BYŁO, MINĘŁO…

Cieszę się, skończył się grudzień i ogólnie ten rok. Nie miałam ochoty na świętowanie, ale wyszło inaczej i nie było jednak źle. Było fajnie. Choinki jednak nie chciałam ubierać, ale Pan Mąż nalegał. Pomogła mi siostra. W domu pojawiły się też inne dekoracje bożonarodzeniowe.

O całym roku nie ma za wiele co pisać, bo nie wydarzyło się nic spektakularnego, świetnego, ale też nic nieprzyjemnego. W zasadzie nie mam na co narzekać. Jedyne, co mogę dodać, to to, że było jakoś tak nudno. Tak, jakbym stanęła ze wszystkim w miejscu i nie miała siły, żeby robić coś ciekawego. Dlatego cieszę się, że to już koniec i mam nadzieję, że ruszę z kopyta.

Jak co roku, przed świętami poszłam odwiedzić kram ze słynnymi holenderskimi pączkami, czyli oliebollen. Ale tym razem do tych standardowych dodałam po dwie (ostatnie ) sztuki z nadzieniem z nutelli i dubai, czyli pistacjowe. Według mnie warto spróbować, bo są pyszne.

Dubajska czekolada z tureckiego sklepu. Próbowałam i szału nie ma. Nie wiem, czy inne smakują podobnie. Zdecydowanie pączek z tym nadzieniem jest lepszy.

W pracy wreszcie też spokojnie i garstka ludzi. Niektórzy już nie wrócą, bo nie chcą a niektórzy wylecieli, bo złożyło się na to wiele czynników. Za dużo by było pisania, żeby opowiedzieć co się czasem odwaliło. Te historie zasługują na osobny blog. I to chyba by był hit, ale raczej nie miałabym czasu robić jeszcze więcej wpisów. Ale mamy z koleżanką inny pomysł i może wypali. Miałam też ciekawe zajęcia w pracy do wykonania. Na przykład biegałam z piłą.

Szkoda, że nie ze spalinową, ale zawsze coś. W tym roku był inny system ustawiania mat, na których rosną pomidory. Musiałam robić mniejsze maty z większych i ustawiać je na początkach rajek.

Papugi zainteresowane lampkami w oknie kuchennym na tyle, że zrobiły sobie z nich huśtawkę i raz wszystkie zrzuciły.

Pogoda w grudniu w większości była mglista i deszczowa. Chyba ani razu nie była na minusie, za to kilka razy troszkę powyżej 10. Słońca sobie nie przypominam. Za to przypominam sobie mnóstwo łodzi i łódek przystrojonych na święta 🙂

Standardowo udaliśmy się do centrum ogrodniczego, żeby zobaczyć świąteczną makietę i inne dekoracje. Było kilka wprowadzonych zmian, np grota z soplami. Ja tym razem byłam bardziej skupiona właśnie na dekoracjach, które w tym roku były chyba jeszcze ładniejsze.

Pod polskim sklepem bez zmian. Dla niektórych Polaków, czy to Polska, czy Holandia, to trzeba zostawić po sobie ślad:

Soplica

Amarylis, który dostałam w prezencie rozkwita a teraz chyba już jest w całkowitym rozkwicie. Pierwszy raz mam tę roślinę i muszę przyznać, że prezentuje się ładnie i mam nadzieję, że będzie u mnie długo żył.

Lubię świąteczne desery, bo ogólnie dobrze smakują a co najważniejsze pięknie wyglądają, aż żal zjeść. Polskim ciastem też się objadłam, bo koleżanka z pracy odchodziła i przywiozła ze sobą na poczęstunek na zakończenie trzy blachy ciasta. Sporo zostało a już nikt nie chciał (dziwne), więc zostawiła je mnie.

Czy te oczy mogą kłamać? Żółw w zabawkowym, gdzie płaczące dzieci toczyły wojnę z rodzicami.

A Sylwester był bardzo spokojny. Po pracy do domu i tyle. Żadnej imprezy na której też mi nie zależało. Zresztą i tak nie ma tu z kim posiedzieć w tym momencie. Po drugie mam już dość organizowania imprez i spotkań. Ludzie i tak mają to gdzieś. Ja już się też nie będę wysilać. Wolę ten czas spożytkować inaczej. Ciekawiej. Próbowaliśmy o 22:00 iść spać, ale w Holandii a przynajmniej w naszym mieście walą fajerwerkami na dłuuuuugo przed północą. O północy jest, jak na wojnie.

Pan Mąż w piżamie zdaje relację na kamerce swojej rodzinie 🙂

Do następnego 🙂

4 myśli na temat “BYŁO, MINĘŁO…

  1. Jestem ciekawa co za pomysł masz z koleżanką. Co do złego humoru na koniec roku, to rozumiem. Jest szaro i niewiele się dzieje. Jednak, gdy sama zaczęłam robić ten wpis że zdjęciami z całego roku, to okazało się, że naprawdę było fajnie. Nawet zaczęłam bullet journal na nowo robić.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Já w lutym najpewniej ruszę szlakiem trekvogelpad. Chcesz dołączyć? 5 dni marszu z bergen do broek op waterland. Może trochę zimnego powietrza i ruchu pozwoli Ci łatwiej przeżyć miesiąc?

        Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz