FOTORELACJA

Dawno wpisu nie było.  Zdaję sobie z tego sprawę.  Ale totalnie nie miałam weny. Pochorowałam się i poza tym, nazbierało się kilka problemów.  Wszystko idzie dobrze przez dłuższy czas, a jak pojawia się chociaż jeden mały problem, to potem leci lawinowo. Teraz się już wszystko na szczęście układa i rozwiązuje. 

Nie będę już dodawała nazwy miesiąca do „fotorelacji”. Poza tym, musiałam usunąć mnóstwo wcześniejszych zdjęć na blogu,  żeby zwolnić miejsce. Nie jest to jakiś profesjonalny blog influencerski,  więc strata mała.  Po prostu trzeba czytać na bieżąco a ja mam nadzieję,  że już na bieżąco będę pisać. 

Mała farma z alpakami.

W tym wpisie nie będzie dużo tekstu, bo nie chcę pisać o jakichś tam swoich problemach. Opiszę tylko jedną wkurzającą sytuację.  Otóż Pan Mąż z racji tego, że pierwszy wymienił polskie prawo jazdy na holenderskie, mógł wziąć dwie umowy z telefonami na abonament w Odido.  Jeden z numerów był mój.  Teraz skończyła mu się ważność karty. Gdy mi się skończyła,  dostałam nową z tym samym numerem. On tak nie miał.  Po prostu facet z obsługi przypisał mój numer do niego. Moja karta jest nieaktywna. Jak i dlaczego tak? Idziemy to wyjaśnić.  Nie mogę dzwonić,  do mnie też nikt nie może.  Nie mam internetu poza domem. Jestem wkurwiona. Wychodzi na to, że będę musiała wziąć na siebie nowy abonament. Cyrk na kółkach. 

Jogging o 7:00 rano w parku i żywej duszy. Tylko ta czapla. 

Mieszkam już tyle lat na holenderskiej ziemi, a dopiero teraz zwróciłam uwagę na przysmaki serowe. Jakiś czas temu jadłam rurki z kremem serowym a teraz odkryłam kulki i mini wafelki z nadzieniem z sera. Wafelki wygrywają.

Po wizycie w Ardenach, wjazd do Holandii to jednak mały szok. Nawet dla mnie. I zawsze wtedy się dziwię,  jaki ten kraj jest płaski.

Cztery małe mendy  🙂

Do następnego 🙂

Skomentuj