BYŁO, MINĘŁO…

Coraz większymi krokami zbliża się najciemniejszy okres w roku. Jest to też mój ulubiony czas. Ulżyło mi, że sierpień wreszcie dobiegł końca, tym bardziej, że ostatnie dni były naprawdę ciepłe, co niestety mi przeszkadzało.

Czekam na deszcz. Ostatnio kropiło tylko troszkę a zapowiadało się na porządną burzę. Było duszno, powietrze stało w miejscu a pioruny z ulewą przeszły oczywiście bokiem. Cieszy mnie to, że gdy dzwoni budzik, za oknem jest jeszcze ciemno. Nadal jednak śpimy przy otwartym oknie, bo noce są ciepłe. Na początku sierpnia, gdy było gorąco, przemogłam się i wyszłam na dwór, ale tylko po to, żeby wyprać dywan. Kupiłam specjalny płyn z przymocowaną szczotką i wzorowałam plamy. Potem wypłukałam go szlauchem i w dwa dni dywan był suchy i odświeżony.

Przez nasze miasto, kierując się do Rotterdamu, odbywał się wyścig Tour de France kobiet. Był to poniedziałek i pracowaliśmy krócej ze względu na wysokie temperatury, ale i tak nie zdążyłam na wyścig. Załapaliśmy się dosłownie na końcówkę, do tego na wiadukcie, gdzie mało co było widać. Wyścig wygrała Polka – Katarzyna Niewiadoma 🙂

Nasza śliwka w tym roku wyjątkowo obrodziła w owoce. Pan Mąż musiał wleźć na drabinę i zerwać owoce. Część dałam koleżance na kompot, a część sobie zostawiłam też na kompot i ciasto. Znowu próbowałam bawić się w cukiernika. Śliwki miały iść wstępnie do słoików, ale nie zostało mi się ich tak dużo, więc zużyłam na bieżąco. Ciasto wyszło nawet dobre. Jest jakiś progres 🙂

Spacer i oglądanie łodzi.

Będąc u dobrych znajomych, próbowałam pierwszy raz kiełbasy z jelenia. Z reguły nie jadam dziczyzny. Mieszkają oni z ludźmi z Rumunii (wspominałam już o tym), którzy mają swoje gospodarstwo i wytwarzają sami dużo jedzenia. Rodzina przysyła regularnie paczki. Kiełbasa przypominała mi w smaku trochę salceson i była całkiem smaczna.

Poszliśmy też do fajnego baru na piwo. Po pracy było gorąco i zostaliśmy bez problemu namówieni na kufel zimnego Heinekena. Obsługiwał nas bardzo sympatyczny barman, który jak się okazało, zna kilka osób z naszego otoczenia. Z baru, na tyłach znajduje się coś na kształt ogrodu z palmami. Stoją stoliki, grill elektryczny, wiszą lampki a dookoła palmy. Przyjemne miejsce.

Takiej wielkości drzewo marzy mi się w moim ogródku. Na razie mam karzełki.

Koleżanka przywiozła mi z Polski kilka gazet. Chciałam, bo chciałam sobie poczytać jakieś bzdury. I faktycznie – nie ma w nich już nic ciekawego. Pamiętam jeszcze ogromny wybór prasy w kioskach. Czego tam nie było… „Poradnik domowy”, „Naj”, „Claudia” i wiele innych. Obecnie wszystko jest w internecie, to też gazety są chudziutkie i co druga strona, to reklama. Ostatnio (m.in na TikToku) widzę i słyszę ogrom zdrobnień typu: kawusia, psiapsi itp. Nie znoszę tego i nie używam. W gazetach jest już to samo:

Serio?! Drzemusia?

W takiej np „Oliwii” jedynym ciekawym materiałem do czytania, był wywiad z popularną autorką kryminałów, Katarzyną Bondą. Reszta nie warta uwagi.

I oczywiście przyjechało do mnie też kultowe czasopismo, czyli „Detektyw”. Jeszcze go nie przeczytałam. Zostawiam sobię tę przyjemność na jesienne wieczory 🙂

Odwiedziłam brata i jego żonę, którzy mieszkają w Delft. Fajnie było wrócić do jednego z ładniejszych holenderskich miast, które znajduje się tylko około 40 km od naszego miasta. Spotkałam się też ze Skalpelem, któremu musiałam trochę poprzeszkadzac w obserwowaniu terenu z balkonu 🙂

Budka dla ptaków:)

Dotarło do mnie kilka nowych książek. Miejsca na półkach coraz mniej, ale powstrzymać się nie mogę przed kupnem kolejnych pozycji. Na Facebooku jest mnóstwo dziewczyn, które sprzedają raz przeczytane książki za niewielkie pieniądze. Zawsze coś wynajdę.

Jeden z lepszych letnich obiadów.

W Lidlu pojawiły się ciekawe ciastka/ mini batoniki… Nie wiem, jak to nazwać. Dwa kruche kwadraciki oblane czekoladą a pomiędzy nimi biały krem. Trzymać należy w lodówce. Bardzo dobre. Jem już drugie opakowanie 😁

Czasem za oknem pojawia się taki zachód słońca 🙂

Wracając z pracy, natknęłam się na bardzo dziwną roślinę. Na początku myślałam, że ktoś wsadził w ziemię jakaś dekorację. Okazało się, że to wyrasta z ziemi i ma grube łodygi. Aplikacja pokazała, że to Arum Maculatum Wikipedia, że to roślina pochodząca z rodziny… obrazków plamistych. Wywodząca się m.in z Turcji. W Polsce rzadko spotykana. A jeśli już, to na Pomorzu. Te czerwone jagody, to jej owoce. Naprawdę ciekawy przypadek.

Do następnego 🙂

Dodaj komentarz