FOTORELACJA- CZERWIEC

Mieszają mi się daty. To jest ten moment, kiedy nie wiem jaki jest miesiąc i dzień.  Czasem tydzień się dłuży a czasem leci, jak szalony. W czerwcu miałam wrażenie,  że w domu tylko śpię a resztę czasu spędzam w pracy.

Chwilowo zniknął mi balans między domem a pracą  a tego nie lubię.  O dziwo sprawy domowe szybko i sprawnie ogarniałam.  Ze wszystkim byłam na bieżąco.  Zauważyłam,  że to lato jakoś mi się podoba mimo upałów. Ogólnie wszystko mi się podoba i jestem niemal ze wszystkiego (odpukać) zadowolona. W pracy było spokojnie. Pomidory dojrzewały powoli. A jak już wskoczyły na wyższe obroty, to nie ma zmiłuj.  Trzeba nadążyć za wzrostem i ciąć. Także mamy urwanie dupy.  Kupa roboty, ale nie narzekam. Jak mus, to mus. W tym wpisie będzie więcej zdjęć niż pisania, bo i w tej chwili nie ma o czym gadać 🙂

Czasem lubię wypełniać ankiety. Ostatnio podobają mi się te na stronie demotywatory.pl. Kiedyś rozmawiałam z koleżanką o tym, jak to jest w tych filmach czy reklamach. Wstają sobie ludzie bez problemu i bez pośpiechu. Mają czas na poranny jogging i prysznic przed pracą.  Jakim cudem? Będąc dzieckiem wierzyłam w te bzdury. Życie pokazało,  jak to naprawdę wygląda.  Mój dzień zaczyna się od wyłączenia budzika, potem kawa w kubku, śniadanie i przegląd głupot w mediach społecznościowych.  I tyle. Mam już swoją rutynę,  żeby ogarniać sobie lepiej poranek. I tak np przy czajniku, stawiam zawsze wieczorem pojemnik z kawą i dwa kubki, żeby rano mieć to od razu pod ręką.  Jest kilka takich rzeczy, które usprawniają mi życie 🙂

Z racji tego, że jest bardzo ciepło,  a często wręcz upalnie, papugi weekendy spędzają na zewnątrz.  Pewnego dnia wpadł w odwiedziny kot sąsiadki- Mattie. Oglądałam coś na YouTube w salonie. Drzwi do ogrodu były otwarte. Kątem oka zobaczyłam,  że coś się rusza. Patrzę, Mattie wpadł z wizytą i kręcił się koło stołu.  Czuje się jak u siebie. Do tej pory na papugi nie zwracał uwagi. Odkąd jest na diecie chodzi najwyraźniej przygłodzony,  bo wskoczył na klatkę.  Musiałam go przegonić.  Więcej się nie pojawił. 

Obserwacja ptaków.  Ja obserwowałam kota.

Odwiedziliśmy po pracy naszych dobrych znajomych. Pracujemy razem. Z racji tego, że oni do pracy jeżdżą rowerami, to nie mogli zabrać ze sobą kilku skrzynek pomidorów dla swoich znajomych, którzy mieli ich odwiedzić.  Zawieźliśmy im te skrzynki. Mają deal ze znajomymi: wymiana pomidorów na mięso.  I dlatego dostaliśmy za to spory kawałek karkówki.  A pod spodem zdjęcia z okolicy,  w której mieszkają:

Z racji mistrzostw świata w piłce nożnej, jak zawsze kantyna w pracy była ozdobiona na pomarańczowo. Zresztą nie tylko kantyna, bo w kolorze orange są też ozdobione domy Holendrów. 

W polskim sklepie znalazłam kolejny ciekawy smak chipsów.  Jest to produkt ukraiński a smak, to niby łosoś. Nie czuć ryby. Nie wiem w ogóle, czy te chipsy mają coś rybnego, w każdym razie są bardzo smaczne. W Jumbo zaś natknęłam się na rurki z kremem. Nie tym słodkim.  Tym razem jest to krem serowy gouda. To jest pyszne. 

Pogoda dopisała. Nie ma ostatnio typowego holenderskiego lata. Był upał.  I to konkretny. Pracowaliśmy krócej.  Był też wprowadzony kod czerwony,  czyli zrobiło się niebezpiecznie. Wiele zakładów pracy po prostu stanęło, bo nie dało się funkcjonować w takich temperaturach. Szkoły również zamknięto.  Gorąc był przeplatany gwałtownymi burzami, po których ponownie nadchodził skwar.

Burze najczęściej były w nocy lub nad ranem.

Na nasze osiedle co niedziela podjeżdża auto z lodami. Lodziarza można poznać po wesołej myzyczce.  Przypomina mi się wtedy słynny Family Frost w Polsce. Poszliśmy z Panem Mężem kupić sobie po lodzie. Porcje były okazałe. Ledwo zjadłam. Wybór był spory i lody były smaczne. Następnym razem wybiorę smerfne. 

Zawsze czuję się obserwowana 🙂

Do następnego 🙂

2 myśli na temat “FOTORELACJA- CZERWIEC

  1. Mój mąż kupił chipsy o smaku piwa 0%. Były nieciekawe. Ja zjadłam moje ulubione lays z pieca naturalne, a on swoje po prostu wyrzucił. Takich łososiowych bym pewnie nie ruszyła.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz