BIEDA

Już jakiś czas temu pisałam, że zaczęłam częściej zaglądać do dużego holenderskiego supermarketu- Jumbo. Towar jest tam dużo bardziej zróżnicowany, niż np w Lidlu czy Albert Hijn. Jest też bardzo dużo promocji i przecen i o tym dzisiaj kilka słów.

Nasz dobry znajomy i jego żona chwalą sobie Jumbo. I to właśnie od nich dowiedziałam się o „biedzie”. Zupełnie nie wiedziałam wtedy o co im chodzi a oni byli zdziwieni, że nic nie wiem, że nic nie widziałam. Zanim wyjaśnię co to ta „bieda”, to mała dygresja. Polacy w Holandii bardzo często wymyślają swoje nazwy na różne rzeczy (np kringloop to „dziad”) i właśnie „bieda” to też wymysł. Ja nazywam rzeczy po imieniu, nie mam nawet weny, żeby coś nazwać po swojemu. Swoją drogą, wyobraźnia Polaków nie zna chyba granic 🙂

Bukiety kwiatów też są przecenione, bo nie są pierwszej świeżości.

W Jumbo jest pewna specjalna półka – szafka, gdzie ląduje towar, któremu kończy się termin przydatności. Najczęściej jest to żywność, choć czasem są i kosmetyki albo kwiaty. Wszystko to jest przecenione, ale nadające się oczywiście do spożycia. I właśnie to moi znajomi nazywają „biedą”. W sumie nawet się nie zapytałam dlaczego nazwa taka a nie inna. Pokazali mi to i teraz często zaglądam tam.

Co np kupiłam: paczkę pieczarek, masło, pudełko warzyw z przepisem na „kaszotto”, które zresztą zrobiłam.

Znajdziemy tam również mięso, ciasta, sałatki, chleb czy nawet gotowe dania obiadowe.

Moim absolutnym top znaleziskiem była kremowa pasta ze szczypiorkiem. W Lidlu kupuję podobną i jest smaczna, ale ta z Jumbo to dla mnie 10/10. Gdybym nie zajrzała na „biedę” to nie wiedziałabym, że w tym markecie jest ona dużo smaczniejsza.

Według mnie warto zajrzeć czasem na takie przecenione półki, bo można znaleźć naprawdę smaczne rzeczy i z nich zrobić szybki obiad. Sama już nie raz korzystałam i na pewno będę nadal. Ostatnio znajomi dorwali owoce morza: duże muszle, na nich były słynne przegrzebki pod serem. Wszystko należało zapiec. Wiadomo, to jest towar, który trzeba szybko skonsumować. Powiedzieli, że było pyszne.

Do następnego 🙂

2 myśli na temat “BIEDA

  1. Polacy muszą brzydzić wszystko innym. Kringloop to ładniejsza nazwa niż lumpeks i równie neutralna co second hand. Ale dziad? No weź…. Inna sprawa, zew tych koszach orzecenoeych mój mąż zawsze grzebie. Płyn do naczyń za 50 centów? Perełki zapachowe do prania? Jakieś ciasteczka? Czemu nie. Nazywanie tego będą to szydzenie z ludzi, którzy zaglądają tam, bo nie mają wyboru. Jak więc Polacy nazywają banki żywności? Nędza?

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do polskiwiatrak Anuluj pisanie odpowiedzi