MAŁY PRZEGLĄD ASORTYMENTU W CENTRUM OGRODNICZYM

Zacznę od tego, że zarobiona jestem po uszy. I nie chodzi o obowiązki domowe, czy te związane z ogrodem. Mam na myśli pracę.  Do tego dodać trzeba upały i człowiek ma ochotę rzucić wszystko i zwiać w Bieszczady.

Jak co roku zapieprz plus upalne tygodnie. No ale żyć jakoś trzeba. O ile dom jakoś się ogarnie,  to ogródek woła o pomoc. Była koszona trawa, usuwane chwasty i bambus, przekopana rabata z kwiatami, ale chwila,  moment i znowu bajzel. Co z tego, że nowy komplet ogrodowy stoi w centrum sajgonu i czeka na jakiegoś grilla. Swoją drogą dwa stare grille czekają na wywiezienie do śmieci.  Moje zioła w skrzynkach fajnie rosną,  rzodkiewka jakoś chce, ale nie może i wzeszła aż jedna sałata! Lubczyk wypuszcza nowe gałązki,  róża zmarniała, a paproć ogrodowa ledwo zipie. Kupiłam nowe lampki do ogrodu, ale najpierw trzeba zrobić porządek.  Tak w skrócie się mój plac zabaw prezentuje.

Nie przeszkodziło mi to jednak podjechać do Aralii i dokupić ziemi, bo chciałam posiać nasiona kilku kwiatów (w tym chyba nagietka) i rośliny się przyjęły i już wykiełkowały.  Zrobiłam oczywiście obchód sklepu a mąż pchał cierpliwie wózek oglądając internety.

Zatrzymałam się przy gęstych i wiszących roślinach,  bo chciałam powiesić nowy kwiat przy drzwiach wejsciowo- wyjściowych.  Wybrałam jakiegoś, powiesiłam i niestety szybko zdechł.  Wiszą takie smutne cienkie nitki.  Wygląda to, jak fryzura Tiny Turner.

Co było jeszcze? Przy wejściu czekały i ozdabiały kaktusy.  Przyszło mi do głowy,  że taki taras nad kanałem by był idealnym miejscem na letnią dekorację. 

Jako że sezon na grillowanie się rozpoczął w pełni,  pojawiły się też gadżety z tym tematem związane.  Oprócz standardowych narzędzi do grillowania,  można było kupić różne ozdoby, m.in takie wesołe gnomy:

Ogólnie było dużo gadżetów typowo letnich. Wiele asortymentu było w obniżonej cenie, bo przecież już trzeba sklep szykować na sezon jesienny 😉

„Butelka” na wodę:)
Zestawy idealne do biesiadowania w ogrodzie z motywem pomidorów  🙂

A ja spróbuję się wziąć za ten mój mały kącik zieleni i doprowadzić go do porządku.  Mąż już czeka z kosiarką i randapem.  Oby tylko ten skwar trochę zniknął.  Do następnego 🙂

Dodaj komentarz