CENY W NIEMIECKIM KAUFLANDZIE

Podczas wizyty w Akwizgranie, nie dało się nie zajrzeć do supermarketu. Cel był jeden: kupić niemiecką chemię, bo nie od dziś wiadomo, że jest bardzo dobrej jakości. Pan Mąż za to rzucił się na słodycze.

Był wtedy okres przedświąteczny, więc ludzi w sklepie był ogrom. Każdy z wielkim wózkiem niemal stykał się z innymi. Pomyślałam sobie wtedy, że plusem pandemii było zachowanie odstępu od innych. Nie lubię ścisku, tłoku i tego że każdy się na ciebie pcha. W tym czasie niestety nie dało się niestety uniknąć tłumu, bo inni też chcieli przecież zrobić zakupy przed świętami. A w Niemczech sklepy w Boże Narodzenie są zamknięte. Druga sprawa, to nieznajomość rozkładu towaru. Pierwszy raz robiłam zakupy w niemieckim supermarkecie i w ogóle nie miałam pojęcia gdzie iść, żeby znaleźć to, czego szukałam. Przy wejściu ominęliśmy dział z warzywami i owocami. Po chwili pojawiły się produkty typu makarony, ryże i inne słoiki.

Ludzie wkładali do koszyków towar całymi partiami, np kartony z pastą pomidorową czy jogurtami.

Kupiłam 3 kartoniki pasty i żałuję, że nie wzięłam więcej.

Słodyczy jest tam oczywiście ogromny wybór z czego ucieszył się Pan Mąż.

Mnie interesowała kawa. Kupiłam jedno duże opakowanie. Aktualnie pijemy tę z Lidla. Gdy skończymy, to otworzymy niemiecką. Z wędlin kupiłam opakowanie kiełbasek.

Zatrzymałam się przy dziale z mrożonkami. Wzięłam na próbę jedno opakowanie „warzyw na patelnię”. W jego skład wchodziły ziemniaki, brokuł, papryka marchewka i mięso. Już to zjedliśmy i było bardzo dobre. Następnym razem wezmę kilka opakowań. Znalazłam też dział z polskimi produktami typu słoiki z fasolką po bretońsku, flakami itp firmy Pudliszki.

Zanim dotarłam na dział chemiczny, trzy razy się z Panem Mężem oddzieliliśmy i oczywiście zgubiliśmy. Facet, jak to facet, dostawał powoli kurwicy, bo za długo, bo nie może nic znaleźć, bo dużo ludzi. Ja też nie lubię zakupów, ale powiedziałam, że bez proszku do prania nie wyjdę 🙂 I gdy ja buszowałam na dziale z serami, Pan Mąż że 3 razy był przy proszkach których nie mogłam znaleźć. Wreszcie mnie tam zaprowadził.

I na końcu alkohol. Likier brzoskwiniowy przyjechał z nami. I na pewno jeszcze skorzystam, bo okazał się pyszny.

Czy opłaca się robić zakupy w niemieckich sklepach? Tak, pod warunkiem, że mieszkamy blisko tego kraju i nie jedziemy po jedną rzecz. My pojechaliśmy z zamiarem kupna tv. Warto było wstąpić jeszcze do drogerii i marketu. W Holandii za takie zakupy zapłacilibyśmy dużo więcej. Dlatego jeśli ktoś ma okazję, to moim zdaniem dobrze jest się obkupić. Wybór wszystkiego ogromny. Teraz, gdy będziemy jechać do Pl, to mamy zamiar podjechać do Kauflandu i drogerii.

Do następnego 🙂

2 myśli na temat “CENY W NIEMIECKIM KAUFLANDZIE

  1. Niemcy. Kraj wszechobecnego alkoholu. Taniego alkoholu. Kupiłam sobie likier śliwkowy, którego fanem jestem od jakiś 15 lat. Nigdy nie kupowałam, bo drogi. A w Kauflandzie w Achem czy jak się ta miejscowość nazywała? Taniocha. No to mam. I tak go od sierpnia pije i nie mogę skończyć.

    Twój mąż ma chyba podobny gust do mnie. Sklepy w nim nie leżą.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do polskiwiatrak Anuluj pisanie odpowiedzi