O TYM, JAK ODBIŁA MI PALMA

W zasadzie, to dwie palmy. Już dawno stwierdziłam, że w ogródku będziemy mieć te rośliny. Wystarczą dwie, bo ogródek mały a one i tak dorastają do pokaźnych rozmiarów.

Pamiętam, że jedną z pierwszych rzeczy jakie rzuciły mi się w oczy, po zamieszkaniu w Holandii, to właśnie te palmy 🌴🌴 Nie miałam wtedy jakiegoś wielkiego pojęcia o roślinach, jakie Holendrzy uprawiają w swoich ogrodach i na pewno przyszło mi do głowy: jakim cudem one tu rosną? 😛 A to nie cud, tylko odpowiedni klimat. Szczególnie, tu nad morzem, można je spotkać niemal na każdym kroku. Zauważyłam, że jest ich kilka rodzajów, od tych mniejszych, np. metrowych do naprawdę wysokich, o grubych pniach i „grzywą” na czubku. Rzecz jasna nie ma tu typowo kokosowych, jak na Karaibach czy innych Bahamach. Te są ozdobne i winterhard, czyli wytrzymałe i mrozoodporne. Z tym, że tutaj typowych mroźnych zim nie ma, więc w sumie nie ma co się dziwić, że tak dobrze rosną 😊

Żeby w pracy się nie nudzić i nie przysypiać (bo zdarza się i tak 😅), to słucham podcastow kryminalnych a na pauzach siedzę oczywiście na Marketplacu 😁 I dzisiaj tak bez konkretnych poszukiwań, oglądałam ogłoszenia w kategorii: ogród 🌿🌼 Nagle zobaczyłam, że ktoś sprzedaje palmy te na zewnątrz po 35€ dwie sztuki. Na zdjęciu było widać, że mają ok. metra. Wysokość taka, jaka mi odpowiada. Cena też przystępna, bo w niektórych centrach ogrodniczych jedna sztuka potrafi kosztować ok. 100€ 😳 Dodatkowo, miejscowość z ogłoszenia znajdowała się w mojej prowincji. Napisałam wiadomość, że chcę kupić dwie sztuki i skończyliśmy dzisiaj pracę wcześniej, żeby na 16:00 być po odbiór.

Okazało się, że Pijnacker, to mała mieścina, na terenie której znajduje się mnóstwo szklarni z rożnymi roślinami, np. orchideami czy palmami właśnie 🙂 To nie było tylko i wyłącznie szklarniowe miasto. Stało tam mnóstwo wolnostojących domów 🏡 w których pewnie mieszkali właściciele szklarni, bo tu często jest tak, że mieszkają oni zaraz obok swojej firmy. Te domy były oczywiście ładne, ale ogródki przed nimi robiły wrażenie. Może nie były ogromne, ale bardzo zadbane, z równą zieloną trawą i roślinami tak kolorowymi i pięknymi, że nie mogłam oderwać oczu 😍 Posesje oddzielały małe kanały z drewnianymi mostkami i wyglądało to naprawdę uroczo, niemal jak w bajce. I nie przesadzam. Przy wielu wjazdach na posesje znajdowały się minisklepiki (czyli takie wiaty) z roślinami na sprzedaż ze szklarni. Próbowałam robić zdjęcia z auta, ale marnie to szło. Lepiej by było oczywiście zrobić spacer i obejrzeć na spokojnie miasteczko. Plusem jest to, że już znam to miejsce i wiem, gdzie zaopatrzyć się w rośliny u lokalnych przedsiębiorców 😃 Bo po pierwsze- niższa cena a po drugie- kwiaty świeże i niezniszczone 🌸🌺🌻🌼

Poniżej, to co udało mi się uchwycić przez okno auta, palmy pod szklarnia i moje dwie rośliny 😋

5 myśli w temacie “O TYM, JAK ODBIŁA MI PALMA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: