MINĄŁ GRUDZIEŃ…

Mamy styczeń i koniec dziwnego roku. Chyba wszyscy się cieszą, że już jest po 😉 Dla nas nie był do końca taki koszmarny, bo kupiliśmy dom. Ale mimo to, panu 2020 już dziękujemy…

W grudniu wypuścił pąki kwiat, który jest dla mnie czarną magią, jeśli chodzi o hodowlę- storczyk 🌺 Ten akurat już tu był, gdy nabyliśmy dom. Czytałam raz, że storczyki dobrze rosną w łazience. No i tam wylądował razem z dwoma pozostałymi. Dziwnie został obcięty, bo „kwitnący kikut” rośnie w bok. Ale grunt, że coś z niego jest ☺

Będąc na przedświątecznych zakupach w Lidlu, dorwałam bazylię 🌿. Poprzednia już dawno przekwitla i padła. Czas na nową. Hoduję ją zawsze długo, do wyrośnięcia i wypuszczenia kwiatów, które pięknie pachną. Czuć w całej kuchni ☺

Drewniana gąska jest z kringloopa

Przekonuję się też do lawendy 🌸 tzn do jej zapachu. Do tej pory podobał mi się tylko wygląd rośliny. A ostatnio wynalazłam w drogerii sznurek z pachnącymi lawendowo mydełkami, przetykanymi małymi plasterkami drewna. Wygląda to i pachnie naprawdę fajnie. Zawisło w łazience 😁

W ostatni dzień pracy, przed świętami, dostaliśmy w firmie prezenty 🎁 Pierwszy był od agencji przez którą pracuję. Wcześniej były to np polary i t-shirty. Polary mam już trzy i tak sobie pomyślałam, że cieszyłabym się z plecaka. I tak się stało: dostaliśmy plecaki, bidony i czekoladę 🙂

Czerwony to obok czarnego, mój ulubiony kolor 🙂

Potem od właściciela firmy każdy dostał po pudle a w nim były produkty holenderskie, np piwa 🍺 różne przekąski typu rodzynki w czekoladzie, chipsy, dipy, czekoladki, sosy do makaronu czy parówki w puszce. Do tych parówek podchodziłam zawsze sceptycznie. Ale otworzyłam je na śniadanie i okazały się smaczne 😁 W swoim pudełku znalazłam też świecę o zapachu cynamonu i anyżu i skarpety w choinki 🎄☺

Jedno ze świątecznych śniadań 😁 Pomidory 🍅 i mozzarella z bazylią w kształcie lizaka 😜

Sypialnia wreszcie gotowa, śpimy wreszcie w pokoju a nie w salonie na kanapie. Udało się ją urządzić przed świętami 😛 Ale o tym będzie osobny wpis, bo były z tym przeboje 😒 Widok na podwórko i kot sąsiadów, który koniecznie chce wejść nam do domu, ale mam ptactwo 🐦🐦 więc to nie jest dobry pomysł. Mimo to, kot jest sympatyczny 🙂

Holenderska ulica gdzieś na zadupiu, usłana wierzbami- po zachodzie słońca ☀

A następny tydzień mam wolny. Szef nie robił problemu i dał mi krótki urlop, bo pracy narazie mało. I chyba wezmę się za rozbieranie choinki i chowanie ozdób świątecznych. Nie jest to moje ulubione zajęcie, więc póki będę miała więcej czasu- czas to zrobić 💪🙆

OLIEBOLLEN

Jest Sylwester, więc to czas, gdy jem oliebollen 😊 A są naprawdę smaczne, bo przypominają w smaku polskie pączki domowej roboty.

Co to dokładnie jest? W wolnym tłumaczeniu, to smażone w głębokim tłuszczu kulki pączków 😁 A dokładniej, to tradycyjna holenderska potrawa sylwestrowa, w postaci jasnobrązowej, nieforemnej kulki z lekkiego drożdżowego ciasta, najczęściej z rodzynkami, posypana cukrem pudrem. Nasze polskie pączki są ciut większe, słodsze i nadziewane różnymi smakami. Szczególnie te sklepowe. Ja uwielbiam oliebollen, bo w smaku przypominają mi te domowe pączki, smażone na Tłusty Czwartek 😊

Oliebollen są tradycyjnie spożywane w Holandii w noc sylwestrową (czyli Oud en Nieuw). Przez cały rok można je natomiast kupić podczas kermisów, czyli jarmarkow- wesołych miasteczek. Przez dwa ostatnie miesiące w roku, są dostępne w specjalnych ulicznych stoiskach 🙂

Pączki te pojawiły się na obrazach niderlandzkich mistrzów w XVI w. Istnieje teoria, że były wypiekane już przez plemiona germańskie zamieszkujące te ziemie. Stanowiły ważny element święta Jul, związanego z przesileniem zimowym, które zostało przejęte przez chrześcijan i ustanowione jako Boże Narodzenie. Podczas Jul, ludzie spożywali wiele tłustych potraw, w tym oliebollen, co miało ich chronić przed złymi duchami.

Przepis

1 opakowanie suchych drożdży, 4 łyżki cukru, 1 jajko, 500ml letniego półtłustego mleka, 500g mąki pszennej, szczypta soli, 150g rodzynek, butla oleju słonecznikowego

Rodzynki na 15 min namoczyć w wodzie. Drożdże i cukier rozpuścić w letnim mleku i odstawić. Mąkę przesiać do miski i dodać sól. Do mąki powoli dodawać mieszankę mleka, drożdży i cukru, jednocześnie mieszając, aby nie zrobiły się grudki. Po uzyskaniu jednolitego ciasta wbić jajko i dodać rodzynki. Przykryć miskę i odstawić na godzinę do wyrośnięcia. Olej podgrzać np we frytownicy do 180 stopni. Pączki formować dwoma łyżkami posmarowanymi olejem (żeby ciasto nie przywieralo) i po kolei wkładać do oleju. Po kilku sekundach powinny wypłynąć. Kulki należy kilka razy obrócić, aby się równomiernie usmażyly. Gdy uzyskają złocisto- brązowy kolor, wyjąć. Odsączyć na papierowym ręczniku i posypać cukrem pudrem 😊

W sklepach znaleźć można gotowe miksy, z których zrobimy ciasto. Ale najlepiej smakują te domowej roboty. Najlepsze są zaraz po upieczeniu- jeszcze ciepłe ☺ W internecie można znaleźć mnostwo przepisów na oliebollen. Nie różnią się zbytnio od siebie, bo pączki są łatwe do zrobienia. Poniżej przepis z holenderskiej książki kucharskiej, którą posiadam:

Oliebollen ze zdjęć są kupne, bo nie miałam czasu ich zrobić w domu. Przyszły tydzień mam urlopowy, więc spróbuje 😛 Opiszę moje wyczyny na blogu 😁

Eet smakkelijk!

Smacznego!

Gelukking Nieuwejaar! Szczęśliwego Nowego Roku! Aby ten przyszły był bardziej normalny i żeby wróciły stare dobre czasy 😊🎉🎊🎈🍻🎇🎆

SALONOWE INSPIRACJE

Dawno nie było pokazu salonów holenderskich. Znalazłam kilka ciekawych wnętrz i w każdym jest coś, co mi się podoba 🙂

Niekoniecznie są to od razu całe zestawy mebli, czy podłoga. Czasem jest to np zasłona albo lampa. Kominki też mają swój urok, chociaż my takiego nie posiadamy. Bardzo często zwracam uwagę na dodatki: koc lub ozdobne świece 😊

Ten salon jest duży- zmieściła się w nim ogromna kanapa i ława. Ława akurat jest fajna 🙂 Na przeciwko nowoczesny kominek a obok „półki” z drewnianych skrzynek, w których jest drewno na opał. Bardzo fajny i oryginalny pomysł 🙂

Kolejny kominek i kolejny salon, ale w podwójnym wydaniu 🙂 W oczy rzucają mi się dwie rzeczy: pokój jest skromnie urządzony, ale meble są nowoczesne w porównaniu do wnętrza. Jest dużo drewna a kominek jest otoczony płytkami. Z tego, co widzę, są to kafelki w niebiesko- delfickim kolorze i przypuszczam, że są na nich typowo holenderskie obrazki 🙂

Salon w nowoczesnym wydaniu. Fajny kolor ścian i półokrągłe wejście do kuchni. Co jeszcze mi się podoba? Piękna podłoga i ładny dywan 🙂

Salon w świątecznym wydaniu 🎄😁 Już po Bożym Narodzeniu, ale choinki i inne ozdoby jeszcze są 😊 Piękny, duży brązowy kredens, który zmieści mnóstwo kubków i talerzy. Przed kominkiem stoją dwa czarne proste krzesła- bardzo fajne swoją drogą- a między nimi można zauważyć drewniany stolik z drewnianego pnia 🙂

Tu już naprawdę ogromny salon z piękną drewnianą podłogą i biblioteczka 😊 I to jest to, co najbardziej mi się podoba. No i jeszcze ta biała lampa 🙂

Ostatnio bardzo podobają mi się brązy, beże i tym podobne. Fajny czekoladowy kolor ścian i stolika 🍫🍫🍫 No i po bokach jednej z kanap, stoją lampy, które pasują idealnie.

Kolejny salon w nowoczesnym wydaniu. Duże okna i drzwi prowadzące na taras. Znowu drewniana podłoga 😊 Prosty stoliczek i półka. Dla mnie duży plus mają: kanapa, dywan i lampa- trójnoga, która mi się marzy w salonie 😁

A na koniec zdjęcie salonu z kolorem na ścianach 🙂

TO LUBIĘ W ŚWIĘTA

To Boże Narodzenie jest inne… I w ogóle wiele się w tej kwestii zmieniło, bo kiedyś było inaczej. Ludzie bardziej przywiązani byli do tradycji. Mam porównanie: kiedyś, za dzieciaka/ teraz, za „doroślaka”.

Mimo, że teraz mieszkam w zupełnie innym kraju, to w czasie Świąt Bożego Narodzenia, staram się żeby było bardziej po polsku 😊🎄 Lubię naszą polską tradycję i póki mogę, to staram się żeby te dni wyglądały tak, jak powinny. Fakt, nie sprzątam całego domu na błysk i nie gotuję 12 potraw, bo po prostu nie mam na to czasu. Ale choinka musi być i wigilijna kolacja 😀 Do tego dodam jeszcze parę innych „umilaczy” i można dwa dni odpoczywać 😁

8 ulubionych polskich piosenek świątecznych

W radiu już od listopada potrafią puszczać takie piosenki. W pracy słuchamy holenderskiego radia. I zdziwiłam się (nie tylko ja), że końcówka listopada, a tu nic, zero, nie słychać znanych melodii… Myślę sobie: pewnie nie puszczą świątecznych utworów, bo znowu obraza uczuć religijnych, czy inne bzdety. Ale od grudnia się zaczęło! Konkretniej, to od dnia Mikołaja 🎅 I taki termin mi odpowiada. W domu w weekendy słucham polskiego radia i przypomniałam sobie, że przecież polskie świąteczne piosenki też są piękne 🎶😊 I mam 8 takich swoich perełek 😁

Katarzyna Skrzynecka- „Oszaleli Anieli”

Kayah- „Ding Dong”

De Su- „A kto wie, czy za rogiem nie stoi Anioł z Bogiem”

Ania Szarmach- „Coraz bliżej święta”.

Skaldowie- „Z kopyta kulig rwie”

Czerwone gitary- „Jest taki dzień”

I moje odkrycia z zeszłego roku 🙂

Gromee- „Zaśniezone miasta”

Enej- „Skrzypi wóz”

Filmy świąteczne

W te święta mam zamiar obejrzeć 5 filmów świątecznych 🙂 Trzy z nich już znam, ale najwyższy czas aby zobaczyć je ponownie. A dwa pozostałe, to dwie części komedii romantycznej polskiej: „Listy do M.” i „Listy do M.2”. Tego jeszcze nie miałam okazji zobaczyć.

Śmieszy mnie bardziej niż pierwsza część 🙂
Do nadrobienia dwie części 🙂

A tydzień temu znalazłam taki horror świąteczny 🙂 Kilka historii różnych ludzi. Wszystkie rozgrywają się podczas Bożego Narodzenia. Film niskobudżetowy, ale dla fanów horroru jak znalazł 🙂

To zjem na pewno

Buraki kupione, bo barszcz sama robię 🙂 A bardzo go lubię- jedna z moich ulubionych zup. Uszka kupne niestety. Ale pierogi, to już działka Pana Męża 😁 Kapusta ugotowana, grzyby też (przywiezione z Polski, zebrane w lesie) Ja doprawie farsz, a lepi Pan Mąż. Co nie zjemy, to zamrozimy 🙂

Brzydki sweterek

Ugly Christmas Sweater, czyli kultowy sweterek np w Mikołaje, gwiazdki, renifery… Kiedyś takie swetry robiły babcie na drutach. I nie wszystkim wnukom przypadały do gustu. W Stanach zaczęto zakładać takie z motywami bożonarodzeniowymi i zyskały miano kultowych na całym świecie. Są już wszędzie, występują nawet w filmach 🙂 Ja uważam, że raz w roku można się tak fajnie wystroić 😛 Dlatego kupiłam Panu Mężowi czerwony sweterek, a sobie sukienkę z Mikołajem 😁

Swiąteczne kubki

Mamy dwa takie specjalne na święta 🙂 Przez cały rok są schowane, bo wiadomo- nie pasują do reszty dni w roku. Korzystamy z innych. Ale teraz herbata i kawa tylko w tych 🙂 Do niedzieli.

Cytrusy

Czemu o nich piszę? Bo od dziecka kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem 😊 Kiedyś w sklepach wyboru w towarach nie było. Każdy dorosły to pamięta i wie. Ja jem mandarynki w sumie przez cały rok, ale w tym okresie świątecznym ich zapach i smak wydaje mi się najlepszy 😊🍊🍊🍊

Na koniec zdjęcia z centrum handlowego. Bary i restauracje są teraz zamknięte, ale jedna z knajpek znalazła klientów 😁 Zwykli śmiertelnicy wejść nie mogą. Tam siedzi teraz elita 😊🎅🎅🎅

Wszystkiego dobrego i duuużo zdrowia 😊⛄❄🎄🎁

LARGE.NL

https://www.large.nl/ Co to jest? 👉👉👉 Jest to sklep internetowy z ubraniami i gadżetami, głównie dla fanów ciężkiego brzmienia 🎸🎶 Ale nie tylko…

Mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu, znalazłam kiedyś w skrzynce pocztowej (zanim zaczęłam pisać bloga) ulotkę reklamująca ten sklep. Weszłam na ich stronę, bo zainteresowały mnie t-shirty z logo mojego ulubionego zespołu- Queen 🙂 Lubię muzykę rockową, a nawet jeszcze cięższe brzmienia, więc zaczęłam przeczesywać sklep 🙂 Są tam działy: damski i męski, a do tego kategorie, np film czy serial. Obejrzałam wszystko, założyłam konto i zrobiłam sobie i Panu Mężowi prezent pod choinkę. Dla mnie był porządny kufel do piwa z logo Queen (piwo rzadko piję, ale kufel jest super) a Pan Mąż dostał czapkę z daszkiem z logo filmu „The Punisher” 🙂 Przesyłkę znalazłam pod drzwiami bardzo szybko, bo już po trzech dniach od zamówienia. Za jakiś czas otrzymałam katalog z produktami. Potem kolejny… Co jeszcze znajdziemy w sklepie? Np ubranka z logo zespołów hard rockowych czy rockowych, ale… dziecięce 😁 Motywy filmowe też są.

Najwięcej produktów jest oczywiście dla dorosłych. Dla dużych chłopców, oprócz typowych rzeczy zwiazanych z ciężką muzyką metalową (skórzane spodnie, czy t-shirty lub kurtki z czaszkami i nabite ćwiekami) kupimy też ubrania dla fanów filmu, seriali a nawet bajek 🙂

Wspomniany wcześniej „The Punisher”

Kobitki też mają duży wybór 🙂 Są typowe gotyckie ubrania, od t-shirtów, przez spodnie, po sukienki. Czy też te z zespołami, lub z filmów 🙂 Biżuteria też się znajdzie.

Kolczyki w kształcie liści monstery 🙂
Jeden t-shirt z logo Queen już mam 😊

Teraz na święta wyszły także „brzydkie swetry świąteczne”, ale w ciut innym wydaniu 😛🎄⛄❄

Ogólnie, oprócz ubrań i gadżetów muzycznych, fani np Harrego Pottera, Marvela, czy Disneya znajdą coś dla siebie 😊 My z Panem Mężem chcieliśmy pod choinką znowu znaleźć coś z Large, ale przez nawał pracy, zupełnie wyleciał mi ten sklep z głowy 😒 Czytałam, że poczta holenderska, teraz przed świętami ma duże opóźnienia, więc darowaliśmy sobie kupno tych prezentów przez internet. Tak w ogóle, to całkiem sobie darowaliśmy w tym roku. Świat się nie zawali i żadne z nas na drugie się przecież nie obrazi za brak niespodzianki pod choinką 😀 Ważne, że ta choinka stoi już ubrana a święta i tak będą inne niż zawsze… W każdym razie jest coś, co bym chciała i niekoniecznie w prezencie, bo sama też mogę sobie kupić. A jest to t-shirt z mojej ulubionej bajki Disneya 😁😊

😊🎁🎁🎁🎁🎁🎁🎁🎁😊

KOLEJNA PACZKA Z DROGERII

Zaczęło się od tego, że kończy się mój ulubiony samoopalacz. Ten, którego używam, to pianka-mus firmy Lirene, dostępny m.in w Rossmanie w Polsce…

A że ja do solarium nie chodzę i nie chcę nawet iść, smażenie na słońcu latem też mi nie pasuje, więc używam samoopalacza 😁 i balsamu brazującego. Blada skóra mi się nie podoba, dlatego przetestowalam trochę tych opalających specyfików. W tej chwili używam jeszcze balsamu z Lidla „Cien” a po wykorzystaniu go, wrócę do Dove, bo raz go miałam i byłam zadowolona 😊 Samoopalacza marki Lirene nie mogę tutaj niestety spotkać. Do Polski się jeszcze nie wybieram, więc musiałam wynaleźć jakiś inny w zastępstwie. Skorzystałam znowu z oferty drogerii luxplus.nl. Jest tam duży wybór środków samoopalajacych. Wybrałam piankę St.Tropez. Czytałam, że nie pozostawia smug, szybko się wchłania i po wsmarowaniu go w skórę, natychmiast widać efekt. No to zobaczymy… Miałam kiedyś samoopalacz z Primarka i wydaje mi się, że St.Tropez chyba będzie działał tak, jak ten primarkowy, a z tego byłam zadowolona 😛

Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie zobaczyła masek do twarzy 😛 Zaintrygowała mnie szczególnie jedna w małym słoiczku. Była w promocji- 0,99 centów! To wpakowałam ją do koszyczka 🙂 Na opakowaniu jest napisane, że zawiera ekstrakt z aloesu, co pozwala schłodzić i ukoić skórę. Pachnie bardzo przyjemnie 😊 Zmywa się ją ciepłą wodą po ok 10 minutach. To coś dla mnie 😀

Przejrzałam jeszcze inne maski 😊 I kupiłam m.in polskiej firmy Farmona: odmładzająca maska z ekstraktem z dzikiej róży, bogatym w wit.C, z kwasem hialuronowym i kompleksem anti-aging, który wygładza naskórek. No cóż… Po 30tce, należy się odmładzac 😜

Kolejna, to nawilżająca maska w płachcie 3D, która dodatkowo koi i odświeża skórę. Zawiera kwas hialuronowy, kolagen, wit E i kwiat herbaty 🌺

I trzecia, także w płachcie, z ananasem i zieloną herbatą 🌿, która ma za zadanie wygładzić, nawilżyc i rozświetlic ✨

Maseczki w płachcie kosztowały 1,20€. To cena bardzo podobna do tej, jaką znajdziemy w polskiej drogerii 🙂 Dorzuciłam do tego jeszcze eyeliner w pisaku marki Rimmel, bo kreski na oku lubię 🙂 Dostałam też mały gratis- próbkę nawilżającego balsamu polskiej Farmony. Posiada ekstrakt z grzybów shiitake i olej ryżowy. Do skóry odwodnionej i suchej. Z ciekawością wypróbuję, bo czasem od zimowego ogrzewania wysycham. Ratował mnie zawsze olej kokosowy 🙂 Teraz użyję próbki tego bio-balsamu.

A tu z zającem 🐰 ale nie wielkanocnym 😊

ŁADNE MIESZKANIE NAD KANAŁEM

Na zewnątrz prezentuje się zwyczajnie: piętrowy budynek z balkonem w szeregówce. Za to w środku jest bardzo przyjemnie urządzony.

Wiele domów, w tym te szeregowe, posiada dostęp do kanału. Do środka wchodzi się niemal z ulicy, a z tyłu znajdują się drzwi (najczęściej salonowe), które prowadzą na mini podwórko, a do podwórka przylega drewniany podest, który „wisi” nad wodą 😊 Jest to bardzo fajny widok i świetne miejsce do relaksu.

Salon jest bardzo przestronny, urządzony w jasnych barwach. Skromna półka pod tv i drabinka robiąca za regał+ dwa proste stoliki. Bardzo podoba mi się fotel i to, że znajdują tam się duże rośliny doniczkowe 🌿😀

Jadalnia połączona z salonem: duży ładny stół i różne krzesła. Mnie w oko wpadła biała a la ławka z oparciem i piękny fotel uszak z podnóżkiem 🙂

Kuchnia to niewielki aneks także połączony z salonem. Meble nowoczesne. Do tego fajny barek na wina i szkło 🍷🍷🍷

Sypialnie także skromnie urządzone. Nie ma ogromnych szaf i niepotrzebnych bibelotów. Gdybym miała wybrać jedną, to podoba mi się zdecydowanie ta pierwsza 😊 Dlaczego? Bo stoi tam wielka palma, drabinka drewniana robi za wieszak a zamiast typowego nocnego stolika- mamy beczkę!

Pokoik dziecięcy w jasnych kolorach. Komplet: niewielka szafa,komoda i łóżeczko, mamy znowu drabinke i drewniany wieszak na ubranka.

Łazienka jest naprawdę duża, bo mieści się w niej i prysznic i wanna, która jest ładna, bo wolnostojąca. Kolory także fajne. Dodatkowo zwykłe proste metalowe półki i jedna drewniana szafka 🙂

I na koniec zdjęcia drewnianego podestu nad kanałem 🙂 Wyjście z salonu.

Jak widać, wyżej są płyty chodnikowe i stoi duży stół z krzesłami. A niżej podłogi i siedziska w drewnie. Do tego miejsce na grilla. Stoi też duży złożony parasol i nie brakuje łódki/kajaka 🚣 Zresztą jest to częsty widok na kanałach. Ludzie mają przycumowane kajaki i inne takie. Niektóre faktycznie służą do pływania a niektóre, np stare drewniane łódki, jako ozdoba 🙂 Takie drewniane tarasy są zazwyczaj otoczone dużą ilością zieleni 🌳 Latem wygląda to naprawdę pięknie.

Uzbieram trochę zdjęć z mojej okolicy i zrobię osobny post o przydomowych tarasach nad kanałami 🙂

🌊🌊🌊🌿🌿🌿🌊🌊🌊🌿🌿🌿

DOM USTROJONY

Boże Narodzenie, to chyba najbardziej strojne ze świąt 😊 Ubrałam choinkę i przy okazji wygrzebałam z pudeł inne ozdoby.

Zrobiłam wieniec na drzwi wejściowe. Iglaste kółko ze srebrnymi kokardkami było gotowe, kupione w kringloopie. Reszta ozdób też używana. No prawie, bo czerwone gwiazdki są z Lidla. Poskladałam to do kupy, zawiązałam sznureczkami a Pan Mąż przybił gwoździa 🙂

Miał być też wieniec na kuchenne okno z żywego igliwia, które stoi w wodzie w wielkim słoju. I tego wieńca nie ma z dwóch powodów. Po pierwsze, potrzebowałam czerwonych wstążek, a takie były w kringloopie. Nie miałam czasu się do niego wybrać. A bez wstążek ładnie by nie było. A po drugie, szkoda mi w sumie niszczyć było tych gałązek. Zmieniam im wodę i one cały czas ładnie wyglądają, nie usychają. Więc powiesiłam na nich plastry pomarańczy 🍊🍊🍊lizaki 🍭🍭🍭 i białe serduszka. A w kuchennym oknie wiszą światełka i łańcuch złotych dzwoneczków.

Lampiony postawiłam obok tv. Do środka włożyłam po czerwonej i białej świecy. Obok stoi gwiazda betlejemska, choinka i dwie zimowe pozytywki ❄❄❄ Wszystko otoczone srebrnym choinkowym łańcuchem 🙂

W tle na youtubie leciały stare odcinki MasterChefa 😁

Na parapecie w salonie, między roślinami stanął świecznik 🙂

Choinka 🎄✨ wystrojona w różnokolorowe bombki. Każda z innej parafii. Do tego kilka łańcuchów i inne ozdoby+ duży lizak, który ma już chyba ze 3 lata 😅 Choinkę kupiliśmy, gdy zamieszkalismy w wynajętym mieszkaniu. Zdecydowaliśmy się na sztuczną, bo z żywą nie mielibyśmy potem co zrobić. Ja wpadłam na pomysł, żeby ubrać ją w jeden kolor lub max dwa, np złoto- czerwono. Pan Mąż uznał to za głupi pomysł. Chciał drzewko z mnóstwem różnych ozdób, tak jak to było w naszych rodzinnych domach 🙂 No i tak jest. Brakuje chyba tylko „anielskich włosów” i waty, która kiedyś robiła za śnieg, mimo że tego śniegu nie brakowało ⛄ Aaaa, no i jeszcze łańcucha z kolorowego papieru 😊

Na zewnątrz też powiesiliśmy lampki. Dookoła pełno światełek, więc trzeba było też ustroić 😁 Mamy piękny żywopłot z bluszczu i na nim zawisły lampki, które kupiłam rok temu w Polsce.

W pudle z ozdobami znalazłam też dwie puszki na ciastka w motywy świąteczne. Zapomniałam, że takie mam 🙂 Stoją teraz w salonie i ładnie wyglądają 😊

Byliśmy w Lidlu na zakupach i Pan Mąż wyszedł z limitowaną edycją Nutelli. Ja tego kremu nie lubię (ogólnie za czekoladą nie przepadam) a Pan Mąż za to je łyżkami. Bleeee 😖 Ale słoik bardzo mi się podoba, bo jest na wzór „brzydkiego świątecznego swetra” 😅 W sprzedaży były też fantastyczne bombki wyglądające jak jedzenie 😊🍌🍓🍍

Przy okazji grzebania w internetach, znalazłam pomysł na fajny wieniec z… wieszaka na ubranie 🙂 Szkoda, że wcześniej tego nie zobaczyłam.

W pracy każdy dostał ciasto 🙂 Smak oczywiście korzenny a nadzienie to marcepan. Za marcepanem nie przepadam, ale ten placek nie jest bardzo słodki, bo zawiera dużo korzennych przypraw i w smaku przypomina trochę piernik. I jest to moje ulubione świąteczno-holenderskie ciasto. Polskie, to makowiec 😊😋

Miasteczko obok- Brielle

CZAS NA SAŁATKĘ

Wreszcie trzeba wrzucić na ruszt coś, czego dawno się nie jadło 😋 Nie miałam wcześniej czasu i ochoty na mieszanie w michach, ale dzisiaj naszło mnie na moją ulubioną sałatkę 🙂

Przez ostatnie dwa tygodnie pracy (bez wolnego weekendu) bardzo mało jadłam, bo nie miałam chęci na nic, nie było nawet czasu na wymyślanie fajnego żarcia do pracy. Ba! Nawet weny nie mieliśmy. Zapychałam się wodą i szłam spać 😴 Poza tym jedyne na co miałam czas, to zrobienie jakichś kanapek. Ale ileż można? Znowu mam ochotę na coś innego. Teraz chociaż mam wenę na zrobienie mojej sałatki, którą mogę jeść kilogramami 😁 W weekend nawet rosół ugotowałam i zjadłam, mimo, że za nim nie przepadam, bo wody z tłuszczem nie lubię a tego cienkiego makaronu to już w ogóle. A ten rosół naprawdę mi smakował.

Moja ulubiona sałatka ma tylko 5 składników+ sól i pieprz 🙂 Robi się ją bardzo szybko, mimo że trzeba ugotować makaron. A że do niej potrzeba tego drobniutkiego, więc jest to chwila moment. W oryginalnym przepisie jest to makaron orzo (w kształcie ziarenek ryżu), ale jeśli takiego nie mam akurat, to pasują też malutkie muszelki lub kółeczka. Ja do tej dodałam muszelki. Pilnuje, żeby go nie rozgotować, bo w połączeniu z resztą składników wyjdzie paćka. Oprócz tego: ogórek świeży pokrojony w drobną kostkę, wędlina drobiowa (jeśli nie ma, to może być np polędwica sopocka, czy inna szynka) także pokrojona w kostkę, majonez i koperek. Zielenina może być świeża albo mrożona. Suchy koper nie ma wg mnie takiego aromatu i on ginie w tej sałatce. A zapach i smak koperku jest tu akurat dla mnie najważniejszy 🙂 Uwielbiam go, a za dzieciaka nie cierpiałam. Tak samo mam z kaszą gryczaną. Człowiek, to nie wiedział co dobre 😅 I wszystkie składniki połączyć trzeba z makaronem (nie czekam aż ostygnie, przelewam zimną wodą), dodać majonez, sól pieprz i wymieszać. Potem do lodówki i po godzinie można jeść 😊 Ja tę sałatkę robię zawsze wieczorem i na drugi dzień biorę do pracy. Pycha!

Uważam, że najlepiej trzymać ją max 2 dni. Wtedy jest najlepsza. Zresztą w moim przypadku, po dwóch dniach już jest „po ptokach”. Zjedzona 😋

🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖🍲🍖

MASKI, MUS I ŻEL

Będąc w Actionie, standardowo poleciałam do półek z maskami w płachcie, bo chciałam zobaczyć, czy są jakieś nowe… I były 😁

Oprócz masek dorwałam jeszcze żel do mycia twarzy z peelingiem holenderskiej marki Alvira. Potrzebowałam czegoś, co oczyści porządnie skórę. Normalnie peeling robię ze zwykłego cukru i odrobiny miodu 🍯🍯🍯ale przecież nie można szorować dzień w dzień twarzy tak ostrym preparatem. A ten żel jest akuratny na co dzień, bo nie podrażnia skóry. Do tego wpadł mi w oko mus pod prysznic marki Nivea z limitowanej edycji. Używałam już raz takiego musu i całkiem przyjemnie się nim myje 🙂

Maska z koenzymem Q10 i witaminami C i E. Dodatkowo posiada glinke i sól z Morza Martwego i minerały ilaste. W opakowaniu są 3 sztuki maseczek. Jedną już używałam. Zawsze po zdjęciu maski, resztki produktu trzeba wmasować w skórę. U mnie nie było co, bo wszystko się wchłonelo. Chyba twarz naprawdę potrzebowała wit C 🍋🍋🍋

Ta maska, to zupełna nowość bambusowa🎋. Jest wzbogacona białkiem owsa i ekstraktem z azjatyckich otrąb ryżowych 🌾 Dodatkowo jest to formuła wegańska w 100% biodegradowalna.

Ta maseczka jest nawilżająca, a więc do każdego rodzaju skóry. Posiada wyciąg z ogórka, co dobrze odżywia.

Żel, który myje i pilinguje. Ma czarny kolor i drobniutkie ziarenka- węgiel drzewny i ryż🍚 Zaskoczył mnie jego przyjemny zapach 🙂 Dobrze czyści.

Jelonkowa maseczka „oh my deer” i jelonkowy mus pod prysznic „oh deer” 🙂 Maska jest oczyszczająca z ekstraktem z liści pachnotki. Usuwa zanieczyszczenia i czyści pory skóry. Mus jest o zapachu ciepłej wanilii i fasoli tonka. O ile wiem, jak pachnie wanilia (zresztą jej zapach nawet lubię), tak nie mam pojęcia o tej fasoli 😛 Sprawdziłam zapach musu na dłoniach i stwierdzam, że nie czuć mdłej wanilii. Pachnie lekko i przyjemnie, bardziej kremowo, niż jak ekstrakt do ciasta 🙂

🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯🍋🍯