Postanowiłam dzielić się tutaj historiami, które się naprawdę wydarzyły. Będzie trochę o ludziach, których znam, o różnych miejscach i sytuacjach z nimi związanymi, ciekawych, śmiesznych i porąbanych akcjach, które np widziałam.
Mam już w zanadrzu kilka historii, w tym takich, na które natknęłam się przypadkiem. Więc stwierdziłam, że warto będzie się tutaj tym podzielić. Taką sobie serię wymyśliłam. Na początek napiszę o czymś, co wydarzyło się całkiem niedawno. Już nie raz pisałam na blogu o tym, co ludzie mieszkający na firmowych lokacjach, potrafią odwalać. Mieszkam i pracuję tutaj już kupę lat i widziałam/ słyszałam nie jedno. Żałuję, że na bieżąco nie pisałam o tym. Ale teraz zacznę i na pewno będzie ciekawie.

Czas zatem na dwie historyjki z moimi współpracownikami w roli głównej. Imiona na wszelki wypadek zmienię. Aha, i piszę o tym, bo warto wiedzieć, jak się niektorzy zachowują za granicą. Koleżanka Julia (którą w sumie lubię) mieszka z pewną parą: Kamilem i Sonią. Są oni razem już z 10 lat. Młodzi ludzie. Julia ma ponad 40 lat. Razem z nimi mieszkają dwie lesbijki, które pracują w innej szklarni. To para: Natalia i Patrycja. Oni wszyscy tam lubią popić i potem się to często kończy awanturami. I tak było i tym razem. Po weekendzie okazało się, że Kamila w pracy nie będzie, bo ma limo podbite. Dlaczego? A dlatego, że zarywał do jednej z lesbijek- Natalii. Wręcz ją obmacywał przy swojej Sonii. Ona to zobaczyła i mu walnęła. Pijana Julia (najstarsza) próbowała ich uspokoić. Natalia wzięła rower i gdzieś pojechała. Julia do niej pisała, żeby wracała. Gdy się pojawiła z powrotem, jej dziewczyna Patrycja sprzedała jej kopa w głowę. Tamta leżała, a Patrycja wykorzystała okazję, żeby jej walnąć. Tak się bawią w weekendy 🙂

Teraz będzie ciekawiej. Pracujemy z parą Łotyszy. Ogólnie sympatyczna para. Poznali się w Holandii na portalu randkowym, są ze sobą chyba ponad 5 lat i u nas też już długo pracują. Starsi ode mnie, coś koło 50tki. Bardzo dużo piją. W zasadzie chlają dzień w dzień. On czasem odpieprza po pijaku numery. Dwa lata temu nawalony jak stodoła, odwalał masturbację na golasa na podwórku w biały dzień. Ludzie to widzieli i donieśli do biura pracy. Miał rozmowę. Dwa tygodnie temu znowu coś odpierniczył. Podobno źle odezwał się do swojej drugiej połówki, która też była narąbana, jak szpadel. Więc się porządnie wkurzyła, wzięła do ręki nóż i wbiła mu w nogę. Ostrze podobno przeszło na wylot. Gościu nie przyszedł do pracy i też nie przyznał się, co się stało i kto mu to zrobił. Nawet nie pojechał do szpitala na szycie. I tak sobie siedział w domu z prowizorycznym opatrunkiem, pił dalej, aż nagle wdało mu się zakażenie. Jakoś mnie to nie dziwi. Już nie miał wyjścia. Zadzwonił do biura i powiedział co się stało. Zabrali go do szpitala i miesiąc zwolnienia ma, bo ledwo chodzi. Koordynatorka powiedziała, że nie obchodzi jej, co potem zrobi. Może swoją kobietę do sądu podać.

Tak więc jest wesoło. Ludzie mieszkają z innymi ludźmi i ci drudzy często dużo opowiadają, co się dzieje. Raczej nie ma tajemnic. Wielu z nich źle kończy. I niemal zawsze trafia się na osoby, z którymi nie można się dogadać. Kłótnie, wyzwiska, bójki są na porządku dziennym. A i morderstwa się zdarzają.
Do następnego 🙂
