…czyli wpis o tym, co tym razem wyszperałam w kringloopie. Być może to pokazywanie rzeczy z drugiej ręki, które można upolować za centy, jest trochę nudne, ale chcę tutaj czasem pokazać, że nie warto kupować tylko nowe. Przecież bardzo często rzeczy z drugiej ręki mają świetną jakość i przede wszystkim nie są obciążeniem dla portfela.
A poza tym nie od dziś wiadomo, że można znaleźć perełki. My pół swojej chałupy umeblowaliśmy i wyposażyliśmy właśnie w takie używane meble czy rzeczy do kuchni. Wiem też, że często nikt nie ma tego, co ja. Ostatnio nawet swojej mamie lampki nocne zawiozłam, bo stwierdziła, że nie może znaleźć żadnej, która by jej się podobała. Poza tym, ona ma fazę na lampki. Ja miałam na deski do krojenia a teraz na szklane słoiki do kuchni.

Używam nasion chia i siemienia lnianego Anię chcę żeby to się w szafce rozsypało, bo by był nie lada problem. Dlatego wybrałam się do kringloopa po pojemniki. Od razu znalazłam dwa niewielkie na metalowy zatrzask i już nic się nie wysypie.

Było sporo nowości. Bardzo podobał mi się serwis obiadowy. Z tym, że każdą rzecz można było kupić oddzielnie. I żałuję, że nie wzięłam cukiernicy, pojemnika na mleczko do kawy i sosjerki. Znalazłam też fajny letni komplet np na lemoniadę: karafka i kilka szklanek. Mam nadzieję, że gdy pojawię się tam w sobotę, to jeszcze te rzeczy będą.


Teraz kilka słów o tym, co kupiliśmy. Bo oczywiście oprócz wspomnianych wcześniej słoiczków, nie wyszłam z niemal pustym koszykiem. Nabyłam lampkę, która wygląda bardzo oryginalnie. A że ja uwielbiam rozstawione małe lampki z ciepłym światłem (tak, jak moja mama), więc ta stoi wysoko na kredensie w salonie. Ma ona wiklinowy abażur a podstawa, to plastry drewna.

A skoro mowa o świetle, to nie mogło zabraknąć metalowego świecznika do salonu, bo świeczki też lubię zapalić. Do tego dwie filiżanki w arbuzy, które jadą do Polski.


Na koniec coś, co wypatrzył Pan Mąż. Z Polski przywieźliśmy torbę brzoskwiń. Część zjadłam (a miały być kompoty w słoikach) a część Pan Mąż wziął na wino. Już jakiś czas temu kupił w kringloopie balon i teraz stwierdził, że z tych owoców spróbuje coś stworzyć. Na tę chwilę, wino się dobrze tworzy a my mamy w domu piękną karafkę, do której trunek będzie przelany. Ma ona metalowy „dziób” i prezentuje się ekstra. W sklepie jest zawsze mnóstwo tego typu naczyń, ale t była najpiękniejsza.

A tu oto taki fotel na przyciski, które regulują oparcie 🙂

Do następnego 🙂
