NASZE ŚWIĘTA I PREZENTY

Szczerze? Nie chciało mi się ubierać choinki i ogólnie obchodzić świąt. Wolałam gdzieś jechać. Ale, po pierwsze: mamy auto do naprawy a mechanik wyznaczył termin dopiero na styczeń a po drugie, Pan Mąż chciał zrobić chociaż małe święta.

Ubrał więc choinkę sam a ja wyjęłam inne dekoracje i ustroiłam dom. I znowu się zdziwiłam, jak dużo mamy światełek i lampek. Nie powiesiłam wszystkich. Na ławie przed telewizorem postawiłam mały stroik.

Nikogo nie zapraszaliśmy. Totalnie nie miałam ochoty na spotkania. Chciałam ciszę, spokój i Kevina samego w domu a potem w Nowym Jorku. W środę wigilijną wzięłam wolne i zajęłam się za przygotowanie czegoś do jedzenia na wieczór. Oglądałam przy tym „Holiday”. Na pierwszy ogień poszedł barszcz czerwony. Myślałam nad grzybową, ale Pan Mąż jednak aż tak za tą zupą nie przepada a ja lubię i tę i tę. Uszka były kupne. Na drugi dzień dopijaliśmy barszczyk w świątecznych kubkach, kupionych kiedyś w kringloopie.

Jedzenia dużo nie było. Nie pościmy. W sumie, jeśli obchodzimy święta, to po swojemu. W internecie, jak co roku, chrześcijanie kłócą się z katolikami o to, kto powinien i jak obchodzić Boże Narodzenie. Niewierzący powinni iść w ten dzień do pracy a wierzący nie powinni ubierać choinki, bo to pogańska tradycja. Ma to się nijak do Biblii, więc niech każdy robi jak chce i celebruje te święta po swojemu zamiast drzeć koty. Wracajac do tematu, to tym razem zrobiliśmy pierogi, ale z mięsem, bo mieliśmy zamrożony farsz. To była okazja, żeby go wykorzystać. Zrobiłam też bigos, bo bardzo lubię tę potrawę. Do tego śledzia w sosie pomidorowym i rybę po japońsku. Był to przepis z TikToka. Będę robiła tę rybę częściej, bo nam smakowała. Sałatka warzywna też wjechała, bo dawno nie jedliśmy. Do tego dwa małe kawałki sernika i makowca z polskiego sklepu. Tyle nam wystarczyło. A! I bym zapomniała. Standardowo ugotowałam jeszcze kompot z jabłek i żurawiny. Latem będę robiła często, bo jest kwaskowaty a zimny będzie na pewno doskonale gasił pragnienie.

Prezenty sama sobie wybrałam. Był to komplet: spodenki+ bluzka, dwie książki i zegarek upatrzony już wcześniej. Bardzo podoba mi się cyferblat.

Pan Mąż dostał gadżety związane z filmem „Obcy” i „Predator”. Był to m.in kubek termiczny i zwykły, czapka i koszulka. Do tego trochę słodyczy, bo lubi. Nie wiem, gdzie on je mieści, bo brzuch ma płaski a potrafi Milkę zjeść na raz.

Chyba na tydzień przed świętami, w naszej firmie odbyła się impreza świąteczna. W zeszłym roku byliśmy i za punkty wybieraliśmy sobie prezenty. Tym razem nie pojechaliśmy. Paczki i tak do nas dotarły i mieliśmy niespodziankę, bo nie wiedzieliśmy co nam tam spakowali. I nie powiem, bo jesteśmy zadowoleni. Zacznę od swojego prezentu. W pudle był czarny puf a w nim kilka rzeczy.

W środku był duży, miękki koc a ja ma teraz fazę na różne koce i kocyki. Zawsze się przydadzą a nawet jeśli nie, to można oddać rodzinie.

Do tego dwa opakowania różnych patyczków zapachowych, które też lubię i trzy kosmetyki.

Słodyczy i suchych produktów na szczęście było mało. Nie przepadam. Za to podobało mi się małe, czarne etui z paskiem na suwak. Takie w sam raz, żeby schować telefon, dowód czy pieniądze. Taka a’la nerka, ale na długim pasku.

Pana Męża paczka była jeszcze lepsza niż w zeszłym roku, kiedy to sam sobie rzeczy wybierał. Słodyczy też było mało. Oprócz nich znalazł się też koc, ale mniejszych rozmiarów.

Potem odkrywał kolejne rzeczy: czarna czapka, rękawiczki z oznaczonym i trzema palcami, żeby podczas zimna móc grzebać w telefonie, lampka biwakowa i specjalne obcęgi mające dodatkowe funkcje, np pilnika. Składane w czarnym etui. Plus dwa porządne kubki.

Na dnie znajdowało się pudło z plenerowym barbecue. Już wiem, że gdy będziemy jechać w Ardeny (a chcę pod namiot albo wynająć domek), to ten grill i kilka innych rzeczy pojedzie z nami, bo na pewno się przydadzą, jak np duże etui schowane z boku pudła. Znajduje się tam komplet: noże, pilnik do nich i widelec a także deska do krojenia. Dołączona była też specjalna rękawica do grilla, żeby móc nią przewracać np mięso.

Jesteśmy z prezentów bardzo zadowoleni. Robiąc ten wpis, za oknem Holendrzy walą już na potęgę petardami i fajerwerkami. Znowu pół Holandii wyleci w kosmos 😆 A ja objadam się oliebollen. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Do następnego 🙂

2 myśli na temat “NASZE ŚWIĘTA I PREZENTY

Dodaj odpowiedź do polskiwiatrak Anuluj pisanie odpowiedzi