MINĄŁ PAŹDZIERNIK

Wpis podsumowujący trochę z opóźnieniem, bo już 5 listopada. Ale to nic, trochę zdjęć się nazbierało 🙂 Czekałam na te krótsze dni i długie ciemne noce. Nadeszły!

Chyba tylko ja się na ich widok cieszę. W Holandii pada i wieje. Wszyscy marudzą, bo po  złotej jesieni nie ma śladu. Wszyscy marudzą, bo deszcz. Bo nie ma słońca… Odnoszę wrażenie, że niektórzy są nawet zaskoczeni tą jesienią i taką pogodą. I nie piszę tutaj o ludziach, którzy są pierwszy raz w Holandii. Taka jest przecież kolej rzeczy: 4 pory roku i ta trzecia pora tutaj właśnie tak wygląda. Nic nowego.

W Lidlu można było kupić mini dynie i tykwy w pudełkach, ale ja z tego w tym roku zrezygnowałam. Cebulki tulipanów, narcyzów, żonkili też były, żeby na jesień wsadzić do ogrodu. Nie kupiłam, bo nawet nie mam już na nie miejsca a nie bardzo pamiętam, gdzie posadziłam wcześniejsze tulipany.

Nasi dobrzy znajomi przed końcem sezonu zjechali już do Polski. Tam mają dom, nastoletniego syna i swoje sprawy. Trochę szkoda, bo się naprawdę zakumplowalismy. Jest to małżeństwo po 40tce. Rozmowy ze starszymi ode mnie ludźmi bardziej mi odpowiadają. Przed wyjazdem byli u nas na pożegnalnym winie. Przynieśli ze sobą owoce morza z Jumbo i wyczarowali pyszny makaron. To było niebo w gębie. Gdy wrócą, poproszę o powtórkę 🙂

Sąsiedzi, jak to o tej porze roku, buszowali po polu, bo były wykopki ziemniaków. Czasem zbierają też cebulę. Rolnicy pozwalają brać za darmo, to czego nie zebrała maszyna. Dostaliśmy pełną torbę kartofli 🙂

Kanał pokryty rzęsą wodną

Na stronie, którą lubię przeglądać – demotywatory pl pojawiają się ostatnio ankiety. Biorę w nich udział, bo czasem pytania są bardzo ciekawe. Np to:

Ja zaznaczyłam sos grzybowy. Jak jesień, to grzyby. Mam jeszcze zamrożone świeże i sporo suszonych. Tym razem zrobiłam z nich zupę. Uwielbiam.

Koleżanka z pracy- Słowaczka Łucja, obchodziła urodziny. Ona lubi i umie piec ciasta. Ma do tego rękę. Mówi, że chce się nauczyć robić nasz polski sernik. Do pracy przyniosła dwa ciasta własnej roboty. Jedno z bananami, drugie z borówkami. Wszystko już pokrojone i owinięte w papierek. Było pyszne!

Robiłam obchód ogródka. Trzeba było zrobić porządki przed zimą, usunąć stare rośliny i niepotrzebne doniczki. Zobaczyłam, że kwitnie mi begonia. Zupełnie zapomniałam, że ją tam wsadziłam. Przeniosę ją na zimę na strych.

Do następnego 🙂

3 myśli na temat “MINĄŁ PAŹDZIERNIK

Dodaj odpowiedź do Traszka Anuluj pisanie odpowiedzi