MINĄŁ SIERPIEŃ…

Jak szybko się zaczął, tak szybko się skończył. Dla mnie, to już w zasadzie koniec lata, mimo, że w Holandii pogoda jeszcze dopisuje. A my z Panem Mężem jesteśmy już cholernie zmęczeni… Ale po kolei 🙂

Sierpień był gorący, więc udało nam się wreszcie wybrać na plażę. Siedzieliśmy tam niemal cały dzień: raz na kocu, raz w wodzie i pływając na pontonie. Oczywiście musiałam spalić ciut biedną skórę, bo inaczej „plażing” by był nieudany 😉 Dobrze, że ratował mnie żel aloesowy. Miałam potem dosyć upałów, więc patrzyłam w niebo, bo czekałam na nawet mały deszcz. Owszem, chmury się zbierały, ale ulew z nich nie było 😦

W Actionie jesień pełną gębą, bo można już kupić mnóstwo ozdób do domu i ogrodu, związanych z tą porą roku. Zobaczyłam i stwierdziłam, że chyba już wystarczy lata, że chcę więcej chłodu i deszczu i tej słoty za oknem. Poza tym, te gadżety jesienne są naprawdę bardzo ładne 🙂

W sierpniu bank oficjalnie przyznał nam kredyt na kupno domu 🙂 Mogliśmy powoli zaczynać myśleć o pakowaniu naszych rzeczy. A że mieliśmy wizytę u notariusza umówiona na 1 września, to mogliśmy znosić pudła do mieszkania i wkładać do nich te klamoty, które nie były pierwszej potrzeby. No, ale co innego teoria a co innego praktyka… Przede wszystkim, zrezygnowaliśmy z urlopu w Polsce. Ciężko było, marzyło mi się pójście do lasu na grzyby i spacer z psem. No, ale w tej chwili ważniejszy nowy dom i przewóz rzeczy. Minął 1 września, klucze mamy, śpimy już drugą noc w nowym domu i nadal przewozimy graty. Przerosło nas to okrutnie. Mieliśmy pozwolenie na przewóz jeszcze w sierpniu i meble pojechały busem pierwsze, a reszta „drobnicy” jeździ do tej pory z nami. Sami to pakujemy i wozimy. Do tego praca a po pracy kolejna robota, bo trzeba to jakoś upychać. Koszmar, ledwo ogarniamy a do urlopu jeszcze półtora tygodnia. No nic, jakoś to przeżyjemy a potem pierwsze, co zrobię, to się wyśpię 🙂 A jakbym jeszcze miała mało kwiatków do zwożenia, to przytargałam takiego do kolekcji 😁

I nasze koszmarne pakowanie 😒

Składowisko mebli i pudeł w nowym domu. Jak to potem ogarnąć? Jesteśmy zapudłowani 🙂

Musieliśmy też w międzyczasie podjechać do marketu budowlanego Gamma po parę rzeczy. Natknęłam się na kamienie i gresy na ścianę. Jeszcze nie wszystko przewiezione i rozpakowane, ale już układają nam się w głowach pomysły na remont 🙂

Dzisiaj zauważyłam u sąsiada kota, który leżał w słońcu na koszu na śmieci z tak obojętna miną, że się zastanawiałam, czy jest znudzony życiem, zmęczony i ma wszystko w nosie. Nawet nie zwiał, gdy podeszłam i robiłam mu zdjęcie 🙂 Ja tak będę wyglądać po przeprowadzce 😂

Aż chce się go pogłaskać… 🙂

A ja kota mieć nie mogę i nawet nie chcę, bo mam dwa ptaszyska 🙂

Teraz pozostaje tylko zakasać rękawy, ogarnąć ten bajzel i myśleć nad zmianą wnętrz, bo urlop spędzimy, jak typowi Polacy, czyli robiąc remont 😛 Do następnego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: