OGRÓD KEUKENHOF

Wiosna za pasem, bo śniegu w Holandii jak nie było, tak nie ma 🙂 Na moim balkonie prawie zakwitły żonkile i hiacynty 🙂 Często leje i wieje (wręcz chce łeb urwać), ale czuć powiew wiosny. Dlatego dzisiaj wspomnę nasz zeszłoroczny wypad do Keukenhof. Zawsze chciałam zobaczyć to miejsce na własne oczy. Udało się i nie zawiodłam się. I trochę się też zawiodłam…

Keukenhof znaczy ogród kuchenny. Jest to must see w Holandii 🙂 Jedna z największych atrakcji, co roku odwiedzana przez setki turystów. Położona w miejscowości Lisse, rozciąga się na obszarze 32ha. Ogród co roku wiosną, rozkwita tysiącami kwiatów cebulowych: tulipanów (moje ulubione), hiacyntów, krokusów, żonkili, narcyzów… Jest największym ogrodem tego typu na świecie. Pierwsza wystawa roślin cebulowych odbyła się w 1949r z inicjatywy ówczesnego burmistrza Lejdy.

Do Keukenhof udaliśmy się dokładnie 11 maja. Trochę za późno, bo było już po polach tulipanowych (chodzi mi o te wielkie połacie, które można zobaczyć w internecie np z lotu ptaka). No, ale sam ogród prezentował się dobrze 🙂 Kupiliśmy w kasie bilety (przez neta taniej). Pani w okienku zapytała się, czy przyjechaliśmy autem. Tak. Więc sprzedała od razu bilet parkingowy, wręczyła tickety i mapkę. Załapaliśmy się na motyw hippisowski (co roku jest inny). Najpierw pawilon z różnymi kwiatami, m.in storczykami i dekoracjami w stylu dzieci kwiatów. Zapach oszałamiający 🙂 Dostaliśmy niemal oczopląsu. Po wyjściu na zewnątrz, spacerowaliśmy alejkami podziwiając tysiące kolorowych tulipanów. Było pięknie!

Oprócz tulipanów (których nazwy można odczytać z tabliczek), było mini zoo (kozy, pawie, papugi), mały labirynt (fajna zabawa), który prowadził do wysokiej altany, z której można podziwiać wspomniane wcześniej pola tulipanów. Były ławki, można siąść i coś zjeść. Jak dla mnie, ogród można obejść spokojnie w 3 godz.

Zwróciłam uwagę na to, że kielichy tulipanów były ogromne! Porównałabym je do wielkości kobiecej dłoni. To nie te małe, co rosną w naszych ogródkach albo sprzedawane są w sklepach. Nie, nie… No i te kolory! Wszystkie barwy tęczy. Kiedyś czytałam, że nie ma w Holandii tylko jednego koloru tulipana: niebieskiego. Faktycznie, nigdy nie widziałam. Zauważyłam też, że do jednego miejsca w płynącym „potoku” w ogrodzie, turyści wrzucają monety 🙂 Nigdzie o tym nie czytałam, a tych pieniędzy jest naprawdę sporo.

Co mnie rozczarowało troszkę? Tłumy, tłumy… Nie wiedziałam, że tam może być aż tylu ludzi! Jak zrobić zdjęcie, kiedy wszędzie widzisz twarze przed aparatem? Ja też jestem turystką, tak jak reszta, ale… No właśnie chyba każdego turystę wkurzają trochę inni turyści. Po drugie ceny. Za sam bilet zapłaciłam 18euro. A tam są jeszcze sklepiki z pamiątkami. Ceny kosmiczne. No, ale wiadomo: ogród musi zarabiać. Skusiłam się tradycyjnie na magnes i na mydło o nieziemskim zapachu. Zapachy mydeł były różne i polecam! Pachną obłędnie. Czuć nawet przez opakowanie. Warto wsadzić jedno do szafy w ciuchy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: