„JUŻ NIKT MNIE NIE SKRZYWDZI” – Marcel Moss

„Mieszkanie bez książek ciemniejsze jest, niż bez lampy”- Henryk Sienkiewicz. Zaczynam wpis cytatem, ponieważ wczoraj był Światowy Dzień Książek, który przeoczyłam. Z racji tego, dzisiaj napiszę kilka słów o thrillerze, który przeczytałam jakiś miesiąc temu i czekał w kolejce do bloga.

Tą książką Marcel Moss dał czadu. O tym jak dużego, może świadczyć to, że czytałam na raty. Nie mogłam przebrnąć przez niektóre sceny, opisy, bo tak były ciężkie. Mój mózg stawał dęba. Podobnie miałam z „Chłopkami”. Słucham podcastów kryminalnych i są tam opisane sceny znęcania się psychicznego, fizycznego i morderstw. Ale nie tak dobitnie (bo czasem w źródłach jest mało informacji a czasem podcasterzy po prostu oszczędzają szczegółów), jak w tym thrillerze. Autor się nie cackał z opisami. Jest to mocny thriller z domieszką psychologii i kryminału.

Warszawski licealista Maks Hajder w trakcie rodzinnej kłótni wpada w szał i atakuje nożem domowników. Jego rodzice giną na miejscu, a młodszy brat w stanie krytycznym trafia do szpitala. Przybyłe na miejsce służby zastają Maksa siedzącego spokojnie na podłodze i otoczonego zakrwawionymi ciałami. Sprawia on wrażenie, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, co zrobił.

Tydzień po zatrzymaniu, Maks targa się na własne życie i zapada w śpiączkę. Gdy odzyskuje przytomność, początkowo nie potrafi przypomnieć sobie szczegółów tamtego tragicznego dnia. Prowadzący śledztwo i zmagający się z medialną presją policjanci, próbują ustalić, dlaczego spokojny, lubiany i pochodzący z dobrego domu nastolatek dopuścił się tak potwornej zbrodni. Gdy Max odzyskuje wreszcie pamięć, przenosi ich do mrocznego, toksycznego świata pełnego fizycznych i psychicznych tortur, których dopuszczał się na nim ojciec. Przerażeni śledczy odkrywają, jakie dramaty latami rozgrywały się za zamkniętymi drzwiami okazałego domu Hajderów. I mają wątpliwości, czy Maks jest z nimi szczery.

Co tak naprawdę wydarzyło się tamtego dnia? Czy Maks mówi prawdę? I czym jest tajemnicza organizacja o nazwie Armia Pokrzywdzonych, której członkowie samodzielnie wymierzają karę sprawcom przemocy wobec nastolatków?

Ta książka jest naprawdę wstrząsająca. Przynajmniej na mnie zrobiła takie wrażenie. Piorunującego efektu dodają przypisy do rozdziałów, które pokazują czytelnikowi wyniki badań, które opisują dramaty dzieci i młodzieży. Dotyczy to m.in przemocy, cyberprzemocy, zabójstw czy samobójstw. Jest to zatrważające. Mimo, że główny bohater wydaje się być antybohaterem, to od razu poczułam do niego sympatię. Dlaczego? Bo jest to dramat nastolatka, któremu przez nieszczęśliwy wypadek, ojciec zgotował okrutny los. Zresztą nie tylko jemu… I pomyśleć, że takie historie zdarzają się na świecie naprawdę… Końcówka jest świetna. Polecam, ale dla ludzi o mocnych nerwach.

„Właściwym celem książek, jest zmusić umysł, żeby myślał po swojemu”- Cecil Morley

„Czytanie jest dla umysłu tym, czym gimnastyka dla ciała”- Richard Steel

A teraz coś trochę z innej beczki. Ostatnio czytałam klika artykułów w magazynie „Przekrój”. Jeden z nich był o japońskich, pojedynczych słowach, które opisują różne sytuacje. Nie ma polskich odpowiedników. Jeden wyraz przykuł moją uwagę: „tsundoku”.

Tsundoku- z jednej strony chodzi o kupowanie i gromadzenie stosów książek, których nie przeczytaliśmy a z drugiej, o same te stosy. Tsundoku, to w najlepszym wypadku miłość do literatury, która każe nam nabywać coraz to nowsze pozycje, w najgorszym zaś – pewna odmiana książkowego zbieractwa, a więc coś w rodzaju natręctwa lub manii. Czyli wypisz, wymaluj- u mnie występuje tsundoku 🙂

„Temu, kto lubi książki, nigdy nie zabraknie wiernego przyjaciela”- Władysław Orkan

„Kto czyta książki, żyje podwójnie”- Umberto Eco

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz