Znowu mi odwaliło z ogródkiem, a obiecałam sobie, że nie będę szaleć i posadzę w ogrodzie minimum. Gdzie tam… Poczułam wiosnę i znalazłam się w Aralii.
W tym roku poszłam o krok dalej i zaczęłam siać warzywa i zioła. Uwielbiam jarzyny. Oglądać i jeść. Kupiłam mnóstwo nasion i część już wysiałam. Reszta czeka na kwiecień i maj. Dodać muszę, że jakieś kwiatki też są.

Pozbierałam wytłaczanki po jajkach i rolki po papierze toaletowym (pomysł z TikToka), napełniłam ziemią i wsiałam nasiona m.in pomidorków koktajlowych, koperku i bazylii. Postawiłam to wszystko na parapecie w pokoju i na tę chwilę wyszedł już koperek. Potem to wszystko pójdzie do ogrodu.

Pojechałam też po pracy w okolice Rotterdamu, żeby kupić dwie drewniane skrzynki po owocach. Znalazłam je na Marktplaats. W centrum ogrodniczym kupiłam kilkadziesiąt litrów ziemi i napełniłam owe skrzynki. W jednej rosną już zioła, które przetrwały od zeszłego roku a w drugiej znajduje się cebula dymka i pietruszka (nać).

I bym nie była sobą, gdybym do wózka nie włożyła dwóch małych bukszpanów, które teraz rosną w donicach przed domem, forsycji, czyli tzw złotego deszczu i pachnącego żarnowca.

W ogródku usunęłam chwasty, spulchniłam ziemię i zrobiłam przegląd. Hortensje wypuszczają nowe listki, podobnie i róża. Mam nadzieję, że mszyce ją w tym roku oszczędzą. Goździki jak zwykle kwitną, podobnie jak żonkile. Tulipany wyszły, ale nie wiem, czy zakwitną. Ogólnie nie jest źle.

Do Aralii pojechałam sama, bo chciałam w spokoju oglądać rośliny i zrobić zdjęcia. To był dobry pomysł, ale już targanie samej ciężkich worków z ziemią, już nie bardzo, ale jakoś dałam radę. W centrum głównym motywem przewodnim było już lato i wakacje. Na początku zajrzałam na stoisko z morskimi dekoracjami. Piękne są, jak np te drewniane koniki morskie:

Motyw cytrusów też był. Oprócz sztucznych drzewek, oglądałam szklanki, półmiski i inne miseczki z owocami pomarańczy i cytryn.

Na dziale roślin do ogrodu, dominowały bratki, fijołki, i jeszcze wczesnowiosenne żonkile, hiacynty. Ogrom kolorów sprawił, że miałam obłęd w oczach i z tego wszystkiego zapomniałam podjechać do miejsca, gdzie wyrzuca się stare i niepotrzebne rzeczy, żeby pozbyć się klosza z kuchni. Innym razem.




Do następnego 🙂
