BOSFOR- POLSKA KUCHNIA

Będąc ostatnio w Hadze w Madurodamie, poszliśmy na obiad do polskiej restauracji. Było już popołudnie, więc czas na jakiś posiłek. Pan Mąż chciał zjeść po polsku. Na szybko wyszukałam jakąś knajpę.

Już raz jedliśmy w Rotterdamie w polskiej restauracji i szczerze mówiąc dupy nie urwało. Zresztą pisałam o tym tutaj. W Holandii jest spora ilość knajp/ barów z polskimi obiadami i deserami. Ostatnio nawet jedna z nich, mieszcząca się też w Hadze, zwyciężyła w rankingu najlepszych restauracji w Holandii. Nie wiem, czym się sugerowano, ale jestem ciekawa tej kuchni. Nie była jeszcze wtedy otwarta (bo dopiero od 16:30) i nie chciało nam się czekać, więc pojechaliśmy do innej knajpy: Bosfor. Opinie w Google były dobre.

Wnętrze było dosyć ciemne. Na każdym stoliku (które były czyste) stała żywa roślina i pojemnik z serwetkami. Przy barze znajdowała się półka z przyprawami i sztućcami. Ja osobiście wolę sól i pieprz bezpośrednio na stołach. Kuchnia jest spora i otwarta dla widoku klientów. Menu wypisane nad barem. Każdego dnia jest skomponowany zestaw: zupa do wyboru, drugie danie, surówki, deser i szklanka kompotu. Dolewka- 1€.

W tym dniu była zupa porowa, forszmak, ziemniaki lub kasza z karkówką w sosie, 4 rodzaje surówek do wyboru, kompot chyba porzeczkowy i naleśniki z serem. Oczywiście były wypisane też inne dania, np pierogi. Za ten zestaw należało się 19€. To nie dużo, a porcje były naprawdę duże. Jedzenie znajdowało się w bemarach, więc to był raczej bar, niż restauracja. Zupy porowej nigdy nie lubiłam. Zapytałam się, co to ten forszmak. Pani wyjaśniła, że coś podobnego do Strogonowa, którego uwielbiam. Zamówiliśmy więc forszmak. I to był dobry wybór. Treściwa zupa, z kilkoma rodzajami mięsa, warzywami: marchew, ogórek i chyba pieczarki. Dobrze doprawiona. Żałuję, że nie wzięłam na wynos.

Drugie danie było także syte. Sporo ziemniaków z dwoma kawałami mięsa w sosie i dwie surówki: moja ulubiona z kiszonej kapusty i chrzanowa. Do tego dwie szklanki kompotu, który był lekko kwaśny, lekko słodki i przyjemnie chłodny. Polskie bary lubię właśnie najbardziej za te kompoty. Zawsze mi smakują. Kompot to coś, co smakuje mi zawsze do obiadu. Nie jestem zwolenniczką picia wina do obiadu albo (o zgrozo!) coli.

Drugiego dania nie byliśmy w stanie zjeść, więc pani nam podgrzała resztę i zapakowała na wynos. W domu zjedliśmy na kolację.

A ja ugotowałam gar kompotu z mrożonych truskawek, żurawiny i słoika wiśni. Do tego trochę soku z cytryny i cukru. Wyszedł bardzo dobry, ale nie tak idealny jak w barze 😉 W dwa dni został przez nas wypity.

Ogólnie polecam tę knajpę. Obsługa sympatyczna, jedzenie smaczne. Wymyśliłam sobie poza tym, że odwiedzę każdy polski bar w Holandii. Będę robić recenzje na blogu i TikToku. Jestem ciekawa polskiej kuchni za granicą. W moich planach jest też spróbowanie słynnego ostatnio ramenu.

Do następnego 🙂

2 myśli na temat “BOSFOR- POLSKA KUCHNIA

Dodaj odpowiedź do Traszka Anuluj pisanie odpowiedzi