11 POLSKICH RZECZY, KTÓRYCH BRAKUJE MI W HOLANDII

Dzisiaj w pracy tak sobie myślałam na temat naszego zbliżającego się urlopu, który spędzimy w Polsce. I pierwsze, co zrobię, to pójdę do lasu 😊🌲🌳A potem utworzyła mi się w głowie lista tego, czego tutaj nie ma. No może nie do końca, bo z braku laku można to znaleźć albo czymś zastąpić. Ale to nie to samo, bo te rzeczy są typowo polskie, że już bardziej chyba być nie mogą 😁

4 pory roku

Te pory roku już nie są w sumie tak typowo 4, bo klimat się niestety zmienił. Brakuje tych pięknych zim, szczególnie w Boże Narodzenie. Wiosna jest, bo wtedy czuć inne powietrze i widać pąki liści. Lato raz chłodne, raz upalne. Ale nigdzie nie ma takiej złotej jesieni, jak w Polsce 🙂 W Holandii wtedy leje i wieje, że łeb chce urwać. I tak do zimy :/

Wsie i skanseny

Tu w Holandii, nie ma typowej wsi. Owszem, są małe miejscowości, ale domy stoją od siebie w różnych odległościach o dzieli je np pole. Kiedyś sobie pomyślałam, że jakby jednemu sąsiadowi coś złego się stało, to drugi nic by nie widział i nic by nie słyszał. Co nie znaczy, że lubię wtykanie nosa w cudze sprawy. Wszystko z umiarem. Nie ma tu też typowych wiejskich sklepów. No i muszę wspomnieć o polskich skansenach- muzeach. Piękne, drewniane chatki, pomalowane w ludowe wzory a do tego mnóstwo drzew i kwiatów 🙂

Miasta

Nie chodzi mi o blokowiska, czy szklane biurowce. Mam na myśli stare części miast, w których znajduje się rynek i kolorowe kamienice. Gdańsk, Wrocław, Poznań, Toruń, Kraków… Tygodni by brakło, żeby pospacerować wszystkimi uliczkami. Nie twierdzę, że w Holandii nie ma kamienic. Są i jest też Grote Markt. Ale polskie miasta mają wg mnie większy urok 🙂

Sklepiki lokalne z warzywami i owocami

Tutaj kupuję warzywa i owoce u Turka. Jest to sklep z typowymi tureckimi rzeczami a na zewnątrz stoją skrzynki z różnymi jarzynami i owocami. No i jeszcze są markety, gdzie np ogórki z biouprawy pakowane są w folię 😬 A w Polsce mamy wiele małych sklepików owocowo- warzywnych z odmianami jabłek, gruszkami, czy wielkimi głowami kapusty na słoneczniku do łuskania kończąc. I w tych sklepikach tak charakterystycznie pachnie… 🙂

Targowisko

Czyli tzw „rynek”. Kupić można wszystko: od ubrań po jedzenie lokalnych producentów: miody, chleby, wędliny i hod- dogi w budkach 🙂 Tutaj też jest coś na kształt rynku. Ale w okresie letnim i nie ma tylu produktów do kupienia, co w Polsce. Nie mówię o pchlich targach, bo to coś innego.

Kuchnia

Nie ma co się rozpisywać dużo w tym temacie, bo wiadomo o co chodzi 🙂 Te wszystkie nasze zupy, pierogi, kopytka, kluchy śląskie, surówki, kompoty, ogórki kiszone… Owszem, gotujemy po polsku. Ale najbardziej smakuje mi wszystko w Polsce. Nawet zwykła bułka „dupka” z pasztetem „kogutkiem” 😊

Wyroby

Znowu jedzenie, ale tym razem chodzi mi np o wędliny. Przecież kiedyś niemal każdy gospodarz miał wedzarkę i robił swojskie kiełbasy. A jaki smak i zapach! I bez chemii 🙂 Do tego dołożmy słoiki z przetworami, surówkami, kompotami, dżemami, miody i chleb. Żyć, nie umierać. Tutaj wszyscy wszystko kupują w sklepach, a w Polsce do tej pory domowa robota idzie pełną parą 🙂

Lasy

Który Polak nie lubi chodzić do lasu? Chyba nie znam takiego. Ja od dziecka po lesie się włoczyłam. W Polsce chociaż są te lasy 😊 I można sobie do nich wejść i spacerować do woli leśnymi duktami. W Holandii, owszem gdzieś tam się lasy zdarzają… Ale to nie to samo. W dodatku często poprzecinane kanałami i mnóstwo chaszczy. Wchodzę do lasu polskiego i od razu czuję ten zapach… 🙂

Grzyby

No jak las, to muszą być i grzyby 🙂 Zbieranie grzybów jest dla Polaka sportem narodowym 😀 My to po prostu mamy we krwi. Holendrzy grzybów nie zbierali i nie zbierają. Znają pieczarki i to je jedzą. Jest takie stare powiedzenie: „Wat een boer niet kent, dat lust ie niet” – Czego chłop nie zna, tego chłop nie lubi. Dla Holendra, grzyb to po prostu część lasu, natury, nie wolno ruszać. Oficjalnie podobno nie ma prawa zabraniajacego zbierania grzybów. Istnieją jedynie zakazy wynoszenia czegokolwiek z lasu. Kara nawet do 4 tys euro! Właścicielem lasu jest państwo holenderskie. Mimo to, na terenie kraju, znajdują się wyznaczone miejsca do zbioru „dzikich grzybów”. Ale trzeba przestrzegać kilku zasad, np zebrać można tylko tyle, ile mieści się w opakowaniu pieczarek ze sklepu… Pamiętam, mieszkając jeszcze w mieszkaniu firmowym, że przed naszym domem, na trawniku, gdzie było też parę drzew, wyrosło kilkanaście pięknych kań. Aż żal było je zostawić. Nastawilismy z Panem Mężem budziki na 2:00 w nocy i poszliśmy je zrywać 😁 Wyzerka była ogromna!

Ukształtowanie terenu

W Holandii wszystko na płasko. Tak, jakby Ziemia była faktycznie płaska 😉 Wszędzie łąki, pastwiska i pola uprawne. A między nimi kanały. Najwyższy „szczyt” znajduje się w Limburgii, bo tam jest ciut ciut wyżej niż nizina. A w Polsce są niziny, wyżyny i góry. Do tego Mazury z jeziorami, lasy. Mamy morze- Holandia też. Mamy rzeki- Holandia też+ kanały 🙂

Kosmetyki i drogerie

Uwielbiam drogerie Hebe. Tu jej niestety nie ma. Nie dostanę tu też wszystkich polskich produktów. Owszem, są w polskich sklepach, ale asortyment ograniczony i drogo. Wg mnie, holenderskie drogerie są skromnie zaopatrzone. Dlatego zawsze zapasy robię będąc w Polsce. I zawsze kierunek: Hebe 🙂

http://www.kupujepolskieprodukty.pl

Jest to blog, gdzie Justyna od 5 lat opowiada o polskich produktach, promuje polskie sklepy w myśl zasady: „dobre, bo polskie” 🙂

https://www.polskatradycja.pl/

A tu strona o polskich tradycjach 🙂 Znajdziemy tam wszystko od historii Polski, przez folklor, pieśni, legendy, do kuchni polskiej 😊

5 myśli w temacie “11 POLSKICH RZECZY, KTÓRYCH BRAKUJE MI W HOLANDII

  1. Niemal wszystko co. Opisałaś tutaj w Holandii istnieje. Są sklepiki osiedlowe, stragany z żywnością i ryneczek z drobiazgami. W. Miejscowościach dookoła nas takie targowiska są w dni robocze rano. Można kupić ryby w całości itp ale trzeba wziąć wolne z pracy. Domy na wsiach są oddalone, ale ludzie odwiedzają się nawzajem kika razy dziennie także w tygodniu. Znam kilku farmerów i nie ma dnia by ktoś z rodziny lub sąsiadów po coś nie przyszedł plus wieczorem zawsze jedzą w większym gronie. Mieszkam w NH i tu nie ma rynków w miastach. Starego Miasta. Większość zabudowań jest nie starsza niż 100 lat. Osuszone jeziora wybudowane na miasta i wsie. Brak tu też lasów. Pojedyncze drzewa tak, ale nawet Park u mnie we wsi nie ma ani jednego drzewa.

    Polubienie

    1. U mnie w miejscowości niestety nie ma takich targowisk i osiedlowych sklepików. Byliśmy kiedyś w Goudzie i akurat trafiliśmy na stragany z różnymi pysznymi rzeczami. Latem są często, ale trudno trafić w dzień, bo to nie typowy pchli targ.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: