PIĄTE URODZINY BLOGA, MAŁE „WIOSENNE PORZĄDKI”+ KILKA POLECAJEK

Zupełnie zapomniałam, że to w lutym zaczęłam pisać swoje wywody w internecie. I nawet nie wiem, że to był 22 lutego. Dobrze, że WordPress o tym pamięta i dostałam dzisiaj tę informację. Uczciłam ten dzień sprzątaniem.

Chyba pierwszy raz od kilku lat, luty jest dla mnie do zniesienia. Nie mam jakiejś chandry, nie snuję się po tym ziemskim padole jak zombie, normalnie śpię, tylko czasem dopada mnie ból głowy. Ten miesiąc pędzi ku końcowi chyba szybciej, niż inne. Na dzisiaj zaplanowałam sobie większe sprzątanie niż zwykle w weekend. Zawsze na wiosnę robię duże porządki w domu i pozbywam się klamotów i dupereli. To oczyszcza umysł. Ja się wtedy naprawdę lepiej czuję. Do wiosny jednak chyba jeszcze cztery poniedziałki, ale to nic. Już zaczęłam działać i idzie mi całkiem dobrze.

Zaczęłam od miejsca, które najmniej lubię sprzątać – łazienki. Dobrze, że w tygodniu naoglądałam się filmików, jak to babki doprowadzają do porządku m.in łazienki. Wszystko oczywiście w przyśpieszonym tempie. Mnie oglądanie usuwania bajzlu relaksuje, mimo że może głupio to brzmi. Poza tym, wtedy naprawdę chce mi się sprzątać i mam na to siłę i ochotę. No więc, w łazience było trochę rzeczy, które już nie były mi potrzebne. Wyrzuciłam to i owo a szafki i kosze poszły do mycia porządnego w wannie.

Umyłam też pędzelki i blendery do makijażu. Nigdy nie mogę się zmobilizować żeby robić to częściej. Mam kilka nawyków, ale mycie akcesoriów do make upu i porządek w szafie, to dla mnie inny wymiar. Ale pracuję nad tym. Jest progres, bo ubrania już ułożone.

Szczotki do włosów a dokładniej, ich mycie, to też ważna rzecz. Wreszcie znalazłam prosty sposób na pozbycie się z nich starych kłaków i kurzu. Włosy usunęłam zwykłą wsuwką, nałożyłam mydło w płynie i w ciepłej wodzie szorowałam szczoteczką. Po opłukaniu jest jak nowa 🙂

Wstawiłam też dwa prania, odkamieniłam czajnik octem (muszę to robić zdecydowanie częściej), przesadziłam kwiatka i na koniec, po wytarciu wszędzie kurzu, umyłam podłogi. Zdecydowanie lepiej się siedzi w czystym domu. I w tym momencie kolejny raz polecę patyczki zapachowe z Lidla. Mam nadzieję, że nie znikną z półki, bo ten zielony zapach jest dla mnie idealny. Poza tym czuć go nie tylko w jednym pomieszczeniu.

Muszę też wspomnieć, że zrobiłam czystki w lodówce, którą umyłam. Dawno nie było kotletów mielonych. Do mięsa dodałam szpinak, starty cheddar, cebulę, jajko i przyprawy. Kotlety obtaczane były w bułce tartej zrobionej z czerstwych kajzerek, które odłożyliśmy. Pan Mąż odpalił maszynkę i zmielił je na pył. Kotlety wyszły pyszne.

Nie lubię obierać i kroić cebuli. I nie tylko z powodu płaczu. Po prostu mnie ta czynność wkurza i tyle. Tak, jak obieranie ziemniaków. Na szczęście, w takich momentach przypominam sobie o małym sprzęcie kupionym kiedyś w Lidlu. Co ja bym bez tego zrobiła… Ten mały pojemniczek z nożykami, jest w siekaniu cebuli niezastąpiony i efektywny. Robi miazgę z warzywa jaką chcemy, pociągając za sznurek. Polecam.

Ostatnio w pracy odkryłam kanał na YouTube, który mnie bardzo wciągnął. Nazywa się „Bez tajemnic” i prowadzi go Dymitr Błaszczyk, który zaczął od kanału „Sprawdzam jak…” Zresztą bardzo lubię tego gościa i jego programy na YouTube, bo jest rzetelny, szczery i z przyjemnością się go słucha. „Bez tajemnic”, to wywiady z różnymi ludźmi, z różnymi zawodami, historiami czy przygodami. Możemy poznać np pracę striptizerki zza kulis, sprzątacza, który jeździ śmieciarką, kierowcę tira, szefa kuchni, byłego/ byłą świadków Jehowy (co bardzo polecam) lub historię dziewczyny, której matka cierpi na chorobę tzw „zbieractwo”. Ja w tej chwili jestem w trakcie słuchania wywiadu z dziewczyną, która tańczy w burlesce. Wklejam tutaj link do fanów historii Czarnobyla, bo Dymitr rozmawiał także z chłopakiem, który czuje się tam, jak w domu i opowiada bardzo ciekawie o tym miejscu, obalając przy okazji różne mity. Naprawdę warto posłuchać: „Mutanty z Czarnobyla” https://m.youtube.com/watch?v=9kUGamxo710&t=16s&pp=ygUWYmV6IHRhamVtbmljIGN6YXJub2J5bA%3D%3

„Muminki. Wielki słownik obrazkowy polsko- angielski”. Tak, natknęłam się na takie coś. Jestem wielką fanką Muminków a zobaczenie Doliny Muminków, to jedno z moich marzeń, które mam nadzieję, że się spełni. Chciałam kupić tę książkę, ale jest niestety w tym momencie niedostępna. Ale nic to. Będę szukać i polować.

Za to na stronie przekroj.org natknęłam się na wywiad z Sophia Jansson, która jest bratanicą i spadkobierczynią Tove Jansson. Dla fanów trolli nie lada gratka 🙂  https://przekroj.org/sztuka-opowiesci/male-trolle-i-wielka-tove/

Simonila.pl to firma, która szyje piękne pościele. Natknęłam się na TikToku i zaczęłam obserwować. Oprócz poszewek w fantastyczne wzory, są też muślinowe piżamy. Nie ma opcji żebym z Polski wróciła bez kompletu w czarno- białe paski 🙂

Na koniec aplikacja, która zdobywa mnóstwo zwolenników i która została mi polecona. Zainstalowałam i nie żałuję.

Billin, to coś w podobie TikToka, ale dużo spokojniejsze. Mam na myśli to, że na tej platformie nie znajdziemy mnóstwa głupich i niepotrzebnych  filmików. Są tam tylko tzw „polecajki”. Po zainstalowaniu, wybieramy kategorie, które nas interesują i wtedy wyświetlają się tylko profile, jakie potencjalnie możemy zaobserwować. Dotyczą rzeczy, które chcemy oglądać. Nie zamykamy aplikacji przebodźcowani. Sami oczywiście też możemy publikować i komentować. Wydaje mi się, że ta aplikacja nie jest jeszcze opanowana przez różnej maści (niekoniecznie zawsze mądrych) influencerów. Warto zajrzeć.

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz