MAŁE ZAKUPY Z „TEMU”

Już raz sobie powiedziałam, że na razie nic z tej platformy zakupowej nie potrzebuję. Za to Pan Mąż sprzątał swój pierdolnik i znalazł tarczę do rzutek, którą kiedyś kupił sobie w kringloopie. I przypomniało mi się, że chciał dokupić rzutki/ lotki (zwał jak zwał), więc odpaliłam aplikację…

I oczy mi się zaświeciły na widok tych wszystkich kolorowych i różnych spinek do włosów. Zresztą mam ich z Temu już sporo. Ubrania lubię nosić czarne, albo inne stonowane kolory. Ale już np lakier do paznokci może być u mnie nawet i różowy. I to samo mam ze spinkami czy gumkami do włosów. Wrzuciłam więc do koszyka opakowanie kolorowych kwiatków.

A teraz coś z typowo urodowych rzeczy, a mianowicie maski do twarzy w płachcie. Używam ich non stop. Kocham! Na Temu już kilka razy je kupiłam i byłam zadowolona. Ostatnio polecane są takie z kolagenem, które mocno jakby stapiają się ze skórą a po ściągnięciu powinien być glow. No i mam pakiet. Już jedną użyłam i faktycznie skóra jest rozświetlona i napięta. Zostanę przy nich.

Moja cera jest mieszana, czyli świeci się w strefie „T”, czyli czoło, nos i broda. Policzki są normalne. A to świecenie się, to dla mnie zmora, bo wiecznie ten makijaż trzeba poprawiać. Nic mi nie pomaga. Żaden magiczny puder. Po prostu już tak chyba mam i mieć będę. Lubię np rozświetlacze, ale muszę używać oszczędnie, bo bym wyglądała na spoconą. Są na szczęście rolki do sebum. Bardziej precyzyjnie: roller. Kulka powstaje niby ze skałki wulkanicznej i należy nią pocierać świecącą się skórę. I już wcześniej w Actionie kupiłam taki roller, ale się popsuł. Plastik pękł. Na Temu jest podobnych mnóstwo. Wzięłam ten z podwójną kulką. Naprawdę dobra rzecz. Raz dwa niweluje świecenie. I przy okazji robi masaż gęby. Można sobie kupić dużo droższy np z Sephory, czy Zalando, ale po co? To jest wszystko to samo, tyle że nazwa firmy wytłoczona. Ten z Temu równie dobry a lepszy niż bibułki matujące.

Włosy farbuję na czarno. Brwi też powinny być ciemne. Mam takie swoje, naturalne, ale czasem od samoopalacza jaśnieją, czego nie lubię. Używam „przyciemniaczy”. Już testowałam żele, pisaki, jakieś kredki. W tej kwestii też uważam, że Temu do stylizacji brwi ma dobre produkty w barwach, które można łatwo dopasować do swoich naturalnych włosków. Aktualnie używam takiego a’la tuszu w pędzelku a chciałam coś bardziej precyzyjnego. Kupiłam taki pisak, który trzyma się cały dzień. Trzeba uważać z aplikacją, bo jest naprawdę mocny i wodoodporny. Można nim nawet dorysować jakieś włoski, byle nie na pół czoła.

I na koniec rzutki, w eleganckim, czarnym pudełku.

Pan Mąż wcześniej sobie takie wybrał i dostarczono dokładnie takie, jakie były na zdjęciu. Ciężkie, z różnymi dodatkowymi akcesoriami. Cena , to chyba trochę coś ponad 10€ a np na bol.com chodzą po ponad 20€. Rzuca się nimi elegancko. Gdy pogoda dopisze, tarcza zawiśnie na zewnątrz na płocie i będziemy grać 🙂

Do następnego 🙂

2 myśli na temat “MAŁE ZAKUPY Z „TEMU”

  1. Pisaka używam a kulki poszukam. Mam taki sam problem z cerą. Próbowałaś takiego fioletowego „pudru”? Na moim jest napis „candy bella” Nie jest na skórze fioletowy ale matuje idealnie.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz