem.

Witek przygotował mule w sosie. Umie je dobrze przyrządzać, bo nauczył go szwagier – Włoch. Jedliśmy je rękoma prosto z gara. Były pyszne. Pan Mąż niech żałuję, że nie lubi owoców morza.

Sylwia zrobiła rollsy z ciasta francuskiego. Nie posiadam wałka (w sumie nie wiem dlaczego) więc pomogła butelka z winem.

Zrobiła dwa rodzaje nadzienia: jedno z szynki+ dodatki a drugie łosoś wędzony+ dodatki, ale niestety pamiętam tylko, że dokładała suszonych pomidorów. Zapiekła to w piekarniku i jedliśmy na ciepło. Były bardzo dobre.

Zapijaliśmy to winem i piwem. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, na różne ciekawe tematy. Wieczór minął nam wesoło. Takie wspólne gotowanie a potem jedzenie, jest naprawdę dobrą zabawą i mam nadzieję, że powtórzy się jeszcze nie raz. Na drugi dzień czekał na nas rosół, który ugotowałam już w sobotę.

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz