ZAKUPY Z TEMU, CZYLI HITY I KITY

Jak zwykle trochę mnie poniosło z zakupami na Temu. I tym razem miałam niespodziankę,  bo zapomniałam dokładnie co zamówiłam.  Na paczkę czekałam ciut dłużej,  niż zazwyczaj.

Od razu zaznaczę,  że zdjęcia są zrobione w drugą stronę,  bo do tej pory zaprzyjaźniam się z nowym telefonem. Jednak w Xiaomi wszystko wydawało się prostsze. Przejdźmy zatem do meritum. Początek był taki, że szukałam czegoś do mycia okien na zewnątrz.  Holenderskie okna mają to do siebie, że nie otwierają się do wewnątrz.  Irytuje mnie to, bo lubię je myć a nie mogę.  O ile na dole- okno kuchenne, czy w salonie umyję,  tak na piętrze jest dupa wołowa. Koleżanki siostra kupiła sobie specjalne urządzenie  na magnes. Pewnie każdy kojarzy, jak to działa.  Z jednej strony gąbką myje się wewnątrz a strona z magnesem przesuwa się w ten sam rytm na zewnątrz.  Tak to mniej więcej działa.  No więc,  ja też chciałam to „magiczne” urządzenie mieć,  tym bardziej, że koleżanka mówiła,  że jej siostrze się to super sprawdza.

Znalazłam to „cudo” na Temu i oczywiście obejrzałam też inny towar. I tak do koszyka trafiło np kilka ubrań:

Np takie koszulki na ramiączkach.  Pakowane po 3 kolory w dwóch paczkach. Białe,  czarne, szare. Jedne z guzikami na przodzie, drugie bez. Potrzebowałam takie pod bluzy. Podobają mi się. 

Kiecka, która na zdjęciach wyglądała dużo ładniej.  Po pierwsze, miała cieńszy materiał i splot. Po drugie ładniejszy był też kolor. Ten jest jakiś mdły.  Ogólnie długość jest ok. Ta sukienka pasuje bardziej zimą do kozaków.  I będzie potrzebny pasek.

Maseczki w płachcie marki Sadoer. Lubię je, są dobre. Do tego moja nowość,  czyli japoński szampon i odżywka.  Japońskie kosmetyki są ostatnio popularne w rolkach na Facebooku. Otwarłam te do włosów.  Zapach delikatny, kremowy. Przy otwarciu pompki nie dało się uruchomić.  Otwarłam całkiem.  Tego zapachu już nie czułam.  Włosy zaś były po użyciu miękkie i łatwo się rozczesały. 

Nie mogłam się oprzeć kolczykom i o dziwo w złotym kolorze. Do tego opaska z kokardą w groszki na lato. Plus 3 duże spinki (jedną miałam akurat już we włosach), z których jestem zadowolona, bo moje kudły są grube.

I moje ostatnie odkrycie, czyli refleksologia.  Znalazłam skarpety z oznaczeniami narządów i dołączone do nich plastikowe masażery.  Lubię masaż stóp.  I wierzę,  że odpowiednie uciski na stopach odpowiadają poszczególnym narządom w ludzkim ciele. Myślałam nawet nad kursem refleksologii.  Życia mi braknie na moje pomysły 🙂 A to okrągłe coś,  to podwójne lusterko z motywem „Obcego ” i „Predatora”. Pan Mąż dostał podkładkę przed laptopa też z tą parą alienów.  Bardzo dobra jakość. 

I wiadomo: wyklejanki do scraapbookingu.  Mam np motyw książek,  pór roku, jedzenia i roślin, w tym tulipanów. Już zrobiłam kilka kolaży.  Idzie mi całkiem dobrze, zapełniam kolejne strony.

I teraz hit nad hity, czyli urządzenie do mycia okien. Siostra koleżanki kupiła duże.  Ja też,  a przynajmniej tak wyglądało na zdjęciach.  No i cóż…

Mam sprzęt jak się patrzy 😆 Mam też trzy opcje do wyboru: wleźć na drabinę i myć okna samodzielnie (co odpada, bo się boję wysokości), myć pół dnia okno tym czymś, albo zamówić firmę, która się w tym specjalizuje.  I chyba zostanę przy trzecim pomyśle  🙂

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz