Tak sobie ostatnio myślałam, jak zorganizować raz a porządnie kącik wypoczynkowy w ogrodzie. Pomysłów miałam od groma, po czym twierdziłam, że jednak już mi się to nie podoba. Ostatecznie w ogródku zostało plecione siedzisko i dwa leżaki. Nędznie.
Wreszcie dotarłam do momentu, gdzie do wyboru został: pleciony komplet a’la kanapa z kilku części plus niski stolik albo porządny stół z krzesłami. Postawiłam na to drugie. Chciałam zjeść normalnie obiad przy stole, tyle że na powietrzu pod markizą. A rano wypić kawę. Odpaliłam więc Marktplaats i zaczęłam poszukiwania. Oglądałam komplety ogrodowe blisko (max 50 km) naszej miejscowości. Musiało być do tego niedrogo i w miarę dobrym stanie. Taki tuinset, żeby się nie rozpieprzył po tym sezonie. I znalazłam kilka propozycji. Napisałam i zero odzewu. Dopiero na drugi dzień odpisała mi jedna osoba. Od razu dobiliśmy targu i na sobotę umówiliśmy się na odbiór między 11:00- 12:00.

Ja oczywiście najpierw kupuję większe gabaryty, a potem myślę jak je przewieźć. A jeśli mi na czymś bardzo zależy, uprę się na coś, to choćby skały srały, to ja to zrobię. Charakter zodiakalnego barana. Zaczęłam więc myśleć, skąd tu wytrzasnąć autko dostawcze. Odpaliłam popularny portal ogłoszeniowy niedziela.nl. Tam się mnóstwo Polaków ogłasza z transportem osób i rzeczy. Już dwa razy się nadziałam, ale co tam. Spróbuję trzeci. Do trzech razy sztuka przecież. Znalazłam od razu wyróżnione ogłoszenie z krzykliwym tytułem: Przewieziemy nawet drzewo! W dodatku moje okolice. Świątek, piątek, czy niedziela, przewóz jest w całej Holandii. Zadzwoniłam. Gościu odebrał niemal od razu. Powiedziałam co i jak a on na to, że ma czas dopiero o 18:00. Gdy podałam miejscowość (45 km dalej), to stwierdził, ze jednak nie ma możliwości. Nosz kurwa! Po co oni dają ogłoszenia, jak koniec końców mają potencjalnego klienta w dupie?!
Przypomniałam sobie, że u nas w mieście jest na pewno wypożyczalnia aut i samochodów dostawczych. I to niedaleko naszego domu. Pojechaliśmy. Powiedziałam co potrzebuję przewieźć i pokazałam nawet zdjęcie. Babka spojrzała w komputer i powiedziała, że musimy poczekać pół godziny, może godzinę, aż zwolni się jakieś auto. No nie miałam czasu. Podziękowałam i myślałam dalej. Trzeci pomysł wypalił. Były właściciel naszej szklarni (który nadal z nami pracuje- Ard), ma małe dostawcze auto. Zadzwoniłam. Powiedział, że bez problemu pożyczy i możemy już podjechać pod szklarnię. Dał nam kluczyki a przy oddaniu mieliśmy po prostu zostawić auto pod firmą z kluczykami w środku. I pojechaliśmy. Napisałam, że będę spóźniona z pół godziny. Wzięłam też pudło pomidorów za to, że komplet ogrodowy na mnie czekał. Zawsze daję skrzynkę pomidorów, bo ja mam za darmo, a często coś rezerwuję i Holendrzy cierpliwie czekają aż odbiorę rzecz.

Zadzwoniłam do drzwi domu, który był na sprzedaż. Otworzyłam młoda kobieta i powiedziała, żebym weszła od tyłu na podwórko, bo tam stoi stół. Dałam jej od razu pomidory. Była trochę zaskoczona, ale ucieszyła się. Zapłaciłam za towar i zabraliśmy się do ładowania. Nie był o dziwo ciężki mimo szklanego blatu. Okazało się, że braknie kilka centymetrów, żeby domknąć drzwiczki auta. Nie wchodziło w grę postawienia stołu np bokiem. Ni tak, ni siak. Trzeba było ostatecznie skołować sznurek i obwiązać klamki tak, żeby się nic nie otworzyło. Nie chciałam gubić bagażu, jak Griswoldowie podczas podróży do Walley World. Poszłam z powrotem do tej kobiety zapytać, czy ma jakiś sznur. Mówi, że musi zobaczyć w garażu. Otworzyła go, a tam taki porządek, że pomieszczenie wyglądało niemal jak jakiś pokój 🙂 Pogrzebała w pudle i wyciągnęła przedłużacz. Powiedziała, że nie jest jej potrzebny i możemy go sobie wziąć. Ostatecznie drzwi auta się domknęły, wystarczyło porządnie docisnąć. Dowieźliźmy bez problemów meble do domu. Zatankowaliśmy Ardowi auto na full i oddaliśmy.

Meble są porządne, niezniszczone. W niedzielę je myłam i ustawiłam. Teraz mogę zjeść obiad na zewnątrz. Na stole stoi lampion z kringloopa. Muszę jeszcze poduchy dokupić. I kolejny raz przekonałam się, że prędzej Holender pomoże, niż rodak.
Do następnego 🙂
